Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Kto Ty jesteś? v.2.0 (13.09.2026)

16.09.2026 ·45 min 39 s · 2 rozdziały

Kolejne kazanie z serii Kto Ty jesteś?

0:03 · Witamy na podcastu 1

Jak to co przygotowuję powiedziałabym do dzieci, jak to samo powiedziałabym do osoby głęboko wierzącej i praktykującej, ale jak starałabym się powiedzieć to też do osoby, która szuka, która jest może w miejscu, w którym zastanawia się czy Bóg istnieje. I myślę, że mam taką nadzieję, że to co będę mówiła jest dla każdego, ale ta seria też jest po to, żebyśmy my jako osoby wierzące, tutaj ja się akurat z tą grupą utożsamiam, mogły sobie po prostu troszeczkę głębiej się w tym zanurzyć, zastanowić się, ale przede wszystkim praktycznie działać właśnie w tym temacie. Bardzo podstawowe pytanie. Wiecie, kiedy kogokolwiek z Was zapytałabym się, kim jesteście, kiedy sama siebie bym zapytała, kim jestem, to określalibyśmy siebie przez pryzmat jakichś ról, które wykonujemy, ról społecznych,

2:00 · Historie uzdrowienia 24

Ról w rodzinie, jesteś kimś w pracy albo kimś na studiach albo w szkole, pełnisz jakąś rolę również w swojej rodzinie, może jesteś córką, matką, mężem, dziadkiem i to jest jak najbardziej okej. Natomiast to, nad czym ta nasza seria chce się zatrzymać i w czym się chce zakorzenić, to nie ta tożsamość tego, co Ty robisz jako konkretna osoba, ale kim jesteś w oczach Boga i to jest troszeczkę o robieniu, ale w innym kontekście i zaraz o tym opowiem. Będę dzisiaj mówiła o dzieleniu się swoimi historiami, będę mówiła dzisiaj o dzieleniu się świadectwami.

Tak to się przyjęło, że w tym naszym kręgu kościelnym, niezależnie nawet do jakiego kościoła chodzisz, często mówi się o tym, że ktoś mówi świadectwo tego, co Bóg zrobił w naszym życiu. Chcę powiedzieć też jedno. Znam wiele osób i myślę szczególnie o jednej osobie bardzo mi bliskiej, która przez bardzo długi okres swojego życia była zakorzeniona w przeszłości. Czyli wszystko, o czym myślała, wszystko, o czym mówiła, miało ten wydźwięk czasu przeszłego, czyli że się rozwiodła, czyli że na przykład miała depresję, Czyli, że gdzieś pracowała, wszystko było w czasie przeszłym.

I wiecie, świadectwo albo dzielenie się historią, i to jest taka dygresja, ale mówię o tym dlatego, że kiedy mówimy o Jezusie, kiedy w ogóle się zastanawiamy nad tym, kiedy przeżywamy też przede wszystkim to, co Jezus robi w naszym życiu, to, co Bóg jest w stanie zmienić w ponadnaturalny sposób w naszym życiu, nie opiera się tylko na przeszłości. Wierzę w to, że jako osoby wierzące albo jako osoby poszukujące, które tego Boga wierzę, że będziemy poznawać, żyjemy z Nim na co dzień nie tylko po to, żeby głosić, używając takiego czasownika, tych zaprzeszłych rzeczy, które Bóg zrobił w naszym życiu, ale dopóki oddychamy, dopóki żyjemy, dopóki budujemy naszą relację z Bogiem, dopóty wierzę, że będziemy mogli na bieżąco, w teraźniejszości mówić o tym,

Co dzieje się w naszym życiu dzięki Bogu? Jest taka historia w Biblii, która ma troszkę takiej tożsamości w przeszłości, ale jest to historia osoby, gdzie w pewnym momencie jest taki punkt, w którym Bóg coś konkretnie robi. I jest to historia człowieka, który mówi o tym i jest w stanie opowiedzieć coś, co Jezus zrobił. I chciałabym, żebyśmy sobie tą historię przeczytali. To jest historia w Ewangelii Jana w dziewiątym rozdziale. Troszeczkę poczytam, potem skrócę jeszcze to, co przeczytamy, ale myślę, że to jest ważna, piękna historia.

Idąc drogą, Jezus zobaczył człowieka niewidomego od urodzenia. Nauczycielu zapytali uczniowie, kto dopuścił się grzechu, że urodził się niewidomy, on sam czy jego rodzice? To nie jest kara za grzech Jego lub Jego rodziców, odpowiedział Jezus. Stało się tak, aby mogło się na Nim objawić działanie Boga. I tutaj znowu chcę się zatrzymać i do osób, które może z tej perspektywy widzą Boga, chcę Ci dzisiaj powiedzieć, jeśli z jakiegoś powodu tutaj jesteś, to wierzę, żebyś to dzisiaj usłyszał, usłyszała. Z Bogiem nie gramy w szachę. To nie jest tak, że jest jakaś kara, że jak zrobiłeś trzy kroki w prawo, to będzie malutka kara, a jak zrobiłeś kilka kroków w drugą stronę, to będzie większa kara.

Niejaki Jezus wysmarował mi oczy błotem i powiedział idź do sadzawki i umyj się. Poszedłem, obmyłem oczy i zacząłem widzieć. Gdzie on teraz jest? dopytywali. Nie wiem, odpowiedział. Zaprowadzili więc uzdrowionego do faryzeusza. I tu się zaczyna. A dzień, w którym Jezus zrobił błoto i przywrócił niewidomemu wzrok, był akurat dniem szabatu. Farzeusze dopytywali, w jaki sposób odzyskał wzrok. Uzdrowiony powtórzył więc, wysmarował mi oczy błotem, umyłem się i widzę. Ten człowiek nie pochodzi od Boga, bo nie przestrzega świętego dnia szabatu, stwierdzili niektórzy faryzeusze.

Ci bowiem już wcześniej postanowili, że każdy, kto uzna, że Jezus jest Mesjaszem, zostanie usunięty z synagogi, czyli wykluczony z Kościoła. Właśnie dlatego rodzice powiedzieli, jest dorosły, niech mówi sam za siebie, cwani. Po raz drugi wezwali więc uzdrowionego i nakazali mu, przysięgnij na samego Boga i powiedz prawdę. My wiemy, że ten, który cię uzdrowił jest grzesznikiem. Wow. Fajna historia, co? Werset 25. Jest kwintesencją tego, o czym powiedział ten uzdrowiony człowiek. Jedno wiem, byłem ślepy, a teraz widzę. Koniec. Kotara opadła. Oni go pytali, czytaliśmy to, poznaliście ze mną tą historię.

Ale to jest idealne podsumowanie tego, co się działo. Było coś, co zadziało się w przyszłości, a teraz tego nie ma. Był moment, w którym ten człowiek funkcjonował bez działania Boga w swoim życiu, ale Bóg się objawił i teraz przyszło nowe w jego życiu. Wiecie, to jest niesamowita historia, która pokazuje, że wśród tych wszystkich mędrców Kościoła, tych wierzących mężczyzn jest człowiek, który zostaje uzdrowiony, jest człowiek, który nie zna teologii, jest człowiek, który nawet nie potrafi wypowiadać się tak pięknie, jak on nie jest zwanym żadnym religijnym ekspertem, ale wypowiada w kółko to samo zdanie. Jedno wiem, byłem ślepy, a teraz widzę.

To jest niesamowite. I dzisiaj, jak tutaj siedzimy, szczególnie do osób, które doświadczyły już rzeczy z Bogiem, chcę Cię zapytać, co takiego wydarzyło się już w Twoim życiu? Co się zadziało i w jakim byłeś miejscu, a gdzie jesteś dzisiaj? Wiecie, często psychologia Mądrzy doradcy mówią o tym, żebyśmy byli wdzięczni każdego dnia, żebyśmy wstawali, żebyśmy byli wdzięczni za rzeczy, które nam się przytrafiają. I to jest wszystko wartościowe. Ale kluczem jest to, żebyśmy jako osoby wierzące nauczyli się żyć tym jednym zdaniem. Byłem w pewnym miejscu, byłam w pewnym miejscu, a teraz jestem w innym.

I wiecie, zaczęłam sobie wypisywać Kilka zdań, które zadziały się w moim życiu. Ja jedno wiem, że miałam podejrzenie raka, a później już go nie miałam. Że miałam guza i zostałam uzdrowiona. Jedno wiem, tak jak on powiedział, że miałam depresję, a później zostałam uzdrowiona przez Boga. I tej depresji w tym momencie nie mam. Jedno wiem, że kiedy nawracałam się do Jezusa wiele lat temu, cierpiałam na nerwice, a teraz jej nie mam. Jedno wiem, że kiedy szukałam Boga i zastanawiałam się nad Jego istnieniem, byłam osobą, która miała naprawdę olbrzymie trudności z akceptacją siebie, z poczuciem własnej wartości.

To było totalnie niewidziane przez innych, ale teraz już taka nie jestem. Jedno wiem, kiedyś byłam osobą, która zmagała się z różnymi nałogami, która była uzależniona od różnych używek, a w tym momencie jestem uzdrowiona i chodzę w tym uzdrowieniu. To jest niesamowite i to nie jest wytwór mojej ciężkiej pracy. To nie był wytwór ciężkiej pracy tego żebraka, którego rodzice znali jako niewidomą osobę. Niewidome dziecko, niewidomego chłopca, potem mężczyznę, to Bóg się objawił i przyniósł uzdrowienie. I wierzę, że w życiu każdego z nas, tych osób, które zawierzają swoje życie Bogu, takie historie dzieją się bardzo często.

I te lata mijały i mówimy tutaj o dwudziestu kilku latach, kiedy każdego dnia ta osoba po prostu żyła przeszłością i było to na tyle smutne, Że taki rodzaj życia nie wydaje zdrowych owoców. Natomiast ten człowiek po prostu był prawdziwy, mówił o tym, co się wydarzyło, ale mówił, byłem ślepy, teraz widzę. Było, zadziało się, teraz jestem w innym miejscu. Było, zadziało się, ale teraz jestem w innym miejscu. Gdzie Ty byłaś? Gdzie Ty byłaś? Co się zadziało dzięki Bogu, dzięki Jezusowi, dzięki Duchowi Świętemu, że teraz widzisz i jesteś w zupełnie innym miejscu?

Widzicie, ten niewidomy nie potrzebował żadnej teologii. On po prostu był chodzącą teologią. On był namacalnym doświadczeniem Bożego działania. I wiecie, jak tutaj siedzimy dzisiaj, jest nas dzisiaj sporo, wiem, że wielu z was będzie jeszcze wracało z urlopów, ale dzisiaj wierzę, że jak każdy, kto tutaj siedzi, albo nasze dzieci, które są na dole na niesamowitych zajęciach, wierzę, że my tutaj siedzimy z doświadczeniem ponadnaturalnych działań Boga w naszym życiu. I ta pierwsza część tego, o czym mówię, jest po to, żebyśmy może, co po niektórzy z nas, po prostu sobie te wydarzenia z przeszłości przypomnieli. Nie po to, żeby żyć przeszłością, ale po to, żeby docenić i zrozumieć, jak teraz wygląda Twoje dzisiaj.

Co się zmieniło? W jakim jesteś miejscu? Wiecie, nie moją rolą jest tutaj mówić o prywatnych rzeczach osób, z którymi rozmawiamy duszpastersko albo jako zespoły. W Kościele modlimy się o uzdrowienie. Mnóstwo jest tych historii, dobrze wiecie, ale wiecie, dla mnie jednym z takich zespołów, teamów w Kościele, który jest idealnym świadectwem tego, że Bóg działa, pomyślcie, O czym ona mówi, ale posłuchajcie. Jest nasz zespół Life Kidsa. To są osoby, które zajmują się naszymi dziećmi. To jest niesamowity zespół, niesamowicie utalentowanych osób, które poznawaliśmy, z którymi budujemy życie, które inwestują w życie waszych dzieci co niedzielę i nie tylko.

Ale wiecie, jako pastor, patrząc z boku na ten zespół, ja widzę, że też dzięki temu, co robią, ale dzięki temu, że te osoby zaufały Bogu i też Przyjęły ten talent, który jest w nich. Wiele z nich jest teraz w tak niesamowitym miejscu zawodowym. Pamiętam niektóre z tych osób, które naprawdę nie wiedziały, co mają robić w życiu. Teraz są nauczycielami, kończą studia. Wiecie, my jesteśmy w innym problemie teraz. Czasami jest tak, że nasz zespół jest okrojony, bo 90% osób jest na uczelni i uczy się po to, żeby być lepszym nauczycielem, żeby jeszcze lepiej móc Przygotować się po to, żeby chociażby tutaj w naszą niedzielę usłużyć naszym dzieciom. To jest niesamowite. Wierzę, że każda z tych osób mogłaby powiedzieć, byłam w jakimś miejscu.

Czy zawsze dobrym? A teraz dzięki Bogu jestem zupełnie innym. Amen. Dlaczego w ogóle warto dzielić się swoją historią? Bo to jest to, do czego chcę was zachęcić. Bo pierwszy krok to jest w ogóle zdawanie sobie sprawy z tego, że to, co nam się przytrafia, te błogosławieństwa, które otrzymujemy, tą mądrość, którą mamy, tych ludzi, których Bóg stawia na naszej drodze, To nie są rzeczy jedynie wypracowane przez nas. Oczywiście też liczy się ciężka praca, ale w historii tego człowieka, o którym tutaj czytaliśmy, on nie wypracował sobie tego uzdrowienia swoją ciężką pracą.

Jego Bóg spotkał i przyniósł coś ponadnaturalnego do jego życia. Dla niego ponadnaturalny był wzrok. Dla większości z nas to jest to, co po prostu mamy, co jest dla nas tak naturalne, o czym w ogóle nie myślimy. I często tak samo jest z działaniem Boga w naszym życiu. Coś było, coś się zmieniło, zaczyna być tak naturalne, że przestajemy o tym myśleć. Ja codziennie rano, jak wstaję, nie myślę o mojej nerwicy lękowej, którą miałam kiedyś. Ja codziennie rano jak wstaję, nie myślę o wielu rzeczach, z których Bóg mnie uzdrowił, ale to jest też kazanie do mnie, bo może powinnam, może właśnie powinnam wziąć przykład z tego mężczyzny i mówić jak było, ale jak jest.

Zaczęłam szukać Boga w swoim życiu i byłam wtedy na studiach. Kiedyś chyba Wam już to mówiłam. Stwierdziłam naprawdę, chcę zrozumieć, chcę wiedzieć po prostu intelektualnie, pojąć o co tutaj chodzi. Czułam, że jest coś więcej, że jest ta dusza, tak o której się mówi, ale I pamiętam, poszłam do mojego dziadka, to wam kiedyś już chyba mówiłam, może niektórzy znacie tą historię, i zapytałam się go, czy on ma Biblię. No i on tam ma mnóstwo książek, więc miał Biblię, dał mi tą Biblię, wytarł z kurzu, mówi, weź dziecko sobie tą Biblię. I ja zaczęłam tą Biblię czytać. I słuchajcie, to było jakieś tłumaczenie z bardzo nie tego wieku. Bardzo. To w ogóle była taka polszczyzna, która już naprawdę nie istnieje. I z jednej strony sobie myślałam, co to jest w ogóle za religia, że czytałem w jakimś języku, którego się nie rozumie.

To nie jest już łacina, ale polskiego też to nie przypomina. A z drugiej strony byłam tak zawzięta i tak chciałam zrozumieć umysłem, że ja tę Biblię przeczytałam. Ja w ogóle nie wiem, jak ja to zrobiłam. Brawo dla mnie, nieważne. W każdym bądź razie, to nie był ten moment, kiedy miałam ponadnaturalny taki, wiecie, moment wejrzenia w kim jest Bóg, czytając tę Biblię. Nie. To była jakaś teologia, to było jakieś działanie mojego umysłu, to była jakaś droga, którą ja sobie przygotowałam. I nie mówię tego po to, czytajcie Biblię, bo Bóg się przez Biblię objawia. Nie w moim przypadku, bo ja nie rozumiałam, co ja czytam. Tam było cały czas mości, panie i takie inne.

Ale miałam do tego podejście takie stricte intelektualne. I mówię właśnie do osób, które czasami takie podejście mają, bo w tym nie ma nic złego, jesteśmy osobami myślącymi, mamy prawo zadawać pytania, ale może, może zdarzyć się tak, jak zdarzyło się w życiu tego człowieka, albo w moim życiu, albo w życiu wielu z was, że Bóg objawi się w ponadnaturalny sposób. Nie przez wiedzę i nie przez pytania, ale przez doświadczenie i odczucie i później zrozumienie intelektualnie, że byłam, byłem w jakimś miejscu, a teraz jestem w innym.

Uwielbiam ten werset Rzymian 10 rozdział 17 werset. Wiara rodzi się ze słuchania. I właśnie to jest ten kolejny powód, dla którego powinniśmy dzielić się z innymi, sami przed sobą, z innymi wierzącymi, ale w ogóle z osobami, z którymi żyjemy wokół siebie, historiami, które dzieją się w naszym życiu dzięki Bogu, dlatego że wiara rodzi się ze słuchania. Wiara nie rodzi się tylko z książki o teologii. I wiecie, ciekawe jest to, że Twoja historia, to jaki byłeś, jaki jesteś, to jaka byłaś, jaki jesteś, może być najpiękniejszym obrazem Ewangelii, jaki kiedykolwiek usłyszą. Najpiękniejszym obrazem.

Tak jak mówię, przy kawie, na jakimś spotkaniu, po prostu było tak, jest tak, tak się stało dzięki Bogu. Było tak, jest tak, tak się stało dzięki Bogu. To często dzieje się tutaj podczas modlitwy, kiedy dzielimy się świadectwami tego, co się zmienia, kiedy modlimy się jako Kościół. To są rzeczy, które dzieją się w pokoju modlitwy, kiedy ktoś przychodzi raz w miesiącu, kiedy mamy taki pokój w Kościele. Ktoś przychodzi taki, a wychodzi przemieniony. I wiecie, co jest najpiękniejsze? Najpiękniejsze jest to, jeśli taka osoba, która doświadczy, doświadczy tego poruszenia, tego dotknięcia, nie tylko go doświadczy, ale napisze albo podzieli się z nami tym po to, żeby wiara mogła dalej budować to świadectwo, żeby mogło dalej budować wiarę każdego z nas.

Wiecie, kiedy dzieje się pokój modlitwy, ja jestem zawsze szalenie podekscytowana, bardzo się cieszę, że mamy takie miejsce u nas w kościele, ale zawsze też mówię o tym OK, To teraz czekamy na świadectwa, dlatego że wierzę w to, że to miejsce ci ludzie są wymodleni, przygotowani nie tylko do tego, żeby coś się zadziało emocjonalnie, bo to nie o to chodzi, tylko żeby przyszedł Bóg i w ponadnaturalny sposób zadziałał. I to, co się wydarzy, Zacznie być historią, która jest świadectwem wiary, która zacznie poruszać serce albo życie kolejnej osoby. Więc jeśli drogi Kościele, jesteśmy w miejscu, w którym sami nie przypominamy sobie, sami nie żyjemy tym, co Bóg robi w naszym życiu,

Jak mamy chodzić we wdzięczności? Jak mamy chodzić w takiej miłości do Boga, ale przede wszystkim jak mamy chodzić w żyjącym świadectwie? Jak inni mają się o tym dowiedzieć, skoro o tym nie mówimy? I wiecie, milczenie nie jest neutralne. Bo czasami nam się wydaje, ja chcę być taką neutralną osobą, chcę być taka dłużej akceptowana, no bo jak coś powiem, to może mnie teraz już przestaną jakoś akceptować, a ja w pewnym momencie tak chcę zaskoczyć tą Ewangelią, teraz tak cicho, a potem się rzucę, ale W dziejach apostolskich w 12 rozdziale jest napisane, przez krew baranka i przez słowo swojego świadectwa.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.