Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Jakim Ojcem jest Bóg? (10.08.2025)

13.08.2025 ·23 min 54 s

Bóg Ojciec – bliski czy odległy? Posłuchaj inspiracji Krzysztofa Leśniewskiego i zobacz, jak może wyglądać Twoja rozmowa z Bogiem. Wesprzyj nas: https://patronite.pl/lifepodcast

Cześć! Słuchasz właśnie podcastu Kościoła Live. Wierzymy, że ten odcinek zainspiruje Cię do najlepszego i ekscytującego życia. Więcej informacji o naszym kościele, wszystkie przydatne linki oraz nasze profile w social mediach znajdziesz w opisie. Jeśli cenisz sobie nasz podcast lub czujesz się częścią naszej wirtualnej kościelnej rodziny, możesz wesprzeć ten projekt przekazując nam darowiznę, do której link znajdziesz w opisie odcinka. Dzięki Twojemu wsparciu będziemy mogli tworzyć ten podcast jeszcze lepiej i docierać do jeszcze szerszej grupy odbiorców. Kochani, słuchajcie, jesteśmy w serii Słuchajcie, a znajdziecie. Jest to seria, w której omawiamy przypowieści Jezusa. Dlaczego je omawiamy? Dlatego, że Jezus wiedział, że musi do nas mówić w przypowieściach, czyli w pewnych metaforach, przenośniach, po to, żebyśmy...

W związku z czym, zanim przejdziemy faktycznie do tego fragmentu, tej bardzo krótkiej przypowieści Jezusa, Zobaczymy, o czym w ogóle w tym rozdziale, czy w tym momencie mówi Jezus. I od razu wam powiem, że mówił o modlitwie, dlatego że jest to Łukasza 11 rozdział i właśnie go widzimy. Przeczytam wam go. Oczywiście znamy to bardzo dobrze. Prawdopodobnie każdy Polak, który się urodził, zna tak zwaną modlitwę Ojcze Nasz, więc przejdziemy przez to bardzo szybko. Natomiast to da nam kontekst, o czym mówi Jezus. A gdy On w pewnym miejscu modlił się i zakończył modlitwę, ktoś z Jego uczniów rzekł do Niego, Panie, naucz nas modlić się, jak Jan nauczył uczniów swoich. Wtedy rzekł do nich, Jezus, gdy się modlicie, mówcie. I wszyscy znamy Ojcze Nasz, tak?

Przeczytam, niech będzie. Ojcze Nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam na każdy dzień i odpuść nam grzechy nasze, ale bowiem i my odpuszczamy każdemu winowajcy swemu i nie wóź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. I pewnie nieraz słyszeliście kazania, które rozbijają tak naprawdę Ojcze Nasz na pewną przenośnię tego, o co tak naprawdę w tym chodzi. Czyli nie chodzi o to, żeby powtarzać to i klepać Ojcze Nasz, który jest w niebie i tak dalej, że to jest ta forma naszej modlitwy, tylko tak naprawdę celem Jezusa tutaj było pokazanie pewnego schematu, czyli jakby rzucenie pewnych myśli.

wokół których nasza indywidualna modlitwa powinna funkcjonować. Jeżeli na przykład ukończyliście kurs alfa, który jest w tym kościele i który absolutnie zachęca, jak będę jeszcze o tym dzisiaj mówił, to na kursie alfa właśnie uczymy się o takiej strukturze tego, czym jest Ojcze Nasz. I jest więcej tych struktur, natomiast tą, którą my tam przedstawiamy, składa się z czterech części, nazywa się ACTS, tak zwane. Jest to po angielsku, natomiast tłumacząc to na polski też bardzo szybko przejedziemy. Widzimy, że ta modlitwa tak naprawdę jest podzielona na uwielbienie, na pokutę, na dziękczynienie i na prośbę. Czyli Jezus jakby, jeżeli byśmy sobie faktycznie to rozumieli i dzisiaj o tym mówili kazanie, czego nie będziemy robili, to zobaczylibyśmy, że Jezus mówi...

że to, jak chcę, żebyś się modlił, czyli jaką chcę, żebyś miał relację ze mną, jest oparte o te cztery części. O uwielbienie mnie, o dawanie mi chwały, o pokutę, dlatego, że to jest bardzo ważne, żebyś był w dobrym miejscu w życiu. O dziękczynienie, żebyś wiedział, co ja czynię w twoim życiu i dopiero potem o prośby, o rzeczy, które potrzebujesz na co dzień lub które potrzebujesz whatever. I od tego jakby Jezus zaczął. I teraz przechodzimy do naszej przypowieści. Mając ten klucz, że Jezus... Uczy uczniów, jak mamy się modlić. I nasza przypowieść, kochani, brzmi tak. To jest dalej, zaraz po tym. I rzekł do nich, tuż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu, przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, ale bowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać.

A tamten z mieszkania odpowie mu, nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte, dzieci moje są ze mną w łóżku, żona śpi, teściowa, nie mogę stać i dać ci. Powiadam wam, jeśli nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje. Super, dobra. I teraz pytanie, które do was zadam. Kto z was słyszał, i nie wstydźmy się tego, że ten przykład mówi, uczy nas, czy tutaj Jezus nas uczy, żebyśmy byli wytrwali w modlitwie. Ręka do góry, nie bójcie się. Dobra, i kilka jeszcze, widzę, że kilka osób podnoszą... Kilka osób się bało podnieść? Okej. Ja słyszałem też o tym, że ten przykład mówi o tym, że jeżeli czegoś naprawdę potrzebujemy, to mamy być natrętni, jednym słowem, czyli mamy po prostu być wytrwali w modlitwie i wtedy Bóg nam da.

Czy o tym to mówi, kochani? Pewnie nie, skoro powiedziałem. Okej, kochani, nie, nie mówi to o tym. I zaraz dowiemy się, dlaczego to o tym nie mówi i zobaczymy tak naprawdę, co w tej bardzo krótkiej przypowieści, bo to jest w teorii koniec tej przypowieści, co tak naprawdę Jezus chce nam przekazać. Najpierw wyobraźmy sobie w ogóle samą sytuację, czyli wyobraźmy sobie kontekst, jak to w rzeczywistości wygląda. Wiemy, że tamte domy czy tamte mieszkania w tamtych czasach nie wyglądały jak nasze, nie były zrobione z wygłuszającej wełny karton gipsów i miały sześć pokoi. Tylko wiemy o tym, że były gliniankami z drewnianymi domami. Była jedna izba, w której wszyscy się mieścili i było jedno najczęściej łóżko, w którym wszyscy spali. Czyli wyglądało to zupełnie inaczej. Teraz wyobraźmy sobie sytuację.

Gdzież jest taki ojciec pośród was, który gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień. Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża. albo gdy będzie go prosił o jajo, dam mu skorpiona. Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej ojciec. Okej, czyli widzimy teraz, jak przeczytaliśmy całość, że Jezus mówi o modlitwie. Najpierw mówi o modlitwie naszej indywidualnej, okej, po czym przechodzi nagle do tej przypowieści o przyjacielu. I jeżeli już zobaczymy, a wydaje mi się, że już wam to pokazałem, że w tym przykładzie nie chodzi o to, że mamy się naprzykrzać Bogu, Bo tak naprawdę Jezus wyśmiał tego przyjaciela, pokazał go w krzywym zwierciadele, pokazał, że nawet najgorszy przyjaciel, taki przyjaciel, którego byście nie chcieli mieć, to nawet on da wam to, co potrzebujecie, tylko dlatego, że będziecie się naprzykrzać.

Natomiast Jezus później idzie kawałek dalej i mówi o Ojcu, który również... Przecież jeżeli poprosicie coś dobrego, nie da wam zamiast chleba kamienia. I na końcu mówi słowo klucz. Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, czyli nawet ten dobry ojciec w naszym mniemaniu, w oczach Boga jest i tak nieidealny, czyli jest w takim sensie zły, potrafi dać, to tym bardziej ojciec, tym bardziej Bóg. Czyli on pokazuje, to jest klucz do zrozumienia tego słowa. Czyli, że jest dokładnie na odwrót niż to, co widzicie w tej historii. I teraz, żeby sobie clue tego, kochani, wyłapać i to, co najważniejsze jest, to pokażę dwie rzeczy. Przeczytaliśmy początek, czyli Ojcze Nasz. I wiemy, że Ojcze Nasz, już szybko to przewinałem, dotyczy uwielbienia, dziękczynienia, pokuty i prośby, prawda?

I to dotyczy czego? Indywidualnej modlitwy. Natomiast przypowieść, którą Jezus podał dalej, dotyczy usługiwania innym. Tak? Dlaczego? Dlatego, że zauważcie, że w tej historii my idziemy do naszego przyjaciela po to, żeby załatwić jakąś potrzebę kogoś, kto nas odwiedził, naszego przyjaciela, prawda? Czyli Jezus mówi teraz tak. Najpierw, koro prosicie mnie, żebym was nauczył, jak się modlić, okej, robię to. Najpierw wam pokazuję, jak rozmawiacie ze mną, to rozmawiajcie jakby pamiętając o uwielbieniu, pamiętając o dziękczynieniu, o pokucie i o swoich prośbach. I przechodzi dalej. Natomiast, kiedy chcecie się modlić o swojego przyjaciela, czyli kiedy chcecie spełnić prośby drugiej osoby...

to przyjdźcie do mnie i ja wam to dam. Dlaczego? Dlatego, że pokazuje tutaj Jezus w bardzo prosty sposób, że ostatecznie ten pseudoprzyjaciel dał tego, ile potrzebuje. Czyli Jezus kontrastuje go ze sobą i mówi, że wy nie będziecie musieli ani walić tak bardzo o drzwi, ani nie będziecie musieli się z takim pseudoprzyjacielem męczyć. który i tak wam da to, co potrzebuje, dlatego że ja, kiedy wy przyjdziecie w potrzebie dla drugiej osoby, dam wam na 100% to, co ta osoba potrzebuje. O tym ta przypowieść mówi. I teraz, jak wiemy o tym, każda przypowieść i wszystko, co zwykle mówi Jezus, jeżeli jest tam jakaś symbolika, to ma ona znaczenie.

To znaczy, nie jest ona przypadkowa. I Jezus powiedział, czy w tym przykładzie dał, przyjaciel potrzebuje trzy chleby. Nie jeden bochenek, tylko trzy. I teraz można by sobie pomyśleć, no Jezus po prostu rzucił jakąkolwiek liczbę, albo można by było też pomyśleć, że być może ten przyjaciel sobie myśli, nakarmię swojego przyjaciela i trochę mi zostanie. Natomiast jakby załóżmy, że nie o to chodzi, tylko chodzi o coś innego. Ja wierzę, że chodzi o to, że liczba trzy mówi o każdym aspekcie człowieczeństwa. Mówi o duchu, duszy i ciele. A chleb mówi o podstawowych potrzebach, o fundamentalnych potrzebach, jakie w życiu mamy. Czy jednym słowem ta przypowieść mówi o tym, że jeżeli przychodzicie do mnie ludzie, bo wasz przyjaciel, bo druga osoba na przykład w kościele ma potrzebę, ma potrzebę, którą jest być może uzdrowienie, może jest to uwolnienie, może są to problemy finansowe, cokolwiek to jest, tak?

to ja mam trzy chleby, czyli mam zabezpieczenie każdej z tych rzeczy i dam wam to, dlatego że jestem lepszy niż nawet najlepszy przyjaciel i jestem lepszy niż nawet najlepszy ojciec. I tak jak wy znacie ojców, którzy wiecie o tym, że jak poprosicie, mówimy o normalnych ojcach, że jak poprosicie o chleb, to nie da wam kamienia, jest to oczywiste. I tak jak tutaj w tym... prześmiewczym przykładzie z przyjacielem, który przyjacielem nie jest ostatecznie i tak dostał wszystko to, co potrzebował, to Jezus pokazuje, że dokładnie ja jestem, nie porównujcie mnie nawet do tego, ja jestem zupełnie ponad to. Ja jestem dużo lepszy niż to. Ja jestem dużo lepszy niż każdy przyjaciel i niż każdy ojciec. I dam to, co potrzebuję. Jeżeli przyjdziecie do mnie, to dam to, co potrzebuje ktoś, kto was o to prosi, kogo wy chcecie ugościć, komu wy chcecie pomóc.

Wtedy żyjemy w kłamstwie i dodajemy do tych wszystkich rzeczy, do tej prostoty, którą pokazał Jezus, dodajemy te wszystkie rzeczy, jak tego przyjaciela właśnie, albo tego ojca. Czyli patrzymy przez pryzmat różnych osób na to, jaki jest Bóg, jednym słowem. A Bóg mu pokazuje, że nie patrz na mnie przez pryzmat kogokolwiek, kogo znasz. Nawet pastora. Dlatego, że jestem dużo lepszy niż on. Ja nie jestem pastorem, więc mogę tak mówić. Dobrze. I teraz idziemy dalej, kochani. I czytamy dalej. I teraz. Finał finałów. Może nie finał finałów, ale już blisko. I teraz. Ktoś może sobie pomyśleć, dobra, brzmi to pięknie. To znaczy, podoba mi się to, chciałbym tego. To jak mam to osiągnąć? To znaczy w jakiś sposób tak naprawdę ma się wydarzyć to, że kiedy przyjdzie do mnie przyjaciel z jakąś potrzebą, ja się pomodlę do Boga i ta potrzeba zostanie spełniona.

Tak? Logiczne pytanie. Ja bym przynajmniej zadał. Jezus również na nie odpowiada. Bo na samym końcu mówi tak. Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom, o ileż bardziej Ojciec Niebieski da co? Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. Czyli Bóg jednym słowem mówi coś takiego. Kolego, jeżeli chcesz naprawdę wejść w temat modlitwy, tak jak tego potrzebujesz, to mamy modlitwę Ojcze Nasz, wiesz jak budować ze mną indywidualnie relacje. Następnie opowiedziałem Ci przypowieść, która pokazuje prawdę o tym, kim ja jestem, a nie to, w jaki sposób masz na mnie patrzeć. Czyli nie przez pryzmat innych ludzi, nie przez pryzmat swojego doświadczenia, nie przez pryzmat czy pastora, czy kogokolwiek innego,

I na końcu, finałem tego, aby to się działo w twoim życiu, jest co? Jest Duch Święty, którego potrzebujesz. I na tym kończy się ta historia, kiedy Jezus uczy uczniów, w jaki sposób mamy się modlić. I to jest to, o czym my bardzo często zapominamy. Właśnie wycinamy fragment, czyli wycinamy sobie na przykład fragment Ojcze Nasz i jesteśmy trochę mądrzejsi, w związku z czym posłuchaliśmy fajnego kazania na temat właśnie tego, układu tych czterech czy trzech części, jakkolwiek. I już wydaje nam się, że znamy tą relację z Bogiem. Ale Bóg idzie dużo dalej. I kiedy uczy nas o modlitwie, to chce nas nauczyć o tym, że modlitwa nie jest tylko dla nas, ale jest także dla kogoś innego. Jest tak, że częścią modlitwy jest także to, abyśmy się modlili o innych ludzi. Zwieńczeniem, czy tym, co łączy te wszystkie części, jest Duch Święty.

Jego potrzebujemy. W związku z czym, gdybyśmy sobie mieli podsumować czy spojrzeć na to, o czym tak naprawdę Jezus mówił w tym fragmencie, to wierzę, że mówił o tym, o wierze w to, jaki naprawdę jest Bóg Ojciec. Że ta przypowieść, pomimo tego, że ona mówi o modlitwie, o modlitwie o zabezpieczeniu kogoś innego, to tak naprawdę ta przypowieść i ta część mówi stricte dla mnie przynajmniej o tym, żeby uwierzyć w to, jaki jest naprawdę Bóg Ojciec. Bo to, dlaczego nie dzieją się rzeczy w naszym życiu, jest związane według mnie, jeżeli się modlimy, z dwoma rzeczami. Z brakiem Ducha Świętego i z tym, że nie wierzymy tak naprawdę, jaki jest Bóg. Czyli kiedy się modlimy, to mamy pełno niewiary albo pełno wiary w kłamstwa, tak jak na przykład w tym przykładzie o tym, że trzeba być wytrwałym, gdzie w ogóle ten przykład o tym nie jest.

Gdzie ten przykład pokazuje, że wcale nie musisz być wytrwały, bo ja ci chcę to dać. Ty musisz po prostu uwierzyć, że ja ci chcę to dać i wtedy to dostaniesz. I teraz, kochani, jeszcze jedna rzecz, zupełnie na serio. Zobaczcie, że Jezus, kiedy mówi tą przypowieść, to zaczyna od przykładu indywidualnej modlitwy, czyli od Ojcze Nasz. I teraz, dlaczego to robi? Według mnie dlatego... Że żebyśmy byli w stanie wejść w tą drugą rzecz, czyli w to, żeby przynosić rzeczy dla innych ludzi, to potrzebujemy najpierw czego? Po pierwsze uwielbienia, czyli oddawania chwały, czyli skupienia na Bogu, na tym, jaki jest Bóg. Bo wtedy, kiedy w modlitwie zaczynamy wywyższać Boga, kiedy na przykład w uwielbieniu śpiewamy, nie myśląc o obiedzie, tylko śpiewamy, myśląc o tym, co jest napisane, o tych prawdach, które są, oddając naprawdę Bogu, wierząc w to, to zaczyna budować nasz prawdziwy obraz tego, kim i jaki jest Bóg.

To jest dokładnie to, o czym powiedział Jezus w tej przypowieści. Dlatego, kochani, zachęcam was do tego, żebyście jakby nie wierzyli w kłamstwa na temat Boga, nie patrzyli na Boga przez pryzmat swojego ojca, nie patrzyli przez pryzmat nawet najbliższych przyjaciół, czy pastora, czy innych osób, dlatego że człowiek jest tylko człowiekiem, a Bóg jest Bogiem. Jezus to wyraźnie pokazał w tym przykładzie. Wyraźnie pokazał, oddzielił to wyraźnie prześmiewczo wręcz, pokazując absurdalną sytuację z przyjacielem, który był... najgorszym przyjacielem, jaki istnieje. I pokazał, nie patrzcie na mnie w taki sposób. A my często patrzymy, często się modlimy i już modląc się, myślimy sobie, nie no, on tego nie będzie chciał, albo da mi coś innego niż ja chcę, albo w ogóle nie odpowie.

To jest dokładnie, to są te przykłady. Jezus dokładnie wiedział, jak my myślimy. I pokazuje po prostu, przestańcie tak myśleć, bo to jest kompletnie błędne. I dlatego zachęcam was, jeżeli macie jakąkolwiek potrzebę dzisiaj, cokolwiek i potrzebujecie, żeby jakiś przyjaciel dał wam tego chleba, to mamy ten chleb w przenośni. Są osoby z plakietkami różowymi, na których jest napisane chętnie się z tobą pomodlę. I po nabożeństwie podejdźcie do takiej osoby, one są przeszkolone do tego, żeby się z wami modlić, żeby słuchać Boga, przynieść być może słowo prorocze, może się modlić o uzdrowienie, o cokolwiek potrzebujecie. Dlatego, że wierzymy, że Bóg działa tu i teraz i wierzymy, że to, co jakby Jezus o Bogu mówił, to jest po prostu prawda.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.