Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Dlaczego boimy się śmierci? (02.11.2025)

06.11.2025 ·37 min 55 s

Bożym planem nigdy nie było nasze aktualne ziemskie i śmiertelne życie, Bożym planem był Eden. Posłuchaj inspiracji Krzysztofa Leśniewskiego i poznaj odpowiedzi na najtrudniejsze pytania związane z tym, co wydarzy się po śmierci. Wesprzyj nas: https://patronite.pl/lifepodcast

I kiedy myślałem o tym kazaniu, myślałem o dwóch głównych rzeczach, tak sobie przynajmniej myślę, których się boimy związanych ze śmiercią. Jedną z tych rzeczy jest już to, co powiedziałem, czyli niewiedza. Nie wiemy tak naprawdę, tak myślimy, że nie wiemy, co się wydarzy po śmierci. Boimy się tego, czego nie wiemy po prostu. I ja zaadresuję to dzisiaj, bo to nie jest prawda, czy nie powinno być prawdą. Natomiast druga rzecz, której się boimy, od której zacznę, jest taka, że boimy się, że się pomyliliśmy. Czyli boimy się, że postawiliśmy na złego Boga. Boimy się, że postawiliśmy na złą wiarę. Być może zmarnowaliśmy swoje życie. I dlaczego się boimy? Dlatego, że nie jesteśmy w stanie tego przed czasem sprawdzić. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć sobie tak, sprawdzę, co jest po śmierci, a potem wrócę.

Nie ma takiej możliwości. I dlatego czasem boimy się tego, czy aby na pewno nasza wiara, czyli to, w co wierzymy, jest na pewno tym właściwym. I wiele razy jako chrześcijanie potrafimy łączyć w związku z tym różne rzeczy, próbując odpowiedzieć sobie, czy jakby odepchnąć od siebie tą wizję tego, że moglibyśmy się pomylić i zaczynamy łączyć ze sobą, a może po śmierci jednak jest reinkarnacja Boga. A może po śmierci, tak jak jakiś trener personalny w internecie powiedział, jest tak naprawdę inny wymiar. A może po śmierci coś tam. I jakby zaczynamy budować sobie różne takie punkty bezpieczeństwa, żebyśmy po prostu się nie przejechali i nie pomylili. Chciałbym te dwie rzeczy poruszyć.

Kluczem do tego jest zmartwychwstanie i kluczem do tego jest to, że ktoś już zmartwychwstał, ktoś był pierwszy i tym kimś był Jezus Chrystus. Bo jeśli umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie został wzbudzony. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna wasza wiara. Nadal ciążą na was grzechy. Dlaczego? Dlatego, że Chrystus pojednał nas z Bogiem dopiero po swoim zmartwychwstaniu. Dopiero kiedy zmartwychwstał, to mógł nas pojednać z Bogiem. Ponadto ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli. Czyli jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, to wszyscy ludzie, którzy umarli, też nie zmartwychwstają, w związku z tym nie ma sensu nasza wiara. Jeśli Chrystus jest naszą nadzieją tylko w tym życiu, to jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej godni pożałowania.

Rozumiecie? Dlatego oni wielokrotnie mówią o tym, że zasnęli, a nie umarli. Okej. I porównuję to do Adama. Skoro bowiem przez człowieka, czyli Adama wkroczyła śmierć, przez jego upadek, przez człowieka też nadejdzie zmartwychwstanie. Czyli cała nasza wiara w to, że dobrze wierzymy, że wierzymy w dobrego Boga, powinna bazować na tym, że wiemy, że Chrystus zmartwychwstał. Skąd wiemy, że Chrystus zmartwychwstał? Uczymy na tym na kursie alfa. Podajemy wiele powodów i takich logicznych, historycznych, ale podajemy też wiele związanych z tym, jak wygląda życie wierzącego po nawróceniu, jakiej transformacji przeżywa. Podajemy to, że Duch Święty istnieje i nas działa i tak dalej, i tak dalej.

Czyli jeśli nie ma zmartwychwstania, jeśli nie jesteśmy pewni tego, że jest zmartwychwstanie, to naprawdę możemy wszystko olać. I ludzie, którzy faktycznie nie wierzą w Boga samoteistami, mogą wszystko olać. Natomiast na końcu, jak staną przed Bogiem, to się zdziwią. Dlatego uwielbiam, słuchajcie, skecze, przepraszam, uważam, że powinniśmy śmiać ze wszystkiego. Jest taki ziomeczek, się nazywa C.K. Lewis i opowiadał sketch o tym, że ateiści powinni modlić się i błagać, żeby Boga nie było. Powinni z całej siły się modlić, żeby przypadkiem, jak umrą, nie stanęli przed Bogiem. Dlatego, że wtedy, nie będę mówił jakichś słów, ale jest to wspaniały sketch. I co mówi dalej apostoł Paweł? Otrzeźwijcie wreszcie i przestańcie grzeszyć, bo niektórzy z Was w ogóle nie rozumieją Boga.

Mówię to, żeby Was zawstydzić. Jeśli boimy się śmierci, bo nie wiemy, czy postawiliśmy na dobrego konia, czyli na chrześcijaństwo, to apostoł Paweł mówi, otrzeźwijcie się wreszcie i przestańcie grzeszyć, bo w ogóle nie rozumiecie Boga. I dlaczego on ma prawo to mówić? Dlatego, że Ewangelia zwiastowana wam przez nas doszła was nie tylko w Słowie, lecz także w Mocy i w Duchu Świętym i z wielką siłą przekonania. Jeśli ktoś naprawdę doświadczył Ewangelii i naprawdę ją zrozumiał, to ją doświadczył nie tylko w Słowie, nie tylko w tym, co było zwiastowane, ale doświadczył ją w mocy i w Duchu Świętym. I to miało wielką siłę przekonywania. Czyli jeżeli ktoś z Was dzisiaj nadal zastanawia się, czy stawiam na dobrego konia,

Każdy człowiek, kiedy umieramy, to nie jest moment, w którym znikamy, to nie jest moment, w którym nie wiadomo, co się z nami dzieje, to nie jest moment, w którym czekamy na coś i jesteśmy w jakimś stanie zawieszenia. Nie. Moment, w którym umieramy, jest momentem przejścia, w którym od razu świadomie żyjemy. I zaraz będę podał na to wersety. Dalej. Wierzący w Jezusa, czyli wierzę, że my wszyscy, nie będą sądzeni ku zbawieniu ale aby otrzymać nagrodę. Czyli nie czeka nas sąd tego, czy będziemy z Bogiem w wieczności, bo to jest pewne i zapisane już od dawna. Czeka nas tylko sąd oceniający to, w jaki sposób żyliśmy jako ludzie wierzący i jakie nagrody lub ich brak otrzymamy w wieczności.

W ciałach. Ci, którzy dobrze czynili na zmartwychwstanie życia. Dlaczego? Dlatego, że zmartwychwstanie, dosłowne słowo w tym użyte, to jest powstanie ciała. A ci, którzy źle czynili nas martwych, stanie potępienia. Okej, wszyscy ludzie. Wszyscy staniemy przed sądem Bożym. Tak więc każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu. Nie będzie miało znaczenia to, że umarłeś i ktoś się za ciebie modlił. Nie powie Bóg, wiesz co, żyłeś fatalnie, ale ciocia Gabrysia modliła się całe życie za ciebie. Więc możesz wejść. Niestety modlitwy cioci Gabrysi już po naszej śmierci nie będą miały znaczenia. Wybaczcie, ale taka jest prawda. Dlatego, że każdy sam za siebie zna sprawę.

Czyli wiemy o tym, że ci ludzie, można powiedzieć, zasnęli, a ich sen był już nowym życiem. Idziemy dalej. Powiedziałeś coś takiego, że wszyscy staniemy przed sądem Bożym, a przecież przed chwilą powiedziałeś, że wierzący nie będą przed sądem. No więc czytajmy dalej. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam. Czyli kiedy mamy zaprawdę, zaprawdę, to Jezus mówi, ej, na serio. to słucha mojego słowa i wierzy w tego, który mnie posłał, ma życie wieczne i nie stanie przed sądem. Lecz przeszedł ze śmierci do życia. Mamy gwarancję, jeśli słuchamy jego słowa i wierzymy... Boga, który go posłał, czyli wierzymy w tę ofiarę, mamy życie wieczne i nie staniemy przed sądem, przed sądem ku zbawieniu, dlatego że już mamy życie wieczne.

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą, gdzie złodziej włamuje się i kradnie, ale gromadźcie sobie skarby w niebie. Mogę zgromadzić ich dużo, albo mogę nie zgromadzić ich w ogóle. Będą na mnie czekały. I nie chodzi tutaj o skarby jak finanse tego typu, które my dzisiaj postrzegamy. Uważam, że chodzi o wpływ. Chodzi o współrządzenie z Jezusem w przyszłości. Dlatego, że Jezus będzie z nami mieszkał, Bóg będzie z nami mieszkał, Bóg będzie z nami również mieszkał. I my będziemy panowali nad ziemią. która nadal będzie funkcjonowała zupełnie w innym wymiarze i Bóg będzie potrzebował szafarzy. Tak jak dzisiaj potrzebuję szafarzy na przykład w tym kościele. I tak samo będzie w wieczności.

I to, jak żyjemy tutaj, jest dla Boga przykładem tego, czy jesteśmy godni tego, żeby w wieczności również zajmować stanowiska. Idziemy dalej. Nowe ciała. Podobnie z umarłymi i z martwych staniem. Sieje się ciało zniszczalne, czyli ja mam ciało zniszczalne, ale pracuję. Zbudzane jest niezniszczalne. Sieje się w pogardzie, zbudzane jest w chwale. Sieje się w słabości, zbudzane jest w mocy. Sieje się ciało materialne, zbudzane jest ciało duchowe. Bo jeśli jest ciało materialne, jest również duchowe. Czyli apostoł Paweł mówi, że ciało, które otrzymamy, będzie niezniszczalne, będzie pełne chwały, będzie pełne mocy i będzie też ciałem duchowym, które będzie mogło widzieć rzeczywistość duchową, tak jak rzeczywistość fizyczną.

Dalej. Tymczasem nasza ojczyzna jest w niebie. Mówimy o tym, o Królestwie Niebios, o tym, że jesteśmy obywatelami Królestwa Niebios. Czyli nasza ojczyzna jest w niebie. Stamtąd oczekujemy Zbawcy, Pana Jezusa Chrystusa. On przekształci nasze upadłe ciała, nada im postać taką, jaką ma Jego ciało w fale. A wiemy, jakie miało, dlatego że Jezus pokazywał się po zmartwychwstaniu uczniom. Uczyni to tą mocą, którą również wszystko inne może sobie poddać. Czyli wiemy o tym, że tak jak jego ciało było fizyczne, ale też duchowe, nasze też takie będzie. Czyli będziemy mieli inne ciała, ale fizyczne. Ulepszone. Takie, które będą mogły patrzeć i spędzać czas z Bogiem.

Ramię w ramię. Tak jak było kiedy w Edenie. Okej, idziemy, już zbliżamy się powoli do końca, znaczy do końca tej części. Nadal będziemy żyli na ziemi, ale odnowione i połączone z niebem. Następnie zobaczyłem nowe niebo i nową ziemię. Zobaczyłem też święte miasto, nową Jerozolimę. Wstępowała ona z nieba od Boga. Oto namiot spotkania Boga oraz ludzi. Będzie z nimi mieszkał, oni będą mu ludem. Będziemy mieszkali z Bogiem. Nie będziemy jakby, wiecie, w jakiejś po prostu świątyni wszyscy stłoczeni. Nie, będziemy w nowym Jeruzalem, który jest normalnym miastem, które stąpi z nieba, będzie miało swoją wielkość, swoje przestrzenie, swoje domy, swoje mieszkania. Będziemy mieli normalne miejsca do życia. Bo przecież oczekujemy dalej, zgodnie z obietnicą, nowego nieba i nowej ziemi, w których na stałe zamieszka sprawiedliwość, czyli będzie inną ziemią niż tą teraz.

Nie będzie ziemią zepsutą, nie będzie ziemią pełną bólu, cierpienia, kataklizmów, tych wszystkich rzeczy nie będzie, ale nadal będzie fizyczną ziemią. Oto ja tworzę nowe niebo i nową ziemię. Nie będzie się wspominało rzeczy dawnych, nikomu nie przyjdą już na myśl. I prorok Izajasz wymienia całą listę rzeczy, które się dzieją dzisiaj na ziemi, które są złe, które wynikają z grzechu i destrukcji, która niesie się przez pokolenia. I dalej. I odbuduje prastare ruiny, podźwigną dawne zniszczenia, odnowią zburzone miasta, gruzy zamierzchłych pokoleń. Wiemy o tym, nie będziemy dzisiaj o tym mówili, ale wiemy o tym, że królestwo tysiącletnie, jakkolwiek je rozumiemy, czy jako tysiąc lat, czy jako pewną alegorię do tego, że będzie trwało długo, wiemy o tym, że to królestwo już po śmierci, po przyjściu Chrystusa na ziemię będzie służyło do tego, żeby odnowić ziemię i przygotować ją na przyjście Boga, na to, żeby Bóg

jak zejdzie z nową Jerozolimą, to będzie mógł przekształcić tę ziemię całkowicie, żeby stała się nową. I kiedy czytamy o tym, że ta ziemia przeminie, to przemija w taki sposób, jak przemija ból na przykład zęba. Czyli to oznacza, że coś się przemienia, a nie, że zupełnie znika i jest coś zupełnie nowego. To oznacza przemianę. Czyli ta ziemia zostanie przemieniona, odnowiona i dlatego stanie się nowa dla nas. I ostatnia rzecz, bo obiecałem. o Nowym Jeruzalem. Potem przyszedł do mnie jeden z siedmiu aniołów. Powiedział, chodź, pokażę ci pannę młodą małżonkę Baranka. Wiemy, że chodzi o Kościół, tak? I zaniósł mnie w duchu na wielką, wysoką górę. Stamtąd pokazał mi święte miasto Jerozolimę, wstępującą z nieba od Boga. Te, które ze mną rozmawiały, miały ze sobą miarę. Była to złota trzcina, którą miało zmierzyć miasto, jego bramy i mur.

I zmieszczą się w Nowym Jeruzalem, bo tam będą sypiać, ale tam będą też mieszkać, ale nie zawsze tam będą cały czas, bo będą wychodzili z Nowego Jeruzalem na pozostałe ziemie, które będą na ziemi. I o tym mówi Biblia. I patrzcie tam, jakbym opowiadał wam kolejną część Gwiezdnych Wojen, to wszystko jest zapisane. I teraz... W związku z tym chciałbym ważną i istotną rzecz powiedzieć, ale Bożym planem nigdy nie było nasze aktualne ziemskie i śmiertelne życie. Bożym planem był Eden. To, jak dzisiaj żyjemy, to żyjemy w backup planie. Żyjemy w planie, który Bóg odwraca do tego, żebyśmy wrócili do stylu życia jak w Edenie.

To, jak dzisiaj jest, nigdy nie było Bożym planem. Już więc z natury możemy wiedzieć, że cokolwiek nam się tutaj teraz nie podoba na ziemi, to Bóg mówi, I know, ja tego nie zaplanowałem. Wylałeś Adamie dziecko z kąpielą i się zepsuło. A ja robię wszystko, żeby to odwrócić. Dlatego Biblia, co do zasady, jest księgą, która opowiada historię o tym, jak Bóg odwraca historię. Po prostu. Jak odwraca to, co się wydarzyło w Edenie. Wiemy, że hebrajskie słowo Eden pochodzi od znaczenia rozkosz, radość, przyjemność, obfitość. Dlatego Eden można było tłumaczyć jako miejsce rozkoszy lub ogród przyjemności. Czy możemy powiedzieć, że Ziemia jest miejscem tylko rozkoszy, tylko radości, tylko obfitości? No nie możemy.

Czyli tego Bóg dla nas nie założył. I w związku z tym porównamy sobie takie coś. Eden z drugiego rozdziału Księgi Rodzaju i Wieczność z Księgi Objawienia, która jest ostatnią księgą. Pierwsza i ostatnia księga. I widzimy, że w Edenie był ogród z drzewem życia. W wieczności czytamy o tym w objawieniu, nie czytałem, ale wiemy, możecie to sprawdzić, tak jest. Jest miasto, jakby Jerozolem i w nim będzie drzewo życia. Wiemy, że w Edenie była rzeka wypływająca z Edenu, która dawała życie wszystkim. I wiemy, że rzeka życia też będzie wypływająca stroną Boga, który będzie w Nowym Jerozalem. Wiemy o tym, że Bóg chodził z człowiekiem, spotykał się z nim twarzą w twarz i wiemy o tym, że w wieczności Bóg znowu zamieszka z człowiekiem.

W Edenie grzech wprowadził śmierć, bo upadł Adam. W wieczności Chrystus usuwa śmierć i grzech. Edenie zostaliśmy wypędzeni z ogrodu, a w wieczności wejdziemy do wiecznego raju. Dlatego możemy się spodziewać rzeczy, spodziewać się tego, że tak jak czytamy, jak wyglądało życie w Edenie, tak będzie wyglądało życie w wieczności dla nas. Będziemy mieli takie same fizyczne ciała. Będziemy mieli bliską relację z Bogiem. Nie będziemy mieli wstydu, nie będzie grzechu, nie będzie bólu, nie będzie cierpienia itd., itd., itd. I będziemy dalej działać. Dlatego, że człowiek i Bóg, zresztą sam w sobie, jakby Bóg nie jest kimś, kto nic nie robi.

Bóg jest twórcą. Bóg jest kreatywny. Bóg działa. Dlatego w wieczności my także będziemy kreatywni, także będziemy działać, także będziemy budować, także będziemy robili różne rzeczy. Dlatego, kochani, chciałbym, żebyście jedną rzecz przynajmniej z tego zapamiętali. Śmierć jest tylko przejściem za zasłonę do wieczności. Możemy bać się śmierci w kontekście, i to rozumiem, cierpienia, bólu fizycznego, samotności. Umieranie może być straszne i to rozumiem. Każdy, kto pewnie doświadczył umierania swoich bliskich i na przykład widział, jak się męczą, jest z tym przekonany, że nie chce w taki sposób umierać. I możemy różne rzeczy zastosować, zrobić. żeby to umieranie było jak najlepsze. Niestety żyjemy w upadłym świecie i czasem umieranie na smutka jest zbyt przyjemne.

I uczynił to, czyli uczynił to wszystko, ten cały plan, uczynił po to, Ze względu na swój plan obejmujący pełnię czasów, czyli obejmujący dokończenie się czasu, ukończenie się czasu, który jest zaplanowany dla naszego życia tu śmiertelnego na ziemi, a zmierzający do połączenia w Chrystusie wszystkiego, tego co w niebie i tego co na ziemi. Czyli odwiecznym planem Boga, który zrealizował Jezus i który doprowadzi Jezus, zawsze było to, żeby w Chrystusie połączyć to co w niebie z tym co na ziemi. Nie żeby usunąć ziemię, nie żeby nas wszystkich skasować, nie żeby nas przenieść gdzieś indziej. Nie, żeby odnowić i połączyć ze sobą tak, jak kiedyś było. I teraz, kochani, teraz naprawdę zbliżam się do końca, ostatni werset, bo wierzę, że moim celem przynajmniej było to, żeby zachęcić was do myślenia i studiowania tego, co jest w wieczności, bo to ma znaczenie.

Te wszystkie rzeczy, które mówiłem, które wam pokazałem, które są w Biblii, mam nadzieję, że jakby nie ja was przekonałem, tylko to, co czytaliśmy, bo było to dosyć wprost napisane. Nasze życie wieczności nie jest niewiadomą i nasze życie wieczności, czy inaczej, nasze życie tutaj na ziemi jest pewnym cieniem czy odbiciem faktycznej rzeczywistości, którą Bóg dla nas założył. Czytamy też o tym, jest taki werset z Biblii. I dlatego o tym dzisiaj mówię, bo nie chcę, żebyście byli nieświadomi, że kiedy staniecie przed Bogiem i tak jak wierzę w to, że wszyscy będziecie zbawieni, czyli wszyscy wejdziecie do Niego, do Nowego Jerozolim, będziecie mieli swoje domki ze swoimi, wiecie, ogródkami, to, co tam lubicie, bo Bóg, bo sam Jezus powiedział, że idę i szykuję dla was mieszkania, bo w domu mojego Ojca jest wiele mieszkań.

Apostol Paweł pisze do Koryntian około 55 roku naszej ery. będąc w Efezie w trakcie swojej misji, jakby trzeciej misji, tak jest to nazwane. I pisze o tym, że on biegnie i walczy tak, żeby wygrać, tak, żeby zdobyć więź, tak, żeby zdobyć nagrodę. Bo ma świadomość tego, że tutaj ta doczesność jest tylko chwilą i jest tylko pewnym... Powiedziałbym czasem kształtowania nas na wieczność. Bóg chce kształtować nas wierzących, abyśmy weszli w wieczność w jak najlepszym miejscu. Bo my wejdziemy w wieczność tacy, jacy jesteśmy.

Nie wejdziemy w wieczność i nie będziemy pamiętali niczego. Będziemy pamiętali, będziemy wiedzieli. Wejdziemy w wieczność tak, jak jesteśmy ukształtowani. Więc apostoł Paweł o tym wiedział. I wiedział, że miał zawsze w głowie ten cel. Cel, do którego dąży. I słuchajcie, 10 lat później pisze list, 10-12 lat później pisze list do swojego syna w wierze, Tymoteusza. I pisze tak. Ja bowiem jestem już złożony na ofiarę. Pisał to z Rzymu, za czasów Nerona, kiedy wiedział, że zaraz, za niedługo zostanie stracony. Wybiła godzina mojego odejścia. Toczyłem piękny bój. Bieg ukończyłem. Wiarę zachowałem. Teraz czeka na mnie wieniec sprawiedliwości, który w tym dniu, w dniu sądu, da mi Pan, sędzia sprawiedliwy, ale nie tylko mnie, da go wszystkim, którzy z utęsknieniem oczekują jego przyjścia.

Kochani, chciałbym, aby każdy z Was, kiedy stanie w tym momencie, kiedy będzie wiedział, że nadchodzi czas jego odejścia, mógł powiedzieć jak apostoł Paweł, toczyłem piękny bój, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem. OK? Apostoł Paweł wiedział, co ma robić i to robił. I wiedział, że czeka na niego wieniec, czeka na niego nagroda. Nie tylko czeka go pojednanie z Bogiem, bo to czeka każdego wierzącego, ale czeka też na niego nagroda. Nagroda za to, jak biegł, za to, jak walczył, za to, że dochował wiary i ukończył, dobiegł, zwyciężył. I tego życzę Wam, bo tak jak kiedyś był śmieszny film, pamiętajcie, jesteś zwycięzcą. Mamy nadzieję, że ten odcinek Cię zainspirował.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.