Ks. Piotr Pawlukiewicz - Wciąż nam czegoś brak
Ks. Piotr Pawlukiewicz - Wciąż nam czegoś brak
Proszę Państwa, i Ty tak żonie wybaczysz jedną rzecz, dwie godziny gadaliście do drugiej w nocy, żono wybaczam, tak minie miesiąc i mówisz, ale wtedy to mnie wnerwiłaś. Przecież mi już wybaczyłeś. No wybaczyłem, ale nieraz sobie tak przypomnę, że wiesz, nie wytrzymuję. Proszę Państwa, 40 dni było szkolenia, a oni totalnie o czymś innym mówią. I ja się nie martwię z tego, że ja wam dzisiaj mówię o niebie, o pragnieniu nieba, a wy wyjdziecie przed kościół i o czym zaczniecie rozmawiać? O ziemi. I ja też, jak się spotkam może z moimi kolegami księżmi, będziemy gadać o ziemi. O niebie się rozmawia chyba rzadko. Jezus ukazawszy się jedenastu powiedział do nich, idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony.
Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą. W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą, węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły. Oto słowo Pańskie. Drodzy bracia i siostry, to jest taki piękny, wspaniały, tak jak powiedziałem we wstępie do mszy świętej, Wielka uroczystość dzisiaj w Kościele, piękny, wspaniały dzień, ale trudny, bo my mamy tyle spraw doczesnych, problemów małżeńskich, zdrowotnych, rodzinnych, a tu mamy mówić o niebie, o tym niebie, którego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało.
Jak to właśnie dwóch panów się zastanawiają, jak to będzie w niebie. A ponieważ byli fanatycznymi kibicami piłki nożnej, to się zastanawiali, czy w niebie będzie piłka nożna. No i umówili się tak, że który pierwszy umrze, to powiadomi tego drugiego, czy tam ta piłka jest, czy nie, no bo niebo bez piłki to się w ogóle nie liczy. No jeden umarł i przyszedł w nocy do tego swojego kolegi i mówi, mam dla Ciebie dwie wiadomości. Jakie? Jedna dobra, jedna zła. No to dawaj tą dobrą. Jest piłka nożna. Pan Jezus kibicuje, Matka Boża kibicuje, w apostołowie to jest w ogóle pierwsza liga. To dawaj drugą wiadomość. Jesteś wystawiony w składzie na jutro. Proszę Państwa, ta anegdota ma głębokie podłoże. Nie będziemy tego robić w Kościele, bo powaga naszego zgromadzenia musi być zachowana, ale gdybym powiedział, proszę Państwa, podnieście rękę do góry wszyscy, którzy chcecie iść do nieba, no to myślę, że niektórzy z przekonania, niektórzy, że tak wypada, ale podnieślibyśmy chyba wszyscy ręce.
Ta mentalność wyspy w nas wchodzi. Ale to jest to i Chrystus przychodzi do nas i mówi chodź ja cię stąd zabiorę, ja cię stąd wyciągnę. I przed zmartwychwstaniem i buduje most powrotu, kochani, to jest to Królestwo Boże w nas. Mówiłem do was o tym już przed rokiem. Co robił Pan Jezus przez czterdzieści dni? Między zmartwychwstaniem a w niewyostąpieniem 40 dni. Nie rozplanowywał. Pójdziecie w stronę Chin. Wy do Ameryki popłyniecie. Nie. Nie rozplanował. Uczcie tak. Ćwiczenia z homiletyki im nie robił. Próbne kazania. Ewangelia mówi o Królestwie Bożym 40 dni. Myślę, że wielu z nas, ze mną wyłącznie, miałby problem.
Co można mówić 40 dni o Królestwie Bożym? Jakie to jest ważne, nowa trasa, nowa rzeczywistość, pamiętajcie. I apostołowie dają koncert. Jezus im mówi 40 dni o Królestwie Bożym, a oni mówią, dopuszczeni do głosu na koniec po tym całym 40-dniowym kursie, Panie, czy wtedy przywrócisz Królestwo Izraela? Ręce opadają, proszę Państwa. Ale powtarzam, Biblia jest dla nas łaskawa i ciągle nam przypomina, Że to, czym nasiąknęliśmy, ten grzech pierworodny tak się mocno wgryzł w nas kręgosłup, w nasz krwioobieg, w naszą psychikę, mentalność, pragnienia, że proszę Państwa, błagam Was, nie liczcie na to, że jedna rozmowa z księdzem, jedna rekolekcja trzydniowa, nawet ignacjańskie tygodniowe, że Was z tego wyciągną.
Jesteśmy nieprawdopodobnie zniewoleni, to ludzie mówią. Proszę księdza, miałem tam jakieś kontakty grzeszne, czy tam jakiś grzech popełniałem, potem się z tego wydobyłem. Proszę księdza, już się ustatkowałem, już w formację przeszedłem. Trach, pewnego dnia to samo. Po 15 latach, kiedy chodziłem dumne ulicami, mówiłem, ja już tego nie robię, ja już tego nie robię. Dzień dobry, ja już tego nie robię. Trach zrobiłem, jeszcze gorzej niż kiedyś. Proszę księdza, to wszystko we mnie siedzi. Jezus im 3 lata mówił o Królestwie Bożym, potem 40 dni, a oni pytają, a Królestwo Izraela, kiedy tych Rzymian przepędzisz? Szanowni Państwo, przepraszam skojarzenia, ale to jest prawda o nas, to jest, jak to się ładnie mówi, fakt autentyczny. Przyszli kiedyś do jednego biskupa w Polsce parafianie ze skargą na proboszcza, niecodzienną skargą, że mszę świętą odprawia w Nausznikach.
Proszę Państwa, i Ty tak żonie wybaczysz jedną rzecz, dwie godziny gadaliście do drugiej w nocy, żono wybaczam, tak minie miesiąc i mówisz, ale wtedy to mnie wnerwiłaś. Przecież mi już wybaczyłeś. No wybaczyłem, ale nieraz se tak przypomnę, że wiesz, nie wytrzymuję. Proszę Państwa, 40 dni było szkolenia, a oni totalnie o czymś innym mówią. I ja się nie martwię z tego, że ja wam dzisiaj mówię o niebie, o pragnieniu nieba, a wy wyjedziecie przed kościół i o czym zaczniecie rozmawiać? O ziemi. I ja też, jak się spotkam może z moimi kolegami księżmi, będziemy gadać o ziemi. O niebie się rozmawia chyba rzadko. Jest właśnie to takie ciekawe sformułowanie dzisiaj, uporczywie się wpatrywali jak Jezus wstępował do nieba. Co to znaczy uporczywie się wpatrywać?
A komu pomogłeś? Nikomu. Ale rozmyślałem, analizowałem, pojęcia przekładałem, naprawdę dużo zrozumiałem. Nie stój, przestań się gapić tam swoim ludzkim wzrokiem, bo to nic nie da. Nie zajrzysz do nieba. Oni się uporczywie wpatrywali, chcieli zajrzeć do nieba, bo to jest, proszę Państwa, My nie chcemy opuścić naszej rzeczywistości. Jest nam źle, niedobrze, ale nie chcemy jej opuścić. Ale do tego nieba to byśmy zajrzeli. Ale stąd to, co kochani wam przed tygodnią mówiłem. Chcesz zajrzeć do nieba? Musisz wyjść z ziemi. Nie da się być na ziemi i zajrzeć do nieba. Nie ma, że masz rozum ziemski i oglądasz rzeczy niebieskie. Tak się nie da. Oni próbowali wtłoczyć Jezusa
W swoją rzeczywistość. Chcieli go wtłoczyć w swoje pojmowanie i w swoje pojęcie, a tak się nie da. Jezusa się Biblia mówi poznaje przez uczynki miłości. Dlatego prosta babina zna często lepiej Boga niż profesor teologii. Dziecko, które się z mamusią dzieli lizakiem zna lepiej Pana Boga niż ksiądz, który mówi mądre kazania i teologicznymi pojęciami strzela. Nie stój, nie zmarnuj życia nad tym, żebyś stał w kościele i się wpatrywał w niebo. Pamiętam kiedyś spojrzenie ks. Malackiego razem przy msze świętej. Odprawialiśmy mszę świętą i on się spojrzał w niebo i zrobił takie wielkie oczy. Ja spojrzałem na niego i zarazem zaczęliśmy się patrzeć. Oczywiście po chwili cały kościół zaczął się patrzeć, bo na suficie była ludzka twarz, proszę Państwa.
To da nam fałszywe widzenie. Ilu ludzi fałszywe niebo zobaczyło? O Filipie Nerym się opowiada, że przyszła do niego kiedyś siostra zakonna i mówiła, ojcze, miałam widzenie nieba. A jesteś pewna, że to było prawdziwe niebo? Ależ oczywiście prawdziwe. To Filip Nery pomyślał, zaraz sprawdzimy. Umyj mi buty. Ja? Tobie? Buty? Ale nigdy w życiu, co ja ci będę buty myła? To schowaj się z tym niebem. Jezus widział niebo i co robił? Mył nogi. Po czym poznać, że ktoś widzi niebo, że jest blisko nieba? Myje nogi drugim. Buty myje drugim. To co apostołowie mówili, proszę Państwa, w niebie jest człowiek, który cierpi i cieszy się, że może cierpieć. Po tym poznajesz niebo. Apostołowie radowali się, że mogli cierpieć dla imienia Jezus.
Żeby na wszystkich portalach leciały tylko wiadomości o papieżu? Leciały. I nam się to nie znudziło? To tylko Jan Paweł II umarł. A jak Chrystus przyjdzie? A jak przyjdzie na świat Chrystus? To nam się nie tydzień, nie rok, a całe wieki takie zrobią. Kochani, Jezus wstępuje do nieba To otwiera nam drogę z wyspy, drogę powrotu do tych naszych najbardziej intymnych i głębokich tęsknot. I trzeba się kierować nie wzrokiem analizy intelektualnej, nie uporczywym wpatrywaniem, a trzeba się kierować wzrokiem serca. Mówiliśmy o tym wielokrotnie, już nie chcę powtarzać. Wzrok serca. Zobacz to wszystko sercem. Nawet niektórzy, jak są w kościele, zamykają oczy, żeby się nie rozpraszać widokiem.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ks. Piotr Pawlukiewicz - Wciąż nam czegoś brak