Mentionsy Mentionsy
Ks. Piotr Pawlukiewicz
Ks. Piotr Pawlukiewicz

Ks. Piotr Pawlukiewicz - Jak osiągnąć radość z życia-

29.03.2023 ·32 min 23 s

Ks. Piotr Pawlukiewicz - Jak osiągnąć radość z życia-

Tylko ja się nie pomodlę. I nie wypuszczamy modlitwy z klatki, ona jest po prostu w klatce. Oglądamy, wąchamy, patrzymy, dotykamy. Jezus powiedział do swoich uczniów:"Jak mnie umiłował Ojciec, tak i ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

Te fragmenty modlitwy arcykapłańskiej Jezusa z Ewangelii św. Jana to robi się jakoś tak na pierwszy rzut oka bardzo niekonkretnie, żeby nie powiedzieć mdło. Kiedy Jezus mówi te słowa, które, przepraszam Cię Panie Boże, wydawać się mogą takim maglowaniem w kółko tego samego. Jak jest Bóg was umiłował, ja was umiłowałem, wy się miłujcie, macie miłować się, jak my się mamy miłować, tak Ojciec nas umiłował. I tak, żeby to coś było konkretne, jakiś chory, żeby przyszedł z połamanymi nogami, żeby tu jakieś było wskrzeszenie, rozmnożenie chleba, a to taka teoria i to, przepraszam, najpierw rzut oka może mętna, ale trzeba z pokorą podejść. Skoro Jezus w ostatnich chwilach z apostołami mówił im o tym, to to musi być ważne, to może być trudne, to może być dla naszego umysłu właśnie powtarzaniem w kółko tego samego, to może być jakąś ckliwą mową religijną,

Ale ufamy Jezusowi i wierzymy, że musiał mówić wtedy rzeczy bardzo ważne, więc spróbujmy wejść w ten tekst. Po krótkiej już refleksji wychodzi tutaj dlaczego to jest takie ważne i o co Jezusowi chodzi w tym tekście. Tu nie chodzi, że Jezus mówi miłujcie się. Wielu ludzi ucina to zdanie. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali. Koniec, kropka. A to nie jest koniec, kropka. Tak jak ja was umiłowałem. Tu, proszę Państwa, mówiąc nieładnie, jest pies pogrzebany. Tak jak ja was umiłowałem, bo my się miłujemy wzajemnie tak, jak się nam podoba. Ja się tak zastanawiałem, ciągle w tych sprawach rodzinnych, sympatii, narzeczeństwa, małżeństwa, ciągle uczestniczę i ludzie tam mówią o miłości zranionej, która się sypie, którą trzeba ratować między rodzicami a synem, między matką a córką, między chłopakiem a dziewczyną.

I co my nazywamy miłością? Ja przepraszam taką definicję ukułem, na pewno dyskusyjną. Najczęściej my przez miłość rozumiemy coś takiego, że mi jest przy kimś tak dobrze, że jestem gotów zrobić, żeby i jemu było dobrze. Jak mi się przestaje być przy kimś dobrze, to już koniec z miłością. Odkochałem się, kiedyś mi było przy nim dobrze. Matce jest dobrze przy dziecku, realizuje swój instynkt. Chwali się przed innymi dzieckiem, czuje się kimś, jest matką, jest dowartościowana, jest jakoś w tym wymiarze spełniona. Uzależnia dziecko od siebie, wierzy w dziecko i bardzo potrzebuje. Kochani, któż z nas nie cieszy się tym, kiedy jest komuś bardzo potrzebny?

Któż z nas nie chce słyszeć, nie mogę bez ciebie żyć, ale wtedy jestem kimś. A dziecko mówi mamuniu, ja cię tak kocham, potrzebuję. Jak tylko mamunia zginie z oczu widzenia, dziecko wpada w panikę w parku, gdzieś przed sklepem. Po prostu kobiecie domyślam się nieprawdopodobnie miło, kiedy swoje dziecko tuli do piersi. Ono się tak w nią wtula, tak jest jej ciepło. I ona mówi, no kocham to dziecko nieprawdopodobnie. Ja nie mówię, że nie. Tylko jeśli to się ograniczy tylko do tego, co ja powiedziałem. Jest mi przy tym dziecku tak miło, że ja jestem gotowa po prostu wypróć żyły dla niego. Bo ja przy nikim innym nie będę się tak dobrze czuła. Mężczyzna z kobietą, wymiar seksu. No jak uprawiam z Tobą seks, to jest mi tak dobrze, tak po prostu, że ja płaczę ze szczęścia.

Jestem gotów naprawdę dużo zrobić, żeby tak między nami było dalej. Ja Cię kocham, no jak ja Cię kocham, bo mi Tobie, wiesz co? Mi jest też przy Tobie miło. Niech gadaj, co Ty? No naprawdę. Ojej, to już miłość taka dwuwektorowa. I dziesiątki innych przykładów o babciach i o wnukach i o przyjacielach. Mam kumpla, no i co? No strasznie mi jest przy nim miło, no. Ale jest mi tak miło, że jestem gotów nawet się poświęcić dla Niego, bo jest mi tak miło przy Nim. Przestało być miło przez skądś, bo proszę księdza, odkochałem się, już nie kocham żony, już mi nie jest przy niej miło, wręcz przeciwnie, jest mi przy niej niemiło i nie jestem gotów nic dla niej zrobić. To nie o to Jezusowi chodziło. Proszę Państwa, nawet to, że Jezus dzisiaj w Ewangelii mówi, wytrwajcie w miłości. I znowu tu niektórzy stawiają kropkę, a nie powinno się stawiać kropki, bo jej nie ma w Ewangelii.

Bezwarunkowo. Nie wykluczone, żeby kiedyś przyszła wiadomość, że Trójca Święta się pokłóciła. Syn się z ojcem pokłócił, Duch Święty się wyprowadził. Nie. Odwiecznie są sobie oddani. To jest miłość. To jest miłość. Dlatego Kościół mówi małżeństwo nierozerwalne święcenia kapłańskie, nie do wycofania śluby zakonne na wieki. Oddajesz się Kościołowi. Jeśli chcesz kochać tak jak Chrystus, to nie może być oddanie do momentu, dopóki mi się to spodoba. Jedność między nimi, troska o drugiego. Jak Jezus Syn wychwala Ojca, jak Ojciec jest dumny z Syna. To jest ta miłość, o którą chodzi. I Jezus mówi wytrwajcie. Co to znaczy, że mówi wytrwajcie? Będzie trudno.

Proszę Państwa, jak ja komuś powiem, wytrwaj, to znaczy, że zdaję sobie sprawę, że ta rzeczywistość, w której on ma być i ma jej nie opuścić i ma nie zdezerterować, jest trudna. Jezus wie, Wam będzie trudno w mojej miłości. Przez życie będziecie jechali jak rozpędzonym samochodem z przyczepą i na wirażach będzie Was z tej miłości wyrzucać. To się trzeba będzie zębami Bożego parapetu trzymać, żeby nas nie wywaliło z tej Bożej miłości, żebyśmy nie weszli w miłostkę naszą ludzką. Ale Jezus mówi tak. Kto chce trwać w tej miłości Bożej, kto zachowuje moje przykazania. Nie kto się wzrusza w Kościele, kto jest pełen uczuć w Kościele, emocji, kto lubi religijne tematy, kto jest w ogóle religijny. To jest konkret. Trwa w miłości mojej ten, kto zachowuje moje przykazania.

Jeśli nie zachowujesz Bożych przykazań, nie trwasz w miłości Pana Boga i Jezus mówi, kto nie miłuje, tak jak ja, nie zna Boga. To tu jest problem. Ja się, proszę Państwa, zastanawiam, I można się zastanawiać, w naszym kraju tyle mszy, tyle komunii pierwszych, tyle bierzmowań, tyle tysięcy katechezy od dziada, pradziada, no a te statystyki moralne mamy nieciekawe. Jeszcze dzisiaj do tego tematu wrócę, ale mamy największą w Unii Europejskiej używalność pirackich programów. Nasz kraj, nasza ojczyzna, nasz lud tutaj dzielnie dzierży palmę pierwszeństwa. Dlaczego tak jest? Dlatego, że my jesteśmy pełni miłości, proszę Państwa. My jesteśmy Słowianie, my jesteśmy bardzo miłośni ludzie.

W tym tygodniu jedna była u mnie studentka, nie wiem, czy mówiła prawdę, mówi, proszę księdza, a wie ksiądz, jaki jest pierwszy temat w żeńskich akademikach? Temat jest jeden, facet. Z tamtym chodziłam, na tego czekam, tamten jest wolny, ten jest sympatyczny, pojawił się jakiś nowy na pierwszym piętrze, pod szesnastym. Z tym zrywam, z tym piszę, ten do mnie mailuje, ten wysyłał SMS, facet, facet, facet, miałam, będę miała, nie mam, mam mieć, obiecano mi, że za tym mam mieć drugiego. Tylko czy to jest mówienie o miłości tak, jak kocha Jezus? Czy to jest mówienie, żeby mi przy kimś było tak miło, że ja nawet dla niego będę miła? Czy my się troszczymy o to? Właśnie tu jest to, że my się troszczymy o miłości. Proszę Państwa, z czym przychodzą na nas ludzie w dziewięćdziesiątych prezydentach? Niech ksiądz naprawi miłość.

Popsuła mi się miłość z mężem, popruła mi się miłość z synem, popsuła mi się... A czy Pani szuka miłości Jezusa Chrystusa? O czym ksiądz mówi? No, żeby wrócił do domu i żeby był grzeczny. No, o to chodzi. Żeby mnie kochał mąż, tak jak mnie kochał kiedyś. Żeby mnie tulił, głaskał i mówił przyjemne rzeczy. A my się o to mamy nie troszczyć. My się mamy troszczyć o miłość Jezusa. Czy kochasz jak Chrystus? My, katolicy, tyle słyszymy o tej miłości. Proszę Państwa, ile ja razy słyszałem, że mówię komuś, wstąp do wspólnoty formacyjnej, religijnej. Byłem, proszę księdza, i co? Proszę księdza, poszedłem na to spotkanie. Popatrzyłem na tych ludzi. Eee, to nie dla mnie, tacy dziwni. Proszę księdza, nic mi to nie da. A kto ci powiedział, że to ma tobie dać? Ty zostałeś posłany właśnie do tych pokręconych, poplątanych, chorych ludzi, żebyś ty im coś dał.

A wie ksiądz, o tym to nie pomyślałem. Ilu ludzi ma jedno pytanie do grupy religijnej? Czy mi tu będzie dobrze? Chyba nie będzie mi. Wie ksiądz, na początku to mi było dobrze, a potem mi przestało być dobrze. Co zrobiłem? Zgadnijcie Państwo, wystąpiłem. Przestało by być mi dobrze. A czy pomyślałeś o tym, że Bóg mówi, słuchaj człowieku, pochodzisz z niezłej rodziny, też masz kłopoty. Idź do tych ludzi, jak to mówią niektórzy popaprańców, zdewociałych i daj im coś. Kochani, ktoś przychodzi do kościoła i mówi, oj coś się zawodzę, kiepskie kazanie ksiądz powiedział. A skąd wiesz, że to kazanie miało być dzisiaj dla ciebie? A może w kościele stoi człowiek, który chce się dziś wieczorem powiesić? Ja też o tym nie wiem. Duch Święty mi mówi, powiedz to i to. Ja nie wiem dlaczego, ale coś mi na myśl naciska. Mówię do niego.

A my mówimy, oj nie podobało mi się, bo nie było do mnie. A może ty jeszcze masz trawić kazanie z zeszłego tygodnia? A przychodzisz po nowe ciastko. A mama pyta, zjadłeś poprzednie ciastko? Wszystko dla mnie, wszystko mi się ma podobać, dla mnie, mi ma pasować. A jak będzie coś trudnego, jak nie dla Ciebie? Tu jest, proszę Państwa, ta tajemnica, dlaczego my jesteśmy religijni, inwestujemy w religijność, a to niekiedy nie przynosi owoców. Ja Wam, kochani, często mówię, że trzeba być bardzo cierpliwym w przemianach duchowych. To lata są. Przy Panu Jezusie lata się nawracali. Apostołowie, Żydzi 40 lat po pustyni chodzili. Ale momentami to jest rzeczywiście dziwne,

Jak ty to robisz? A powiem ci. Jeżdżę, wiesz, W miejscach, gdzie są dzikie zwierzęta, spędzam tam dzień, noc, drugi dzień, wśród tych dzikich zwierząt, wiesz, one wyją, krążą, chodzą wokół mnie, ja ich unikam, ja z nimi rozgrywam różne gry. I wiesz, tak mnie to napełnia energią, odwagą, męstwem, że jak wrócę z tej wyprawy swojej takiej weekendowej, to jestem inny człowiek. Mówię ci, radzę ci, pojedź, gdzie są dzikie zwierzęta, pożyj z nimi, a zobaczysz, jakiego powera złapiesz. No, spotykają się za miesiąc, byłeś, No i co? Nic się nie zmieniło. Słuchaj, może ty jesteś za blisko, ty ich nie podszedł. Trzeba wiesz, podejść blisko, podejść bliżej, podrażnij ich, rozdrażnij, potem uciekaj, wiesz, baw się z nimi. Po prostu to cię ta ryzyko śmierci cię na pełni męstwem. No spotykają się za miesiąc,

No i co, byłeś? Byłem. Ale podeszłeś blisko? No na metr. Ale podrażniłeś takiego lwa, wiesz, taką jakąś tam kobrę? Tak. I co? I nic, nadal jestem sflaczały. A do jakiego ty buszu jeździsz? Na Ratuszową, do ogrodu zoologicznego. Proszę Państwa, mnie to coraz bardziej zaczyna chodzić po głowie to, dla nas chrześcijaństwo jest jak ogród zoologiczny. W ogrodzie zoologicznym przyznacie Państwo się otoczonym dzikimi zwierzętami. Za plecami lew, przed nami puma, słoń, kobra, żmija, dzikie, słonie, nosorożce, no po prostu jesteśmy Zajadamy loda, chipsy, kolcie popijamy, nic się nie stanie.

Dlaczego? Proszę Państwa, co stanowi o istocie ogrodu zoologicznego? No zwierzęta, jasne, gdyby nie było zwierząt, to by nie było ogrodu zoologicznego. Ale co jeszcze stanowi o istotę, smak ogrodu zoologicznego? Kłódki, proszę Państwa. Chłódki, sztaby, zamki, fosy z wodą, te wszystkie jakieś pręty zaostrzone i my dzięki temu sobie chodzimy, lew na nas ryczy, tygrys na nas pazurywy, a my sobie loda, włoski, porcja mała, cztery złote, maczane po pięć. Kupić jeszcze watę cukrową? A kup, zobacz, zobacz, zobacz, jaki ten słoń jest niebezpieczny, zobacz, jak się zdenerwował. Jeszcze kolę weź mi jedną małą. Proszę Państwa, i tu jest tajemnica naszego chrześcijaństwa. My jesteśmy otoczeni świętościami.

Chrystus, Maryja, Bóg, Duch Święty, święci, przykazania. Tak sobie chodzimy, patrz, Jezus na wybiegu. Proszę Państwa, proszę mi wybaczyć te porównania, bo one brzmią obrazoburczo, ale to my Jezusa zabygamy na wybiegu. Patrz, ten Jezus mówi o miłości, no mówi o miłości. Patrz, patrz Maryja, zobacz tutaj. Patrz, święci w klatkach, apostołowie poustawiani. Podejdziemy bliżej, podejdziemy bliżej. Zobacz św. Piotr, jaki ostatnio jego list, jaki tutaj napisał, zobacz. Tylko wszystko pozamykane w kłódkach. Proszę Państwa, kiedy się robi w ogrodzie zoologicznym gorąco? Zwiedzamy jakieś terrarium, gady, płazy, podchodzimy do akwarium, napisane żmija, zygzakowata, patrzymy, o kurcze, drzwi otwarte, kłódki nie ma, ciepło się robi, nie?

A jakby tak świętego Pawła wypuścić z klatki i wpuścić w nasze życie? O Matko Najświętsza! Proszę Państwa, my się boimy chrześcijaństwa, bo one w naszym mniemaniu, nas katolików, jest dla nas śmiertelnie niebezpieczne. Dać Państwu przykłady? Chcecie wypuścić troszkę Pana Jezusa z klatki w swoje życie? Zacznijcie mówić prawdę. Zacznijcie mówić prawdę. Ilu ludzi mi mówi, Jezus Maria, jak ja bym powiedział prawdę w domu. Powiedz żonie prawdę, bo wszechświęca w życiu, ja mogę różańce, może mi ksiądz zadać, może mi ksiądz zadać jasną górę, trzy razy licheń, poprawić w jakimś innym sensie, ale nigdy prawdy nie... A z drugiej strony my chrześcijanie, wie ksiądz, trzeba skłamać nieraz, no.

Z Maryją blisko? Blisko. Tylko, że nie dodajemy jedno, wszystko było w zoo. Proszę Państwa, czy ogród zoologiczny jest to świat zwierząt? To nie jest świat zwierząt. To jest nasz ludzki świat. Myśmy sobie te klatki poustawiali. Obok wody sodowe, syfony, wszystkie baloniki. Wiecie kiedy by to się zrobił świat zwierząt? Jakbyśmy te kłódki pootwierali. Czy żyjesz w chrześcijaństwie? Nie. Żyjesz w swoim świecie, do którego wprowadziłeś klatki z Panem Jezusem, z Maryją, ze świętymi apostołami. Nawet czujesz zapach, jak się wchodzi w ogrodzie zoologicznym, to naprawdę te zwierzęta są tak blisko, zapach czuć. Nieraz małpa na mnie napluła. Tak byłem blisko, że małpa napluła. Po prostu tą kobrę oglądałem tak z bliska przez akwarium, tylko że szyba.

Cała istota leży w szybie. Proszę Państwa, tu jest tajemnica. Dlaczego ja 20 lat chodzę do księży, do ruchów, do grup i ciągle jestem smutny? Bo się klatek nie otworzy. Oglądasz sobie księdza, taki siedzi w klatce, skulony. Naprawdę, ale ksiądz mojej rzeczywistości, rzeczywistość moją nie wejdzie. Ja z pewnych rzeczy nie zrezygnuję. Kochani, ja nie wzywam do tego, że masz od tej chwili stać się idealnym chrześcijaninem, ale mówię Wam i sobie, o co mamy walczyć. O miłość taką, jaką Chrystus nas kocha, bo nasze miłości to jest lipa. Ja w ogóle widzę właśnie, że to nie jest naszym problemem. Czy my przychodzimy, powtarzam, proszę księdza, niech mnie ksiądz nauczy tak jak Jezus, jak żebym kochał.

Niech mnie ksiądz nauczy tak jak Jezus mnie kocha. My o to nie prosimy, my prosimy o naprawienie starych zabawek, żeby mi było miło tak, że nawet będę gotowy drugiemu zrobić miło. Powtarzam, są ludzie, którzy mówią, proszę księdza, ja wszystko zrobię, tylko ja się z moją żoną nie pomodlę. Dlaczego? Nie wiem. W życiu takie myciary przychodzą, jak sobie o tym pomyślę, że po prostu, proszę księdza, ja z nią oglądałem pornograficzne filmy, ja z nią różne rzeczy żeśmy robili, ale pomodlić się za nic. Ale jesteście katolikami? Jesteśmy. Ale anioł pański odmówić? Za Chiny Ludowe, proszę księdza. Te Chiny Ludowe to krążą po tych domach. No nie pomodlę się. No i najmniej mnie ksiądz zabije. Nie pomodlę się. Z dzieckiem się nie pomodlę, z matką się nie pomodlę. Z księdzem się pomodlę, z nią nie.

Klatka, sztaba, wpuszczona. Mogę to wszystko... Ja w ogóle jestem zwolennikiem modlitwy w rodzinach. A i to jakim, proszę księdza? Uważam, że to jest bardzo dobry pomysł. Tylko ja się nie pomodlę. I nie wypuszczamy modlitwy z klatki. Ona jest po prostu w klatce. Oglądamy, wąchamy, patrzymy, dotykamy. W ogóle tak to się brzydzę kłamstwem. I tutaj mamy tajemnicę, bo Jezus mówi, wchodźcie w miłość moją, a radość wasza będzie pełna. Jezus mówi, po co ja wam to mówię? Po to, o co wy zabiegacie. Aby radość wasza była pełna, wytrwajcie w miłości mojej, kochajcie tak jak ja. Te nasze miłostki ciągle nam nie dają radości, w ogóle my z tą radością to takie strzępy.

Kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami, wstań, ja też jestem człowiekiem. Twój chłopak, Twój narzeczony, Twój wymarzony to jest tylko człowiek. On Cię nie zbawi. Ta miłość do Niego Cię nie zbawi ludzka. Trzeba Chrystusa, Chrystusa i jeszcze raz Chrystusa i to Chrystusa nie jako tego, który ma mi tylko pomóc. Na Sądzie Ostatecznym będziemy pytani, czy kochałeś ludzi tak jak ja ukochałem? Nie czy kochałeś ludzi. Czy kochałeś ludzi tak jak ja ukochałem? Czy to był Twój problem? Czy tego się uczyłeś? Czy o to zabiegałeś? Czy tego szukałeś? Tak jak Jezus. I dlatego nieraz będzie trzeba opuścić matkę, opuścić syna, opuścić chłopaka, który cię sprowadza na manowce.

Nieraz trzeba będzie zostawić wnuka ukochanego, umiłowanego, żeby się nauczyć takiej miłości jaką miał Jezus. Jeszcze raz w tych sprawach rodzinnych, tu się tyle rzeczy dzieje. Drogie mamy, patrzcie jak Jezus traktował Maryję. Jak Jezus traktował Maryję, jak Maryja traktowała Jezusa. Uczcie się od Matki Bożej jak się traktuje synów i córki. To jest miłość prawdziwa, a nie nadopiekuńczość. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. Jezus chce dać nam życie. Ja bardzo przepraszam, że ja Państwu tego życia nie opiszę, ale to jest nie do opisania. Nie do opisania po ludzku. Chrystus przyszedł nam coś, czego nie widzimy. Kochani, jak się kupuje samochód, to się można umieć na jazdę próbną.

Można nie kupiąc samochodu, już nim pojeździć. Można, proszę Państwa, jak się jedzie do hotelu, nieraz się mówi, proszę o pokój. Proszę bardzo. A mogę wziąć klucze, żeby sobie ten pokój zobaczyć? Proszę bardzo. I możemy sobie iść posiedzieć w tym fotelach, zobaczyć łazienkę. Dobrze, biorę ten pokój. Nie da się tak z życiem Bożym. Panie Boże, mógłbyś mnie na chwilę wprowadzić w życie Boże? Żebym ja sobie pożył życiem Bożym i zobaczył, czy to się opłaca? Nie. To jest taka transakcja, że płacisz wszystkim i zyskujesz wszystko, ale sprawdzić się tego nie da. Dlatego, że dopóki jesteś tutaj, to nie jesteś tam. W hotelu może być. Nie jestem gościem hotelowym, a już jestem w pokoju hotelowym. Na świecie się tak nie da. Musimy stracić to życie, żeby zobaczyć tamto.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.