Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium w RMF FM
Kryminatorium w RMF FM

Sceny zbrodni: #157. Skazani na karę śmierci w Polsce

05.03.2023 ·37 min 58 s · 7 rozdziałów

Zbigniew Brzoskowski. Ostatni skazany na karę śmierci w Polsce. Julian Kołtun. Wampir z Podlasia. Napadał i dusił kobiety spacerujące po zmroku. Afera mięsna. Aparat partyjny znalazł "winnego" braku mięsa w PRL.

30:44 · Afery mięsne w PRL 5

W wielu listach przewijała się postać Stanisława Wawrzeckiego, urodzony w 1921 roku w chłopskiej rodzinie spod Mławy. Po przeprowadzce do Warszawy imał się różnych zajęć, między innymi pracował jako sprzedawca dywanów. Ale po zapisaniu się do partii jego kariera nabrała tempa. W końcu w 1960 roku za sprawą polecenia od Komitetu Wojewódzkiego PZPR został dyrektorem oddziału Warszawa-Praga w Miejskim Handlu Mięsem. To stanowisko zagwarantowało mu bardzo wygodne życie. Służbowy samochód marki Warszawa, mieszkanie przy Alei Niepodległości, dodatkowo luksusowa willa. Żeby było jasne, to po prostu od niego zależało, do jakiego sklepu powędruje to nielegalnie zdobyte mięso z podległych mu zakładów przetwórczych.

Dlatego rozmaici kierownicy i sprzedawcy wręczali Wawrzeckiemu solidne datki, żeby nie zrzec łapówki, aby pożądany produkt trafił właśnie do nich. Dzięki temu sami mogli sporo zarobić, oferując klientom towar z podlady, który rozchodził się w mgnieniu oka. Łapówki w zakładach na Służewcu mieli brać dosłownie wszyscy, na każdym szczeblu, nawet kierowcy rozwożący towar. Śledztwo w sprawie nielegalnego handlu mięsem trwało już od roku 1963. Stanisława Wawrzeckiego aresztowano 18 kwietnia 1964. Dosłownie zaraz po tym, jak wysiadł z samolotu na Okęciu po powrocie ze służbowej podróży do Bukaresztu. W mieszkaniu zatrzymanego policja odnalazła

Prawdziwy skarbiec. Około 34 tysiące dolarów, ponad 2,5 kilograma złota. To wszystko w czasach, gdy średnia pensja wynosiła 1800 złotych, a wartość dolara była kilka razy większa niż dzisiaj. Dla przeciętnego mieszkańca PRL był to majątek nie do wyobrażenia. Już trzy dni po zatrzymaniu Stanisław Wawrzecki przyznał się do przyjęcia łapówek o łącznej wartości 3,5 miliona złotych. Liczył zapewne na złagodzenie kary. Opowiedział więc wprost, jak złotówki wymieniał na dolary i złoto, jak to złoto zakopywał u znajomych na działkach. Sam żył dość skromnie. Nie wydawał dużych kwot, aby nie rzucać się w oczy. Afera mięsna rozkręcała się na całego.

Aresztowano ponad 400 osób, w tym dyrektorzy zakładów mięsnych, kierownicy sklepów, funkcjonariusze z Państwowej Inspekcji Pracy i zwykli szeregowi pracownicy. Partia postanowiła wykorzystać nadarzającą się okazję, która po prostu spadła im z nieba. Cała wina za niedobory mięsa w Warszawie miała zostać zrzucona na mafię Wawrzeckiego. Tym samym to nie przez niewydolny system czy wielkiego brata zza wschodniej granicy obywatelom brakuje wędli na stole, nie. To przez takich skorumpowanych kombinatorów, brzmiał oficjalny przekaz. Gazety podległe władzy oczywiście umiejętnie podburzały opinię publiczną, pisząc o wykwintnych przyjęciach, o zagranicznych wycieczkach szefów mafii mięsnej, gdy zwykły obywatel nie miał często nawet plasterka szynki na kromce chleba.

Rządzący postanowili zorganizować pokazowy proces, a zamieszanych w nielegalny proceder dotkliwie ukarać. Każdy obywatel PRL miał dowiedzieć się, jaki los czeka spekulantów. Był to jeden z najgłośniejszych procesów PRL-u. W wielu przypadkach zeznania wymuszano przemocą, aby otrzymać odpowiedzi zgodne z linią partii. 20 listopada 1964 roku w głównym procesie na ławie oskarżonych zasiadło 10 osób. Oprócz Stanisława Wawrzeckiego byli to inni dyrektorzy w przedsiębiorstwie miejskiego handlu mięsem. Kierownicy sklepów i jeden prywatny mistrz wędliniarstwa. Kradzież mienia społecznego. Rozprawa cieszyła się gigantycznym zainteresowaniem.

35:39 · Kara śmierci w sprawie afery mięsnej 2

Kara miała być najsurowsza, a przekaz dla społeczeństwa bardzo jasny. Po 41 dniach sądowej farcy sędzia Roman Kryże skazał Stanisława Wawrzeckiego na karę śmierci i przepadek mienia. 9 pozostałych oskarżonych zostało skazanych na dożywocie lub wieloletnie więzienie. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Egzekucję zaplanowano już na 19 marca 65 roku. Można znaleźć przejmujące wspomnienia o tym, że Wawrzecki momentalnie osiwiał, gdy przyszli po niego milicjanci, aby zaprowadzić go na miejsce egzekucji. Była to ostatnia w Polsce kara śmierci wykonana za przestępstwo gospodarcze.

Dodajmy, że mężczyzna został powieszony już dzień po odrzuceniu wniosku przez Radę Państwa o uniewinnienie. Do dzisiaj spekuluje się, że Wawrzecki był tylko częścią jakiegoś większego układu. Krył kogoś z najwyższego szczebla władzy i tak naprawdę został kozłem ofiarnym. Nie jest tajemnicą, że utrzymywał kontakty z Hilarym Mincem, bardzo wpływową osobą z okresu wczesnego PRL-u. Ile w tych pogłoskach jest prawdy, prawdopodobnie Nie dowiemy się już nigdy. Co oczywiste kara śmierci wykonana na Wawrzeckim nie rozwiązała problemów z dostępnością mięsa. Skala przekrętów na mięsie w następnych latach była znacznie większa. W miejsce skazanych spekulantów pojawili się oczywiście następni, a niedobory rozmaitych artykułów spożywczych doprowadziły w przyszłości do masowych strajków,

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.