Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium w RMF FM
Kryminatorium w RMF FM

Dorwać bestię: Lloyd Gomez

05.03.2023 ·9 min

Dorwać bestię w RMF FM. Imię i nazwisko. Lloyd Gomez. Pseudonimy. Widmowy morderca bezdomnych. Liczba ofiar. Dziewięć. Miejsce i okres działalności. Kalifornia. Początek lat 50. Skazany na karę śmierci. Kiedy dwaj policjanci ze stosunkowo niewielkiego kalifornijskiego miasta Matura zaczynali zmianę, nie przypuszczali nawet, że właśnie 15 stycznia 1952 roku dokonają największego aresztowania w całej swojej karierze. Nie spodziewali się tego nawet wtedy, gdy zatrzymali włóczęgę z wielką krwawiącą raną biegnącą przez całą twarz. Włóczęga nazywał się Lloyd Gomez i kilka godzin po tym jak trafił do aresztu postanowił opowiedzieć swoją mrożącą krew w żyłach historię.

Zabiłem 9 osób. Jedyne czego żałuję to, że zarobiłem na tym marne 62 dolary i 26 centów. Chcecie pewnie wiedzieć więcej? No to opowiem wam ze szczegółami. Gomez urodził się w 1923 roku w Nowadzie. Niewiele wiadomo o jego wczesnym dzieciństwie, poza tym, że matka zmarła, gdy miał zaledwie kilka lat, a jego wychowaniem zajmował się samotny ojciec. W 1939 roku Lloyd wyprowadził się od ojca, jednak ogromne braki w edukacji sprawiły, że dość szybko stracił zdolność utrzymania się i wylądował na ulicy. Jak wielu amerykańskich bezdomnych w owym okresie włóczył się po zachodnim wybrzeżu jeżdżąc na gapę pociągami towarowymi. Od czasu do czasu parał się drobnymi pracami sezonowymi, ale przez większą część roku utrzymywał się z drobnych przestępstw, rozbojów i kradzieży.

W pierwsze, poważniejsze konflikty z prawem wpadł dopiero w 1942 roku. Na początku roku zgarnęła go policja w Sacramento. Lloyd Gomez został zatrzymany pod zarzutem unikania poboru, ale ze względu na ogromną ilość podobnych przypadków szybko wypuszczono go na wolność. Kilka miesięcy później, 26 marca, Gomez napadł na chłopca w pobliżu Caliente. Dziesięciolatek wyposażony w strzelby po prostu przechadzał się po bezdrożach, gdy trafił na swojego napastnika. Bardzo fajna strzelba, młody, a teraz oddaj mi ją.

Po dobroci. Chyba, że chcesz zarobić kosę pod żebra. Przerażony chłopak oddał broń mężczyźnie i uciekł do domu, gdzie wszystko opowiedział ojcu, który zgłosił sprawę szeryfowi. Za Gomezem rozesłano list gończy i w końcu aresztowano go w Cedar City w stanie Utah. Władze Utah postanowiły szybko pozbyć się problemu i przekazały Lloyda w ręce służb Nevady, z której pochodził. Tam mężczyzna usłyszał swój pierwszy wyrok. Cztery lata więzienia. Zdjęcia i montaż

Rozzuchwalony tym, że przestępstwa w zasadzie uchodzą mu na sucho i chcąc bez wysiłku zarobić, Gomez coraz częściej dopuszczał się napadów. Szybko zorientował się też, że najmniej ryzykowne są napady na innych bezdomnych, bo ich los rzadko interesował władzę. W ten sposób Lloyd Gomez przetrwał kolejne dwa lata, zarabiając na siebie napadami. Coś zmieniło się w lecie 1950 roku, bo to wtedy mężczyzna zamordował po raz pierwszy. Pierwszej ofiary Gomeza nigdy nie udało się zidentyfikować, co więcej, nigdy nie odnaleziono ciała mężczyzny, którego wtedy zabił. Wszystkie informacje, jakie posiadamy na temat pierwszego morderstwa, pochodzą od samego sprawcy. Pierwsze morderstwo to była bardzo szybka sprawa.

Miałem w ręce butelkę po winie, więc mu nią przywaliłem. Potem przeszukałem ciało i poszedłem dalej, ale kokosów na nim nie zarobiłem. Pewnie z 5 centów. Drugiego morderstwa Lloyd dopuścił się w listopadzie 1950 roku. Jego ofiarą był 42-letni Z którym Gomez wdał się w sprzeczkę. Według późniejszych zeznań Cunningham rzucił się na Gomeza z dwoma nożami, a Lloyd rzucił się do ucieczki. Uciekał do pobliskiej kryjówki, w której zakopał strzelbę. Następnie wrócił na miejsce, w którym spotkał Cunninghama, odszukał go i zastrzelił. Świadkiem całego zdarzenia był niejaki John Capusta, który poszedł opowiedzieć o zajściu szeryfom. Niestety, ponieważ nie widział na jedno oko, nie był w stanie dokładnie opisać sprawcy.

Osiem dni później Gomez był już w okolicach Mojave, choć nadal miał za sobą strzelbę, którą zabił Cunninghama. Przemierzając okolice, natknął się na 50-letniego Erla Franklina Woodsa. Lloyd, niewiele się zastanawiając, chwycił za kamień i zatłukł bezdomnego, a następnie obrabował jego zwłoki. Po morderstwie Woodsa coś go tknęło i postanowił pozbyć się strzelby, której użył do zabicia poprzedniej ofiary. Decyzja ta, prawdopodobnie, uratowała go przed długą odsiadką, bo niedługo po zakopaniu broni, w drodze do Los Angeles, natknął się na patrol policji. Niby nie masz niczego nielegalnego, ale coś ci źle z oczu patrzy. Przymkniemy cię za włóczęgostwo, tak profilaktycznie. Gomez spędził 30 dni w areszcie, a po wyjściu na wolność chwilowo zawiesił swoją morderczą działalność.

Chęć na zabijanie wróciła mu dopiero w lecie 1951 roku. Tym razem od maja przez kolejne 4 miesiące zabił 6 mężczyzn. Zaczął od odpoczywającego w pustym wagonie kolejowym Elmera Cushmana, którego pobił na śmierć, a następnie obrabował. Na tej zbrodni zarobił 16 dolarów. 10 dni później zabił kolejnego mężczyznę. Tym razem jako narzędzie zbrodni wykorzystał znalezioną nieopodal deskę. W płaszczu niezidentyfikowanego bezdomnego znalazł 20 dolarów. 22 czerwca w Merced w Kalifornii zakradł się do gotującego przy ognisku Georgia Jonesa i rozwalił mu głowę kamieniem. 17 lipca Gomez przechadzał się wzdłuż torów kolejowych, gdy natknął się na odpoczywającego Arvida Ostlunda.

Wykorzystując fakt, że Ostlund spał, Lloyd znalazł wielki kamień i upuścił na głowę ofiarę. Swoją ósmą, niezidentyfikowaną do tej pory ofiarę również znalazł koło torów kolejowych. Kilka dni po morderstwie, 16 sierpnia, w stojącym na bocznicy wagonie kolejowym Gomez odnalazł śpiącego Roya Chestera. Zamordował go, podobnie jak większość swoich późniejszych ofiar, upuszczając głaz na jego głowę. Policja zdawała sobie sprawę, że w okolicy może grasować seryjny morderca, ale ponieważ ofiarami byli bezdomni i włóczędzy, poszukiwania sprawcy nie były zbyt intensywne. Dlatego tak wielkie było zdziwienie dwóch policjantów z Madiry, którym przypadkiem udało się aresztować Gomeza i wysłuchać jego rewelacji.

No dobra, wszystko nam wyśpiewał, ale potrzebujemy jeszcze jakichś dowodów. Śledczy skupili się na morderstwie Cunninghama, bo w tym wypadku dysponowali również dowodami. Strzelbą, którą Gomez ukrył na pustyni i zeznaniami Johna Kapusty, który rozpoznał Gomeza po głosie. Sąd w oparciu o poszlakowe dowody, zeznania Kapusty i przyznanie się do winy samego oskarżonego wydał wyrok śmierci. Ponad rok od ogłoszenia wyroku Lloyd Gomez doczekał się dnia swojej egzekucji. Podczas swojego ostatniego posiłku, na który składały się smażony kurczak, frytki, groszek, pomidor, sałata, tost, szarlotka i kawa, udzielił swojego ostatniego wywiadu. Boisz się? Nie, nie boję się. Był u Ciebie ksiądz?

Nie chcę księdza. Czemu? Wierzę w to samo, co mój tatuś. On zawsze mówił, że religia to bzdety. 9 godzin po udzieleniu tego wywiadu Lloyd Gomez został stracony w komorze gazowej. W tym czasie jego ojciec Manuel odsiadywał swój własny wyrok za morderstwo w Nowadzie. Z powodu wrzodów większość swojego wyroku spędził przykuty do łóżka. Zmarł zaledwie 4 miesiące po egzekucji syna. Poznaj sekrety największych zbrodniarzy świata. Dorwać bestię w RMF FM.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.