ZBRODNIA CZY SAMOOBRONA? | SPRAWA CHRISTINE BANFIELD I JOSEPHA RYANA | NIEBEZPIECZNA SIEĆ #78
24 lutego 2023 roku dyspozytor numeru alarmowego 911 odebrał niepokojący telefon: potrzebna była pomocy w domu Christine i Brendana Banfieldów. Policjanci ruszyli pod wskazany adres, ale to, co zastali i usłyszeli na miejscu, rodziło kolejne pytania. Co wydarzyło się tamtego poranka?----------------------------------------------------------------☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie📖“Niebezpieczna sieć” już w sprzedaży! Książkę zamówisz tutaj ➡️ https://bit.ly/46ia12I [autopromocja]ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis✉️Współpraca: kryminalnehistorie@gmail.com----------------------------------------------------------------Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne ☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ☛ Mail: [email protected] ✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns✔Montaż: Paulina Kulpińska✔Muzyka:Kai Engel - Great ExpectationsSlow HammersŹródła: https://docs.google.com/document/d/1KC2pJXz8H6lKv_4IB2do5yHCGiOxY6znzTNb5fVzq5g/edit?usp=sharing
Rankiem 24 lutego 2023 roku o godzinie 7.49 dyspozytor numeru alarmowego 911 odebrał niepokojące połączenie. Słuchawca słyszał odgłosy przypominające jęki, ale nie był w stanie zrozumieć rozmówcy. Nie pojawił się też żaden adres, pod który należałoby wysłać pomoc. Po chwili połączenie się zakończyło. 13 minut później z tego samego telefonu ponownie wybrano numer alarmowy. Tym razem odezwała się kobieta. Była tak zdenerwowana, że trudno było zrozumieć jej chaotyczne wypowiedzi. Próbowała przekazać, że ktoś został ranny, ale dyspozytor potrzebował więcej informacji. Dzwoniącą była Juliana, opiekunka mieszkająca z rodziną Banfieldu w Virginia.
Chwilę później telefon przejął Brandon Banfield, mąż Christine, która potrzebowała pomocy. On również wydawał się być roztrzęsiony. Kiedy dyspozytor poprosił go o adres, Brandon nie był w stanie go przekazać. Ciągle się zacinał i nie potrafił dokończyć zdania. Dyspozytor zapytał więc, czy Juliana mogłaby w takim razie pomóc mu w podaniu adresu. Chwilę później wiedział już, gdzie wysłać pomoc. Kiedy usłyszał, że mężczyzna się uspokoił, zaczął zadawać następne pytania. Chciał wiedzieć, co takiego się wydarzyło. Brandon przedstawił się wtedy jako agent federalny. Powiedział, że dzwonił ze swojego domu, po czym zaczął mówić o jakimś mężczyźnie, który znajdował się w środku.
Dyspozytor potrzebował wiedzieć, czy była przytomna i czy oddychała. W rozmowie uczestniczyła też Juliana i na zmianę z Brandonem przekazywali, że Christine nie reagowała, ale nadal oddychała. Mężczyzna mówił też, że jej serce nadal biło. Potem zaczął opisywać bardzo dużą ranę naszej żony. Dyspozytor ponownie przypomniał mu o mocnym uciskaniu krwawiącego miejsca i polecił ułożyć Christine na boku. W tej chaotycznej rozmowie wracał do instrukcji, żeby Brandon wiedział, co robić do przyjazdu ratowników. Poprosił również, żeby ani Brandon, ani Juliana nie dotykali broni i nie ruszali przedmiotów znajdujących się przy rannych. Policjanci i ratownicy jechali już pod wskazany adres, a dyspozytor nadal pozostawał z nimi na linii.
Kiedy policjanci i ratownicy dotarli do domu Banfieldów, skierowali się do sypialni na piętrze. Christine jeszcze żyła, ale była w bardzo ciężkim stanie. Leżała rozebrana jedynie w skarpetkach, a na górnej części jej ciała widoczne były liczne rany zadane nożem. Ratownicy natychmiast zaczęli udzielać jej pomocy. Liczyła się każda minuta. Niedaleko Christine leżał postrzelony mężczyzna. Miał ranę w głowie i drugą w klatce piersiowej. Niestety jemu już nie można było pomóc. Na miejscu stwierdzono jego śmierć. Podczas gdy ratownicy zajmowali się Christine, policjanci zaczęli ustalać, kto jeszcze znajdował się w domu. Oprócz jej męża, Brendana, i opiekunki Juliany, była tam również czteroletnia córka Banfieldów, Valerie.
Dziewczynka nie odniosła na szczęście żadnych obrażeń fizycznych, a jeden z funkcjonariuszy zajął się nią, żeby pozostali mogli porozmawiać z dorosłymi. Policjanci znali już treść zgłoszenia, wiedzieli, że chodziło o atak nożem i strzelaninę, ale potrzebowali dokładniej zrozumieć, co wydarzyło się przed telefonem na 911. Brandon powtarzał, że obcy mężczyzna zaatakował jego żonę, a on do niego strzelił. Zarówno Brandon, jak i Juliana byli roztrzęsieni. Ich wypowiedzi były chaotyczne. Juliana uprzedziła też funkcjonariuszy, że angielski nie był jej pierwszym językiem, co dodatkowo utrudniało rozmowę. W tym czasie ratownicy przygotowywali Christine do przewiezienia do szpitala.
Mieli dobre doświadczenia, więc uznali, że zrobią to w ten sam sposób. I tak za pośrednictwem agencji zaczęli rozmawiać przez internet z Julianą, młodą kobietą z Brazylii. Juliana miała 21 lat i, jak się okazało, także kształciła się w kierunku pielęgniarstwa. Jej znajoma opowiadała, że właśnie dlatego szczególnie ucieszyła ją możliwość zamieszkania u Banfieldów. Christine wykonywała zawód, z którym Juliana wiązała własne plany. Miały więc wspólny temat, a młoda kobieta liczyła, że będzie mogła się czegoś od niej nauczyć. Rozmowy przebiegały dobrze i mimo, że odbyli je tylko przez internet, nigdy osobiście się nie spotkali, to małżeństwo zdecydowało, że zaproszą Julianę do swojego domu.
Christine chciała też jej pomóc odnaleźć się w tym nowym miejscu. Wiedząc, że Rodrigo, czyli ten jej przyjaciel pacjent, pochodził z Kolumbii, pytała go o restaurację z kuchnią południowoamerykańską. Szukała czegoś, co mogłoby sprawić, że opiekunka poczuje się w Virginii trochę bardziej jak u siebie. Juliana przyjechała do nich jesienią 2021 roku i zamieszkała w ich domu. Była podekscytowana nową możliwością, a Christine i Brandon przyjęli ją naprawdę serdecznie. Również z dziewczynką złapała bardzo dobry kontakt, co było ważne, bo miały ze sobą spędzać większość dnia. I tak zaczęła się ich wspólna codzienność. Wróćmy teraz do poranka 24 lutego 2023 roku, kiedy w domu Banfieldów pojawili się ratownicy i policjanci.
Jeden z funkcjonariuszy zajął się Valerie, a drugi próbował porozmawiać z opiekunką. Chciał ustalić, co widziała i co wydarzyło się przed wyzwaniem pomocy. Juliana była wyraźnie roztrzęsiona. Mówiła szybko, powtarzała słowa, urywała zdania. Policjant wiedział już, że angielski nie jest jej pierwszym językiem, więc dawał jej czas na odpowiedź i próbował uporządkować to, co przekazywała. Kiedy zapytał ją, kto strzelał, wskazała Brandena. Dodała, że był funkcjonariuszem. W tej pierwszej odpowiedzi nie wspomniała, że sama również użyła broni. Potem zaczęła opowiadać o wyjeździe do zoo. Tego ranka miała zabrać tam Valerie. Około godziny 7.30 wyszły z domu.
Ale niedługo później Juliana zorientowała się, że zostawiła w lodówce jedzenie przygotowane dla siebie i dziewczynki. Zawróciła więc, żeby po nie wrócić i zabrać ze sobą. Jednak kiedy pojawiła się pod domem, coś zwróciło jej uwagę. Zauważyła na podjeździe samochód, którego nie znała. Wiedziała, że Christine nadal była w domu, więc postanowiła zadzwonić, bo nie była pewna, czy np. Christine nie miała jakiegoś spotkania i nie chciała jej przeszkadzać, ale też po prostu poczuła niepokój i chciała potwierdzić, że wszystko jest w porządku. Jej wypowiedź była chaotyczna i trudno było zrozumieć, o co jej chodzi. Czy dodzwoniła się do Christine, ale nie usłyszała jej głosu? Czy w ogóle nie udało się jej tego zrobić?
W każdym razie z kobietą nie porozmawiała. W związku z tym zaniepokojona zadzwoniła do jej męża, Brendana. Powiedziała mu o obcym samochodzie i poprosiła, żeby przyjechał, bo miała złe przeczucia. Czuła, że coś jest nie tak. Brandon polecił jej, żeby nie wchodziła pod żadnym pozorem do środka i zaczekała na niego. Juliana została więc z Valerie w aucie. Tego dnia Brandon wyszedł wcześniej do pracy. Jak później wyjaśniał, po drodze zatrzymał się jeszcze w McDonaldzie po kanapkę śniadaniową. Telefon od Juliany odebrał o godzinie 7.37 i od razu wrócił do domu. Dane lokalizacyjne jego telefonu, sprawdzone później przez śledczych, potwierdzały, że znajdował się przy restauracji. Po przyjeździe spotkał opiekunkę i córkę przed domem.
Cała trójka zdecydowała się wejść do budynku tylnymi drzwiami, które prowadziły do piwnicy. Tam Juliana została z Valerie, a Brandon poszedł na piętro. Powiedział, żeby się stąd nie ruszały. Opiekunka tłumaczyła policjantowi, że po chwili również ruszyła na górę, żeby zobaczyć co się działo. W tym czasie czterolatka została sama w piwnicy. Z piętra dochodziły krzyki. Juliana słyszała Brandana, który przedstawiał się jako policjant i nakazywał mężczyźnie odłożyć nóż. Ale kiedy w swojej opowieści zaczęła mówić o sypialni, coraz trudniej było ją zrozumieć. Wspominała coś o obcym człowieku przy Christine, o nożu i krzykach, powtarzała w kółko to samo, a potem, że wszystko wydarzyło się bardzo szybko.
Z jej pierwszych wyjaśnień można było zrozumieć, że jakiś obcy mężczyzna, którego nikt z nich nie znał, trzymał nóż przy Christine, a Brandon celował do niego ze służbowego pistoletu. Opiekunka mówiła też o groźbie zabicia Christine, a potem Brandon oddał strzał. Dopiero w dalszych wyjaśnieniach Juliana opowiedziała o drugiej broni. Okazało się, że Brandon miał polecić jej, żeby poszła do łazienki i wyjęła pistolet z zamkniętego sejfu. Aby mogła to zrobić, podał jej kod. Juliana posłusznie otworzyła sejf, zabrała broń i wróciła z nią do sypialni. Kiedy zauważyła, że postrzelony mężczyzna nadal się poruszał, sama do niego strzeliła.
Brał też pod uwagę, że to może być atak paniki, dlatego zachęcił ją, żeby zwolniła oddech, a potem oddychała razem z nim. Tłumaczył jej też, że nie musi wszystkiego powiedzieć od razu, że mogą po prostu wrócić do tej rozmowy. Juliana wtedy martwiła się przede wszystkim o Valerie, ale policjant zapewnił ją, że dziewczynka jest bezpieczna, znajduje się pod opieką jego kolegi i nie widziała tego, co wydarzyło się w sypialni. Następnie funkcjonariusz znów dał jej chwilę na uspokojenie i zapowiedział, że do rozmowy wrócą za kilka minut. W tym samym czasie inni funkcjonariusze rozmawiali z Brandonem. Kiedy ratownicy udzielali pomocy Christine, zaczął dopytywać o puls postrzelonego mężczyzny.
Potrzebowała pilnej pomocy w szpitalu, więc dalsze pytania musiały zaczekać. W końcu Brandon również trafił do szpitala, do tej samej placówki, do której zabrano jego żonę. Jego stan jednak szybko udało się unormować i pozostało mu czekanie na wiadomość o jego żonie. W tym czasie Juliana i Valerie pojechały z policjantami na komisariat. Funkcjonariusze chcieli też dać opiekunce trochę czasu na uspokojenie, a potem jeszcze raz porozmawiać z nią o wydarzeniach w domu. Brandon nadal był bardzo roztrzęsiony. W końcu pojawiła się informacja, którą bardzo trudno było mu przyjąć. Niestety, Christine nie przeżyła. Brandon jednak nie zrozumiał tego, co do niego mówiono.
Modlił się również o wsparcie rodziny i przyjaciół. Brandon dołączył do niego. Roztrzęsionym, łamiącym się głosem próbował wypowiadać słowa modlitwy, choć przez płacz trudno było mu je dokończyć. W tym czasie w domu przez Table Brookway nadal pracowali policjanci. Teraz wiedzieli już, że zginęły tam dwie osoby. Musieli też ustalić tożsamość postrzelonego mężczyzny, bo nadal nie było wiadomo kim był, i dowiedzieć się, co sprowadziło go tego ranka do sypialni Christine. W pierwszej kolejności detektywi zaczęli dokładnie sprawdzać wyjaśnienia Brendana oraz Julianny. Musieli też ustalić, jak ten mężczyzna dostał się do domu, co wydarzyło się w sypialni i dlaczego padły strzały z dwóch różnych pistoletów.
Już przy oględzinach domu zwrócili uwagę na brak śladów włamania. Nie znaleźli uszkodzeń, które wskazywałyby na wejście za pomocą siły. Oczywiście drzwi mogły pozostać otwarte, więc sam ten szczegół nie wykluczał obecności napastnika. Nie wyjaśniało też to tego, w jaki sposób mężczyzna znalazł się na piętrze przy Christine. Kolejne pytania pojawiły się, kiedy policjanci przyjrzeli się powrotowi Brandona. Jak wspominałam, Juliana zadzwoniła do niego, ponieważ przed domem zauważyła nieznany samochód i nie mogła porozmawiać z Christine. Bała się też sama wejść do środka, więc Brandon polecił jej zaczekać na jego przyjazd. I tu pojawia się pytanie. Dlaczego więc, kiedy już dotarł na miejsce, zabrał do domu również czteroletnią Valerie?
Jeśli podejrzewał, że Christine groziło niebezpieczeństwo, dziewczynka mogła przecież zostać z Julianą w samochodzie. Tak wydawałoby się raczej rozsądniej postąpić. A jednak zabrał je ze sobą do domu, gdzie nie wiedział właśnie, co się dzieje. Druga kwestia, że Brandon mógł przecież zadzwonić jeszcze na policję, już nawet podczas tej drogi z McDonalda do domu. Dlaczego tego nie zrobił? Czy po prostu dlatego, że był w silnych emocjach, czy z innego powodu? Zastanawiające było też to, co wydarzyło się już w domu, kiedy właśnie Brandon poszedł sam na piętro, a potem Juliana postanowiła do niego dołączyć, zostawiając samo dziecko w piwnicy. To także nie wydawało się rozsądnym posunięciem. Do tego jeszcze trudniejszy do wyjaśnienia był drugi strzał.
Jak wspominałam, Juliana przyznała, że również strzeliła do mężczyzny. Teraz śledczy potrzebowali dokładnie ustalić, co się działo pomiędzy użyciem broni przez Brendana, a jej strzałem. Brandon opowiadał, że mężczyzna trzymał nóż przy szyi Christine, zagroził jej śmiercią i zaczął ją dźgać. I dopiero wtedy mężczyzna miał strzelić mu w głowę ze służbowego pistoletu. Juliana tłumaczyła, że dostała takie polecenie od Brandana i dlatego właśnie wzięła broń, ale nie do końca było jasne, dlaczego zdecydowała się strzelić, skoro mężczyzna był już obezwładniony. Detektywi nie do końca też rozumieli, co kobieta miała na myśli, poprzez to, że powiedziała, że ten człowiek, który już leżał na ziemi, nadal się poruszał.
Chcieli wiedzieć, co dokładnie to oznaczało. I czy na przykład w tamtym momencie trzymał nóż i dlatego poczuła, że musi strzelić, czy o coś innego chodziło? Czy może na przykład próbował zaatakować Christine? Zwłaszcza, że z tego co wynikało z zeznań Brandona, ten pierwszy strzał otrzymał w głowę, a to by oznaczało, że raczej nie był już w stanie się poruszać. Było tutaj wiele wątpliwości, które trzeba było jak najszybciej wyjaśnić. Zastanawiające też na pewno było to, dlaczego w ogóle potrzebowali drugiego pistoletu? Przecież Brandon był uzbrojony, do tego był wyszkolonym agentem federalnym. Co w takim razie działo się z jego bronią, kiedy Juliana otwierała sejf? Dlaczego polecił kobiecie, żeby pobiegła po drugą broń?
Czy coś sprawiło, że nie mógł zareagować? Czy zagrożenie trwało? O co chodziło? Juliana zapewniała, że broniła wtedy rodzinę. Ale dlaczego musiała ją bronić? Przed czym? Co takiego się działo? Na razie bez zeznań tej dwójki trudno było to poskładać. Śledczy postanowili więc wrócić do rozmowy z dyspozytorem i przesłuchać ją jeszcze kilka razy. To, co wynotowali, to to, że Brandon powiedział, że to on strzelił do napastnika. Z notatek wynikało też, że na początku Juliana wskazała wyłącznie Brendana jako tego, który strzelał. Wtedy nic nie mówiła o tym, że ona także strzelała. O tym powiedziała dopiero później.
Dlaczego? Czy to chodziło o te emocje, że po prostu byli tak roztrzęsieni, że nie byli w stanie poskładać tego wszystkiego w całość? Czy może chodziło o to, że Juliana nie do końca rozumiała po angielsku? Dlaczego to wszystko było tak niespójne? Do tego w sypialni policjanci znaleźli przedmioty, które jeszcze bardziej komplikowały obraz wydarzeń. Oprócz dwóch pistoletów i noża była tam torba z akcesoriami erotycznymi. Znaleźli też piżamę z równoprzeciętym materiałem. Do kogo należała ta torba? Kto ją przyniósł? Dlaczego piżama została przecięta i kto to zrobił? Śledczy musieli ustalić, czy te przedmioty miały związek z atakiem na Christine i odtworzyć to, co wydarzyło się w pokoju przed pierwszym strzałem.
Wyjaśnienia Brandana i Juliany mieli już zapisane. Teraz potrzebowali sprawdzić je na podstawie zabezpieczonych śladów. Zaczęli też ustalać, kim był postrzelony mężczyzna. Bo wiedząc to, być może byli w stanie ustalić, dlaczego znalazł się w domu Banfieldów. A potem zrozumieć, co wydarzyło się w sypialni. Dosyć szybko udało się ustalić, kim był ten człowiek. Okazało się, że znalezionym mężczyzną w sypialni był Joseph Ryan, 39-latek mieszkający w Springfield, w Virginia. Samo jego nazwisko jednak niewiele wyjaśniało. Brandon zapewniał przecież, że go nie znał. Skąd więc Joseph miał adres rodziny i dlaczego pojawił się tam tak wcześnie rano?
Dlatego policjanci sprawdzali czy wcześniej kontaktował się z Christine i czy jego przyjazd był z kimś uzgodniony. Jak wspominałam w domu nie było śladów włamania, więc droga Josepha do sypialni nadal pozostawała niewyjaśniona. Ważnych informacji dostarczyła z kolei sekcja zwłok. Joseph został postrzelony w głowę i w klatkę piersiową, ale to rana klatki piersiowej okazała się śmiertelna. Był to strzał, do którego przyznała się Juliana. To oznaczało, że jej wyjaśnienia będą wymagały szczególnie dokładnego sprawdzenia. Policjanci musieli ustalić, w jakim stanie Joseph znajdował się po pierwszym postrzale i czy chwili, gdy Juliana sięgnęła po broń, rzeczywiście jeszcze komuś zagrażał.
I tak naprawdę prowadziła drugie życie w internecie. To oznaczało, że Josepha poznała właśnie w ten sposób. A z ich rozmów wynikało, że umówili się na spotkanie. I to właśnie 24 lutego 2023 roku rano w domu Banfieldów. Czyli dokładnie wtedy, kiedy Brandon miał być w pracy, a Juliana z Valerie w zoo. Zaczynało mieć to jakiś sens. Mimo wszystko śledczy chcieli zapoznać się z ich wszystkimi rozmowami. Z tego, co udało im się ustalić, ich kontakt trwał około miesiąca, a z czasem korespondencja przeniosła się do szyfrowanego komunikatora. Wyglądało na to, że Joseph i Christine omawiali tam coraz bardziej szczegółowo to, co miało się wydarzyć podczas jego wizyty.
Było pewne, że to on pisał te wiadomości. Natomiast jeśli chodzi o ten profil Anastazji 9, który w teorii miał zdjęcie Christine, a wiadomości były pisane z jej komputera, to jednak trudno było udowodnić, że faktycznie te wiadomości pisała Christine. Musieli mieć pewność, że to była ona. Dlatego zaczęli od tej fotografii, która została umieszczona na profilu. Udało się ustalić, że Christine wcześniej wysłała to zdjęcie Brandonowi, a następnie śledczy doszli do zaskakującego wniosku. Jej mąż przekazał to zdjęcie Julianie, która potem przesłała fotografię na własny adres mailowy. Było to dosyć zastanawiające. Czy był to przypadek?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podano informacje o rodzinie Banfieldów, w tym o ich małżeństwie, córce Valerie i pracy Christine jako pielęgniarki.
Podano informacje o Julianie, opiekunki Valerie, w tym jej relację z Brandonem i ich romans.
Opisane są relacje Christine z Josephem Ryanem, z kimś z FetLife, a także znalezienie konta na tym portalu.
Opisane są zbrodnie i zeznania Juliany, w tym jej relacja o romansie z Brandonem, planowanym spotkaniu z Josephem i jego zakończeniu.
Opisane są zeznania Brandona podczas procesu, w tym jego relacja o zdradzie Christine i romansie z Julianą.
Podano wyniki procesu, w tym wyroki dla Brandona i Juliany.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
24 lutego 2023 roku dyspozytor numeru alarmowego 911 odebrał niepokojący telefon: potrzebna była pomocy w domu Christine i Brendana Banfieldów. Policjanci ruszyli pod wskazany adres, ale to, co zastali i usłyszeli na miejscu, rodziło kolejne pytania. Co wydarzyło się tamtego poranka?
----------------------------------------------------------------
☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie
📖“Niebezpieczna sieć” już w sprzedaży! Książkę zamówisz tutaj ➡️ https://bit.ly/46ia12I [autopromocja]
ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------
📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis
✉️Współpraca: [email protected]
----------------------------------------------------------------
Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)
☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/
☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie
☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie
☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne
☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie
☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d
☛ Mail: [email protected]
✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns
✔Montaż: Paulina Kulpińska
✔Muzyka:
Kai Engel - Great Expectations
Slow Hammers
Źródła: https://docs.google.com/document/d/1KC2pJXz8H6lKv_4IB2do5yHCGiOxY6znzTNb5fVzq5g/edit?usp=sharing