Mentionsy Mentionsy
Kryminalne Historie
Kryminalne Historie

ZBRODNIA CZY SAMOOBRONA? | SPRAWA CHRISTINE BANFIELD I JOSEPHA RYANA | NIEBEZPIECZNA SIEĆ #78

07.10.2026 ·1 godz 18 min · 6 rozdziałów

24 lutego 2023 roku dyspozytor numeru alarmowego 911 odebrał niepokojący telefon: potrzebna była pomocy w domu Christine i Brendana Banfieldów. Policjanci ruszyli pod wskazany adres, ale to, co zastali i usłyszeli na miejscu, rodziło kolejne pytania. Co wydarzyło się tamtego poranka?----------------------------------------------------------------☕Postaw mi kawkę: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://buycoffee.to/kryminalnehistorie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠📖“Niebezpieczna sieć” już w sprzedaży! Książkę zamówisz tutaj ➡️ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://bit.ly/46ia12I⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠ [autopromocja]ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠ ----------------------------------------------------------------📩Newsletter: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠✉️Współpraca: kryminalnehistorie@gmail.com----------------------------------------------------------------Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)☛ Sklep: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠☛ Facebook: ⁠⁠ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.facebook.com/kryminalne0historie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠☛ Grupa na Facebooku: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠☛ Instagram: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.instagram.com/kryminalne⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠ ☛ Youtube: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.youtube.com/kryminalnehistorie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠☛ Spotify: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠☛ Mail: ⁠⁠[email protected]⁠⁠ ✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:⁠⁠www.vimeo.com/smdesigns⁠✔Montaż: Paulina Kulpińska✔Muzyka:Kai Engel - Great ExpectationsSlow HammersŹródła: https://docs.google.com/document/d/1KC2pJXz8H6lKv_4IB2do5yHCGiOxY6znzTNb5fVzq5g/edit?usp=sharing

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o sprawie 19

Chwilę później telefon przejął Brandon Banfield, mąż Christine, która potrzebowała pomocy. On również wydawał się być roztrzęsiony. Kiedy dyspozytor poprosił go o adres, Brandon nie był w stanie go przekazać. Ciągle się zacinał i nie potrafił dokończyć zdania. Dyspozytor zapytał więc, czy Juliana mogłaby w takim razie pomóc mu w podaniu adresu. Chwilę później wiedział już, gdzie wysłać pomoc. Kiedy usłyszał, że mężczyzna się uspokoił, zaczął zadawać następne pytania. Chciał wiedzieć, co takiego się wydarzyło. Brandon przedstawił się wtedy jako agent federalny. Powiedział, że dzwonił ze swojego domu, po czym zaczął mówić o jakimś mężczyźnie, który znajdował się w środku.

Powtarzał słowa i urywał zdania. Trudno było go zrozumieć. W końcu przekazał, że do niego strzelił, bo tamten zaatakował jego żonę nożem. Zaraz jednak wrócił do Christine. Powiedział, że jego żona krwawi i ma kilka ran na szyi. Jego wypowiedzi były chaotyczne i dało się wyczuć panikę. Nerwowo pytał, co ma zrobić. Dyspozytor próbował poprowadzić go przez udzielanie pomocy. Polecił mu wziąć czysty materiał, przyłożyć go do krwawiącego miejsca i mocno dociskać. Tłumaczył, że jeśli materiał nasiąknie krwią, Brandon powinien dołożyć kolejną warstwę bez zdejmowania poprzedniej. Jednocześnie cały czas też próbował ustalić więcej informacji. Przede wszystkim chciał się dowiedzieć, w jakim stanie byli ranni.

Dyspozytor zapytał więc o wiek Christine. Brandon najpierw odpowiedział, że nie wie. Wydawało się, że jest w takim szoku, że nie jest w stanie sobie tego przypomnieć. Mężczyzna sprawiał wrażenie, jakby nie zrozumiał, o kogo dyspozytor pyta. Kiedy ten doprecyzował, że chodzi o jego żonę, w końcu powiedział, że Christine miała 37 lat. Następnie dyspozytor próbował się też dowiedzieć, gdzie znajdował się ranny mężczyzna, do którego Brandon strzelił. Ale wydawało się, że nie zrozumiał pytania, bo zamiast powiedzieć, gdzie się znajdował, odpowiedział, że go nie znał. Dopiero kiedy dyspozytor zapytał jeszcze raz, wyjaśnił, że mężczyzna leżał obok, na podłodze. Chwilę później rozmowa wróciła do Christine.

Dyspozytor potrzebował wiedzieć, czy była przytomna i czy oddychała. W rozmowie uczestniczyła też Juliana i na zmianę z Brandonem przekazywali, że Christine nie reagowała, ale nadal oddychała. Mężczyzna mówił też, że jej serce nadal biło. Potem zaczął opisywać bardzo dużą ranę naszej żony. Dyspozytor ponownie przypomniał mu o mocnym uciskaniu krwawiącego miejsca i polecił ułożyć Christine na boku. W tej chaotycznej rozmowie wracał do instrukcji, żeby Brandon wiedział, co robić do przyjazdu ratowników. Poprosił również, żeby ani Brandon, ani Juliana nie dotykali broni i nie ruszali przedmiotów znajdujących się przy rannych. Policjanci i ratownicy jechali już pod wskazany adres, a dyspozytor nadal pozostawał z nimi na linii.

Kiedy policjanci i ratownicy dotarli do domu Banfieldów, skierowali się do sypialni na piętrze. Christine jeszcze żyła, ale była w bardzo ciężkim stanie. Leżała rozebrana jedynie w skarpetkach, a na górnej części jej ciała widoczne były liczne rany zadane nożem. Ratownicy natychmiast zaczęli udzielać jej pomocy. Liczyła się każda minuta. Niedaleko Christine leżał postrzelony mężczyzna. Miał ranę w głowie i drugą w klatce piersiowej. Niestety jemu już nie można było pomóc. Na miejscu stwierdzono jego śmierć. Podczas gdy ratownicy zajmowali się Christine, policjanci zaczęli ustalać, kto jeszcze znajdował się w domu. Oprócz jej męża, Brendana, i opiekunki Juliany, była tam również czteroletnia córka Banfieldów, Valerie.

Dziewczynka nie odniosła na szczęście żadnych obrażeń fizycznych, a jeden z funkcjonariuszy zajął się nią, żeby pozostali mogli porozmawiać z dorosłymi. Policjanci znali już treść zgłoszenia, wiedzieli, że chodziło o atak nożem i strzelaninę, ale potrzebowali dokładniej zrozumieć, co wydarzyło się przed telefonem na 911. Brandon powtarzał, że obcy mężczyzna zaatakował jego żonę, a on do niego strzelił. Zarówno Brandon, jak i Juliana byli roztrzęsieni. Ich wypowiedzi były chaotyczne. Juliana uprzedziła też funkcjonariuszy, że angielski nie był jej pierwszym językiem, co dodatkowo utrudniało rozmowę. W tym czasie ratownicy przygotowywali Christine do przewiezienia do szpitala.

Nadal żyła, więc pozostawała nadzieja, że lekarze zdołają ją uratować. W końcu kobieta została zabrana do szpitala. Na chwilę zatrzymajmy się przy jej osobie. Kim była kobieta, która padła ofiarą tak brutalnej napaści? Zanim stała się Christine Banfield, była Christine Benson. Urodziła się we wrześniu 1985 roku i wychowywała na Long Island w stanie Nowy Jork. Jedną z osób, które znały ją od dzieciństwa, była Lucille Priolo. Ich przyjaźń przetrwała kolejne etapy dorastania i dorosłego życia. Lucille opisywała Christine jako wyjątkowo życzliwą, troskliwą osobę, na którą można było liczyć.

Taką przyjaciółkę, która pojawiała się, kiedy była potrzebna, nawet jeśli nikt nie zdążył jej jeszcze poprosić o pomoc. Christine zdecydowała się studiować pielęgniarstwo. W 2003 roku rozpoczęła studia, które ukończyła 4 lata później. W swojej pracy zajmowała się m.in. osobami, które doświadczyły przemocy seksualnej. Była pielęgniarką przeszkoloną do badania i wspierania pokrzywdzonych, pracowała w ośrodku pomocy na Long Island, a później również nadzorowała pracę innych pielęgniarek w tym obszarze. To była praca, która zdecydowanie wymagała ogromnej delikatności. Pacjentki trafiały do niej po traumatycznych doświadczeniach, a Christine miała pomóc im przejść przez badanie i kolejne czynności medyczne.

Lucille wspominała, że przyjaciółka traktowała ludzi z szacunkiem i chciała być dla nich osobą, której mogli zaufać. Jeśli chodzi o życie prywatne, w pewnym momencie Christine poznała Brendana Banfielda i zdecydowała się z nim związać. W 2010 roku para wzięła ślub. Christine chętnie wracała do zdjęć z tamtego dnia. Przed piątą rocznicą ślubu opublikowała w swoich mediach społecznościowych fotografię, na której razem z Brendanem ubrani Christine w suknię ślubną, a jej mąż w smoking, uśmiechali się na placu zabaw i wyglądali na naprawdę szczęśliwych. Wokół nich bawiły się wtedy dzieci. Kobieta napisała, że to jej ulubione zdjęcie ze ślubu.

Dla znajomych byli parą, której się układało. Oboje pracowali, mieli dom, a później zostali rodzicami Valerie. Christine bardzo kochała córkę i angażowała się w jej wychowanie. W jej mediach społecznościowych obok zdjęć rodzinnych pojawiały się również treningi i opisy pracy nad własnym zdrowiem. Lubiła fitness i otwarcie dzieliła się swoją drogą do zmian sylwetki. W 2019 roku Banfieldowie przeprowadzili się z Long Island do Virginia. Valerie była jeszcze mała, a Brandon rozpoczął pracę jako agent specjalny w Wydziale Dochodzeń Kryminalnych Amerykańskiej Służby Podatkowej. Był uzbrojonym funkcjonariuszem federalnym, który zajmował się sprawami karnymi.

Zamieszkali w Herndon, w domu przy Stable Brook Way. Christine podjęła wtedy pracę jako pielęgniarka na oddziale intensywnej terapii dziecięcej. Na co dzień opiekowała się więc dziećmi w ciężkim stanie. A kiedy na świecie pojawiła się choroba, która wszystkich nas zatrzymała w domach, pomagała również dorosłym pacjentom. Jednym z nich był Rodrigo Valderrama. Mężczyzna ciężko przechodził tę chorobę i przez wiele tygodni pozostawał w śpiączce. Kiedy się obudził, opiekowała się nim Christine. Pomagała mu się ogolić, a później zorganizowała nawet rozmowę przez Zoom, żeby mógł zobaczyć swoją rodzinę i porozmawiać z bliskimi. Zapamiętał właśnie te gesty, że Christine była empatyczna, że widziała w pacjentach ludzi, którzy także tęsknią za bliskimi i starała się ich wspierać.

Rodrigo nazwał ją aniołem. Ich znajomość nie skończyła się na relacji pielęgniarki i pacjenta. Z czasem się zaprzyjaśnili, a Christine opowiadała mu również o swoim życiu poza szpitalem. Mówiła, że przy jej obowiązkach i pracy Brendana trudno było pogodzić zajmowanie się domem z opieką nad małą Valerie. Dlatego też zdecydowali się zatrudnić pomoc, a dokładniej korzystali z pomocy opiekuńki mieszkającej razem z nimi. Było to rozwiązanie w ramach programu wymiany kulturowej, czyli tak zwana OPER. Młoda osoba przyjeżdżała z zagranicy, pomagała przy dziecku, a rodzina zapewniała jej zakwaterowanie, wyżywienie i regularne kieszonkowe. Opiekunka dzięki temu mogła poznawać kraj i uczyć się języka, a rodzice mieli pomoc przy codziennych obowiązkach.

Christine bardzo ceniła taką relację, czego przykładem były jej posty z 2021 roku, w których pisała z ogromnym ciepłem o pierwszej opiekunce Valerie. Dziewczynka znalazła też w niej przyjaciółkę i osobą bliską niemal jak siostra. Christine uważała, że opiekunka stała się dla córki niemal trzecim rodzicem. Tłumaczyła, że przyjęcie młodej osoby do rodziny oznaczało otwarcie przed nią nie tylko drzwi, ale również serca. Chcieli dać jej możliwość poznania Ameryki, a sami otrzymali też bliskość i pomoc, których wartości nie potrafili zmierzyć. Ale kiedy ta au pair musiała zrezygnować z pracy, zdecydowali, że znajdą kolejną.

Mieli dobre doświadczenia, więc uznali, że zrobią to w ten sam sposób. I tak za pośrednictwem agencji zaczęli rozmawiać przez internet z Julianą, młodą kobietą z Brazylii. Juliana miała 21 lat i, jak się okazało, także kształciła się w kierunku pielęgniarstwa. Jej znajoma opowiadała, że właśnie dlatego szczególnie ucieszyła ją możliwość zamieszkania u Banfieldów. Christine wykonywała zawód, z którym Juliana wiązała własne plany. Miały więc wspólny temat, a młoda kobieta liczyła, że będzie mogła się czegoś od niej nauczyć. Rozmowy przebiegały dobrze i mimo, że odbyli je tylko przez internet, nigdy osobiście się nie spotkali, to małżeństwo zdecydowało, że zaproszą Julianę do swojego domu.

Christine chciała też jej pomóc odnaleźć się w tym nowym miejscu. Wiedząc, że Rodrigo, czyli ten jej przyjaciel pacjent, pochodził z Kolumbii, pytała go o restaurację z kuchnią południowoamerykańską. Szukała czegoś, co mogłoby sprawić, że opiekunka poczuje się w Virginii trochę bardziej jak u siebie. Juliana przyjechała do nich jesienią 2021 roku i zamieszkała w ich domu. Była podekscytowana nową możliwością, a Christine i Brandon przyjęli ją naprawdę serdecznie. Również z dziewczynką złapała bardzo dobry kontakt, co było ważne, bo miały ze sobą spędzać większość dnia. I tak zaczęła się ich wspólna codzienność. Wróćmy teraz do poranka 24 lutego 2023 roku, kiedy w domu Banfieldów pojawili się ratownicy i policjanci.

Ale niedługo później Juliana zorientowała się, że zostawiła w lodówce jedzenie przygotowane dla siebie i dziewczynki. Zawróciła więc, żeby po nie wrócić i zabrać ze sobą. Jednak kiedy pojawiła się pod domem, coś zwróciło jej uwagę. Zauważyła na podjeździe samochód, którego nie znała. Wiedziała, że Christine nadal była w domu, więc postanowiła zadzwonić, bo nie była pewna, czy np. Christine nie miała jakiegoś spotkania i nie chciała jej przeszkadzać, ale też po prostu poczuła niepokój i chciała potwierdzić, że wszystko jest w porządku. Jej wypowiedź była chaotyczna i trudno było zrozumieć, o co jej chodzi. Czy dodzwoniła się do Christine, ale nie usłyszała jej głosu? Czy w ogóle nie udało się jej tego zrobić?

Cała trójka zdecydowała się wejść do budynku tylnymi drzwiami, które prowadziły do piwnicy. Tam Juliana została z Valerie, a Brandon poszedł na piętro. Powiedział, żeby się stąd nie ruszały. Opiekunka tłumaczyła policjantowi, że po chwili również ruszyła na górę, żeby zobaczyć co się działo. W tym czasie czterolatka została sama w piwnicy. Z piętra dochodziły krzyki. Juliana słyszała Brandana, który przedstawiał się jako policjant i nakazywał mężczyźnie odłożyć nóż. Ale kiedy w swojej opowieści zaczęła mówić o sypialni, coraz trudniej było ją zrozumieć. Wspominała coś o obcym człowieku przy Christine, o nożu i krzykach, powtarzała w kółko to samo, a potem, że wszystko wydarzyło się bardzo szybko.

Z jej pierwszych wyjaśnień można było zrozumieć, że jakiś obcy mężczyzna, którego nikt z nich nie znał, trzymał nóż przy Christine, a Brandon celował do niego ze służbowego pistoletu. Opiekunka mówiła też o groźbie zabicia Christine, a potem Brandon oddał strzał. Dopiero w dalszych wyjaśnieniach Juliana opowiedziała o drugiej broni. Okazało się, że Brandon miał polecić jej, żeby poszła do łazienki i wyjęła pistolet z zamkniętego sejfu. Aby mogła to zrobić, podał jej kod. Juliana posłusznie otworzyła sejf, zabrała broń i wróciła z nią do sypialni. Kiedy zauważyła, że postrzelony mężczyzna nadal się poruszał, sama do niego strzeliła.

Brał też pod uwagę, że to może być atak paniki, dlatego zachęcił ją, żeby zwolniła oddech, a potem oddychała razem z nim. Tłumaczył jej też, że nie musi wszystkiego powiedzieć od razu, że mogą po prostu wrócić do tej rozmowy. Juliana wtedy martwiła się przede wszystkim o Valerie, ale policjant zapewnił ją, że dziewczynka jest bezpieczna, znajduje się pod opieką jego kolegi i nie widziała tego, co wydarzyło się w sypialni. Następnie funkcjonariusz znów dał jej chwilę na uspokojenie i zapowiedział, że do rozmowy wrócą za kilka minut. W tym samym czasie inni funkcjonariusze rozmawiali z Brandonem. Kiedy ratownicy udzielali pomocy Christine, zaczął dopytywać o puls postrzelonego mężczyzny.

20:00 · Opowieść o Julianie, opiekunki Valerie 6

Chciał wiedzieć, czy nadal żyje. Potem pytał również o żonę. Policjanci próbowali z nim porozmawiać i dowiedzieć się, co takiego się wydarzyło, ale mężczyzna także był w tak silnych emocjach, że nie potrafił składnie się wypowiedzieć. Z tego jednak, co udało się od niego uzyskać, wynikało, że mężczyzna podtrzymuje tę wersję, którą przekazał dyspozytorowi. A zatem, że zastał obcego mężczyznę z nożem przy Christine i strzelił, żeby ratować żonę. Był jednak tak zdenerwowany, że trudno było mu spokojnie przejść przez kolejne wydarzenia. Wciąż mówił chaotycznie i urywał wypowiedzi. Funkcjonariusze zaobserwowali też krew na jego rękach. W pewnym momencie Brandon wskazał też pistolet leżący na łóżku i zwrócił uwagę policjantów na nóż.

Funkcjonariusze prosili go, żeby już niczego nie dotykał i uważał, gdzie stawia kroki. Cały czas też trwała walka o życie Christine. W międzyczasie ratownicy też próbowali zabezpieczyć śladę. W tym momencie Brandon zaczął też dopytywać, czy kiedy Christine została zabrana, to oddychała. Prosił też, żeby jej pomogli, ale sam pozostawał tak roztrzęsiony, że policjant zaproponował mu w końcu wyjście na świeże powietrze. SPRAWA CHRISTINE BANFIELD I JOSEPHA RYANA NIEBEZPIECZNA SIEĆ 78. ZBRODNIA BANFIELD

Potrzebowała pilnej pomocy w szpitalu, więc dalsze pytania musiały zaczekać. W końcu Brandon również trafił do szpitala, do tej samej placówki, do której zabrano jego żonę. Jego stan jednak szybko udało się unormować i pozostało mu czekanie na wiadomość o jego żonie. W tym czasie Juliana i Valerie pojechały z policjantami na komisariat. Funkcjonariusze chcieli też dać opiekunce trochę czasu na uspokojenie, a potem jeszcze raz porozmawiać z nią o wydarzeniach w domu. Brandon nadal był bardzo roztrzęsiony. W końcu pojawiła się informacja, którą bardzo trudno było mu przyjąć. Niestety, Christine nie przeżyła. Brandon jednak nie zrozumiał tego, co do niego mówiono.

Poprosił, żeby jeszcze raz przekazano mu wieści. Wtedy też policjant poprosił, żeby to lekarz dokładniej mu wyjaśnił, co takiego się wydarzyło. Po chwili mężczyzna podszedł do Brandyna, przedstawił się i przekazał mu tę wiadomość bez żadnych niedomówień. Christine, jego żona, zmarła. Nie udało się jej uratować. Brandon się wtedy rozpłakał, a kiedy później próbował mówić, płacz przerywał mu kolejne słowa. W końcu poprosił o kapelana szpitalnego. Chciał pomodlić się za swoją żonę. Chwilę później do mężczyzny dołączył kapelan i razem rozpoczęli modlitwę. Prosił Boga o opiekę nad Christine, ale także nad jej mężem, który potrzebował teraz siły, żeby przetrwać ten dzień i kolejne tygodnie.

Modlił się również o wsparcie rodziny i przyjaciół. Brandon dołączył do niego. Roztrzęsionym, łamiącym się głosem próbował wypowiadać słowa modlitwy, choć przez płacz trudno było mu je dokończyć. W tym czasie w domu przez Table Brookway nadal pracowali policjanci. Teraz wiedzieli już, że zginęły tam dwie osoby. Musieli też ustalić tożsamość postrzelonego mężczyzny, bo nadal nie było wiadomo kim był, i dowiedzieć się, co sprowadziło go tego ranka do sypialni Christine. W pierwszej kolejności detektywi zaczęli dokładnie sprawdzać wyjaśnienia Brendana oraz Julianny. Musieli też ustalić, jak ten mężczyzna dostał się do domu, co wydarzyło się w sypialni i dlaczego padły strzały z dwóch różnych pistoletów.

Już przy oględzinach domu zwrócili uwagę na brak śladów włamania. Nie znaleźli uszkodzeń, które wskazywałyby na wejście za pomocą siły. Oczywiście drzwi mogły pozostać otwarte, więc sam ten szczegół nie wykluczał obecności napastnika. Nie wyjaśniało też to tego, w jaki sposób mężczyzna znalazł się na piętrze przy Christine. Kolejne pytania pojawiły się, kiedy policjanci przyjrzeli się powrotowi Brandona. Jak wspominałam, Juliana zadzwoniła do niego, ponieważ przed domem zauważyła nieznany samochód i nie mogła porozmawiać z Christine. Bała się też sama wejść do środka, więc Brandon polecił jej zaczekać na jego przyjazd. I tu pojawia się pytanie. Dlaczego więc, kiedy już dotarł na miejsce, zabrał do domu również czteroletnią Valerie?

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.