Mentionsy Mentionsy
Kryminalne Historie
Kryminalne Historie

SPOTKALI SIĘ W SIECI. RAZEM OPRACOWALI PRZERAŻAJĄCY PLAN | SPRAWA RIE ISOGAI | NIEBEZPIECZNA SIEĆ #64

15.10.2025 ·1 godz 22 min

Partnerem odcinka jest Wydawnictwo Filia, a 15 października premierę ma najnowsza książka Maxa Czornyja - „Kres Zła”. 📘 Sprawdźcie książkę tutaj: http://bit.ly/3KSKRRe----------------------------------------------------------------Trzech mężczyzn poznaje się w internecie, na forum działającym w tzw. dark webie. Wspólnie opracowują plan napadu, który przeradza się w brutalne morderstwo. To zbrodnia, która wstrząsnęła całą Japonią.📕A jeśli chcesz poznać jeszcze więcej takich historii - zajrzyj do mojej książki „Niebezpieczna sieć”, już dostępnej w przedsprzedaży na stronie Empiku: https://bit.ly/46ia12I [autopromocja]ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis✉️Współpraca: kryminalnehistorie@gmail.com----------------------------------------------------------------Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)☛ Sklep: ⁠⁠https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ☛ Facebook: ⁠⁠ ⁠⁠https://www.facebook.com/kryminalne0historie☛ Grupa na Facebooku: ⁠⁠https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie☛ Instagram: ⁠⁠https://www.instagram.com/kryminalne ☛ Youtube: ⁠⁠https://www.youtube.com/kryminalnehistorie⁠⁠☛ Spotify: ⁠⁠https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ⁠⁠☛ Mail: ⁠⁠[email protected]⁠⁠ ✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:⁠⁠www.vimeo.com/smdesigns⁠✔Montaż: Paulina Kulpińska✔Muzyka:Kai Engel - Great ExpectationsSlow Hammers✔Źródła:https://docs.google.com/document/d/1o9alLh-5Tcar3BugO5IQ8QUsvZ5j_iu8rIUENzZxADo/edit?usp=sharing

To zatrzymanie miało ogromny wpływ na późniejsze wydarzenia. Mężczyzna opowiedział wtedy o nowych znajomych, których poznał na forum, ale ponieważ na tym etapie wspólnie nie popełnili żadnego przestępstwa, to zatrzymany został tylko on. Później stanął przed sądem, a 12 listopada został skazany za włamanie i usiłowanie kradzieży. Otrzymał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności. Ale już 20 listopada sąd okręgowy zdecydował o karze w zawieszeniu. To aresztowanie sprawiło, że relacje między pozostałymi były napięte. Początkowo Yamashita nie skreślał jeszcze Sugiry, ale ponamyśle uznał, że jednak skupi się bardziej na współpracy z Kate i Tanaką.

Ich plan rozsypał się równie szybko jak powstał. A mimo to, zanim zostali złapani, mieli już nowy pomysł. Chcieli spotkać się ponownie, tego samego wieczoru i znaleźć kolejną kobietę. Na szczęście nie zdążyli. Tymczasem Fumiko nie mogła pogodzić się z tym, co się stało. Że odebrano jej jedyne dziecko. Zaledwie 10 dni po morderstwie rozpoczęła kampanię, w której domagała się najwyższego wymiaru kary dla wszystkich trzech sprawców. W ciągu kilku dni zebrała 100 tysięcy podpisów. W październiku było ich już 150 tysięcy, a do końca grudnia 300 tysięcy. Ludzie w całym kraju podpisywali petycje, wysyłali listy i wyrażali swój gniew.

Sprawa Rie poruszyła Japonię do głębi. Wszystko wskazywało na to, że w kraju, gdzie raczej pojedyncze morderstwa rzadko kończą się wyrokiem śmierci, tym razem mogło być inaczej. Zwłaszcza, że nawet ojcowie niektórych ze sprawców publicznie prosili sąd, by wymierzył ich synom karę śmierci. Sprawy toczyły się przed Wydziałem Karnym Sądu Okręgowego w Nagoi. Skład sędziowski tworzyły trzy osoby. Pierwsze posiedzenie przedprocesowe odbyło się 27 grudnia 2007 roku. Potem przez wiele miesięcy odbywały się spotkania przygotowawcze od marca do września 2008 roku. Zorganizowano osiem takich sesji.

Kate zachowywał się cały czas chłodno, nie wyrażał skruchy. Odpowiadał spokojnie, czasem w swoim typowym filozoficznym stylu. Tanaka wciąż milczał, a Yamashita nadal był tym, który wyjaśniał najwięcej. Dla prokuratury kluczowe były elementy takie jak planowanie, czyli tutaj ogłoszenie i kontakty przez Dark Web, kupno narzędzi, wybór ofiary, sposób działania i brutalność. Prokuratorzy podkreślali, że to nie była zbrodnia w efekcie. Była chłodna, celowa i skupiona na zysku. To z kolei stawiało najcięższe pytanie. Czy w tej konkretnej sprawie należy orzec karę śmierci? W Japonii przy podejmowaniu decyzji o najwyższym wymiarze kary sądy sięgają po tak zwany standard Nagayame.

Stwierdzili, że nie planowali zabójstwa i że chodziło jedynie o rabunek. A śmierć kobiety była, w cudzysłowie, niezamierzonym skutkiem. W swoich wyjaśnieniach różnili się w szczegółach. Wzajemnie się oskarżali. Tanaka mówił na przykład, że działał pod presją grupy. Yamashita tłumaczył, że bał się pozostałych. AKT z kolei utrzymywał, że jego rola została w cudzysłowie przesadzona przez media. Na drugiej i czwartej rozprawie przed sądem zeznawał kluczowy świadek, Sugura. Ten sam, który wcześniej uciekł z miejsca pierwszej próby napadu i sam zgłosił się na policję. Jego słowa były jednoznaczne. Wynikało z nich, że pomysł rabunku i morderstwa pojawił się dopiero wtedy, gdy do grupy dołączył KT.

W grudniu już podczas 14 rozprawy emocje wybuchły. To wtedy oskarżeni zaczęli się nawzajem obwiniać. W pewnym momencie jeden z nich odwrócił się do drugiego i powiedział, że przez niego tutaj jest. Sędzia musiał przerwać rozprawę. Prokurator wtedy wstał i z gniewem zapytał, czy którykolwiek się kiedykolwiek zastanawiał, co musiała czuć ta kobieta. Po tych słowach na sali zapadło milczenie. Wtedy Tanaka nagle się rozpłakał. Trwało to chwilę. Przewodnicząca sądu zapytała wtedy, czy te łzy to płakiwanie ofiary, czy może siebie samego. Ale Tanaka nie odpowiedział. W międzyczasie matka ofiary Fumiko nie ustawała w swojej kampanii.

Następnie każdy z oskarżonych próbował jeszcze po raz ostatni umniejszyć swoją rolę. KT zrzucał winę na Tanaka, Tanaka na Yamashita, a Yamashita twierdził, że to KT był mózgiem całego planu. Ich zachowanie tylko pogłębiało wrażenie, że niczego się nie nauczyli. Nie wyciągnęli żadnych wniosków. Na pytanie, czy mają coś jeszcze do dodania, wszyscy trzej odpowiedzieli, że nie. 2 lutego 2009 roku odbyła się ostatnia rozprawa w tej sprawie. Obronicy trzech oskarżonych po raz ostatni próbowali przekonać sąd, że kara śmierci byłaby zbyt surowa. Według nich wszystko potoczyło się nagle, w wyniku impulsu, a nie chłodnego planowania.

W końcu zapadła ostateczna decyzja. KT – kara śmierci. Tanaka – kara śmierci. Yamashita – dożywotnie pozbawienie wolności. Dla wielu był to symboliczny moment, okazujący, że sprawiedliwość potrafi być bezwzględna wobec wyjątkowego okrucieństwa. W uzasadnieniu sędzia podkreślił, że zbrodnia była wyjątkowo brutalna, zaplanowana z pełną świadomością i pozbawiona jakichkolwiek ludzkich odruchów. Sąd uznał, że trzej mężczyźni działali wspólnie, a ich działania, od przygotowań po moment zabójstwa, tworzyły spójny, logiczny plan. Ich ofiara była przypadkowa, ale sposób, w jaki ją potraktowali, dowodził chłodnej premedytacji.

Niedługo później dołączali do nich pełnomocnice Tanaki i Yamashita. Wszyscy trzej odwołali się od wyroku do sądu wyższej instancji. Sprawa trafiła do sądu najwyższego już 24 marca 2009 roku. Trzy dni później prokuratura odpowiedziała własnym ruchem. Wniosła apelację od wyroku wobec Jamasita, który jako jedyny otrzymał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Prokuratorzy uznali, że jego kara była zbyt łagodna w stosunku do wagi popełnionego czynu. Sprawa ponownie trafiła na pierwsze strony japońskich gazet i stała się przedmiotem gorącej debaty. W telewizji i prasie komentowano ją niemal codziennie.

Również w środowisku prawniczym wywołało to szeroką dyskusję. Część ekspertów uważała, że decyzja sądu była wyjątkowo surowa i może otworzyć nowy rozdział w interpretacji standardu Nagayame. W trakcie procedury apelacyjnej doszło jednak do niespodziewanego zwrotu. 13 kwietnia 2009 roku sam KT zdecydował się wycofać swoją apelację. Decyzja ta zaskoczyła zarówno jego obrońców, jak i opinię publiczną. Jednak w Japonii to rzadkość, by skazany na śmierć rezygnował z możliwości dalszego postępowania. Tego samego dnia wyrok pierwszej instancji został formalnie potwierdzony, co oznaczało, że kara śmierci wobec KT stała się prawomocna, a jego droga do ewentualnego uchylenia wyroku praktycznie się zamknęła.

Sprawa była wciąż najczęściej komentowanym tematem w kraju. 24 marca 2009 roku prokuratura przesłała do dyrektora aresztu oficjalne zawiadomienie o potwierdzeniu wyroku śmierci wobec KT. Dokument informował, że decyzja sądu została ostatecznie sfinalizowana 13 marca po wycofaniu przez niego apelacji. Kilka dni później, 27 marca, dyrektor przekazał więźniowi tę wiadomość osobiście. Powiedział mu wprost, że jego kara śmierci jest prawomocna i nie ma już żadnej drogi odwołania. Dla KT był to moment ostatecznego zamknięcia, ale dla jego obrońców dopiero początek nowej batalii.

Tego samego dnia dwaj prawnicy, którzy reprezentowali go w pierwszej instancji, złożyli wniosek o przywrócenie postępowania apelacyjnego. Twierdzili, że ich klient nie był w stanie zrozumieć w pełni znaczenia swojej decyzji i że wycofanie apelacji nie wynikało z jego świadomej woli. Według adwokatów znajdował się w stanie silnego psychicznego załamania, tzw. reakcji zatrzymania, czyli gwałtownej depresyjnej odpowiedzi na wyrok śmierci. Ich zdaniem był wówczas dezorientowany, przekonany, że jeśli sam wycofa apelację, to złożona przez obrońców pozostanie w mocy. Sąd Najwyższy rozpatrywał tę sprawę przez wiele miesięcy.

9 września 2010 roku w końcu zapadła decyzja. Sąd oddalił wniosek obrony. W zasadnieniu napisał, że KT już wcześniej wielokrotnie powtarzał, że przyjmuje karę śmierci i nie zamierza dalej się bronić. Według sądu, mimo emocjonalnego napięcia i psychicznego obciążenia, był w pełni świadomy skutków swoich działań. A to oznaczało, że miał zdolność rozumienia sytuacji, podejmowania decyzji i ochrony swoich praw. Czyli, mówiąc prościej, wiedział, co robi. Mimo tego obrońcy nie zamierzali składać broni. 13 września 2010 roku złożyli sprzeciw wobec decyzji sądu, argumentując, że sędziowie zlekceważyli stan psychiczny ich klienta.

Ale 10 lutego sąd utrzymał wcześniejsze postanowienie w mocy. Ostatnią próbą była kasacja złożona 4 dni później, 14 lutego, a już 2 marca zapadła ostateczna decyzja i w tym przypadku kasacja została oddalona, co oznaczało, że wyrok śmierci utrzymano w mocy. Kate pozostał zatem w celi śmierci w Nagoi, oczekując na wykonanie wyroku. Jego sprawa stała się jednym z najczęściej przywoływanych przykładów w japońskim wymiarze sprawiedliwości. Wróćmy jednak do pozostałych dwóch skazanych. Po wycofaniu apelacji przez KT w sądzie apelacyjnym pozostało już tylko dwóch oskarżonych, czyli Tanaka i Yamashita.

Ich sprawą zajął się drugi wydział karny Sądu Najwyższego w Nagoi i proces rozpoczął się w sierpniu 2010 roku, a następnie potrwał kilka miesięcy. Obrona obu mężczyzn próbowała przekonać sąd, że kara śmierci wymierzona tenace w pierwszej instancji była zbyt surowa, a ich działania nie stanowiły w pełni zaplanowanego zabójstwa. Twierdzono, że była to raczej chaotyczna próba rabunku, która wymknęła się spod kontroli. Powołano także biegłą psycholog. Przeprowadziła ona szczegółową analizę osobowości i stanu psychicznego obu mężczyzn, badając także ich przeszłość, motywację, sposób reagowania na stres oraz emocje. Jej raport wskazywał, że obaj oskarżeni wykazywali cechy niedojrzałości emocjonalnej i skłonność do ulegania wpływom silniejszych jednostek.

Według obrony zatem miało to dowodzić, że działali pod presją KT i nie mieli pełnej świadomości konsekwencji swoich czynów. Po czterech rozprawach sąd zakończył przesłuchania w grudniu 2010 roku i zapowiedział ogłoszenie wyroku na wiosnę. 12 kwietnia 2011 roku zapadła decyzja. Tanaka, który pierwotnie został skazany na śmierć, usłyszał karę dożywotniego pozbawienia wolności. W przypadku Yamashity sąd utrzymał wcześniejszy wyrok. W uzasadnieniu sędzia wyjaśnił, że choć zbrodnia była wyjątkowo brutalna i przemyślana, brakowało wystarczających dowodów, by uznać, że obaj mężczyźni od początku działali z pełnym zamiarem zabójstwa.

Podkreślił też, że nie mieli wcześniejszych poważnych wyroków, a sam plan był niedopracowany i impulsywny. W ocenie sądu, zgodnie z precedensami wynikającymi ze standardu Nagayamy, kara śmierci powinna być zarezerwowana dla przypadków o najwyższym stopniu okrucieństwa i świadomego planowania. Jak się pewnie domyślacie, wyrok wzbudził mieszane reakcje. Dla części opinii publicznej decyzja była zbyt łagodna. Wielu uważało, że skoro OKT otrzymał karę śmierci, to jego wspólnicy również powinni ponieść najwyższą karę. Z kolei eksperci prawa karnego zwracali uwagę na to, że decyzja ta była zgodna z japońskim systemem prawnym.

Niezależnie od tego, kto co myślał, decyzja sądu apelacyjnego ostatecznie przypieczętowała los trzech mężczyzn. Oznaczało to, że KT pozostał w celi śmierci, czekając na wykonanie wyroku, a Tanaka i Yamashita trafili do więzienia, by spędzić tam resztę życia. Prokuratura w tym czasie postanowiła złożyć odwołanie, nie zgadzając się z wyrokiem Tanaki, który aktualnie usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. W związku z tym 25 kwietnia 2011 roku złożyła odwołanie do Sądu Najwyższego. W tym czasie Yamashita zrezygnował z dalszego odwoływania się. Jego wyrok stał się prawomocny 26 kwietnia.

Tanaka czekał na decyzję Sądu Najwyższego. 11 lipca 2012 roku sąd oddalił apelację prokuratury. Tydzień później wyrok dla Tanaki został prawomocnie zatwierdzony. I jak już wydawało się, że to koniec całej tej sprawy, to niedługo po tym opinia publiczna ponownie została zaskoczona, bo 3 sierpnia 2012 roku Tanaka został ponownie aresztowany przez policję prefektury Aichi, tym razem pod zarzutem udziału w innej zbrodni. Śledczy ustalili, że był jednym z trzech sprawców brutalnego podwójnego morderstwa, do którego doszło w 1998 roku.

Dla prawników było to złamanie jednej z podstawowych zasad – poufności kontaktu między obrońcą a oskarżonym. W związku z tym w sierpniu złożyli pierwszy pozew przeciwko państwu japońskiemu, domagając się 12 milionów jenów odszkodowania. Rok później złożyli kolejne, tym razem dotyczące zakazu odwiedzeń osób niespokrewnionych ze skazanym. Sprawa ciągnęła się latami. W końcu w lutym 2013 roku zapadł przełomowy wyrok. Sąd uznał, że decyzja władz więziennych była częściowo bezprawna. Państwo japońskie zostało zatem zobowiązane do wypłaty symbolicznego odszkodowania 145 tysięcy jenów. Choć kwota ta była niewielka, znaczenie wyroku okazało się duże.

Po raz pierwszy sąd przyznał, że ograniczenie kontaktu adwokata z więźniem skazanym na śmierć może stanowić naduszycie prawa. Rok później sąd apelacyjny utrzymał tę decyzję w mocy, a w 2015 roku potwierdził ją sąd najwyższy. W tym czasie KT wciąż przebywał w celi śmierci. Utrzymywał właściwie głównie kontakt ze swoim adwokatem, który opisywał go jako człowieka pogrążonego w refleksji, ale wciąż zamkniętego w sobie. Z czasem KD zaczął nawet mówić, że chciałby złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Pisał, że nie jest demonem, lecz człowiekiem, który chce zapłacić za swoje czyny, a także zrozumieć jak do nich doszło.

Jeśli się nie mylę, to tytuł brzmiał Trzy sprawy, które wstrząsnęły Japonią. Wracając jednak do tej sprawy, to chciałabym jeszcze opowiedzieć Wam o tym, co wydarzyło się później, a dokładniej o książkach, które o niej powstały. We wrześniu 2013 roku były strażnik więzienny opublikował książkę, w której analizował system karny i to, dlaczego w niektórych przypadkach sądy unikają najwyższego wymiaru kary, nawet jeśli zbrodnia wydaje się wyjątkowo brutalna. Bazował też na przebiegu tej sprawy. Trzy lata później, w listopadzie 2016 roku, ukazała się najbardziej znana publikacja autorstwa Yoshio Osakiego, gdzie autor opisał życie ofiary, jej dzieciństwo, relacje z matką, o tym jak wyglądały jej zwyczajne dni, a także rozmawiał z rodziną, śledczymi i przyjaciółmi.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.