PAPIEŻ FRANCISZEK NIE ŻYJE. POZNAJ JEGO ŻYCIORYS | Podcast
Papież Franciszek nie żyje. Zmarł w wieku 88 lat. Poznaj jego życiorys.Instagram: https://www.instagram.com/kryminaliaFacebook: https://www.facebook.com/kryminalia
Rodzice przekazali dzieciom głęboką wiarę katolicką i wartości, takie jak pracowitość i empatia wobec potrzebujących. Mały Jorge w dzieciństwie lubił spędzać czas z babcią, która opowiadała mu historie świętych, rozbudzając w nim wrażliwość duchową. Od najmłodszych lat pasjonował się piłką nożną. Kibicował lokalnej drużynie San Lorenzo de Almagro. Wspominał też, że uwielbiał tańczyć tango. Bardzo lubię tango i kiedy byłem młody tańczyłem je, przyznał po latach. Jako nastolatek nie różnił się bardzo od swoich rówieśników. Był towarzyski, chodził na potańcówki, a w gronie jego najbliższych przyjaciół miała się pojawić nawet pierwsza młodzieńcza miłość.
Był rok 1958, czas głębokich przemian w kościele, wkrótce miał się bowiem rozpocząć Sobór Watykański II. Dla młodego Argentyńczyka był to jednak przede wszystkim czas osobistego wzrastania w wierze. Niedługo potem postanowił dołączyć do Towarzystwa Jezusowego, czyli Zakonu Jezuitów. 11 marca 1958 roku Jorge Bergoglio oficjalnie rozpoczął nowicjat jezuicki. Dlaczego wybrał tę drogę? Pociągała go ich duchowość, całkowite zaufanie Bożej woli, dyscyplina wewnętrzna i misja docierania na peryferię świata z Ewangelią. Widział, że jako jezuita będzie mógł łączyć intelektualną formację z pracą wśród zwykłych ludzi, biednych i wykluczonych, co szczególnie leżało mu na sercu.
Wkrótce potem złożył też ostateczne śluby zakonne jako jezuita. Miało to miejsce 22 kwietnia 1973 roku. Związał się tym samym na zawsze z zakonem, którego dewizą jest Ad Majorem Dei Gloriam, na większą chwałę Bożą. José Mario Bergoglio już 31 lipca 1973 roku, zaledwie 4 lata po święceniach, został mianowany prowincjałem jezuitów w Argentynie. Miał zaledwie 36 lat, kiedy stał się odpowiedzialny za kierowanie całym argentyńskim Towarzystwem Jezusowym, co było zadaniem ogromnej wagi. Funkcję prowincjała pełnił przez 6 lat, do 1979 roku, a były to lata trudne, zarówno dla kościoła, jak i dla jego ojczyzny.
W 1976 roku w Argentynie władzę przejęła bowiem wojskowa dyktatura generała Jorge Videli. Rozpoczęła się tzw. brudna wojna, okres krwawych represji wobec opozycji oraz porwań i zabójstw tysięcy ludzi uznanych za wrogów reżimu. Kościół katolicki w Argentynie znalazł się w niezwykle skomplikowanej sytuacji. Część duchownych otwarcie wspierała juntę wojskową, inni próbowali chronić prześladowanych. Prowincjał Bergoglio, młody, odpowiedzialny za jezuitów, musiał balansować między wiernością Ewangelii, a troską o bezpieczeństwo swoich podwładnych. Sam nie angażował się w politykę, ale też, jak zauważają historycy, nie konfrontował publicznie reżimu.
Na przykład po zabójstwie biskupa Angeliego w 1976 roku Bergoglio dawał schronienie księżom zagrożonym przez reżim w budynkach jezuickich w Buenos Aires. Adolfo Pérez Esquivel, argentyński laureat Pokojowej Nagrody Nobla, stwierdził jasno. Byli biskupi, którzy współpracowali z dyktaturą, ale nie Bergoglio. Nie ma dowodów wiążących go z dyktaturą. Z drugiej strony redaktor Robert Cox, który jako jeden z nielicznych odważnie dokumentował zbrodnie Junty, wypowiadał się o tej sytuacji w następującym tonie. Bergoglio nie zabrał głosu. Nie rozumieją tego ci, którzy nie żyli w tamtych czasach. Jak trudno było działać w takich okolicznościach, powiedział Cox usprawiedliwiając pewne milczenie Bergoglia.
Sam później mówił, że był to czas wielkiej pokory i przemiany. Przymusowe wygnanie sprawiło, iż stał się bardziej pokorny, wsłuchany w głos Boga. Jak pisał biograf Austin Ivra, młody Bergoglio musiał przejść przez swojego rodzaju ciemną noc, by stać się bardziej miłosiernym i wrażliwym duszpasterzem. Po tym okresie, w latach 80., Bergoglio powrócił do aktywnej służby i podjął funkcję rektora jezuickiego kolegium w San Miguel, kształcąc przyszłych księży i zakonników. Równocześnie kontynuował studia. W 1986 roku wyjechał na krótko do Niemiec, by pracować tam nad doktoratem z teologii.
Tak oto 20 maja 1992 roku papież Jan Paweł II mianował Josemario Bergoglia biskupem. Święcenia biskupie przyjął tydzień później, 27 maja 1992 roku, z rąk kardynała Quarancino w stołecznej katedrze, a jako zawołanie biskupie wybrał słowa Miserando ad que eligendo. Spojrzał z miłosierdziem i wybrał na pamiątkę swojego doświadczenia powołania w młodości. W herbie umieścił też symbol zakonu jezuitów, podkreślając, że choć jest biskupem, Pozostaje jezuitą. Nowy biskup szybko zyskał sympatię wiernych.
Po nominacji pierwszego wywiadu udzielił niewielkiej gazecie, lecz parafialnej gazetce w ubogiej dzielnicy. Mieszkał nadal bardzo skromnie i był blisko ludzi. Wkrótce powierzono mu kolejne obowiązki. W 1993 roku został wikariuszem generalnym archidiecezji, a 3 czerwca 1997 roku Jan Paweł II mianował go arcybiskupem coadiutorem Buenos Aires, co oznaczało, że ma automatycznie objąć rządy diecezją po ustąpieniu kardynała Quarancino. Stało się to kilka miesięcy później, 28 lutego 1998 roku, kiedy kardynał Quarancino zmarł.
Kiedy 21 lutego 2001 roku Jan Paweł II mianował go kardynałem, Bergoglio poprosił Argentyńczyków, by nie przylatywali na konsystoż do Rzymu, a pieniądze przeznaczone na podróż oddali ubogim. Ten gest, niezwykły w skali światowej, wiele mówił o nim jako o pasterzu. W Rzymie otrzymał tytuł kardynała prezbitera San Roberto Bellarmino, ale częściej niż w Watykanie można go było spotkać na peryferiach Buenos Aires, gdzie własnoręcznie mył stopy chorym na AIDS, odwiedzał więźniów i otaczał opieką samotne matki. Nie unikał też tematów trudnych społecznie. Gdy w 2010 roku rząd Argentyny forsował ustawę legalizującą małżeństwa osób tej samej płci, kardynał Bergoglio wyraził zdecydowany sprzeciw, pisząc list pasterski, w którym nazwał ten projekt próbą zniszczenia Bożego Planu.
Ostatecznie jednak biskupi wybrali go na swojego lidera, doceniając jego pokorę i umiejętność budowania jedności. W 2005 roku uczestniczył w konklawę po śmierci Jana Pawła II. Według nieoficjalnych relacji zdobył tam sporo głosów już w pierwszym swoim konklawę, ustępując jedynie kardynałowi Ratzingerowi. Sam nigdy tego nie potwierdził ani nie skomentował, pozostając w wiernym zasadzie ścisłej tajemnicy konklawę. Gdy papieżem został Josef Ratzinger, kardynał Bergoglio lojalnie go wspierał. W 2007 roku odegrał kluczową rolę na konferencji biskupów latynoamerykańskich w Aperecidzie w Brazylii.
To on przewodniczył komisji redagującej końcowy dokument, który wzywał kościół do misyjnego nawrócenia. Dokument z Aperecidy stał się później mapą drogową jego własnego pontyfikatu. Na początku 2013 roku kardynał Bergoglio miał już 76 lat. Zwykł żartować, że zbliża się do emerytury. Planował wycofać się, zamieszkać w domu starców dla księży w Buenos Aires i poświęcić modlitwie. Tymczasem w Watykanie 11 lutego 2013 roku papież Benedykt XVI ogłosił swoją rezygnację. Kiedy ta wiadomość obiegła świat, Bergoglio był zaskoczony jak wszyscy.
Jak wyjaśnił papież kilka dni później, w chwili gdy stało się jasne, że to on został wybrany podczas konklawy, podszedł do niego bliski przyjaciel, kardynał Claudio James z Brazylii. Uściskał go i szepnął, nie zapomnij o ubogich. To słowo zapadło mi w serce, opowiadał Franciszek. Od razu pomyślałem o Franciszku z Asyżu, człowieku ubóstwa, człowieku pokoju, który kochał i chronił stworzenie. W ten sposób imię Franciszek weszło do mojego serca. Nowy Papież zapowiedział tym samym kościół ubogi i dla ubogich. Och, jakże pragnąłbym kościoła ubogiego i dla ubogich, wyznał z prostotą zaraz na początku pontyfikatu.
Wskazywał, że troska o stworzenie jest obowiązkiem moralnym i częścią troski o najuboższych, bo krzyk ziemi jest nierozerwalnie związany z krzykiem ubogich. Ta wrażliwość społeczna papieża Franciszka przejawiała się również w jego ocenach systemu gospodarczego. Już w pierwszej adhortacji Ewangelii Gaudium w 2013 roku mocno skrytykował on dziki kapitalizm i kulturę odrzucenia. Pytał dramatycznie, jak to możliwe, że to nie jest wiadomość, gdy bezdomny starzec umiera z zimna, ale wiadomością jest spadek kursu giełdowego o dwa punkty. Wskazywał, że ta ekonomia zabija, gdy podporządkowywana jest wyłącznie zyskom i wyklucza najsłabszych.
Jednak wraz z upływem czasu narastała też opozycja wobec Franciszka, zwłaszcza w kręgach konserwatywnych duchownych i wiernych. Już od pierwszych lat pontyfikatu coraz głośniej krytykowano go za rzekome rozmywanie doktryny, Zbytnią pobłażliwość czy wprowadzanie zamętu? Niektórzy kardynałowie i biskupi, głównie ze Stanów Zjednoczonych i Europy, zaczęli otwarcie kwestionować kierunek w jakim prowadzi Kościół. Były wśród nich tak wpływowe postaci jak kardynał Raymond Burke, który stał się nieformalnym liderem tradycjonalistycznej opozycji. W 2018 roku świat obiegł list arcybiskupa Carlo Maria Vigano, byłego nuncjusza, który wezwał Franciszka do ustąpienia, zarzucając mu zaniedbania w sprawie mag Carica.
To pokazywało, jak ostre podziały zapanowały nawet na szczytach kościoła. Papież zdawał sobie sprawę z tej niechęci i czasem żartował z niej z goryczą. W 2021 roku, po ciężkiej operacji jelita, powiedział półżartem do jednego z jezuitów. Wciąż żyję, mimo że niektórzy chcieliby widzieć mnie martwego. Przyznał też, że dotarły do niego informacje, iż w kręgach ultrakonserwatywnych duchownych modlono się o jego odejście. Cóż, dziękuję Bogu, że mam się dobrze, skwitował, nie tracąc pogody ducha. Publicznie starał się nie wchodzić w polemiki, ale w homiliach przymycał uwagi o zgorzkniałych doktrynerach i faryzeuszach naszych czasów.
Był to krok rewolucyjny. Świedcy, w tym kobiety, mogli odtąd kierować niektórymi urzędami watykańskimi. Sam Franciszek mianował kilka kobiet na wysokie stanowiska, m.in. podsekretarza synodu biskupów czy sekretarza w zarządzie państwa watykańskiego. Dla niego było to naturalne. Kobiety widzą rzeczy inaczej, muszą być częścią procesów decyzyjnych, powtarzał. Jednak w kwestii kapłaństwa kobiet pozostawał przy tradycji, mówiąc, że Jan Paweł II zamknął już tę dyskusję definitywnie. To właśnie ta ambiwalencja sprawiła, że część postępowych katoliczek i teolożek, jak choćby była prezydent Irlandii Mary McAleese, zarzucała Franciszkowi, że jest przereklamowany i nie spełnił nadziei na prawdziwe równouprawnienie.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Papież Franciszek nie żyje. Zmarł w wieku 88 lat. Poznaj jego życiorys.Instagram: https://www.instagram.com/kryminaliaFacebook: https://www.facebook.com/kryminalia