Mentionsy Mentionsy
Kryminalia
Kryminalia

PAPIEŻ FRANCISZEK NIE ŻYJE. POZNAJ JEGO ŻYCIORYS | Podcast

21.04.2025 ·45 min 27 s

Papież Franciszek nie żyje. Zmarł w wieku 88 lat. Poznaj jego życiorys.Instagram: https://www.instagram.com/kryminaliaFacebook: https://www.facebook.com/kryminalia

Opowiem Wam nie tylko o wydarzeniach powszechnie znanych, ale również o mniej oczywistych faktach z życia tego niezwykłego człowieka. Jose Mario Bergoglio przyszedł na świat 17 grudnia 1936 roku w Buenos Aires. Przyszły papież urodził się w dzielnicy Flores jako najstarsze z pięciorga dzieci włoskich imigrantów. Jego ojciec Mario był księgowym zatrudnionym na kolei, a matka Regina Maria Sivori zajmowała się domem i wychowywaniem dzieci. Nie byli bogaci, mieszkali skromnie.

Po latach zapytany o tamten okres przyznał. Była w grupie znajomych, z którymi chodziłem tańczyć, ale potem odkryłem swoje powołanie. Ta krótka młodzieńcza relacja zakończyła się więc, gdy Jorge poczuł w sercu coś, co skierowało go na zupełnie inną drogę. Młody Bergoglio uczęszczał do technikum chemicznego, gdzie zdobył tytuł technika chemika. Przez pewien czas pracował nawet w laboratorium, wykorzystując zdobytą wiedzę. Niewiele osób wie, że w wieku 21 lat przeszedł poważną operację. Z powodu ostrego zapalenia płuc usunięto mu górny płat prawego płuca. To doświadczenie z pewnością nauczyło go pokory i zawierzenia Bogu.

W młodości lubił także literaturę i kino. Zaczytywał się w dziełach Dostojewskiego i argentyńskiej poezji. Cenił malarstwo Carvaggia i Chagalla, a za swój ulubiony film uznawał La Strada Federica Felliniego. Był normalnym chłopakiem o szerokich zainteresowaniach, od sportu i muzyki po naukę. Jednak przełomowy moment w jego życiu nastąpił pewnego wiosennego dnia 1953 roku. 21 września w święto Mateusza 16-letni Jorge Bergoglio poszedł do kościoła na spowiedź. To właśnie podczas tej spowiedzi doznał głębokiego duchowego poruszenia. Później wyznał, że wtedy uświadomił sobie, że Bóg na niego czeka.

To doświadczenie, poczucie bezwarunkowej miłości i miłosierdzia Boga sprawiło, że narodziło się w nim powołanie kapłańskie. Młody Bergolio zrozumiał, że jego drogą życiową będzie służba Bogu i ludziom. Decyzja ta dojrzewała w nim stopniowo, lecz stanowczo. W 1955 roku, mając niespełna 19 lat, Jorge oznajmił rodzicom swoje plany. Nie było to łatwe. Matka początkowo reagowała łzami, obawiając się o przyszłość syna, jednak ostatecznie dała mu swoje błogosławieństwo. W wieku 21 lat Bergoglio wstąpił więc do seminarium duchownego Villa Devoto w Buenos Aires.

Sam później mówił, że był to czas wielkiej pokory i przemiany. Przymusowe wygnanie sprawiło, iż stał się bardziej pokorny, wsłuchany w głos Boga. Jak pisał biograf Austin Ivra, młody Bergoglio musiał przejść przez swojego rodzaju ciemną noc, by stać się bardziej miłosiernym i wrażliwym duszpasterzem. Po tym okresie, w latach 80., Bergoglio powrócił do aktywnej służby i podjął funkcję rektora jezuickiego kolegium w San Miguel, kształcąc przyszłych księży i zakonników. Równocześnie kontynuował studia. W 1986 roku wyjechał na krótko do Niemiec, by pracować tam nad doktoratem z teologii.

Choć Franciszek nie zmienił nauczania, Kościół nadal nie akceptuje małżeństw jednopłciowych, to jednak zapoczątkował nowy klimat szacunku i dialogu. Organizacje osób homoseksualnych mówiły o powiewie nadziei w Kościele. Sam papież kilka lat później poszedł dalej. W 2020 roku jako pierwszy papież publicznie poparł tworzenie ram prawnych dla związków cywilnych osób tej samej płci, mówiąc w dokumencie, że osoby homoseksualne są dziećmi Boga i mają prawo do rodziny. Powinniśmy tworzyć prawo o związkach cywilnych. Ten krok wywołał aplauz postępowych katolików i oburzenie tradycjonalistów, ale wpisywał się w jego wizję Kościoła.

Podróże Franciszka zawsze miały mocny wymiar symboliczny. Odwiedził między innymi obozy dla uchodźców w Lesbos, slumsy w Kenii, więzienia w Filadelfii czy wioski dotknięte wojną w Iraku. Każdemu z tych miejsc przynosił nadzieję. Niezapomniany pozostanie obraz z marca 2020 roku, gdy podczas szczytu pandemii COVID-19 papież samotnie w deszczu na pustym placu św. Piotra odprawił modlitwę Urbi et Orbi. Przed Najświętszym Sakramentem błagał wtedy Boga o koniec pandemii, a jego samotna postać na tle pustego placu stała się symbolem duchowej jedności ludzkości w cierpieniu.

To pokazywało, jak ostre podziały zapanowały nawet na szczytach kościoła. Papież zdawał sobie sprawę z tej niechęci i czasem żartował z niej z goryczą. W 2021 roku, po ciężkiej operacji jelita, powiedział półżartem do jednego z jezuitów. Wciąż żyję, mimo że niektórzy chcieliby widzieć mnie martwego. Przyznał też, że dotarły do niego informacje, iż w kręgach ultrakonserwatywnych duchownych modlono się o jego odejście. Cóż, dziękuję Bogu, że mam się dobrze, skwitował, nie tracąc pogody ducha. Publicznie starał się nie wchodzić w polemiki, ale w homiliach przymycał uwagi o zgorzkniałych doktrynerach i faryzeuszach naszych czasów.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.