Mentionsy Mentionsy
KrymiKrąg
KrymiKrąg

ZAGINIĘCIE KINGI WRZEŚNIEWSKIEJ | KrymiKrąg | #119

22.11.2025 ·36 min 21 s

1 kwietnia 2008 roku… Ściejowice, noc już zapadała. Kinga Wrześniewska rozmawiała z ojcem przez telefon. Mówiła, że idzie do znajomych i że zadzwoni jutro. To był ich ostatni kontakt. W zlewie nadal rozmrażało się mięso, a serial W-11 cicho grał w tle. Nikt wtedy nie wiedział, że to będzie ostatni wieczór, w którym ktoś ją zobaczy.Tej samej nocy do jej domku przyjechał Władysław P. – „Waldi”. Pomagał przy pracach na zewnątrz, choć Kinga wcześniej poinformowała rodzinę i przyjaciół, że to tylko wizyta i że wróci do siebie. Następnego dnia… cisza. Kingi nie było. Psy zniknęły. Samochód – czerwony Nissan – nie został znaleziony. Dom pozostawiono w chaosie, a przed wejściem – ślady dziwnie zagaszonego ogniska.Rodzice, zaniepokojeni, zgłosili sprawę na policję. Zaczęły się poszukiwania – lasy, Wisła, każde miejsce, które mogło skrywać odpowiedź. Ale odpowiedzi nie było. Funkcjonariusze z Archiwum X są przekonani, że doszło do czynu, którego motywem były pieniądze i dokumenty, które Kinga traktowała jako swoją „polisę na życie”.Rodzina Kingi od tego dnia żyje w zawieszeniu. Nie mogą przeżyć żałoby, bo nie mają faktu. Nie mogą zamknąć drzwi. Każdy dzień to pytanie: gdzie jest Kinga? Co się stało? Kiedy odpowiedź nadejdzie, jeśli w ogóle? To pytanie pozostaje otwarte już blisko dwadzieścia lat.Uwaga: podcast zawiera opisy przemocy i tragedii rodzinnej.Patronitehttps://patronite.pl/krymikrag Materiały źródłowe:https://docs.google.com/document/d/1YZuLZsgz96EbBa79b0ALgQ_cDSCgYodJN6vcvmYdwg0/edit?usp=sharingPOLUB ❗ SKOMENTUJ ❗ SUBSKRYBUJ ❗

Najwyraźniej coś planował. Coś, co miał zakończyć ich historię raz na zawsze. Wiosna dopiero zaczynała rozgaszczać się w Ciejowicach. Spokojna, cicha wieś pod Krakowem, zwykle słysząca co najwyżej śpiew ptaków i odległy stuk od pociągu kilkanaście kilometrów dalej. To tam Kinga miała znaleźć schronienie po rozstaniu z Waldim. Waldi znowu przyjechał, oficjalnie, by pomóc w porządkach koło domu. Kinga pisała do znajomego, żartobliwie nazywając go eks-królewiczem. Tłumaczyła, że był, że pomagał, że pojechał do siebie, ale ma wrócić na noc. W wiadomości tego dnia wysłała do kilku osób.

Znajomego, brata, przyjaciółki. Jakby nieświadomie dokumentowała fakty, które później staną się jednymi z najważniejszych elementów śledztwa. Wieczorem zadzwoniła do swojego ojca. Rozmawiali jak zwykle, zwyczajne, rodzinne słowa, nic szczególnego. Kinga mówiła, że jeszcze wychodzi do znajomych i że odezwie się jutro. Że ma włączony serial i coś rozmraża się w kuchni. Następnego dnia Kinga nie zadzwoniła, nie odbierała, nie odpowiadała na wiadomości. Rodzice początkowo uspokajali się, że pewnie śpi, jest zajęta, ma gościa, ale gdy milczenie trwało zbyt długo, poprosili znajomego, żeby podjechał do Ściejowic.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.