ZAGINIĘCIE KINGI WRZEŚNIEWSKIEJ | KrymiKrąg | #119
1 kwietnia 2008 roku… Ściejowice, noc już zapadała. Kinga Wrześniewska rozmawiała z ojcem przez telefon. Mówiła, że idzie do znajomych i że zadzwoni jutro. To był ich ostatni kontakt. W zlewie nadal rozmrażało się mięso, a serial W-11 cicho grał w tle. Nikt wtedy nie wiedział, że to będzie ostatni wieczór, w którym ktoś ją zobaczy.Tej samej nocy do jej domku przyjechał Władysław P. – „Waldi”. Pomagał przy pracach na zewnątrz, choć Kinga wcześniej poinformowała rodzinę i przyjaciół, że to tylko wizyta i że wróci do siebie. Następnego dnia… cisza. Kingi nie było. Psy zniknęły. Samochód – czerwony Nissan – nie został znaleziony. Dom pozostawiono w chaosie, a przed wejściem – ślady dziwnie zagaszonego ogniska.Rodzice, zaniepokojeni, zgłosili sprawę na policję. Zaczęły się poszukiwania – lasy, Wisła, każde miejsce, które mogło skrywać odpowiedź. Ale odpowiedzi nie było. Funkcjonariusze z Archiwum X są przekonani, że doszło do czynu, którego motywem były pieniądze i dokumenty, które Kinga traktowała jako swoją „polisę na życie”.Rodzina Kingi od tego dnia żyje w zawieszeniu. Nie mogą przeżyć żałoby, bo nie mają faktu. Nie mogą zamknąć drzwi. Każdy dzień to pytanie: gdzie jest Kinga? Co się stało? Kiedy odpowiedź nadejdzie, jeśli w ogóle? To pytanie pozostaje otwarte już blisko dwadzieścia lat.Uwaga: podcast zawiera opisy przemocy i tragedii rodzinnej.Patronitehttps://patronite.pl/krymikrag Materiały źródłowe:https://docs.google.com/document/d/1YZuLZsgz96EbBa79b0ALgQ_cDSCgYodJN6vcvmYdwg0/edit?usp=sharingPOLUB ❗ SKOMENTUJ ❗ SUBSKRYBUJ ❗
Waldi chciał ich z powrotem, uważając, że należą do niego, choć formalnie od lat widniały na Kinga. Dla niego to majątek, dla niej jedyna gwarancja, że ma coś, czego nikt jej nie odbierze. Kinga mówiła bliskim, że akty notarialne nosi przy sobie zawsze, że są jej polisą na życie, symboliczną i, jak się miało okazać, proroczą. W tamtych tygodniach Kinga oddała Waliemu 10 tysięcy złotych na leczenie, na leki, by pomóc mu stanąć na nogi. Jak zwykle, nawet po wszystkim, starała się być lojalna. Ale Waldi odwzajemniał jej lojalność inaczej. Kilka razy w marcu pojawił się w Ściejowicach, dzwonił do Kingi ostatniego i przedostatniego dnia miesiąca.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
1 kwietnia 2008 roku… Ściejowice, noc już zapadała. Kinga Wrześniewska rozmawiała z ojcem przez telefon. Mówiła, że idzie do znajomych i że zadzwoni jutro. To był ich ostatni kontakt. W zlewie nadal rozmrażało się mięso, a serial W-11 cicho grał w tle. Nikt wtedy nie wiedział, że to będzie ostatni wieczór, w którym ktoś ją zobaczy.
Tej samej nocy do jej domku przyjechał Władysław P. – „Waldi”. Pomagał przy pracach na zewnątrz, choć Kinga wcześniej poinformowała rodzinę i przyjaciół, że to tylko wizyta i że wróci do siebie. Następnego dnia… cisza. Kingi nie było. Psy zniknęły. Samochód – czerwony Nissan – nie został znaleziony. Dom pozostawiono w chaosie, a przed wejściem – ślady dziwnie zagaszonego ogniska.
Rodzice, zaniepokojeni, zgłosili sprawę na policję. Zaczęły się poszukiwania – lasy, Wisła, każde miejsce, które mogło skrywać odpowiedź. Ale odpowiedzi nie było.
Funkcjonariusze z Archiwum X są przekonani, że doszło do czynu, którego motywem były pieniądze i dokumenty, które Kinga traktowała jako swoją „polisę na życie”.
Rodzina Kingi od tego dnia żyje w zawieszeniu. Nie mogą przeżyć żałoby, bo nie mają faktu. Nie mogą zamknąć drzwi. Każdy dzień to pytanie: gdzie jest Kinga? Co się stało? Kiedy odpowiedź nadejdzie, jeśli w ogóle? To pytanie pozostaje otwarte już blisko dwadzieścia lat.
Uwaga: podcast zawiera opisy przemocy i tragedii rodzinnej.
Patronite
https://patronite.pl/krymikrag
Materiały źródłowe:
https://docs.google.com/document/d/1YZuLZsgz96EbBa79b0ALgQ_cDSCgYodJN6vcvmYdwg0/edit?usp=sharing
POLUB ❗ SKOMENTUJ ❗ SUBSKRYBUJ ❗