Kozetka odc. 68 Młodzi
To jest odwieczny chyba problem: konflikt pokoleń. Jak rozmawiać, żeby się porozumieć z nastolatkiem? Nie raz podejmowaliśmy ten temat na Kozetce Radia Katowice z psychologami, coachami i psychoterapeutami.Dziś zaprosiliśmy do tej rozmowy samych zainteresowanych, czyli nastolatków. Czego nie lubią, a co ich zachęca do rozmowy? Jak widzą dobrą komunikację z rodzicami, czy nauczycielami? Gośćmi Agnieszki Strzemińskiej są: Elżbieta Więcław, trener porozumienia bez przemocy i dyrektor programowa gliwickiego Filomaty oraz licealiści: Zuzanna, Oliwia, Janek i Wiktor.
Tytułem wstępu, często w tych spotkaniach zastanawiamy się nad tym, jak rozmawiać z młodzieżą w okresie dojrzewania, czego oni nie lubią, czego oczekują, no i tutaj te rozważania przeprowadzają różni fachowcy. Natomiast postanowiliśmy zapytać u źródeł, czyli na Kozetce Radio Katowice pojawiło się całe grono młodzieży, razem z opiekunką. Zacznijmy od pani Elżbieta Więcław, trener Porozumienia Bez Przemocy i dyrektor programowa Gliwickiego Filomaty. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry, Wiktor Figler. Zanna Żmuda, dzień dobry. Oliwia Osmulska, dzień dobry. Dzień dobry, nazywam się Jan Rożek. I wy z której klasy jesteście? Z drugiej klasy liceum. Ja jestem z trzeciej klasy liceum. Trzecia klasa, Wiktor? Druga. Druga klasa. No i postanowiliśmy zapytać samych zainteresowanych, czyli was, jak to jest w tych kontaktach z dorosłymi, czyli z rodzicami, z opiekunami, z nauczycielami,
Z czego to wynika, że tak wykończycie naście lat i zaczyna nam się coraz trudniej ze sobą rozmawiać? Jak myślicie? Mam wrażenie, że z tego, że dorośli czasem nie zdają sobie sprawy, że faktycznie jesteśmy już, że tak powiem, bardziej rozwinięci i że jest nam bliżej do dorosłości i że też mamy w pewnych sytuacjach własne zdanie. I w takim momencie dochodzi do scen pod tytułem, że rodzic mówi to czy tamto, a wy zaburzeniem mówicie, ale ja jestem już prawie dorosły, a rodzic tak patrzy na was i sobie myśli, to jakiś żart. I to jest pierwszy konflikt. No może, w sensie wiem, że na przykład są takie sytuacje, w których nasze zdanie nie jest brane pod uwagę ze względu na to, że jesteśmy młodsi i na przykład
W sytuacji, w której się na przykład bronimy, bo czujemy się atakowani, jest to uważane za na przykład pyskowanie. Albo bezczelność. Zgówniarz będzie się odzywał, prawda? Natomiast rozumiem, że wy macie wrażenie, kiedy macie własne zdanie, że uważacie, że no może niekoniecznie jest to najlepsze rozwiązanie, ale dobrze byłoby je rozważyć, bo nie wszystko co mówicie, przepraszam bardzo, że powiem kolokwialnie, jest głupie. Oczywiście, że tak. Wiadomo, że każdy rodzic będzie traktował swoje dziecko jak dziecko do końca. Nawet jeżeli to dziecko będzie miało lat 40 i swoje własne dzieci. Jednak jeżeli do końca podczas dyskusji będzie traktować nas jako tych młodszych i po prostu jako dzieci, no to nic się nie ugra po prostu. Pani dyrektor, a to nieprawda, że Obalam mity, no przepraszam, ale nieprawda, że starsi zawsze są mądrzejsi i wiedzą lepiej.
Czyli do zapytania na przykład to, o czym przed chwilą mówiła Oliwia, że jestem prawie dorosły. Co rozumiesz przez to, że jesteś prawie dorosły? Bo z mojej perspektywy zawsze będziesz właśnie, jak mówiłyście, dzieckiem. Czy warto zwrócić uwagę przede wszystkim na to, że na wstępie ja mówię za siebie i nastolatkiem jest osoba, która ma lat 11 według tej nazwy, a nastolatkiem jest też osoba, która ma lat 17. Czy 18, prawda? Czyli jest na progu, umownym progu dorosłości. No właśnie, no to jest umowny próg, ale mimo wszystko na przykład od siebie mogę powiedzieć, że takim kluczem, jak się zastanawiałem, co jest kluczem do dobrych kontaktów z nastolatkiem, To jest w moim wieku już traktowanie go raczej w tą stronę jak dorosłego i wtedy, jeśli pojawiają się jakieś problemy, to to są już często problemy z osobowością albo nastolatka, albo osoby dorosłej.
To jest bardzo dobre pytanie. Jak mam jakiś konflikt z rodzicami, jak mam jakąś dyskusję, to bardzo często jest dyskusja na jakiś temat, jakiś naukowy, związany z nauką, bo na ogół, jeśli chodzi o takie rzeczy domowe, to wszystko jest jasne, ale bardzo często mnie zamyka, że Nie mam racji, jestem uparty i czasami denerwuje mnie to porównywanie do niektórych osób, które tam sobie trochę nagrabiły swoim zachowaniem i to mnie bardzo mocno denerwuje i zamyka mi paszczę w dyskusji. Czyli wrzucany jesteś do tego samego worka co inni, a jednak każdy się różni.
Czy wam się nie wydaje, że być może dorośli mogliby wziąć pod uwagę wasze zdanie, ale wiecie jaką? Musieliby rewolucję przeprowadzić w swoim życiu, zmienić poglądy. To o czym Janek mówił. Całe życie uważałam, że ma być tak nalana ta woda do filiżanki, a nagle po 50 czy 40 latach dowiaduję się, że ma być inaczej. No jak to? I to jeszcze mój syn albo moja córka mi to powie. No kto to widział w ogóle? To jest chyba kwestia takiej tolerancji, bo jeżeli ktoś uważa, że ma być tak, a ja uważam inaczej, to nie znaczy, że narzucam tej drugiej osobie swój pogląd. Jakby jeżeli ktoś właśnie nalewa wodę w ten sposób, to co mi do tego? I tej drugiej osobie też Po prostu to nie powinno przeszkadzać. Niech sobie nalewa. Tak, i jeżeli ja prowadzę dyskusję na ten temat, to niekoniecznie, żeby zmienić myślenie tej drugiej osoby, tylko żeby przedstawić swoją perspektywę i może jakoś poszerzyć właśnie światopogląd tej osoby.
Myśmy mieli taką rozmowę w drodze do studia. Opowiadaliście mi o różnych rzeczach, które was spinają, które sprawiają, że nie macie ochoty mówić. Ja tam parę razy zadałam takie pytania. Czy wasi rodzice o tym wiedzą? Jest taki moment, że my siadamy i gadamy. Mamo, to mi się nie podoba. Tato, to mnie denerwuje. Taki moment, kiedy w ogóle macie szansę to wyartykułować. Czy zdarza się, że możecie powiedzieć, czy rodzice, czy dorośli, nie tylko rodzice, nie wiem, nauczyciele chcą posłuchać. Dlaczego tak jest? Jak wy chcielibyście inaczej rozmawiać? Cisza. Są takie momenty, ale powiem tak z perspektywy życia domowego. Często takie dyskusje potem przeradzają się w konflikt. Ponieważ ja na przykład mówię, ej, mamo, przeszkadza mi, kiedy na przykład podnosisz na mnie głos. To mama potem mówi, że ej, ale ja na ciebie nie podnoszę głosu.
No tak, no i teraz kto ma rację? Koło zamknięte po prostu. I można powtarzać wiele razy i to nie znaczy, że będą jakiekolwiek skutki. I wtedy wolnicie jeździć do siebie do pokoju, niż dalej dyskutować. Tak, wtedy dyskusja po prostu już dalej nie ma sensu. No i jeżeli mogę jeszcze, i teraz Zuzia zobacz, być może byłoby rozwiązaniem, gdyby mama zechciała, mama czy ktokolwiek, kto uważa, że nie podniósł głosu, zamienić to w pytanie, czyli czekaj, ten ton, którym ja teraz to powiedziałam, to jest dla ciebie podniesiony głos, tak? Bo możemy nie słyszeć tego, jak my sami mówimy. Często tak jest, że nam się wydaje, że mówimy normalnie, a druga strona, która mówi tak jak my, odbieramy, że krzyczy. Dokładnie, bo to jest takie zaproszenie do dyskusji, a nie po prostu wywoływanie konfliktu. Nie do kłótni. Ja bym jeszcze chciała o jedną rzecz was zapytać. Też nam to troszkę wybrzmiało w rozmowie w podróży o granicach.
Rozmawialiśmy o tym. W jaki sposób wy patrzycie na swoje granice, na takie szanowanie wzajemne granic? Co moglibyście powiedzieć, podpowiedzieć rodzicom czy nauczycielom? Co dobrze, żeby się zadziało, żeby to wasze poczucie wolności było zachowane. Janek? Wydaje mi się, że głównie tutaj bym powiedział o granicach, które myślę, że dorośli by szanowali też u innych dorosłych. I jakkolwiek są jakieś wyjątki od tego, to wydaje mi się, że większość tych problemów byłoby rozwiązanych, gdyby dorosły faktycznie zaczął traktować osoby w naszym wieku jak osoby dorosłe, jak inne osoby, powiedzmy... Nie mogę powiedzieć, żeby ktoś, kto ma, teraz rzucam, lat 40, traktował nas tak, jak osoby, które mają 40 lat, ale wydaje mi się, że bardzo dużo problemów jest tworzonych przez takie podejście dorosłych, które jest opierane tylko na tym, że jesteśmy młodsi.
Na Kozetce Radio Katowice dziś dużo gości. Elżbieta Więcław, trener Porozumienia Bez Przemocy i dyrektor programowa Gliwickiego Filomaty i uczniowie liceum. Zuzanna, Oliwia, Janek i Wiktor rozmawiamy o tym, jak właśnie dorośli powinni rozmawiać z nastolatkami, żeby w ogóle mieli szansę na porozumienie, ale nie tak, że tylko dorośli osiągną swój cel, tylko żebyście wy też mieli szansę na to, aby przedstawić swoje zdanie. I mnie się przez cały czas, jak mówicie o tym, czego nie lubicie, nasuwa takie pytanie, czy wy z kolei macie świadomość tego, Jaki to może być dla dorosłego ogromny wysiłek, kiedy się okaże, że na przykład po wielu latach nagle powinien przyznać rację temu nastolatkowi. Albo na przykład zamiast powiedzieć koniec dyskusji powinien się wysilić, bo to jest wysiłek, żeby porozmawiać i spróbować was usłyszeć i zrozumieć wasze stanowisko.
O ileż prościej jest powiedzieć, ja mam rację, koniec dyskusji, co ty wiesz o życiu i mam spokój. Czy wy czasem myślicie o tym, że dorosłym trudno jest przyjąć wasz punkt widzenia, nawet jak gdzieś tam czują, że macie rację? Oczywiście, że tak. Jeżeli pewne zdanie kiełkowało w nich przez lata i nagle po prostu jest takie gwałtowne spotkanie z zupełnie innym zdaniem, to naturalne jest to, że nie przyjmą go do siebie. Ale zamiast od razu się sprzeciwiać i wychodzić z założenia, że a, to co mówi to tylko głupoty, to wypadałoby jakoś to przemyśleć, może nie do końca do siebie od razu przyswajać, ale mieć z tyłu głowy, że hmm, jest też inny pogląd na tą sytuację, który może nie jest do końca taki niepoprawny. No dobrze, a czy Wy z Tobą traficie też ustąpić, kiedy rozmawiacie, no i na przykład argument dorosłych, no, nie jest taki głupi?
To wtedy może czujecie, jak to jest, że to nie takie łatwe powiedzieć, tak, masz rację, albo przyjmuję Twój punkt widzenia. Czy potraficie się wycofać, czy wychodzicie do pokoju i trzaskacie drzwiami? Znaczy to, szczerze mówiąc, różnie bywa, bo czasami są takie momenty, w których po prostu musimy ochłonąć. Mimo że wiecie, że ten dorosły może mieć rację. Tak, w sensie, bo... Zauważenie tej racji jakby jest głównie możliwe dzięki spojrzeniu na daną sytuację z perspektywy drugiej osoby. Można ją zauważyć, ale potrzebować właśnie chwili, żeby ją przyswoić i dopiero po jakimś czasie ewentualnie zejść, powiedzieć tak, miałaś rację, przepraszam i się po prostu dogadać. Albo na przykład Zuzia mówi Oliwii, słuchaj, no może ta mama mówiła rzeczywiście sensownie i to jest jeszcze to spojrzenie z boku, które sprawia, że wy możecie powiedzieć, hmm, może rzeczywiście tak to wygląda.
Czyli tak naprawdę nie interesuje nas nawzajem, co czujemy, tylko chce usłyszeć zdanie, wygłosić swoje i doprowadzić do tego, że będzie tak, jak ja chcę. No, mniej więcej tak. Zuzia, to ja się jeszcze upewnię, jak mówisz zdecydowanie tak, to ja w tym słyszę taki komunikat, drodzy rodzice, nauczyciele, my chcemy rozmawiać. Chcemy jednakże, żeby w tych rozmowach było brane pod uwagę nasze człowieczeństwo, nasze zdanie, żebyśmy byli widziani, słyszani. I to wcale nie jest takie oczekiwanie, że dorośli zawsze się z waszym zdaniem zgodzą. Ale ja w tym słyszę zaproszenie do rozmowy dla nas. Tak to jest? Tak. Bo kiedy nie toczą się żadne dyskusje, mogą pojawić się różne niesnaski, które potem przyrodzą się po prostu w konflikt. A no, nikt nie lubi się kłócić.
Właśnie kiedy możemy pokazać, w jaki sposób przyjmować różnice, nie musimy być wrogami, możemy pozostawiać przy zdaniach odrębnych z takim kawałkiem, a to ciekawe co mówisz. Wiesz, ja myślę inaczej, z tym mi jest trudno, ale dobrze, ja to sobie jakoś przemyślę, przetrawię. I też to, Oliwio, o czym ty mówiłaś, taki czas na ochłonięcie. Bo jak mówisz, mogę się czuć zaatakowana, to ja w tym słyszę, tam jest dużo złości wtedy, prawda? I ucieczka. Ucieczka pomaga. Tak, nawet nie wiem, czy nazwałabym to ucieczką, czy bardziej wciśnięciem pauzy. Taki moment i dobrze, żeby wtedy rodzice też nie cisnęli w takich trudnych rozmowach, że wchodzą za wami do pokoju, bo też z rozmów z nastolatkami wiem, że często tak się dzieje, kiedy mówicie, to proszę o chwilę przerwy, ja muszę ochłonąć, rodzice mówią, nie, teraz rozmawiamy, teraz właśnie będziemy o tym rozmawiać, musimy to przegadać do końca i wtedy to jest ten moment, kiedy te granice są mocno przekroczone, no czyli jak robić odwrotnie, jak robić inaczej.
No właśnie, bo de facto mieliśmy w tej części porozmawiać o tym, jakie zdania zapraszają was, czy pomagają rozładować to napięcie albo pomagają doprowadzić do porozumienia, o ile się zdarzają takie zdania. Właśnie, jeżeli na przykład pada to, że o, jestem znerwowana, dajcie mi chwilę ochłonąć, to zamiast biec do pokoju i prowadzić dyskusję dalej, wystarczą dwa słowa. Porozmawiamy potem. Albo, że okej, to jak ochłoniesz, jak się poczujesz lepiej, to przyjdź, porozmawiamy. I tyle wystarczy. To nie jest dużo, ale naprawdę jest wystarczająco. Co jeszcze? Nie wiem, też takie po prostu zwykłe, że jestem tu dla ciebie. Bo to jest coś, co faktycznie nam pozwala mieć świadomość tego, że możemy do rodzica zejść i z nim porozmawiać, kiedy coś jest nie tak i mamy na to ochotę.
Ale nie oczekujecie na przykład wtedy pouczania albo jakiejś mądrości. Tak, po prostu To może być nawet zwykłe wygadanie się, tak jak ja się wygaduję koleżankom z klasy, bądź sąsiadkom, komukolwiek, to też bym chciała móc wygadać się tak rodzicowi, bez oceniania. I tyle, bez oceniania. Janek? Mi się wydaje, że też warto zwrócić uwagę na to, że przynajmniej dla mnie takim napięciem, jednym z najbardziej szkodliwych, To jest w czasie jakiejś kłótni, znaczy może inaczej, właśnie nie w czasie kłótni, tylko w czasie dyskusji, kiedy ona zmienia się w kłótnię, bo wtedy jest rozmowa, wtedy zazwyczaj ludzie nie wychodzą z tej rozmowy, tylko ona się toczy i jeśli tego napięcia jest coraz więcej, to potem mogą się dziać niefajne rzeczy, no i warto się zastanowić, żeby tego napięcia nie powstawało, żeby...
Może warto zwrócić uwagę na to, żeby tego napięcia po prostu nie było. No i wtedy pytanie, jak się pozbyć tego napięcia, nie będzie musiało być zadowane. I takie małe rzeczy w stylu na przykład przerywanie albo widać, że ktoś nie szanuje dyskusji, jakieś przewracanie oczami albo różne dogadywanie. I żeby nie było, te rzeczy wszystkie, które wymieniłem, nie są ani skierowane do rodziców na przykład, albo do nastolatków, bo to się zdarza i tej stronie, i tej stronie. I wydaje mi się, że takie wypracowanie sobie, dajmy na to na przykład w domu, takiego fajnego, fajny sposób dyskutowania po prostu, to jest bardzo dobry, bardzo dobry pomysł, szczególnie, że jest możliwe, naprawdę jest możliwe zakończenie dyskusji dalej z innymi zdaniami po prostu.
Dziewczyny, próbujecie czy nie podejmujecie takiej walki? Znaczy, niekoniecznie może taki argument, żeby zwrócić uwagę rodzica, bądź nauczyciela na to, że też byli kiedyś w naszym wieku. Jakby takiej próby akurat zazwyczaj nie podejmuję. A czy zdarza się, że dorośli mówią tak do was, jak ja byłam w waszym wieku, to? O, to tak, to tak. Bardzo często. To raczej negatywne. Tak, tak, no nie bez powodu to zapytałam, bo gdyby to odwrócić, to może by spojrzeli na to inaczej, prawda? My jesteśmy w takim wieku, kiedy odkrywamy jeszcze siebie, to co nam się podoba. Całe życie będziecie się odkrywać. Jak chcemy się ubierać, czy jak chcemy wyglądać. I właśnie mam wrażenie, że rodzice często, albo rodzice, albo nauczyciele nie pamiętają, że też byli w takim wieku. Że to jest po prostu taki wiek bardzo odkrywczy.
Wiadomo, że dużo rzeczy, które teraz robimy są na przykład irracjonalne. No to prawda. No nie ukrywajmy, każdy takie coś przeżywa i będzie przeżywać. Poza tym wiecie, jak to jest. Mój syn czasem mi opowiada, jest dorosły, że jak tam miał lat 14, 13, czy że z kolegą tu byli, to robili. Ja tak patrzę na niego i mówię, wiesz co, dobrze, że ja o tym nie wiedziałam. Bo to jest chyba charakterystyczne dla nastoletniego wieku, że robimy, tak jak powiedziałaś, różne irracjonalne rzeczy, ale niekoniecznie dorośli muszą o tym wiedzieć. Oczywiście zdarza się, że to się źle kończy, ale w życiu różne zdarzają się sytuacje, nie tylko nastoletnim. I zakładam, że tych zdarzeń smutnych jest jak najmniej. No ale może lepiej niech nie wiedzą o tym, jakich irracjonalnych rzeczy próbujecie, bo po prostu to jest taki wiek. No to jest już zawsze stres, nie?
O, teraz nie widać, bo jesteśmy tutaj przy mikrofonach, ale wszyscy zdecydowanie pokiwali głowami, że nie. I to jest też jakiś taki kawałeczek, taki kamyczek do ogródka rodziców. Co my robimy, kiedy chcemy budować te relacje? Bo ja bardzo też ufam intencjom rodziców. Jakoś mam przekonanie, że rodzice was kochają, że rodzice chcą jak najlepiej. I to wcale nie pomaga, jak słyszycie, robię tak, bo cię kocham. Prawda? Też się zęby... Dziewczyny się uśmiechnęły, tak. Też bywa taki argument, rozumiem, tak? Robię to z miłości do ciebie. No to czasem... To czasem nie jest odczuwane jako miłość, tylko powiedzmy bardziej taka władczość. Takie osaczenie. Tak. Janek? Choć w niektórych sytuacjach też warto zauważyć, że czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że faktycznie jest coś robione z miłości albo z tego, że jakaś osoba się o nas troszczy.
I czasami to jest po prostu przypomnienie, ale aczkolwiek zdarzają się rzeczywiście sytuacje i tak to jest kojarzone to zdanie, że ktoś chce pokazać jakby swoją władzę powiedzmy. No tak, bo przecież jest rodzicem i sobie was urodził, czy wychowuje, no to mam, prawda? Mam własność. Dobrze, za chwilę zastanowimy się, co wtedy, kiedy rodzice radzą, nie radząc. Na Kozetce Radio Katowice rozmawiamy z najbardziej zainteresowanymi, czyli z nastolatkami o tym, jak dorośli dobrze by było, żeby z nimi rozmawiali. Razem ze mną są Elżbieta Więcław, trener Porozumienia Bez Przemocy i dyrektor programowa Gliwickiego Filomaty i licealiści Zuzanna, Oliwia, Janek i Wiktor.
Ja tak zastanowiłam się, że może by trochę odwrócić sytuację. Idziecie opowiedzieć o czymś rodzicom, szukacie rady i wsparcia. Rodzic was wysłucha i mówi, No słuchaj, jest takie wyjście, moim zdaniem takie, twoja propozycja jest taka, ale to ty musisz wybrać, bo to jest twoja decyzja. Czy nie czujecie się wtedy trochę tacy porzuceni? Czy lubicie, kiedy to wy macie dokonać wyboru? Czy wolelibyście w takiej sytuacji, żeby to rodzic za was zdecydował? Wiktor. Wybór jest bardzo nieprzyjemny na ogół, bo po prostu trzeba zawsze coś poświęcić na rzecz innej rzeczy, ale wydaje mi się, że Jeśli rodzice zostawiają nas z wyborem, to chcą, żebyśmy się nauczyli mądrze wybierać, żebyśmy wykształcili w sobie jakąś wewnętrzną mądrość, żebyśmy się przekonali, co jest jak wybierzemy to, innym razem, co jeżeli wybierzemy coś zupełnie innego i żebyśmy sobie jakąś, jak mówię, mądrość ustanowili.
Nie pyskuj. Nie pyskuj. Nie pyskuj to jest coś tak okropnego. Głównie ze względu na to, że właśnie jesteśmy takimi osobami, które mają własne poglądy, mają własne wartości i mam wrażenie, że czasem w dyskusjach nasze właśnie wartości i poglądy nie są brane pod uwagę i Nasze zdanie nie jest traktowane jako nasze zdanie, tylko właśnie jako pyskowanie, bo się nie zgadzamy z rodzicem i przedstawiamy sytuację w inny sposób, który może im się nie podobać. Czyli Oliwia dziś zapisuje na kartce, nie pyskuj i chowa do szuflady, gdzie ma przetrwać to ćwierć wieku Zuzia. Właśnie jak mówiłam wcześniej, nie jestem twoją koleżanką. To często pada właśnie w kontekście tego pyskowania, kiedy wyrażam swoją opinię może pod wpływem emocji,
Ale to działa również z dwie strony. Oczywiście, że tak. To, że ja powiem coś niefajnie powiedzmy, to nie znaczy, że mój rodzic jakby też może tak mówić. Znaczy właśnie, że może tak mówić. No tak, no bo wiadomo, że z mamą nigdy koleżankami nie będziecie, ale to nie znaczy, że nie możecie dyskutować ze sobą jak równy z równym. Tak, właśnie nawet nie dążę do tego, żeby być przyjaciółką mojej mamy. Bo to byłoby trochę też nienaturalną. Dokładnie. No, bądźmy otwarci po prostu na dyskusję. Jakby powiedzenie, nie jestem twoją koleżanką, jest dla mnie takim sygnałem, że dyskusja jest zakończona. Zuzia zapisuje, nie jestem twoją koleżanką. Janek? Ja myślę, że nie byłbym w stanie znaleźć takiego jednego zdania, ale chciałbym na pewno w przyszłości mieć taką otwartą głowę na poglądy inne, na dyskusję.
No i wydaje mi się, że każdy powinien mieć taką otwartą głowę przez całe swoje życie, niezależnie od tego, z kim rozmawia. No i w ten sposób też widać taką równość między, jeśli mam otwartą głowę, kiedy rozmawiam z osobą 20 lat młodszą, a z osobą 20 lat starszą, to wydaje mi się, że to też pokazuje mój charakter, taką bardzo fajną cechę charakteru mojego i chciałbym na pewno taką cechę sobie wykształcić i utrzymać. Czyli to zapisujesz, będę rozmawiał jak z dorosłym, z moim nastoletnim dzieckiem. No oczywiście są wyjątki od tego. No tak, ale nie powiesz mu wtedy nie pyskuj jak przekracza granicę. Warto jako rodzic nauczyć się co to znaczy pyskować. I w sytuacji kiedy dziecko naprawdę będzie pyskować to nie widzę żadnego problemu żeby mu powiedzieć, a to jak się ubierze w słowa to już jest inna sprawa.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Prowadząca przedstawia firmę Ornot i opisuje korzyści płynące z korzystania z Shopify.
Prowadząca podsumowuje rozmowę i przedstawia gości z Kozetki Radio Katowice.
Młodzi uczestnicy opisują konflikty z dorosłymi i zdania, które ich zamykają w rozmowach.
Młodzi uczestnicy omawiają rolę ciekawości dorosłych w rozmowach z nastolatkami.
Młodzi uczestnicy opisują granice i sposób komunikacji z dorosłymi.
Młodzi uczestnicy i goście podają rozwiązania konfliktów z dorosłymi.
Młodzi uczestnicy omawiają zdania i zachowania dorosłych, które ich irytują.
Rozmowa na temat znaczenia i interpretacji słowa 'pyskowanie' w relacjach dorosłych i młodych, oraz nauczanie dzieci o otwartości w dyskusjach.
Opowieści na temat zainteresowań i relacji między dorosłymi a młodymi, w tym przykłady interakcji i rozmów.
Ważenie konfliktów jako szansy na rozwój i nauczanie dzieci o udzielaniu informacji zwrotnych.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dziś zaprosiliśmy do tej rozmowy samych zainteresowanych, czyli nastolatków. Czego nie lubią, a co ich zachęca do rozmowy? Jak widzą dobrą komunikację z rodzicami, czy nauczycielami? Gośćmi Agnieszki Strzemińskiej są: Elżbieta Więcław, trener porozumienia bez przemocy i dyrektor programowa gliwickiego Filomaty oraz licealiści: Zuzanna, Oliwia, Janek i Wiktor.