Mentionsy Mentionsy
KinoTalk
KinoTalk

To był zwykły przypadek

10.03.2026 ·1 godz 13 min

(00:00) Co powiedział Timothée Chalamet?(12:10) Ponowne „Zmartwychwstanie”, reż. Bi Gan(28:59) Segment o miłości(52:20) „To był zwykły przypadek”, reż. Jafar Panahi

Nie no, Nicola Skejcz totalnie się wbizuje w sekcję miłość z mojej strony. Dobra, zostawmy to już. Kropkę stawiamy. Przejdźmy może do recenzji w końcu. No, tu będzie dość duży kaliber. Będziemy zaraz recenzować film. To był zwykły przypadek. Czasami mówi się o niektórych artystach czy o twórcach, że są takimi jasnowidzami, jeżeli chodzi o to, co będzie się działo na świecie. I okazało się, że Jafar Panahi i jego film To był zwykły przypadek wybrzmiewał kompletnie inaczej teraz, niż wybrzmiewał rok temu, gdy był pokazywany na premierze w Cannes. Nieco mniej niż ponad. No, w okolicach roku temu.

Bo wtedy, gdy dostawał Złotą Palmę, to jeszcze było przed chociażby tymi grudniowymi protestami w Iranie, które były największymi tak naprawdę zamieszkami od rewolucji islamskiej w 1979. No i to było jeszcze przed tym, gdy Stany Zjednoczone później zaatakowały Iran, czego cały czas jesteśmy teraz świadkami. To jest dla mnie mrożące krew w żyłach właśnie, że film, który zrobił Panahi, mimo tego, że Panahi znany jest z tego, że idzie pod prąd, komentuje rzeczywistość, jest dokumentalistą, który nieraz dostawał się przez to do więzienia, ale który też bardzo sprawnie obchodził pewnego rodzaju zagrożenia, jak na przykład mamy film Taxi Teheran, gdzie nagrywał w taksówce, żeby nikt nie mógł się przyczepić, że to jest robienie filmu, tylko ma kamerkę.

No więc ten główny bohater, Wahid, waha się bardzo długo, czy ma coś zrobić z tą osobą. Porywa ją na początku, tego podejrzanego oprawcę, no i próbuje wymierzyć samosąd, ale po drodze jeszcze ciąga to w inne ofiary właśnie tej przemocy, tej tortury, tego doświadczenia, żeby potwierdziły to razem z nim, ale i też brały udział. Myślę, że trochę też mu o to chodziło. I choć temat właśnie samosądu, braku zaufania do systemu, jakiejś takiej potrzeby zemsty, to jest bardzo trudny temat i ja jestem tu poruszany bardzo wieloaspektowo. Panahi robi tutaj coś niesamowitego, bo robi z tego trochę, bym powiedział, komedię pomyłek z jednej strony. Taki buddy movie, road trip, dużo jest takich elementów.

O co tu chodzi? Co tu się dzieje? Mamy też tam później takie momenty ogromnego później napięcia czy też takiego katarzyzm wręcz bym powiedział, które ostatecznie powodują, że jest to jeden z lepszych filmów, jaki widziałem w zeszłym roku. No ale tak czuję, że chyba czegoś takiego jeszcze wcześniej nie widziałem, co jest niesamowite. Oprócz tego, że no wiadomo, że Jafar Panahi robił wielkie kino dokumentalne, to zrobienie czegoś takiego przy fabule swojej pierwszej wciąż bym powiedział, że i tak jest wow. No tu dla mnie działa to, że jest ten element zagadki, taki kryminalny wątek trochę niepewności naszej drużyny w kontekście tożsamości oprawcy.

Takiej przesady w opowiadaniu obrazem, wręcz jest taka skromność i spryt, które się przekładają na dużo lepszy efekt. Pewna prostota, która po prostu świetnie też podbija to, z czym mamy zostać w finale. No bo tak naprawdę tutaj jest ten wielki finał, który zostawia nas z takim elementem, podobnie jak bohaterów, oczyszczenia, ale też takiej sporej dawki niepokoju, z którym nie wiemy, co zrobić. Nie widziałem tego filmu w kinie, to się przyznaję. Nie widziałem go podczas Nowych Horyzontów. Miałem okazję zobaczyć go jeszcze przed, gdy bardzo chciałem mieć wywiad z Jafarem Panahim, ale to się niestety nie udało i czuję, że trochę straciłem przez to. Więc jeżeli ktoś jeszcze ma opcję pójścia do kina, to myślę, że to jest lepsze rozwiązanie niż oglądanie tego sobie w domu, gdy ktoś gdzieś się pojawi, chociaż

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.