Ralph Towner – Wspomnienie (cz. 3)
Audycja nagrana dla Studenckiego Radia „Żak” PŁ (10.02.2026)
© PTA & TVP Skoro charakterystyczny sygnał, to chyba musi być audycja Kind of Jazz. Oczywiście jest, nie tylko chyba musi być. Dzisiaj przed mikrofonem Mateusz Golami, realizuje mnie Grażyna Bąk. I wracamy do omawiania muzyki Ralph Townera. Tym razem to będzie muzyka z lat 90. i późniejsza. No i tak na wstępie chyba muszę powiedzieć, przypomnieć postać Ralpha Townera.
Ralph Towner zmarł 26 stycznia. Wspaniały, bardzo interesujący, oryginalny gitarzysta jazzowy, ale tutaj trochę się zawahałem, bo To nie jest, nie był tylko gitarzysta jazzowy, to był po prostu bardzo oryginalny gitarzysta, który miał własny styl, który przekraczał myślę ramy jazzu. To była taka wielogatunkowa mieszanka, ale przede wszystkim myślę mieszanka stylów plus ta taka niezwykła osobowość Ralph Townera widoczna w wielu jego utworach. No i jeżeli mówimy o Ralphie Townerze po latach 80., no to trzeba powiedzieć, że to już jest dojrzały muzyk, który coraz bardziej stwarza taką swoją niezależną pozycję w świecie muzyki współczesnej.
Ralph Towner z bluesowym zacięciem, czyli Goodbye Pork Pie Hut. Może niektórzy z Państwa znają ten standard. Standard Charlesa Mingusa z 1959 roku, napisany na cześć jego przyjaciela Lestera Younga. No i myślę, że to jest dobre wprowadzenie do tego Ralpha Townera po latach osiemdziesiątych, bo widać tutaj pewną nową barwę w grze Ralpha Townera, czyli właśnie takie zacięcie bluesowe. Nie pojawiało się ono tak często, nawet w latach dziewięćdziesiątych i później w jego twórczości, ale tutaj myślę jest dobrze słyszalne. No i właśnie, jeżeli mówimy o Ralphie Townerze z tego okresu, no to tutaj już się pojawia takie pojęcie związane z jego dziedzictwem czy z jego dorobkiem.
Jest taki bardzo sympatyczny wywiad z nim, z Joelem Harrisonem, takim gitarzystą jazzowym. I właśnie on tam bardzo ciekawie mówi o swoich inspiracjach, o swoich wpływach. Wywiad jest sprzed paru lat. Można go sobie posłuchać w internecie. I tam właśnie można się między innymi dowiedzieć tego, że na przykład Ralph Towner pochodził z muzycznej rodziny. I myślę, że to też w dużej mierze go ukształtowało, bo ta jego gra Była bardzo dojrzała. Myślę, że człowiek, który nie miał muzycznego pochodzenia, chyba by nie zagrał, nie umiał grać w tak wyrafinowany i tak oryginalny sposób. Inna też ciekawa informacja z tej rozmowy, że przyznawał się do tego, że używał tzw.
Wspomnienie No i dojechaliśmy. Joyful Departure, Ralph Towner. To ciekawe. Tutaj mamy gitarę klasyczną, na której Ralph Towner często grał. Nigdy natomiast nie można usłyszeć było Ralpha Townera na gitarze akustycznej. To jest też, myślę, jakaś lekcja z jego twórczości.
Muzyk, bardzo nowocześnie myśląc o muzyce, bardzo swoiście, ale nigdy nie rezygnujący z gitary klasycznej na rzecz akustycznej. Myślę, że to pokazuje też, jak dalece on był zakorzeniony w tradycji. Tak świadomie właśnie i dzięki temu chyba tak ciekawie on też potrafił przekraczać. No i właśnie i dalsze meandrowanie po twórczości Ralpha Townera to jest oczywiście bardzo przyjemne zadanie. Może jeszcze wróciłbym do tej rozmowy z Joelem Harrisonem. Tam naprawdę cała ogromna ilość bardzo ciekawych refleksji padła. Na przykład dowiedziałem się, że Ralph Towner bardzo dużo zawdzięcza Nowemu Jorkowi. Oczywiście się bardzo ucieszyłem, bo ja jestem zwolennikiem tezy, że jazz i Nowy Jork to są nierozłączne zbiory.
Tą gałąź taką etno Ralph Townera, która jest myślę bardzo istotna w jego twórczości, chociaż trochę chyba niedoceniana, jeżeli chodzi o krytykę muzyczną, tu raczej się zwraca uwagę bardziej na po prostu taką swoistość jego stylu, ale myślę, że on był w dużej mierze też muzykiem etnicznym, przynajmniej takim, który w bardzo subtelny sposób, często taki nieoczywisty, wprowadzał elementy muzyki etnicznej do swojej gry, do swojej kompozycji. I myślę, że to jest w ogóle fajna zabawa, którą też w poprzedniej audycji i dwie audycje temu z Państwem podjąłem, żeby szukać właśnie tych wątków etnicznych w jego twórczości, bo to jest taka właśnie zabawa trochę skomplikowana, bo one nie są zawsze takie czytelne.
I taki to jest meander muzyczny z Ralphem Townerem i spółką, który się nazywa Elan Vital. No tutaj myślę, że trzeba wspomnieć o muzykach, którzy grają w ogóle na płycie Lost and Found, nie tylko w tym utworze, bo mamy tutaj apocz Ralph Townera, Denea Gutheva, Marka Johnsona i Johna Christensena. Może Danny Goothe nie jest takim wyjątkowo sławnym saksofonistą, natomiast Mark Johnson na kontrabasie, właściwie tutaj na gitarze basowej i John Christensen na perkusji, no to są wielkie gwiazdy. I myślę, że w tym utworze to było słychać, bo to była taka świetna współpraca tych czterech muzyków.
No ale trzeba wrócić do Ralpha Townera, bo to jest główny bohater naszej audycji, niestety niedawno zmarły muzyk. Kiedy się myśli o Ralphie Townerze, to przynajmniej w mojej pamięci on zawsze kojarzy się z taką bezkompromisowością artystyczną, z takim typem muzykowania, w którym Właściwie nie idzie się na żadne ustępstwa, niespecjalnie zabiega się o popularność, o sławę. Właściwie takie wartości bardzo ambitne właściwie przyświecały temu muzykowi całe życie, czyli dobra muzyka, ambitna muzyka, skomplikowana, taka wręcz specjalistyczna, a właśnie w mniejszym stopniu sława, popularność czy zaszczyty.
No i myślę, że Była to dosyć ciekawa droga, chociaż sam się nad tym zastanawiam, czy Ralph Towner nie powinien być trochę bardziej zdanym muzykiem, czy może właśnie ta jego muzyka powinna funkcjonować w takiej pewnej niszy. To jest takie pytanie, które trochę za mną chodzi. Ja przyznam się szczerze, że mam słabość do takiej ambitnej, bardziej skomplikowanej muzyki, ale wiem, że ona też ma swoje wady, też może nużyć po pewnym czasie, czasami wymaga trochę zbyt dużo energii, żeby dłużej się jej przysłuchiwać. No ale rzeczywiście w przypadku Ralpha Townera chyba ten nakład energetyczny nie jest taki duży w stosunku do tych efektów tej przyjemności, którą się wynosi, kiedy się dłużej z jego muzyką obcuje.
I może, żeby nie być gołosłownym, taki bardzo przyjemny utwór Też skomplikowany i tak ciekawie płynący, może byśmy sobie teraz posłuchali. Tylko, że tutaj mamy Ralpha Townera w trio. Ralph Towner, Wolfgang Muttspiel i Slava Grigorian. Utwór duendy.
Duende. Ralph Towner, Wolfgang Muttspiel i Slava Grigorian. Piękne trio, piękny motyw, płynący, melancholijny. Ja się rozpływam w tej kompozycji, nie wiem jak Państwo. No i właśnie, tutaj mamy Ralpha Townera w takim bardziej klasycznym wydaniu. No ale to trio, ono myślę... Wywołuję pewne określone skojarzenia. To są właściwie dwa typy skojarzeń. Pierwsze to jest chyba najsłynniejsze trio gitarowe, czyli John McLaughin, Aldi Meola i Paco De Lucia. I myślę, że tutaj panowie jakoś nawiązywali. Do tego trio, a drugie to taka płyta Re Pasolini Stefano Batali z 2005 roku.
To był taki piękny utwór Canzone di Laura Betti, ale w ogóle cała płyta miała taki podobny trochę nastrój do tego utworu. Jeżeli ktoś z Państwa nie zna tej płyty, bardzo zachęcam do przesłuchania się jej uważnie. Jeżeli oczywiście podobał się Państwu ten utwór Duende, to jest myślę fajna analogia. No i właśnie, i Ralph Towner w tym składzie trójkowym. No i oczywiście to jest też ważny wątek, czyli współpracy. O których też ostatnio mówiliśmy. No bo współprace u Ralph Townera to były takie współprace na poważnie. To był taki artysta, który nie współpracował z wieloma innymi artystami, ale jak już się brał za współpracę, to była to współpraca bardzo głęboka.
No i myślę, że Ralph Towner miał szczęście tych przyjaźni mieć sporo. No i właśnie myślę, że przyjaźń z Mutschpilem i Slavą Gligorianem na pewno miała taki charakter. Pomyślałem sobie, że może byśmy teraz zagrali utwór, który byłby niestudyjny, bo Ralph Towner sporo koncertował, może nie był takim Mistrzem grania koncertowego chyba wolał nagrywanie albumów studyjnych, ale jest parę fajnych fragmentów, które można gdzieś tam znaleźć w internecie i może posłuchalibyśmy sobie takiego utworu If z płyty Timelines z 2006 roku, ale wykonanie z września 2013 roku w Seulu, w Korei.
Wspomnienie cz. 4. Ralph Towner w Korei Południowej oczywiście, w Seulu. No tak, jeżeli państwo mieliby ochotę obejrzeć fragment z tego koncertu, jest dostępny w internecie. Można zobaczyć jak publiczność koreańska reaguje na Ralpha Townera.
Byli totalnie zasłuchani w jego występie. Byłem tym nieco zaskoczony, bo to jednak muzyka chyba dosyć odległa kulturowo od tej granej w Korei, ale bardzo dobra reakcja publiczności. Myślę, że ten utwór też ma w sobie coś takiego mocno klasycyzującego. Nie jest taki bardzo progresywny jak duża część twórczości Ralpha, więc ta publiczność koreańska myślę, że po prostu ten utwór był dobrze dobrany dla publiczności koreańskiej. Może zmieniając trochę wątek, zrobię takie małe wprowadzenie. Czytając często biografie różnych artystów na Wikipedii Angielskiej, można znaleźć tam takie zakładki, które się często powtarzają, jak się czyta o wybitnych artystach i one się nazywają Influence, czyli wpływ, Legacy, czyli dziedzictwo, Artistry, czyli na czym polega artyzm danego artysty i życie prywatne.
Niedawno przeglądając Facebooka czytałem Wspomnienie Dominika Millera o Ralphie Townerze. Dominik Miller, gitarzysta Stinga, który napisał, że Ralph Towner miał ogromny wpływ na jego twórczość, na kształtowanie się go jako muzyka. Byłem bardzo zaskoczony. Nie podejrzewałem, że tutaj gdzieś jakiś ciąg inspiracji przepływa. Więc to jest myślę trudny temat. Jeżeli na przykład ktoś z Państwa miałby jakieś informacje czy jakiś pomysł, żeby powiedzieć, kto Państwa zdaniem, na kogo Ralph Towner na przykład wyraźnie wpłynął, to bardzo chętnie bym posłuchał. Zapraszam do kontaktu na stronie Kind of Jazz.
Natomiast jeżeli chodzi o dziedzictwo, no to jest trochę podobny temat. Dziedzictwo Ralpha Townera. Też myślę, że niełatwo znaleźć taką jednoznaczną odpowiedź. Myślę, że to wszystko się trochę sprowadza do tego, że to był jednak dosyć niszowy artysta, ale z drugiej strony gdzieś tam funkcjonujący ciągle i ciągle bardzo szanowany. O, myślę, że właśnie można by też tak rozpatrywać twórczość Ralph Townera, że to był muzyk, który cieszył się po prostu bardzo dużym szacunkiem w środowisku muzycznym. I myślę, że tacy artyści zawsze wywierają duży wpływ na innych, ale jak to dokładnie przebiegało i przebiega, to myślę, że jest bardzo tajemnicze zjawisko i dlatego chętnie bym posłuchał jakiejś opinii, jeżeli ktoś z Państwa ma tutaj coś do powiedzenia.
Artistry, czyli na czym polegał artyst w Ralph Townera. Ja tutaj uderzę w taki ton może zbyt patetyczny, ale myślę, że ten artyst w niego polegał na tym, że on po prostu był bardzo wyjątkową osobowością. Po prostu ciekawym człowiekiem, skomplikowanym, nie takim wylewnym, trochę niepasującym do naszych czasów i myślę, że na tym że ta jego muzyka była ekspresją takiej bardzo nietypowej osobowości, człowieka trochę skomplikowanego, bardzo myślę uduchowionego, bardzo jakby rozwiniętego, ale z drugiej strony tak nie za bardzo odnajdującego się we współczesnym świecie. Logice i to myślę też, to myślę przede wszystkim stanowi o jego artyzmie, ale też technika.
No tutaj myślę, że odpowiedź też nie będzie taka zaskakująca, bo to po prostu człowiek, który oprócz tego, że miał osobowość niewątpliwie, to był po prostu bardzo dobrze wykształcony, przygotowany, każdy jego koncert, każda jego płyta To był taki mały majstersztyk. Tam nie było żadnych półśrodków, żadnych dróg na skróty, żadnego odcisania kuponów. Człowiek, który się bardzo dużo w życiu napracował w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu. Po prostu każda płyta to było jakieś wydarzenie. No i Życie prywatne. Życie prywatne Ralfa Townera. To był temat dosyć też owiany tajemnicą. Właśnie to też warto wspomnieć, że był taką postacią trochę tajemniczą.
Myślę, że ten wizerunek takiego człowieka trochę tajemniczego, trochę... Takiego, no chyba tajemnicze to jest najlepsze słowo. Myślę, że wokół niego trochę funkcjonowało i to jakoś tworzyło taką też dosyć szczególną aurę wokół niego. Ale to życie prywatne oczywiście jest do pewnego stopnia znane. Ralph Towner urodził się w Ameryce. Tam spełnił wiele lat życia, ale dosyć szybko Postanowił próbować szczęścia w Europie. Pierwszym przystankiem na Europejskiej trasie był Wiedeń, gdzie się kształcił potem Rzym, w którym mieszkał od lat 90. Tamty wzmarł. Więc ta geografia Ralpha Townera...
Jest taką geografią trochę niepokorną, można powiedzieć, jeżeli chodzi o świat jazzu, bo jazzmeni raczej, można powiedzieć, w drugą stronę ciągną z Europy do Ameryki, a Ralph Towner, jeżeli oczywiście nazwać go muzykiem jazzowym, od tej Ameryki ciągle uciekał. No to też jest, myślę, jakieś symptomatyczne w odniesieniu do W ogóle takiego amerykocentryzmu, czy zainteresowania Ameryką, która gdzieś tam jest obecna też w naszej kulturze. No i jeszcze myślę bardzo ważny wątek, też Szymon o nim wspomniał w zeszłym tygodniu, czyli Pianistyczny rodowód Ralpha Townera, bo on zaczynał jako pianista, kształcił się jako pianista i często mówił o tym, że jego sposób gry na gitarze wynikał trochę, był jakby logicznym rozwinięciem jego gry na fortepianie i być może właśnie stąd się bierze ta oryginalność.
Gry Ralfa Townera na gitarze. Ja się z tym zgadzam. Myślę, że on sam bardzo siebie dobrze rozszyfrował. To właśnie można wysłuchać w jego rozmowie z Joelem Harrisonem. I właśnie to granie akordowe, które myślę jest charakterystyczne dla pianiny, dla fortepianu. Jego grze na gitarze jest widoczne i tak jak Szymon może żartobliwie, może nie żartobliwie, ale fajnie go nazwał pianistą gitary jazzowej, czy pianistą gitary, myślę, że on właśnie był takim pianistą gitary i dlatego ta jego gra była taka nietypowa. Czyli można powiedzieć, że w pewnym sensie wykorzystywał gitarę klasyczną, czyli dwunastostrunową jako fortepian czy pianina. No i właśnie czwarty element gigantyzmu to jest wirtuozeria w ramach gitary dwunastostrunowej, czyli instrumentu przynajmniej bardzo trudnego, o wiele rzadziej wykorzystywanego niż gitara klasyczna czy akustyczna.
No i tutaj on miał taką pozycję takiego mistrza gitary dwunastostrunowej, od którego można się właściwie uczyć trochę obsługi nawet wręcz tego instrumentu. Więc tutaj bym właśnie takie cztery aspekty jego artyzmu wyróżnił. No i jeszcze trochę czasu nam zostało podczas dzisiejszej audycji, więc może posłuchajmy sobie Ralpha Townera w utworze Wistful Thinking.
Wistful Thinking, Ralph Towner, rok 1992, płyta Open Letter, otwarty list. No i już powoli będziemy kończyć tą piękną, myślę, przygodę z Ralphem Townerem. To, że tego muzyka nie ma wśród nas już, to myślę, że jest trochę też temat powiązany z tym, o czym mówiłem przed chwilą, czyli z dziedzictwem, z jego wpływem. Który na pewno jest duży, tylko myślę taki bardzo nieoczywisty. Nie można tak łatwo przyskrzynić osób, które by tak otwarcie mówiły, że Ralph Towner bardzo dużo dla mnie znaczy. Ale myślę, że i wśród muzyków, i wśród... ...koneserów ma swoje miejsce.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.