Ralph Towner – Wspomnienie (cz. 3)
Audycja nagrana dla Studenckiego Radia „Żak” PŁ (10.02.2026)
Jest taki bardzo sympatyczny wywiad z nim, z Joelem Harrisonem, takim gitarzystą jazzowym. I właśnie on tam bardzo ciekawie mówi o swoich inspiracjach, o swoich wpływach. Wywiad jest sprzed paru lat. Można go sobie posłuchać w internecie. I tam właśnie można się między innymi dowiedzieć tego, że na przykład Ralph Towner pochodził z muzycznej rodziny. I myślę, że to też w dużej mierze go ukształtowało, bo ta jego gra Była bardzo dojrzała. Myślę, że człowiek, który nie miał muzycznego pochodzenia, chyba by nie zagrał, nie umiał grać w tak wyrafinowany i tak oryginalny sposób. Inna też ciekawa informacja z tej rozmowy, że przyznawał się do tego, że używał tzw.
Muzyk, bardzo nowocześnie myśląc o muzyce, bardzo swoiście, ale nigdy nie rezygnujący z gitary klasycznej na rzecz akustycznej. Myślę, że to pokazuje też, jak dalece on był zakorzeniony w tradycji. Tak świadomie właśnie i dzięki temu chyba tak ciekawie on też potrafił przekraczać. No i właśnie i dalsze meandrowanie po twórczości Ralpha Townera to jest oczywiście bardzo przyjemne zadanie. Może jeszcze wróciłbym do tej rozmowy z Joelem Harrisonem. Tam naprawdę cała ogromna ilość bardzo ciekawych refleksji padła. Na przykład dowiedziałem się, że Ralph Towner bardzo dużo zawdzięcza Nowemu Jorkowi. Oczywiście się bardzo ucieszyłem, bo ja jestem zwolennikiem tezy, że jazz i Nowy Jork to są nierozłączne zbiory.
Gry Ralfa Townera na gitarze. Ja się z tym zgadzam. Myślę, że on sam bardzo siebie dobrze rozszyfrował. To właśnie można wysłuchać w jego rozmowie z Joelem Harrisonem. I właśnie to granie akordowe, które myślę jest charakterystyczne dla pianiny, dla fortepianu. Jego grze na gitarze jest widoczne i tak jak Szymon może żartobliwie, może nie żartobliwie, ale fajnie go nazwał pianistą gitary jazzowej, czy pianistą gitary, myślę, że on właśnie był takim pianistą gitary i dlatego ta jego gra była taka nietypowa. Czyli można powiedzieć, że w pewnym sensie wykorzystywał gitarę klasyczną, czyli dwunastostrunową jako fortepian czy pianina. No i właśnie czwarty element gigantyzmu to jest wirtuozeria w ramach gitary dwunastostrunowej, czyli instrumentu przynajmniej bardzo trudnego, o wiele rzadziej wykorzystywanego niż gitara klasyczna czy akustyczna.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.