Katharsis - Radosław Gruca - 101
W latach 70. do Stanów Zjednoczonych pływał statek Stefan Batory. Kiedyś płynął nim mój ojciec Jerzy Gruca, który zmarł dokładnie trzy lata temu i zostawił mnie z prośbą o załatwienie sprawy, której on załatwić nie zdołał. W międzyczasie tata, głęboko wierzący katolik, napisał książkę „Watykan znany i nieznany”, która była jego hołdem dla Stolicy Apostolskiej. Dopiero po latach zobaczył, że zło zakorzenione w kłamstwie kościelnych instytucji, dotknęło też naszą rodzinę. Kiedy napisałem książkę „Hipokryzja” miałem nadzieję na zmianę i oczyszczenie. Zamiast tego historię zła i krzywd zamknięto na cztery spusty, być może po to, żeby nikt nigdy się nie dowiedział... Mijają lata i czas by opowiedzieć tę smutną historię i tym samym zamknąć cykl #Katharsis. Już w środę, w ostatnim programie w tym roku powiem Wam o cierpieniu rodzin, niepomszczonych krzywdach, przebaczeniu i innych emocjach, z którymi związany był mój program. Jestem świadom konsekwencji, ale wierzę, że kiedy upłyną dwie godziny mój ojciec mógłby powiedzieć, że „zachowałem się jak trzeba”. Drogie Resetarianki i Resetarianie, bądźcie z nami w ten jedyny wieczór, w którym opowiem o seminarium, o którym w Polsce wielu duchownych mówiło mi, że wyjazd tam był niczym wysłanie do burdelu. Bądźcie ze mną – prawdzie oddany Radek.
Po moim realizatorem wspaniałym, który mocno mnie tutaj wspiera też mentalnie, za co bardzo dziękuję i jemu, i Izzie, i wszystkim, którzy byli zaangażowani, a także mojemu gościowi, który się przesłuchuje na razie na zapleczu, Robert Fidura, Wiktor Aka, also known as, znany również jako Wiktor Porycki, tak też go poznałem, kiedy pracowałem nad Hipokryzją i od razu on wiedział o tym, kim jest ten ksiądz, który mojego brata skrzywdził. Na razie jeszcze czekam, aż się moi drodzy zejdziecie, więc wielki, że tak powiem, finał nastąpi w drugiej części. Natomiast zacznijmy od mojej jeszcze motywacji i od tego, co zamyka ten program.
Przepraszam, że przedłużyłem to oczekiwanie Robercie. Nie ma problemu, witam wszystkich słuchaczy, witam Cię Radko. Dziękuję, że jesteś ze mną. Wiesz o tym, że tę podróż, w zasadzie trwającą 4 już lata, przeszedłem także dzięki Tobie. Chciałem Ci bardzo za to podziękować. Ci, którzy nie czytali książki, nie znają historii naszej znajomości i do Wiktora przyciągnęło mnie Jego wystąpienie, list otwarty, który napisał po przemierze pierwszego filmu Braci Sekielskich i wtedy w ostrych słowach Robert Fidura, wtedy Wiktor Porycki, wzywał arcybiskupa Leszko Sławoja Głódzia do ustąpienia.
Dla mnie misja oczyszczenia okazała się niewykonalna. Drogi Polski Kościele, zrobiłem już dla Ciebie dość. Dziękuję Wam wszystkim. Moim gościem był Robert Fidura, Wiktor Porycki. Bardzo Ci dziękuję za te wszystkie lata. Mam nadzieję, że Twoje wsparcie mnie nie opuści. Nie, nigdzie, oczywiście. To był Katharsis, ostatni odcinek o księdzu Romanie Niże. Który mam nadzieję uderzy się w piersi, a wszystkich Państwa zachęcam do tego, żeby mu pomóc ujawniając wszystkie jego niecne uczynki. To był ostatni odcinek Katharsis.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W latach 70. do Stanów Zjednoczonych pływał statek Stefan Batory. Kiedyś płynął nim mój ojciec Jerzy Gruca, który zmarł dokładnie trzy lata temu i zostawił mnie z prośbą o załatwienie sprawy, której on załatwić nie zdołał. W międzyczasie tata, głęboko wierzący katolik, napisał książkę „Watykan znany i nieznany”, która była jego hołdem dla Stolicy Apostolskiej. Dopiero po latach zobaczył, że zło zakorzenione w kłamstwie kościelnych instytucji, dotknęło też naszą rodzinę. Kiedy napisałem książkę „Hipokryzja” miałem nadzieję na zmianę i oczyszczenie. Zamiast tego historię zła i krzywd zamknięto na cztery spusty, być może po to, żeby nikt nigdy się nie dowiedział... Mijają lata i czas by opowiedzieć tę smutną historię i tym samym zamknąć cykl #Katharsis. Już w środę, w ostatnim programie w tym roku powiem Wam o cierpieniu rodzin, niepomszczonych krzywdach, przebaczeniu i innych emocjach, z którymi związany był mój program. Jestem świadom konsekwencji, ale wierzę, że kiedy upłyną dwie godziny mój ojciec mógłby powiedzieć, że „zachowałem się jak trzeba”. Drogie Resetarianki i Resetarianie, bądźcie z nami w ten jedyny wieczór, w którym opowiem o seminarium, o którym w Polsce wielu duchownych mówiło mi, że wyjazd tam był niczym wysłanie do burdelu. Bądźcie ze mną – prawdzie oddany Radek.