Mentionsy Mentionsy
Kartkując mikrofon
Kartkując mikrofon

Gucio zaczarowany rozdz. 2

22.04.2024 ·12 min 54 s · 5 rozdziałów

Drugi rozdział "Gucia zaczarowanego" to nadal wprowadzenie do istoty tej niezwykłej powieści. Gucio zaczyna świętować swoje imieniny. Bez Ciebie nie byłoby tego programu. Pamiętaj, że jeśli podoba Ci się to, co robię, możesz wesprzeć mnie, stawiając wirtualna kawę buycoffee.to/cierpkawisnia , lub zostać moim patronem patronite.pl/cierpkawisnia

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o imieninach Gucia 3

Zofia Urbanowska. Gucio zaczarowany. Karolina Wiśniewska. rozdz. 2. Gucio obchodzi swoje imieniny. Imieniny Gucio obchodzono zawsze uroczyście. Zjeżdżali się wszyscy chłopcy z sąsiedztwa i bawili w przeróżne gry, a pani H. wyprawiała im suty podwieczorek na świeżym powietrzu. Uprzejmość gospodyni domu, jej gościnność i umiejętność przygotowywania różnych miłych niespodzianek znana była powszechnie. Toteż mali przyjaciele Gucia oczekiwali zawsze z niecierpliwością zaproszenia, a otrzymawszy je nie posiadali się z radości.

Gucio jest wszędzie. W pokoju, na dworze, w kuchni, ale nigdzie nie siedzi dłużej niż kilka minut. Był i znowu go nie ma. Jest w nim coś, co mu nie daje usiedzieć na miejscu. Jakaś siła popychająca go gdzieś do czegoś, którą on czuje, ale nad którą się nie zastanawia. I to nie tylko dziś, ale zawsze. To coś niewytłumaczonego. Ta siła popychająca istnieje w duszy każdego człowieka, czy to małego, czy dużego. Jest to wrodzony nam popęd do działania, Zaczarowany rozdz. 2

Jeżeli ujmiemy go w karby, to płynąc spokojnie użyźnia brzegi i poi spragnionych, a puszczony samopas niszczy pracę rolnika i sam ginie, brudząc się ziemią, którą poobrywał. Helusia przygotowywała właśnie w jadalnym pokoju owoce dla spodziewanych gości, gdy wszedł Gucio i rzuciwszy się na fotel z biegunami, zaczął się gwałtownie kołysać. Helusia była zupełnie inna niż braciszek, tak pod względem powierzchowności, jak i charakteru. Starsza od niego o parę lat i nad wiek wyrosła, wyglądała zdrowo i jędrnie i nie chorowała nigdy. Była może zbyt tęga i zbyt rumiana jak na dziewczynkę, toteż ruchy jej, choć zręczne, ani w połowie nawet, nie miały w sobie tej lekkości i wdzięku, jakimi odznaczało się każde poruszenie Gucia.

2:36 · Opis domu i przygotowań do imienin 2

Twarzyczkę miała okrągłą, sympatyczną, oczy podobne do oczu brata, spoglądające pogodnie i dwa duże, płowe warkocze spadające na plecy. Helusia była o tyle poważna, o ile Gucio żywy i roztargniony, a naukę lubiła o tyle, o ile on jej nie cierpiał. On rzadko kiedy pamiętał o czymś więcej, prócz własnych przyjemności, nad których wynajdywaniem ciągle się mozolił. A ona pamiętała o wszystkim i o wszystkich, tylko o sobie zapominała. Gucio zaczarowany rozdz. 2.

Lubiła bowiem bardzo krzątać się około gospodarstwa i najszczęśliwsza się czuła, gdy mogła w czymś wyręczyć mateczkę. I teraz oto siedząc przed kilkoma koszykami, które jej przyniósł ogrodnik Maciej, wyjmowała z nich porzeczki, poziomki, maliny, czereśnie i układała w mniejsze, płaskie koszyczki wyłożone winnymi liśćmi. Gdy Gucio się zjawił, wybrała kilka najpiękniejszych rubinowych malin i, ułożywszy je na okazałym liściu jak na talerzyku, podała mu, dygając przy tym z przesadną grzecznością. — Dobra z ciebie, siostrzyczka — rzekł chłopiec, zatapiając białe ząbki w soczystych owocach. — Co za szkoda, że jesteś babą. Ale wiesz co?

4:48 · Podróż Gucia po domu 1

– spytała Figlarnie, podając mu owoce. Gucio się aż zaczerwienił z radości. Zrobisz to dla nas, doprawdy! I kity będą się chwiały za każdym poruszeniem? Cóż to za wspaniały byłby widok! Moja złota, dobra, kochana siostrzeczko, doprawdy, tyś warta być chłopakiem! Rzucił jej się na szyję i obsypywał ją gorącymi pocałunkami. – Że stosowany kapelusz dużo daje męstwa żołnierzowi, temu nikt nie zaprzeczy – myślał Gucio chodząc wielkimi krokami po pokoju. Gdyby tak jeszcze mina dziarska, wąs potężny. Zatrzymał się przed lustrem umieszczonym nad kominkiem i zaczął się sobie przypatrywać.

7:36 · Bitwa między Guciem a Helusią 4

Jak to ładnie śpiewały Niemki, gdy wjeżdżał do ocalanego miasta. Oto bohater, co Wiedeń zbawił. Jakże mu pięknie z tymi wąsami. Szczęśliwi ci, którzy mają co podkręcać – myślał sobie Gucio. On nie miał nic podobnego, chociaż czynił niemałe wysilenia, żeby choć kilka włosków wyciągnąć. Melancholiczne te rozmyślania przerwał trzask zbicza. Gucio podskoczył do okna i zobaczył dwie bryczki wjeżdżające na dziedziniec. A tam dalej na grobli widać było jeszcze dwa drobne czarne punkciki zbliżające się w tumanie kurzawy. Wybiegł naganek na powitanie swoich gości i zanim jeszcze zdążyli się rozebrać już wiedzieli o laskach z trzciny i stosowanych kapeluszach.

Gucio okazał zdolności dzielnego dowódcy, wszędzie pierwszy, Narażał się na największy ogień i z pogardą patrzył na kule papierowe padające dokoła niego jak grat. Nieustraszoność ta nawet w przeciwnikach czyniła wrażenie. I gdy nareszcie niespodzianym, zręcznie wykonanym obrotem udało mu się otoczyć i rozbroić wodę nieprzyjacielskiego, oba wojska zaczęły wydawać na jego cześć zapalczywe okrzyki. Gucio w swoim stosowanym kapeluszu, ozdobionym niebieską kokardą, którą sobie wyprosił u matki, z kitą z drobno strzyżonego papieru, powiewającą wspaniale z wiatrem, z twarzyczką rozpromienioną i oczyma błyszczącymi zapałem, wyglądał jak rycerz z bajki.

Jak matyczka ściskała i całowała swego synka, jak się cieszyła z jego triumfów, zrozumie każdy, kto ma matkę. Podczas gdy służba ustawiała stoły na pobojowisku i nakrywała je do podwieczorku, wsparci na mieczach wojownicy stali i o wypadkach bitwy rozmawiali. Marsz przez dziedziniec do stołów był prawdziwym pochodem triumfalnym. Naprzód uszedł doboż i drewnianą pałeczką bębniów okazały czerwony bęben. Zanim szli trębacze, trąbiąc na trąbkach utworzonych na prędce z dziesięciu palców, dalej postępował Gucio w wieńcu dębowym, a za nim wojsko z podniesionymi trzcinowymi karabinami.

Puchary, napełnione obficie wodą z sokiem porzeczkowym, malinowym i cytrynowym, krążyły gęsto, dowodząc, że kto dobry do wybitki, ten dobry i do wypitki, a za każdym wzniesionym toastem Janek, przyjaciel Gucia, strzelał z jego fuzji, co wywoływało głośny zachwyt biesiadników. Koniec rozdz. 2. Ciąg dalszy nastąpi.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.