Mentionsy Mentionsy
KAYAH ZAPRASZA
KAYAH ZAPRASZA

Magda Steczkowska u Kayah: Mój mąż jest moim najlepszym kumplem

05.09.2026 ·1 godz 30 min · 20 rozdziałów · 1 sponsor

Rodzina, scena i wielka muzyczna pasja. Magda Steczkowska w intymnej rozmowie z Kayah dzieli się wspomnieniami o rodzicach, opowiada o swoim małżeństwie i macierzyństwie, a także o artystycznej drodze i współpracy z Marylą Rodowicz. Posłuchaj o kulisach życia artystki, która nie ukrywa emocji i czerpie ogromną radość z miłości, jaką dostaje od ludzi.

3:49 · Duet z córką 1

Jak ty na nią patrzysz na tej scenie, raz jeszcze trochę do góry. To raz. Z takim wzruszeniem i dumą jednocześnie. Skąd przyszedł pomysł na ten duet? To była chwila, to był taki impuls, kiedy, pamiętam, mój przyjaciel Adam Niedzielin przysłał ten utwór i ja tak mówię, kurczę, to chyba fajny pomysł jest na duet. I tak do Piotrusia, mojego męża, poszłam i mówię... Tylko z kim? No właśnie. Ale ja w ogóle nie miałam żadnego pomysłu na to. Ale to bardzo osobista treść. Bardzo, bardzo. Ale ja nie miałam w ogóle żadnego pomysłu na to, ale tak po prostu pomyślałam, że tak fajnie się ta linia melodyczna układa, że fajny byłby z tego duet. I Piotruś mówił, ty a może z Zośką? Mówię, co to ona się w życiu nie zgodzi nawet, szkoda słów.

28:45 · Kryścia 1

To jest fantastyczne. Wiesz co, ja uwielbiam mojego mężusia. Pomijając rzecz oczywistą, że go po prostu kocham, to ja go uwielbiam. To jest mój najlepszy kumpel. Ja po prostu mam fantastyczną moją najbliższą przyjaciółkę Justynę Niedzielin, która jest architektem, która jest po prostu takim moim lustrem. Uwielbiam ją, bo wiem, że od niej zawsze usłyszę prawdę. To jest bardzo cenne. Ale mój mężuś jest moim najlepszym kumplem. My tak naprawdę wszystko robimy razem i ja w ogóle, wiesz teraz jak, ponieważ on gra w Bratankach, jak jest sezon, czyli powiedzmy od tego maja do września... Jeździsz z nim? Nie, nie, no właśnie nie, ja jeżdżę na swoje, ale wiesz Piotruś, jesteś moim menadżerem, więc my bardzo dużo czasu spędzamy razem, więc jak on jedzie na koncert z Bratankami i najczęściej na cały weekend, to wiesz jak mi się tęskni?

40:12 · Ciąża i rodzicielstwo 8

Żeby drugiemu było dobrze. Nie walczy o siebie w pierwszej kolejności, chociaż oczywiście... Nie konkuruje. Nie, tu nie ma czegoś takiego. Oczywiście, wiesz, na początku związku to było, wiesz, jakby na którą stronę... Gdzie to jest racja? I tak dalej. I to wiesz, to było mnóstwo rozmów. Czasami płaczu, czasami trzaskania drzwiami, czasami krzyków różnych. To nie jest absolutnie, nigdy nie była sielanka. Ja jestem panna, końcówka panny, a ktoś jest waga. Mamy tam dwa tygodnie różnicy między sobą. I to było, ale to była ogromna praca. I ja wiesz co, tak trochę patrząc na związki i te właśnie, które się rozstają szczególnie, bo ja naprawdę w moim otoczeniu, ja sobie zdałam sprawę bardzo niedawno, dokładnie podczas mojej pięćdziesiątki, przyjechał gąsu, Piotrek Gąsowski.

I to jest, wiesz, bo u mnie akurat, w naszym otoczeniu, w rodzinie Piotrka i w naszych przyjaciół... A nawet kiedy myślę, że to jest taka para, to później się okazuje, że już od dawna taka nie była. Taka nie jest, no właśnie. Więc ja mówię, wiesz co, Masiuś, zobacz, my sobie żyjemy w takim swoim troszeczkę hermetycznym... Może nie hermetycznym, ale mikroświecie rzeczywiście. Że wiesz, ty, siostra Piotrusia, rodzice kiedyś, nasi kuzyni, nasi najbliżsi przyjaciele, oni wszyscy są w długoletnich związkach. Ale to tak nie wygląda, że tak powiem, w życiu szerszym, jak masz większe grono przyjaciół. Czyli twoja rodzina też się... Rodzina Piotra. Dobra. Za duży misz masz, ale rodzina Piotra bardzo, bardzo.

I moi przyjaciele, moja najbliższa przyjaciółka Justynka właśnie, Niedzielin, ona jest w długoletnim związku z Adamem Niedzielinem, z moim przyjacielem również, który komponuje dla mnie piosenki, z którymi ja gram od 30 lat. I wiesz, to jest fantastyczna para, czy Jasiu i Ania Musowie, wiesz, którzy z kolei grają w bratankach, z którymi Piotruś się od niepamiętnych czasów przyjaźni. I my właśnie wśród takich osób się w sumie obracamy, dlatego... Czyli podzielacie pewne wartości. Zdecydowanie tak, bo ja naprawdę uważam, bo do tego chcę wiesz dążyć, chciałabym, żeby ta rozmowa też w tym kierunku poszła. Ja mam takie wrażenie, że... Może mylne, ale obserwując, a wydaje mi się, że jestem dość dobrym obserwatorem, my za często i za szybko odpuszczamy. I widzę to bardzo wśród moich znajomych.

Czasami naprawdę nie ma czego ratować, mimo tego, że bardzo się chce, bo jakaś chemia minęła, miłość nie zamieniła się w przyjaźń. Niestety już nie patrzymy przez różowe okulary, No widzimy te wszystkie wady, te skarpetki nie tam leżą i tak dalej. Ile razy można bym powtarzać? Ja to się często tak... Głównie Piotruś, bo po raz kolejny dzisiaj na przykład zapomniałam torebki i tak dalej, no dobra. Ale wiesz co, więc to wtedy nie ma sensu. I uważam, że my tak naprawdę robimy dzieciom krzywdę, bo one to naprawdę widzą. I ja uważam, że jak się rodzice nawet pokłócą, przecież moi rodzice też się kłócili, ale ja wiedziałam, że oni się kochają. I ja się też kłócę z Piotrkiem i dzieci moje doskonale o tym wiedzą.

Ale czują się bezpiecznie. Absolutnie. Ja idę do nich, właśnie ich pytam, zresztą nawet teraz dorosłej Zosi, czy wy macie jakby w związku z tym... Nie, mama, wiedzieliśmy, że zaraz będzie miłość. I wiesz, jak była jakaś straszna, już wiesz, mury drżały, to ja szłam zawsze do dzieci, na tyle, na ile było mnie stać, żeby to zrobić. Zresztą Piotruś to samo, w spokoju, to mówiłam, dziewczyny, przecież wy wiecie, że my się z tatą kochamy, wkurza mnie, ja jego i to się czasami zdarza, ale to nie ma nic wspólnego z wami. No dobra, matka. I tak było wiesz, od małego. Chociaż ja pamiętam, jak były mniejsze, to były takie troszeczkę zdezorientowane. Ale jak dzieci tego nie widzą, to ja z kolei znam przykład, w którym nagle rodzice się rozstają i oni nie wiedzą, o co chodzi.

Strasznie bardzo, ale bardzo dla mnie trudny. Kiedy przeprowadziłam się już też do Krakowa, dużo się działo, no trudny bardzo czas. Kiedy usiadłam, słuchaj, zapaliłam sobie świeczkę. Ja nie wiem dlaczego, nie pytaj, nie mam pojęcia, nie było wtedy internetu, nie wiem skąd mi się to wzięło w głowie, nie czytałam takich książek. Instynkt. Musiał być to instynkt samozachowawczy, bo byłam, czułam, że wraca do mnie smutek dzieciństwa. Ja to czułam, że nadchodzi taka czarna dziura, którą często wtedy widziałam w dzieciństwie. Melancholia. Taka melancholia. I ja usiadłam sobie na, wiesz, jak się siadł z krzyżem, no po prostu usiadłam na podłodze. Po turecku. Po turecku, tak. Po turecku zapomniałam, wypadło mi to słowo. Usiadłam po turecku, zapaliłam tę świecę, byłam sama w domu, Piotruś już grał z bratankami, wiecznie go nie było.

To było niezwykłe. I wtedy podjęłaś decyzję o solowej karierze? Nie, nie. To jeszcze potrwało, bo jakąś chwilę później się okazało, że już jestem w ciąży. To w ogóle nagle... To była dopiero solowa kariera. Jakie to było cudowne. I po prostu ja to z tam skrzydeł. Niesamowite. I byłam tak szczęśliwa. Nie wiedziałam w ogóle... Wiesz, ja bym mogła góry przenosić. Góry po prostu. A jednocześnie Piotrunia cały czas nie było, bo on był trzy lata w traci z bratankami, rozumiesz? Więc byłam trochę sama, ale nie czułam się samotna, bo samotna z Piotruściem nigdy się nie czułam, tylko trochę mi go posupekowała. No rozumiem. Ale jak już wiesz, już wiedziałam, że maleństwo rośnie, to ja byłam... Jezus, no bo nie da się tego uczucia z niczym porównać. I wtedy też Piotruś zaczął mnie namawiać, żebyśmy coś razem robili. Ja byłam w ciąży, miałam czas, wymyślałam sobie, że będę pracować w radiu, poszłam do Radia Kraków, że chciałabym pracować w radiu i pani...

Nie mam pojęcia. Może nie słuchają swojej, wiesz... A może po prostu wybierają na ojca swoich dzieci swojego ojca, bo innych nie znają, wiesz. No właśnie, no i to wiesz, nie jestem psychologiem, nie chciałabym tu za bardzo się zagłębiać w takie, mówię, co gdzieś tam czytałam i czy do końca się z tym zgadzam. Nie wiem, w moim przypadku ja to czułam, ale czy zawsze tak jest? Czy my tak czujemy? Fajnie by było, gdyby tak było, że czujemy, słuchaj, to jest ojciec moich dzieci. Nawet jak z nim nie będę, to to będzie dobry ojciec dla mojego dziecka. Tylko z drugiej strony, co znaczy, że jak z nim nie będę, to będzie dobry ojciec? No niby to można połączyć, ale jednak ja w to wierzę, że można, bo ja znam mnóstwo patchworkowych rodzin i na pewno ty też, które wiesz, potrafią to pogodzić. Takim patchworkiem jest dla mnie wspomniany przez ciebie Piotrek Gąsowski.

61:03 · Praca w radio i teatrze 2

No wiem, zazdroszczam wam. No jedź z nami, jedziemy we Wrzesiu, jedź. Dokąd jedziecie? W to samo miejsce, zawsze do Grecji. W Kreta? Tak. Nie, tam jest cudownie. Słuchaj, to jest tak jak to Hania... Żebyś tego nie powiedziała, tylko w złą godzinę. Chodź, ja ci powiem kiedy, co i jak, terminy ci wyślę. Pięknie to określiła Haneczka właśnie, śleszniczka. Kocham ją po prostu, to jest tak niezwykły człowiek, że do drugiego takiego zaświecą, tak empatycznego, pełnego, wiesz, miłości do bliźniego, poszanowania, no po prostu to jest niezwykłe. Ona mówi, widzicie co, ja się czuję na tych wyjazdach jak na koloniach. I to jest taka kolonia. Jak to wygląda? Co wy tam robicie? Szalejecie? Zwiedzacie? Czy raczej stacjonarnie? Ja z Piotrusiem jeszcze gdzieś pojedziemy, ale oni absolutnie z basenu się nie ruszają. Nie, czasami do Hani pojedziemy, bo to jest pół godziny drogi, ale tak to nie.

I bardzo, my sprowadziliśmy takie rozmowy o życiu, tak ciekawe, słuchaj, że w pewnym momencie Piotruś, znaczy Piotruś, właśnie, Piotruś mieszkał nad nami, bo ja cały czas siedziałam u niej. I Piotruś tak, przyjdziesz kiedyś? No to już, już, już, już. No bo po prostu wiesz, no jak spotykasz kogoś takiego jak Paulina, kto ma tyle do zaoferowania, tyle, tyle wiedzy. Kobiecej mądrości. Kobiecej mądrości. Kto sam przeszedł tyle. Ona bardzo dużo mówi właśnie o życiu z narcyzem. Mnie bardzo interesuje ten temat, bo się okazuje, że ja nie miałam jakby świadomości, co do końca znaczy narcyz i życie z narcyzem. A niestety poznałam go w ostatnim czasie. Po gławym książkę napisać.

69:49 · Relacje z innymi artystami 2

Stara Szkoła. Stara Szkoła, Stara Gwardia, szacunek do publiczności. I zobacz, ile oni zmian w systemach musieli przejść, ucząc się zupełnie nowych jakby realiów, wymogów rynku. Wszystkiego od nowa, często od nowa. Wiesz co, Maryla dawała wolność i jednocześnie wymagała perfekcjonizmu, absolutnie, ale ja w ogóle, dla mnie to było oczywiste, że tak trzeba, że to wszystko musi być tak, a nie inaczej, że to musi być czysto, że każdy krzywy dźwięk to było to. Myśmy o tym mówili, bazyliszek. Tak, bazyliszek, ja pamiętam. Odwracała i bazyliszka puszczała. Piotruś Mogle mówił i to wymyślił, że Maryla Pyszcza-Bazeliszka.

A to chyba Adam Sztaba mówił o Bazeliszkach. Tak, bo to było dokładnie z czasów, kiedy graliśmy z Adamem Sztabą. Mój Piotruś to był taki zespół. Zobacz, my stanowimy jakieś takie rodziny w ogóle. Tak, tak, tak. Przez lata. A wydaje ci się, że w tym młodym pokoleniu Młodej Gwardii są też takie rodziny? No właśnie, bo ja też nie wiem, bo my, Stara Gwardia tak zwana, kiedy zaczynaliśmy wszyscy razem na kupę i bardzo często się spotykaliśmy, bo byliśmy, bo nie było telefonów, tegośmego i po prostu spędzaliśmy razem czas. No wiesz, to pewnie w tych obrębach męskich grań i tak dalej. No tak, no pewnie tak. Chociaż ja nie wiem, bo ja... Ja też nie tylko raz byłam. Ale z młotą gwazją też tak nie mam do czynienia, jednak bardziej ze starą rzeczywiście. Więc ta wolność, umarli w tym sensie wolność, że mogliśmy, wiesz, szaleć na scenie chociażby.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.