Magda Steczkowska u Kayah: Mój mąż jest moim najlepszym kumplem
Rodzina, scena i wielka muzyczna pasja. Magda Steczkowska w intymnej rozmowie z Kayah dzieli się wspomnieniami o rodzicach, opowiada o swoim małżeństwie i macierzyństwie, a także o artystycznej drodze i współpracy z Marylą Rodowicz. Posłuchaj o kulisach życia artystki, która nie ukrywa emocji i czerpie ogromną radość z miłości, jaką dostaje od ludzi.
Widok taty tulącego mamę, która stoi w kuchni, to jest moje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa, tej miłości. Oni jako para byli dla mnie niezwykli, absolutnie. Byłam bardzo, bardzo grzecznym dzieckiem, bardzo spokojnym, znaczy spokojnym, bojaźliwym bardzo. Bardzo dużo płakałam. Miałam wieczny smutek i wiecznie płakałam. Na scenie stoję od piątego roku życia. To jest, wiesz, ja nigdy z niej nie zeszłam. Chcąc, nie chcąc cały czas tam byłam. Zaczynałam śpiewać na estradzie. To od razu pierwszą pracę, jaką dostałam, od razu z Marylką. Oczywiście wiedziałam, kto to jest Maryla Rodowicz, no błagam, no ale nie znałam tych piosenek. Wchodzę na scenę, mój szacunek do publiczności jest ogromny, po prostu poświęcam ten czas, zostaję za to pieniądze. Ja jestem osobą bardzo empatyczną, ja w ogóle kocham ludzi, kocham.
Mówić możemy o wszystkim, tylko... Pani, panowie, Magda Steczkowska! I jeszcze do tego wszystkiego, tak pięknie wygląda, wysłałam moją Agatę na przeszpiegi, żeby zobaczyła, bo ja mówię, słuchajcie, to może ja, po prostu tak jak przyszłam, to tak ten... Agata mówi, to pójdę zobaczyć, jak się ubrała. I wraca blada, mówi, no niestety, no niestety pięknie. To ja mówię, słuchaj, to może, to ja nie dogonię, was nie dogonię, no to po prostu wyjdę w tym, w czym przyszłam. Dla pani w tej sukience przyszłeś, w tej sukience wychodzisz. Naprawdę, Madziu, pięknie wyglądasz, ale nie powiedz mi, że ty tak z Krakowa jechałaś, ubrana. Ej, no coś, w dresek przebrałam się w samochodzie tutaj, wiesz, przed wejściem.
Absolutnie tak. Absolutnie tak. Ja wiedziałam, że to musi być o nas, ale nie miałam pomysłu, jak to napisać. Wiesz, jak to z tekstami, ty jesteś tekściarką, ty piszesz doskonałe teksty. Ty jesteś tekściarką. Proszę cię. Przepraszam, miałam w ogóle tak cię zapowiedzieć. O Jezus, kochana. Ty jesteś tekściarką przecież. Błagam cię, z twoich ust to usłyszę. Dzięki ci, panie. Po prostu tak, no raz się wzruszę. Nie, wiesz, bo to nie od dziś, zawsze ci powtarzam, że po prostu ja kocham twoje teksty i one są dla mnie ogromną inspiracją. Ale ja nigdy tekstów nie pisałam, nigdy nie pisałam pamiętników. W Wikipedii jesteś jako tekściarka. No tak, no bo ich trochę napisałam już, ale wiesz, napisałam je, bo nikt mnie nie chciał napisać, to musiałam jakieś kroki przedsięwziąć. I rzeczywiście uważam, że to jest jeden z tych tekstów, które mi naprawdę wyszły.
A mimo tego, wiesz, potrafili nas wychować, wykształcić i to jest niezwykłe. Ale nigdy, tak naprawdę, nigdy nie mieli czasu dla siebie. Bo kiedy? Jak? To nie było praktycznie możliwe. Jak już był ten czas, kiedy już powychodziliśmy z domu i można by powiedzieć taka emerytura, czyli oni we dwoje, oni bardzo lubili razem spędzać czas, bo jeżeli były takie sytuacje, to ja pamiętam takie cudowne chwile. Tak, wspominasz ich czułość ogromną. Ogromnie. To jest było coś przepięknego i zawsze to moim dzieciom tłumaczę, że widok taty tulącego mamę, która stoi w kuchni, to jest moje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa, tej miłości, zawsze ich miłości. Ogromne, ogromne.
Miłości w rodzinie i takiego wzajemnego szacunku, jak najbardziej tak. Oni jako para byli dla mnie niezwykli, absolutnie. Byli niezwykli, ogólnie przyjęte. Dla mnie wszyscy, którzy mają więcej niż trójkę, tak jak ja, to już w ogóle to jest... Dla mnie dosyć bolesną historią jest to, że oni tak długo czekali, bo do 1998 roku na zalegalizowanie swojego związku, Bo tata był duchownym i to była taka trochę zakazana miłość, ale tobie... Nie trochę, tylko bardzo. Ale czy miłość może być zakazana? Kiedy jest prawdziwą miłością. No ale przecież wiesz, jak jest w życiu.
Ja nie wiem, na ile to było rzeczywiście trudne dla nich, a na ile jest to mniej lub bardziej rozpowszechniane. A myślisz, że to w ogóle było to, że formalnie tak długo musieli czekać na zarejestrowanie swojego związku, było dla nich ciężkie? Czy ważny był Bóg, ich miłość, miłość do dzieci, miłość do świata i wiara? Myślę, że to było bardzo dla nich trudne, dlatego że mój tata był, wszyscy to mówią, którzy mieli z nim kontakt jeszcze jak był duchownym, że był niezwykłym człowiekiem i bardzo, bardzo mile go wspominają.
Poza tym sama też tak żyłam, kochana moja. Ale to były fantastyczne czasy, bo dla mnie, wiesz, to były inne czasy. Teraz mamy psychologów, psychiatrów, psychoterapeutów, mnóstwo, wiesz, rodzice są... Przynajmniej bywają bardziej uważni na swoje dzieci, na ich emocje, chcą z nimi rozmawiać. Za moich czasów, no to nie było. Za naszych czasów tak nie było. Jak szłaś do psychologa, a nie daj Bóg do psychiatry, to byłaś nienormalna. Chora! Na marginesie kompletnie. Dokładnie. I mało tego wytykana palcami. Bo to oczywiście wszyscy wiedzieli, że chodzisz, nie? Więc to jak to w ogóle... No to skandal. Więc ja... To było dla mnie zbawienne. Dlatego, że ja... Odcięłaś pępowinę?
Ja oczywiście się nie dostałam, z tego chórku też chyba nic nie wyszło. Ale siedziała w komisji Ela Zapędowska. I Ela Zapędowska zadzwoniła, że Maryla szuka kogoś do chórków i że ona mnie zapamiętała i żebym przyszła. No więc poszłam. To jest cudowa jest. Poszłam do Maryli. U Maryli w domu było... Ona w takiej piwnicy miała salę prób. No i jej córka Kasia towarzyszyła. No i Maryla mówi, no to tam wsiądź do pociągu. A ty nie znasz tekstu. Żeby tylko tekstu, tak? To znaczy nie, akurat wsiąść do pociągu znałam, nie znałam tekstu całego, ale znałam melodię przynajmniej. Tylko, że ja wiem, że to się może wydawać dziwne, ale ponieważ my byliśmy wychowywani na muzyce klasycznej i sakralnej, bo taką śpiewaliśmy z rodziną.
No to drugi głos, proszę bardzo. Nie było problemu, zaśpiewałam kilka tych drugich głosów. I wychodzę stamtąd i stoi mama Maryli, świętej pamięci, cudowna. Uwielbiałam ją. To tak niezwykła po prostu osoba. Robiła najpyszniejsze, co się nazywa pielmieni, tak? Pielmieni, tak. O Jezus. Ja z tego zjadam chyba tonę raz, jak nas zaprosiła. Tak, bo oni z Wilna. O Jezu, jakie to było pyszne. Nigdy takiego pysznego już nie zadłam. I ona tak stała. Aha, bo był jeszcze taki mały incydent, że ja wystąpiłam w szansie na sukces. W ogóle nie miałam zamiaru tam iść, ale jakaś była taka sytuacja, że Ela Skrętkowska mówi, a coś tam szukamy kogoś do programu, ale to trzeba się pokazać w telewizji czy przed kamerą, coś tam, coś tam, do prowadzenia jakiegoś programu. Z tego też nic nie wyszło, no ale tam byłam, nie? Zapomniałam w ogóle, że tam byłam.
Ja po prostu, wiesz, to nie jest dla mnie, o pojechał, chwila dla siebie. Coś ty. Ja po prostu dzwonię do niego, on do mnie cały czas, a co tam, a co. Powiem ci, po 30 latach to sama jestem, wiesz, zaskoczona, ale też mega szczęśliwa. No tak, opowiadałaś kiedyś, że byłaś w gronie siedmiu dziewczyn i tylko ty jedna miałaś stały związek. Czy to nasze środowisko jest takie trudne też? Pełny pokus? Ja zawsze odpowiadam, że wiesz, 25 lat po ślubie, jesteśmy teraz we wrześniu, będzie nam stuknie, a w naszej branży to się podwójnie liczy, nie? No, coś czym jest. Trochę tak jest, ale nie, ja myślę, że to nie, to dotyczy ogólnie tak naprawdę związków, to jest ogromna rzadkość rzeczywiście. Masz tu szczęście. Mam szczęście, tak, to bez dwóch zdań, bo tak jak mówię, połączyła nas przede wszystkim miłość, ale też wiesz, to co wspomniałaś, poczucie humoru, wzajemny szacunek, co jest niezwykle ważne i wiesz co, i coś co jest jakby bezcenne, to że każdy z nas chce,
I moi przyjaciele, moja najbliższa przyjaciółka Justynka właśnie, Niedzielin, ona jest w długoletnim związku z Adamem Niedzielinem, z moim przyjacielem również, który komponuje dla mnie piosenki, z którymi ja gram od 30 lat. I wiesz, to jest fantastyczna para, czy Jasiu i Ania Musowie, wiesz, którzy z kolei grają w bratankach, z którymi Piotruś się od niepamiętnych czasów przyjaźni. I my właśnie wśród takich osób się w sumie obracamy, dlatego... Czyli podzielacie pewne wartości. Zdecydowanie tak, bo ja naprawdę uważam, bo do tego chcę wiesz dążyć, chciałabym, żeby ta rozmowa też w tym kierunku poszła. Ja mam takie wrażenie, że... Może mylne, ale obserwując, a wydaje mi się, że jestem dość dobrym obserwatorem, my za często i za szybko odpuszczamy. I widzę to bardzo wśród moich znajomych.
Dokładnie. Bo w pewnym momencie twoje serce, ty jako po prostu osobny, jesteście razem, to jesteście razem, ale jesteście osobnymi bytami. I po prostu ty jako ten byt nie wytrzymasz tego. I ja jestem o tym przekonana. I tylko, że czasami jest to późno. Czasami odpala się to w wieku pięćdziesięciu paru lat, gdzie nagle zostajesz z ręką w nocniku, gdzie dzieci wyszły z domu, a ty nie wiesz, kto to jest. Ktoś koło ciebie, kogo poznałaś lata temu, z kim wychowałaś dzieci, ale już nawet do niego nic nie czujesz, nie rozumiesz jego poczucia humoru, jak on wygląda, wszystko cię w nim drażni. Nie wyobrażam sobie takiego życia. A tak jest bardzo często i takich koleżanek mamy mnóstwo i to jest... rozdziera mi to serce. Czy to nie jest też tak, że bardzo często podejmują ludzie decyzję o utrzymaniu związku właśnie dla dzieci?
Strasznie bardzo, ale bardzo dla mnie trudny. Kiedy przeprowadziłam się już też do Krakowa, dużo się działo, no trudny bardzo czas. Kiedy usiadłam, słuchaj, zapaliłam sobie świeczkę. Ja nie wiem dlaczego, nie pytaj, nie mam pojęcia, nie było wtedy internetu, nie wiem skąd mi się to wzięło w głowie, nie czytałam takich książek. Instynkt. Musiał być to instynkt samozachowawczy, bo byłam, czułam, że wraca do mnie smutek dzieciństwa. Ja to czułam, że nadchodzi taka czarna dziura, którą często wtedy widziałam w dzieciństwie. Melancholia. Taka melancholia. I ja usiadłam sobie na, wiesz, jak się siadł z krzyżem, no po prostu usiadłam na podłodze. Po turecku. Po turecku, tak. Po turecku zapomniałam, wypadło mi to słowo. Usiadłam po turecku, zapaliłam tę świecę, byłam sama w domu, Piotruś już grał z bratankami, wiecznie go nie było.
Fajnie się pracuje w radiu całkiem, no. Super! Pani prezes tak patrzy na mnie, ale skąd ten pomysł? Wciąż jestem, proszę panią, mam dużo czasu. Cudowno, proszę, zapraszam. Ja normalnie w radiu pracowałam. Jak przechodziłaś tą pierwszą ciążę? Ciężko. Ja w ogóle wszystkie ciąże... Znaczy ciężko w sensie takim, że... Że miałam różne te dolegliwości, ale i tak pracowałam cały czas. I miałam problemy ze snem, różne tam, ale to wszystko w ogóle nic. A napadały cię lęki na przykład? Nie, nie, ja miałam euforię. Wyglądałam strasznie, po prostu strasznie. A dlaczego? A mi się wydawało, nie wiem, po prostu wszystko, miałam syfy na twarzy, po prostu wyglądałam źle. Cały czas jeszcze byłam opuchnięta i wiesz. Ale jeszcze musiałam leżeć bardzo dużo, co było dla mnie dramatem, bo ja i leżenie... Jesteś jednak nerwiczna. Po prostu dużo, to lekarz po prostu cały czas mi pukał w koło.
Ale długo? Długo leżeć? Wiesz co, nie cały czas, ale polegiwać i to dość sporo. Bo także polegiwałam. Bardzo to było ciężkie dla mnie emocjonalnie. Ale byłam jednocześnie tak szczęśliwa, że mi to było obojętnie. Mi się wydawało, że jestem tak piękna, chociaż jak widzę się teraz na zdjęciach, myślę, Boże, kogo i co, jak to? Mówię do mężosia, mówię, kochanie, jak żeś ty mógł mnie wziąć? Stara, ale wiesz, ja na przykład mam pewnie pod... Pod wpływem jakichś hormonów, czegoś, ja mam zupełnie inny obraz siebie i w ogóle zdarzeń. Ale ja uważam, że mam najpiękniejsza na świecie.
I w ogóle wiesz, jak się ubierałam sobie, teraz bym w życiu tak nie wyszła. Ktoś mówi, że uważa, że kobiety w ciąży w ogóle wyglądają przepięknie. I że on uwielbiał patrzeć jak ja jestem w ciąży, a już nie mówiąc do brzuszka gadać i dotykać i tak dalej. On jest cudownym ojcem, po prostu ma taką sztamę z dziewczynami, że każdemu takiego ojca życzę. A wiesz, że to jest najlepsze wyposażenie na przyszłość dla dziewczyn. Cudowne, to jest po prostu, ja zawsze, zresztą wiesz, on się też uczył, on wiesz, córy ma, wszystkie trzy, wiesz, same, żadnego chłopa w rodzinie, no wiesz, no wiesz jak to jest. I on się uczył, wiesz, no nie tak byliśmy wychowywani, u nas się nie mówiło, ani u niego, ani u nas, wiesz, za naszych czasów o uczuciach, o emocjach, typu kocham cię, to ja usłyszałam chyba, wiesz, co już bardzo późno od mamy, ale to już byłam bardzo dorosła.
I to bardziej ja powiedziałam, a mamusia odpowiedziała. Ja wiedziałam, że ona kocha, to w ogóle nie, ja nigdy nie miałam wątpliwości, ale wiesz, ja moim dzieciom mówię cały czas, non stop, do tego stopnia, że pamiętam, jak Michalinka bawała i ja, wiesz, coś tam... Ja was tak kocham i ten... Wiemy, mamusiu, powtarzasz to cały czas. Mogłabyś wymyślić coś innego? A ja jak się pytam, Rochu, kochasz mnie? Tak. No to jest, ale to wiesz, nie mówimy o tym, że chłop. To też trochę inaczej, wiesz, dziewczynki są inne. Dziewczynki tatusia kochają nad życie, dziewczynki są, wiesz, oczkiem głowy. Pierwszy mężczyzna, pierwszy wzór mężczyzny, mają wielkie szczęście. Mają, naprawdę. Ja też tak uważam i mówię im o tym, że czasami różne są... On potrafi być dla nich też ostry i kategoryczny, więc one wiedzą, że do mamusi łatwiej przyjść.
A mówi się, że bardzo często mądre kobiety wybierają mężczyzna ojców dla swoich dzieci. A u ciebie tak od samego początku w tej Australii nie było chyba. Nie, ale wiesz co? To znaczy, wiesz, strzelony czas, ale pamiętam jak dziś. Jak? Moja mama... Jakoś graliśmy koncert w Stalowej Woli. I moja mama zaprosiła wszystkich na pierogi. Maryla też była z nami, gdzieś tam, wiesz. A moja mamusia mówiła, najpyszniejsze pierogi na świecie. I ja, mama jeszcze nie wiedziała, że my tam się mamy ku sobie. Ale oczywiście natychmiast to zauważyła. Mimo tego, że to nie była ani zarączka, nic, ale natychmiast to zauważyła. I wzięła mnie na stronę i mówi tak, co tu się święci?
Nie mam pojęcia. Może nie słuchają swojej, wiesz... A może po prostu wybierają na ojca swoich dzieci swojego ojca, bo innych nie znają, wiesz. No właśnie, no i to wiesz, nie jestem psychologiem, nie chciałabym tu za bardzo się zagłębiać w takie, mówię, co gdzieś tam czytałam i czy do końca się z tym zgadzam. Nie wiem, w moim przypadku ja to czułam, ale czy zawsze tak jest? Czy my tak czujemy? Fajnie by było, gdyby tak było, że czujemy, słuchaj, to jest ojciec moich dzieci. Nawet jak z nim nie będę, to to będzie dobry ojciec dla mojego dziecka. Tylko z drugiej strony, co znaczy, że jak z nim nie będę, to będzie dobry ojciec? No niby to można połączyć, ale jednak ja w to wierzę, że można, bo ja znam mnóstwo patchworkowych rodzin i na pewno ty też, które wiesz, potrafią to pogodzić. Takim patchworkiem jest dla mnie wspomniany przez ciebie Piotrek Gąsowski.
Co to w ogóle jest za zjawisko? Tak, bo po prostu jak my jedziemy na wakacje razem. No wiem, właśnie chciałam o tym powiedzieć. One są cudowni, po prostu Gąsu, Hanneczka, Anneczka, to jest po prostu takie... To jest niewiarygodne. I ten Kuba z tą Juleczką, oni się tak kochają, oni by za sobą w ogień. To jest tak piękne. Czyli mówimy o pierwszej żonie... Przepraszam cię, bo Gąsu zaraz by popytała. Żadna z nich nie była żoną, żeby to było jasne. Ale oczywiście matką dzieci i byli w związkach długoletnich, absolutnie tak. Żadna z nich nie była żoną i gąsu nie rzucił Hani dla Ani. Ale to niesamowite, że oni taką symbiozę... Tak, cudowny, cudowny. Naprawdę spędzam z nimi wakacje zawsze z taką grubą...
Stara Szkoła. Stara Szkoła, Stara Gwardia, szacunek do publiczności. I zobacz, ile oni zmian w systemach musieli przejść, ucząc się zupełnie nowych jakby realiów, wymogów rynku. Wszystkiego od nowa, często od nowa. Wiesz co, Maryla dawała wolność i jednocześnie wymagała perfekcjonizmu, absolutnie, ale ja w ogóle, dla mnie to było oczywiste, że tak trzeba, że to wszystko musi być tak, a nie inaczej, że to musi być czysto, że każdy krzywy dźwięk to było to. Myśmy o tym mówili, bazyliszek. Tak, bazyliszek, ja pamiętam. Odwracała i bazyliszka puszczała. Piotruś Mogle mówił i to wymyślił, że Maryla Pyszcza-Bazeliszka.
Mam bardzo dużo miłości, bardzo dużo naprawdę pozytywnych relacji. Wiem, bo ja jestem tego świadkiem i bardzo często przy hejtach wysyłanych w kierunku twojej siostry, Jest ogrom sympatii do ciebie. No rzeczywiście tak jest, co mnie akurat też boli, bo ja bardzo nie lubię sytuacji, kiedy ktoś mnie właśnie porównuje. To jest niepotrzebne. I nawet jeżeli ktoś to robi w dobrej wierze i na przykład pisze pani Magdo, pani to jest taka fantastyczna tralala, a pani siostra to... Mi nie jest miło. To nie jest dla mnie w ogóle miłe. Mi jest po prostu przykro, bo to jest moja siostra. I obojętnie co, ja ją kocham, więc to nie jest dla mnie fajne.
Ale słuchaj, przestałam ostatnio być Żydem, zaczęłam być Cyganichą, więc to jest bardzo ciekawe. Poczekaj, jeszcze coś się znajdzie. Nie, jakaś jęka. To jest w ogóle chore. Bo ja nie jestem za nadmiernym używaniem, wykorzystywaniem, nie wiem, jak to nazwać, dóbr medycyny estetycznej. Ale to jest mój wybór. Takie geny dostałaś, że nie musisz. To jest mój wybór, wiesz. I jeżeli ktoś chce, to jest jego i tylko jego sprawa. Jeżeli mu się w lustrze zgadza, jeżeli tak się czuje dobrze, to jest jego sprawa. Inna jest sprawa, że wydawało mi, dla mnie, jak widzę tę osobę i wiesz, jej w sumie nie poznaję często, myślę sobie, kurde, taka była piękna kobieta.
I tyle. Ja mam zawsze dużo do powiedzenia, ponieważ mam dużo dobrego do powiedzenia i bardzo nie lubię, jak ktoś przy mnie krytykuje innych, wiesz, koleżanki, kolegów. Po co to? No i co to daje? Więc ja, jeżeli, wiesz, z reguły mam inne zdanie, staję zawsze w obronie, mówię, co ty chcesz, pięknie śpiewa, pięknie gra, coś ty widziałaś, to mówię, nie, nie widziałam. Bo nie widziałam, bo ja nie patrzę na to, czy ktoś sobie zrobił twarz, czy nie zrobił, tylko wyszedł na scenie i jak zaśpiewał. Wiesz, to jest dla mnie ważne i te emocje są ważne i tego powinniśmy uczyć. Żeby po prostu widzieć całego człowieka, widzieć artystę, jak zaśpiewał, jak wyglądał, co z siebie dał, ile emocji go to kosztowało. To w ogóle... Bez sensu jest to wszystko, naprawdę.
Oczywiście nikt, oprócz mnie, co mnie strasznie zdenerwowało, bo byłam przekonana, że wszyscy widzą, co tu się w ogóle wydarzyło. A ona tak na mnie patrzy, a my się w sumie nie znałyśmy. I tak patrzy tak na mnie i tak nie dowierza, co ja do niej mówię. I tak w pewnym momencie mówi, nikt mi tego nigdy nie powiedział. Ja mówię, co ty gadasz? I słuchaj, zaczęłyśmy rozmawiać i nagle się okazało, że ona tak naprawdę, to mam nadzieję się teraz zmieniło, bo to było tak jak mówię, było parę lat temu, jej tam otoczenie, management i tak dalej, zawsze dla nich była niewystarczająca. Zawsze mogło być lepiej, zawsze można było coś poprawić i tak dalej. Mówię, co ty do mnie mówisz? Byłaś absolutnie rewelacyjna. Śpiewałaś tak, że buty mi spadły. Wyglądałaś przepięknie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Magda Steczkowska przedstawia się i opowiada o swoim dzieciństwie i rodzinie.
Magda Steczkowska opowiada o swoim wyglądzie i ubraniu na rozmowę.
Magda opowiada o swoich trzech córkach i ich osobowościach.
Magda opowiada o duetowej piosence z córką Zosią i procesie tworzenia jej tekstu.
Magda opowiada o swojej kariérze jako artystki i tekstarki.
Magda opowiada o procesie nagrywania piosenki z córką Zosią.
Magda opowiada o reakcji córki na nagrany duet.
Magda opowiada o swojej presence w social media i jej relacjach z rodziną.
Magda opowiada o swojej rodzinie i jej historii.
Magda opowiada o śmierci matki i procesie przetwarzania strachu.
Magda opowiada o swojej miłości do męża i rodziny oraz wierze.
Magda opowiada o historii swojej rodziny, w tym o jej siostrze i jej doświadczeniach z opiekuńcami.
Magda opowiada o swoim związku z mężem i doświadczeniach z adopcją i związkami w swojej rodzinie.
Magda opowiada o swoich podróżach po Europie z rodziną i jej kariérze jako artystki.
Magda opowiada o swojej rodzinie muzycznej i jej doświadczeniach z nią.
Magda opowiada o swojej siostrze Kryście i jej talentach muzycznych i artystycznych.
Magda opowiada o swojej pierwszej ciudze, emocjach i doświadczeniach jako matka. Rzadko wspomina o trudnościach, podkreślając szczęście i zadowolenie z rodzicielstwa.
Magda opowiada o swojej pracy w radio i teatrze, w tym nagrywaniu dżingli na RMF FM i jej relacjach z innymi artystami.
Magda rozmawia o swoich relacjach z innymi artystami, takimi jak Maryla, Ryszard, Piotr i Paulina, oraz o ich wpływach na jej karierę i osobistą dobroć.
Zapisz się już dziś na bezpłatną poradę na velux.pl.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zapisz się już dziś na bezpłatną poradę na velux.pl."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.