#287 Borderline (rozmowa z Patrycją Komorowską)
Moja rozmówczyni jest psycholożką, pedagożką i psychoterapeutką pracującą z osobami z diagnozą borderline.Ale wie też, z czym się one zmagają, z własnego doświadczenia; jak powiada, „z trzewi”.Rozmawiamy o borderline: o mitach, o realności; a może przede wszystkim o nadziei!„Jeśli mnie się udało, to i wam się uda”… Piękne (i prawdziwe!) słowa…Rozmawiamy o umiejętnościach – często prostych, a nawet wydaje się banalnych - które mogą przynieść ulgę w cierpieniu.A nawet uratować życie.Dedykujemy tę rozmowę wszystkim tym, którzy zmagają się z kryzysami; wszystkim wrażliwym ludziom.
Tak jak pani mistrzyni Marsza... Jak się wymawia to nazwisko? Marsza Linehan. Życie warte przeżycia. Piękny tytuł książki. I ona też ma doświadczenie Borderline, tak? No i stworzyła pewną metodę pracy. Pani też się posługuje tymi doświadczeniami. Marsza Linehan stworzyła modalność zwaną terapią dialektyczno-behawioralną. Pokazała rozumienie zaburzenia osobowości typu borderline, stwarzając model biospołeczny. O tym jeszcze powiemy, ale oczywiście warto, trzeba powiedzieć, co się zawiera w tym magicznym i strasznym słowie. Pani bardzo mnie ujęła. Napisała pani, że chce pani o tym opowiedzieć, o swoich doświadczeniach, o tej pracy, o tym niedostrzegalnym cierpieniu.
Po prostu przeżyć. Tu i teraz te strategie mogą nie być już wspierające, czyli staram się jakoś tych strategii, nie wiem czy to będzie dobre określenie, nie demonizować, nie obwiniać i też nie zawstydzać osoby, która takie strategie stosuje. Przeciwnie, ja te strategie uznaję i zawsze się zastanawiamy, co dalej zrobić, czy te strategie może jednak teraz przeszkadzają w szczęśliwym życiu. Do Pani Mistrzyni Marsza Linehan. Takie przesłanie ciekawe ma. W dysfunkcji jest funkcja, że po coś tu jest, że tu jest jakaś, no przepraszam, może to jest nie mądre słowo, ale mądrość nawet może, żeby przetrwać.
Byłam sama, ale nie samotna. Zawsze gdzieś na mojej drodze spotykałam ludzi, ważne dla mnie osoby, które bardzo we mnie wierzyły i bardzo tą nadzieję dodawały. A to co mi pomogło, to wewnętrzna wiara w to, że naprawdę można. Bardzo inspirująca dla mnie była historia Marsha Linehan, która mnie bardzo na duchu podnosiła i głęboko w sobie zawsze doceniałam tą swoją wrażliwość, która nie zniknęła i bardzo się cieszę, że ona nie zniknęła, bo bardzo mi pomaga w każdym obszarze życia, szczególnie też w pracy. Wrażliwość jest niesamowitą siłą, mocą. Pozwala dostrzegać rzeczy, które często są dla innych ludzi niewidzialne, bo my tą wrażliwość chcemy zachować.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Moja rozmówczyni jest psycholożką, pedagożką i psychoterapeutką pracującą z osobami z diagnozą borderline.
Ale wie też, z czym się one zmagają, z własnego doświadczenia; jak powiada, „z trzewi”.
Rozmawiamy o borderline: o mitach, o realności; a może przede wszystkim o nadziei!
„Jeśli mnie się udało, to i wam się uda”… Piękne (i prawdziwe!) słowa…
Rozmawiamy o umiejętnościach – często prostych, a nawet wydaje się banalnych - które mogą przynieść ulgę w cierpieniu.
A nawet uratować życie.
Dedykujemy tę rozmowę wszystkim tym, którzy zmagają się z kryzysami; wszystkim wrażliwym ludziom.