Mentionsy Mentionsy
Imponderabilia - Karol Paciorek
Imponderabilia - Karol Paciorek

Kwiat Jabłoni: OSTATNI taki WYWIAD

16.02.2026 ·2 godz 5 min

Kasia i Jacek Sienkiewicz, czyli zespół Kwiat Jabłoni ostatni raz przed planowaną dłuższą przerwą w działalności zespołu pojawili się z Impo, a ja przez dwie godziny namawiam ich, by się nie rozchodzili. https://www.instagram.com/karolpaciorek/

Czy decyzja o przerwie w działalności Kwiatu Jabłoni jest waszą ostateczną decyzją i to właśnie tę odpowiedź wam zaznaczyć? To co? Nawet nie przeszło mi przez głowę to, wiesz, że Kwiatu Jabłoni mogłoby już nigdy nie być, że to mogłoby nie wrócić. U mnie tak. Ja miałem takie myśli, a co by było, gdybyśmy nie wrócili w ogóle z Kwiatem? Jak bym się czuł wtedy? I to jest trudne pytanie. Coś takiego ma orkiestra, że ona wyciąga dwa razy więcej emocji, może nie bez powodu, właśnie w filmach używa się najczęściej muzyki orkiestrowej, bo tak jak ja nie mam zupełnie zwyczaju płakać podczas naszych utworów, no bez przesady, to podczas tych wykonań słysząc orkiestrę, no miałam czasami problem, żeby po prostu się nie popłakać, naprawdę, żeby nie wybuchnąć płaczem.

To nie przyszedł na ani jeden nasz halowy koncert, bo to go przebodźcowuje, bo go przestrasza ten hałas, ta ilość świateł itd. Ja też słyszałem o atakach paniki, które ludzie mają właśnie na takich dużych wydarzeniach. Przecież byś wiedział. Nie śmiejemy się tutaj z przypadłości zdrowotnej, jaką są ataki paniki, ale atak paniki na koncercie Kwiatu Jabłoni? To ja rozumiem, że ty możesz mieć, Jacku, taki atak, jak ci się na przykład, wiesz, XLR gdzieś tam nie wpina i to masz atak paniki, bo ci coś tam nie działa. No co ty? Nie no, bo chodzi po prostu o ten tłum, wiesz, o to, że masz ścisk i masz takie poczucie, że nie możesz się wydostać. Bardzo głośno. No tak. Albo buka, nie? I na utworze buka też. To wszyscy wychodzą z rekordu. No, więc wydaje mi się, że też w ogóle do naszego stylu grania, do naszej muzyki też pasują takie wnętrza, jak teraz wybraliśmy, a już dawno nie byliśmy w takiej, więc fajnie.

Jesteśmy ogólnie, wiesz, ugodowi, bardzo lubimy rozmawiać ze sobą, dogadywać się, właśnie jesteśmy otwarci. No to nie trwałby tyle ten zespół i też nie chcielibyśmy potem wrócić do współpracy, a my autentycznie bardzo chcemy. Nawet ostatnio mieliśmy taką długą pogadankę z menadżerem, co chcielibyśmy dokładnie zrobić, gdzie grać, jaką muzykę, kiedy wydać kolejny album. Jako kwiat. Może to jest dobry dowód na to, że my tak bardzo, bardzo lubimy razem współpracować, że już marzymy sobie i wyobrażamy, jak to będzie, co stworzymy i z czym wrócimy, jak wrócimy. I ja mam nawet napisane już dwie piosenki na powrót Kwiatu Jabłoni. Jest we mnie taka chęć bardzo, bardzo duża, tylko ta przerwa jest bardzo potrzebna, żeby stworzyć coś nowego i żeby właśnie ten ciąg dalszy mógł trwać jak najdłużej.

Oczywiście. Bo tak sobie myślę, że w tego typu sytuacjach też może dojść do takiej myśli nawet bez konsultowania się nawzajem. Mimo iż moim zdaniem na dobre i na złe zawsze będziecie kojarzeni i utożsamiani z Kwiatem Jabłoni. Że to jest ten projekt najpewniej. I super, bo to jest bardzo fajna rzecz. Ale pewnie mogą się pojawiać czasem takie myśli w głowie, że no dobra, a gdybym ja, którykolwiek z was, w sumie teraz już robię tylko solowe rzeczy, nie? Czy w waszych głowach coś takiego w ogóle kiełkowało? Tak. No, u mnie tak. Ja miałem takie myśli, a co by było, gdybyśmy nie wrócili w ogóle z Kwiatem? Jak bym się czuł wtedy? I to jest trudne pytanie. W sensie tak nawet psychologicznie, tak dla mnie tożsamościowo to jest trudne, bo my jednak z Kasią stworzyliśmy projekt naszego życia, chyba możemy tak to nazwać w zasadzie.

Jesteśmy ze sobą bardzo mocno związani. Też ten rodzaj pracy, jaki my stworzyliśmy taki, że to nie jesteśmy my tylko odpowiedzialni za siebie, ale mamy też zawsze tą drugą osobę, która może też coś od siebie powiedzieć, trochę zdjąć tej odpowiedzialności. Bardzo się tak wiesz, po prostu jest to duet, możemy się wspierać nawzajem. A jakby to było, żeby zupełnie być samemu, w sensie być liderem i brać całą tę odpowiedzialność. No, to jest ciekawe, myślę sobie o tym i tylko tyle powiem. No nie wiem, nie mam żadnych przemyśleń, żadnych wniosków jeszcze. Jest to trochę stresująca myśl w takim razie? Tak, trochę taka też o takim dorastaniu, dojrzewaniu, byciu odpowiedzialnym właśnie za siebie.

Oczywiście znam z Jackiem relację niezawodową, ale... Teraz ta relacja będzie głównie tylko oparta o to, czy my chcemy rzeczywiście się spotkać, czy chcemy rzeczywiście pójść na kawę, rzeczywiście pójść, nie wiem, obejrzeć film, czy cokolwiek. A na razie nasza współpraca, nasz kontakt, pomimo tego, że lubimy go, to w 90% polega na tym, że się widzimy, bo się musimy widzieć. Bo koncert, bo próba i tak dalej. No więc jestem ciekawa tego czasu takiego, wiesz, niezawodowego. No to ciekawie pokazuje też wasze charaktery różne w tej kwestii. Znowu jakaś taka bardzo tania psychologia, ale że macie różne podejścia do tego samego problemu. Że różnie się gdzieś tam ustawiacie wobec tego, co w sumie wspólnie ustaliliście i jest obiektywnie tak samo przez was rozumiane, że ta przerwa jest na dwa lata i tak dalej.

Że odchodzimy na chwilę do innych projektów, ale potem właśnie mamy takie coś w głowach zakotwiczone, Z tego, co słyszę teraz, co mówisz i jak rozmawiamy, to myślę, że ty bardziej, w sensie, że ty znacznie bardziej masz to ciążenie w kierunku centrum, w sensie Kwiatu Jabłoni. Ja mam tak, że myślę sobie czasami o tym, jakby to było zupełnie solowo grać, ale jednak myślę, że w obydwu naszych głowach ten Kwiat Jabłoni to jest coś takiego, do czego będziemy wracać, tak czy inaczej, że to nie znika. Teraz mi się zrodziło takie pytanie, a czy wasi rodzice mieli w tym jakieś, w sensie, coś powiedzieli, coś im się pomyślało? A propos przerwy? No bo jesteście też na końcu rodziną, nie? W sensie i też będziecie się widywać w takich konfiguracjach po prostu prywatnych.

To chyba takie, Jezu. Więc pewnie was to do jakiegoś stopnia może spotkać, ale może to nie będzie męczące. Czego życzę. Jestem bardzo ciekaw tego, jak my będziemy odbierani. Teraz sobie pomyślałem o Kubie Karasiu, który bardzo długo był Kubą z The Dumplings, a wydaje mi się, że już nie jest. On jest po prostu Kubą Karasiem. Tylko to zajęło parę lat. Dużo różnych projektów, dużo konfiguracji, to prawda. No. A u nas przez to, że... Natalia czy Paulina Przybysz już też nie są. No to ta z Sisters. No tak, ale to też już bardzo... To już lata, nie? A właśnie ciekaw jestem, jak to będzie u nas, bo no właśnie, tak jak mówimy, ta przerwa nie będzie trwała w nieskończoność. Więc pytanie, czy w tym czasie już uda nam się oderwać od wizerunku kwiatu. Ja myślę, że będę miał troszeczkę łatwiej, dlatego że ja chcę pójść w zupełnie inną muzę, w zupełnie inne środowisko.

Stary, graj w lustrach, nikt nie zauważy, że to nie on. Nikt w ogóle nie zauważy, że się zmienił DJ. No, więc też dlatego chciałbym mieć ksywę, po prostu. Zajebiście, nie no spoko, w sensie SNN, czemu nie? DJ mają tak pokręcone ksywy, że okej, czemu nie? I ona się zupełnie nie kojarzy, to trzeba przyznać. Otóż tak. Totalnie się nie kojarzy. Nie jest to, a nieważne, no po prostu tak, nie kojarzy się no. A potem będzie Kasia Wielkie G na Ficie. Jaką ty mogłabyś mieć ksywę? Moje przyjaciółki i moi znajomi od liceum mówią na mnie Sienki. Ale nie będę mieć takiej ksywy oczywiście. Masz faktycznie na Instagramie, nie? A tak, jestem Kasia Sienki faktycznie. Ale mówią po prostu Sienki do mnie. Ale nie, ja czuję, że nie potrzebuję może jakiegoś pseudonimu.

Dla mnie zawsze będziecie zespołem małej sceny, ale w tym dobrym absolutnie rozumieniu. Małego składu, nawet kurczę, przygotowując się sobie, słuchałem tych pierwszych singlis przed 8 lat. Tej kameralnej atmosfery, która sprawiła, że tak bardzo się spodobaliście. Jestem ciekaw, jaki jest wasz odbiór w takiej konfiguracji, bo to nie jest oczywiście pierwsza sytuacja, że jesteście większym bendem na scenie. Ale jestem ciekawy, jak do tego doszliście, żeby tak to sobie skonfigurować, żeby się powiększyć. Czy to właśnie była chęć takiej klamry, żeby to było coś po prostu większego, więc orkiestra, czy może jakoś inaczej? Tak, dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji się zapoznać z tą płytą, to są nagrania orkiestrowe, aż 34 muzyków na scenie i mamy zarówno taką w klasycznym, powiedziałabym, ujęciu orkiestrę, smyczki, dęte drewniane i tak dalej, ale do tego wszystkiego jest nasz rozrywkowy zespół, czyli jest i taka typowa rozrywkowa perkusja, gitara elektryczna, gitara basowa, a do tego wszystkiego jeszcze jest banjo i lira korbowa, która też jest bardzo charakterystyczna.

Więc jest to taki dla mnie total, maksimum. Kwiat Jabłoni, który już w zasadzie większego sobie po prostu nie wyobrażam i te aranżacje też są takie totalne. Mają bardzo dużo warstw, to są dużo dłuższe wersje tych utworów i są też dużo bardziej emocjonalne. Coś takiego ma orkiestra, że ona wyciąga dwa razy więcej emocji. Może nie bez powodu, właśnie w filmach używa się najczęściej muzyki orkiestrowej, bo tak jak ja nie mam zupełnie zwyczaju płakać podczas naszych utworów, no bez przesady. To podczas tych wykonań, słysząc orkiestrę, no miałam czasami problem, żeby po prostu się nie popłakać, naprawdę, żeby nie wybuchnąć płaczem, bo tyle emocji nagle znajduje się w tych utworach, które zostały zupełnie na nowo zaaranżowane. No więc chciałam tak najpierw zarysować, co to jest i teraz właściwie dlaczego.

Są melodyjne i są... Okazuje się, że rzeczywiście się dobrze do tego nadają, no po prostu. Zresztą my tak z roku na rok faktycznie poszerzaliśmy cały czas ten skład, bo zaczęliśmy od duetu, potem czwórka, szóstka, siódemka, piętnastka i to jest jakaś taka też naturalna konsekwencja tego, że lubimy grać z ludźmi, lubimy współpracę, ale my z Kasią mamy od czasu do czasu takie okazje, żeby zagrać w duecie na jakichś imprezach zamkniętych, jakichś takich sytuacjach. I ja to zawsze bardzo lubię. Bo bardzo lubię to, że my w zasadzie, pomimo tego, że teraz gramy w coraz większych składach, też jesteśmy samowystarczalni. Tak, tak, tak. Zawsze mnie to dziwi, jak wracamy do tego duetu i gramy te same piosenki. Aha, też to dobrze brzmi. Tak, tak, tak, no. Więc coś w tym jest, co powiedziałeś o tych małych salach.

I teraz czuję, że mogłabym więcej o tych właśnie relacjach, o rozstaniach, zejściach, o w ogóle byciu z drugim człowiekiem, śpiewać i po prostu o miłości. Chociaż to nie będzie jedyny temat. Będzie też trochę, zauważam, że jak piszę te teksty, no to sporo pobrzmiewa tam kwiatu jabłoni i nie ucieknę od tego. A wiele osób mi mówi, no Kasia, musisz szukać czegoś, co będzie nie jak kwiat jabłoni. Musisz znaleźć coś, co brzmi nie jak kwiat jabłoni. No i jest to ekstremalnie trudne, bo ja jestem z kwiatu jabłoni. Ja śpiewam jak śpiewam. Do tego wszystkiego połowa piosenek jest w tym zespole moja, połowa Jacka. Mam jakiś swój sposób prowadzenia melodii i tak dalej. Dlatego ja bardzo przy tej pracy nad płytą bardzo potrzebuję znowu kogoś do takiego duetu.

Bo mam właśnie bardzo dużo tych marzeń i bardzo dużo osób mnie muzycznie inspiruje. A z kim byś chciała pracować? No nie, no nie powiem, nie zdradzę teraz tak wszystkiego. A to powiedz mi, z kim byś chciała pracować, ale wiesz, że na przykład teraz z nim nie będziesz pracować? Taką wiesz, gwiazdkę jeszcze może dalej. Bo to rzeczywiście nie miałoby teraz to jakby żadnego sensu, ale Jezu, muzykiem, którego ja na maksa podziwiam jest skrzypek Mateusz Smoczyński z Atom Stream Quartet. Po prostu uwielbiam to, jak on gra, ale oczywiście nie będziemy teraz współpracować, bo to i on gra inną muzę, ja gram inną muzę i w ogóle jakby nie ma takiego powodu, żebyśmy teraz mieli współpracować, ale rzeczywiście to jest wow, to jest mój idol muzyczny. Wszystko, co on gra, to ja jestem zachwycona. Dobra, ale jeszcze chciałam odpowiedzieć, że po co mi to wszystko. Właśnie po to, żeby móc cały czas coś robić.

Totalnie najważniejsze rzeczy i kiedy zaczynasz widzieć, że to jest sens twojej pracy, to po prostu już ta skala kompletnie schodzi na dalszy plan i ja bym mogła teraz grać naprawdę w najmniejszych miejscach. Ważne, żebym ja się dobrze czuła. Jeszcze dodam, że były sytuacje w historii Kwiatu, że graliśmy na scenach bardzo dużych i mogło się to wydawać wielkim sukcesem, a ja się czułam okropnie i wspominam to i nie powtórzyłabym, nie wróciłabym do tych konkretnych koncertów za Chiny. W sensie nie chciałabym tego powtórzyć tylko dlatego, że coś się wydawało sukcesem. No po prostu nie są to ważne rzeczy ostatecznie. Ale, jeszcze kolejne, ale ciekawe, czy da się osiągnąć taki mindset i taki spokój, taki zen wewnętrzny, o jakim my mówimy, nie będąc wcześniej na tych dużych scenach.

Na wieki. Wasza twórczość i teraz też tak zobaczyłem, że wkładka jest do płyty we współpracy z Otwartymi Klatkami. Wy jesteście cały czas blisko tematów prozwierzęcych, proekologicznych. Pewnie zauważyliście, że w ciągu ostatniego roku, może trochę więcej, wyhamował trend ekologii. Nie wiem, czy wy to zauważyliście. Ja to z zewnątrz czasem to widzę. Czasem to widzę, czasem daje się to odczuć. Jestem ciekaw, czy wy macie coś takiego, czy dotarło to do was? Ja widzę, że od w zasadzie wybuchu wojny w Ukrainie i potem rozkręcenia się konfliktu na Bliskim Wschodzie, wydaje mi się, że właśnie kwestia katastrofy ekologicznej zeszła na drugi plan.

Po prostu to nadal istnieje, tylko ma teraz zmniejszą siłę przebicia. Też często słyszę ostatnio, że no zmniejsza się ten trend właśnie. Trend na weganizm, trend na bycie eko. Uważam, że to nie do końca jest trend. Oczywiście dla osób, które robiły to przez chwilę, to była może jakaś moda, ale jeżeli to zrozumiesz, weganizm, czy właśnie walkę o ekologię, o planetę, o środowisko, jeżeli rzeczywiście dogłębnie to zrozumiesz, to staje się to po prostu twoim światopoglądem i czymś, na czym ci emocjonalnie zależy i już przestaje działać coś w rodzaju trendu, bo właśnie trendy przemijają. Trendy są czymś powierzchownym, a jeżeli masz to głęboko w sobie, no to to nie znika i niezależnie od tego, Czemu się poświęca w publicznej uwadze uwagę?

I ja szczerze mówiąc nie wierzyłam w zeszłym roku, że to się uda przegłosować, ale jest przegłosowane i podpisane. Świetnie. To tak, to absolutnie jest na pewno krok w dobrą stronę i jeszcze wiele przed, więc to jest faktycznie coś, co się nie kończy. Ale ja jeszcze pozwolę sobie zapytać, bo piękne było, bardzo szeroko się poniosło i ja chciałbym też tutaj może pozdrowić, nie wiem, takich polityków jak pan Patryk Jaki, który się bardzo cieszył na twoją propozycję. Łososia z arbuza? Po prostu upieczonego arbuza. Rzeczywiście, dotknęło to Patryka Jakiego. Ja poproszę o coś, co mogłoby znowu podnieść ciśnienie prawidłowym politykom. Jaka potrawa z zieleniny jeszcze może powstać, którą ty jadasz i lubisz? Dawaj.

Ale on był i tutaj to jest ważny temat dla mnie, bo nie chciałabym już wchodzić w to, co można. Robić do jedzenia czego nie i co by było kontrowersyjne, bo tak naprawdę nigdy nie wiesz, jak się okazuje. Ale to, co jest dla mnie bardzo ciekawe w tej historii z arbuzem, ja uważam, że w ogóle można książkę napisać na ten temat. To, co jest ogromnie ciekawe, to to, że ja mogłam zobaczyć... Po co w ogóle się robi takie rzeczy? Bo przypominając całą historię, było tak, że w ogóle ta afera z Arbuzem była nakręcona rzeczywiście przez Patryka Jakiego, który wstawił ten fragment ze mną w formie takiej z jakąś śmieszną muzyczką i ze swoim komentarzem, takim bardzo skrajnie prawicowym. I potem w ogóle na moje konto przyszło bardzo dużo ludzi, którzy no wcześniej w ogóle mnie nie obserwowali, tylko po to, żeby tam hejtować i pisać, że jak ja tak mogę i to takie środowisko skrajnie prawicowe.

I w ostatecznym rozrachunku, na tym okropnym takim podziale, na tym, że ci ludzie się kłócili, Kasia Sienkiewicz. Ale powiedzenie dziel i rządź jest po prostu tutaj tak idealnie przedstawione, bo tutaj akurat ze sprawą Patryka Jakiego, który ostatecznie bardzo mi się przysłużył, podzielił moją widownię, ludzie się kłócili, a ja na tym ostatecznie zyskałam. I jeszcze raz powtórzę, w ogóle nie robiłam, tutaj nie miałam takiego planu, ale mogąc obserwować z zewnątrz, że jeżeli ludzi podzielisz, oni będą na siebie wściekli, będą na siebie napadać,

Nasze poglądy i zwykle jest pozytywna, to niekoniecznie musi być. A, a też ciekawe, że internet coś takiego robi, że przez to, że nie widzisz tych ludzi i na przykład często nie zdajesz... Ja widzę, ja chodzę do nich. A, a to przepraszam. Siedzę przed domem. To ty napisałeś... Przepraszam pana. Fajne? Ja pana kojarzę z komentarza na YouTubie. Tak, tak. Kojarzę, proszę pana. Ty napisałeś fajne, ogień, ogień. Bardzo panu dziękuję za to. Przez to, że ich nie widzisz, to sobie coś tam więcej wyobrażasz, a gdybyś dokładnie tych samych ludzi spotkał na ulicy i oni by to powiedzieli, to miało być takie... O Boże. Fajne, ogień, ogień? Naprawdę? Mówisz emotkami? Tak mówisz? Dlaczego? To bardzo dziwne. Dziwna sprawa. No więc nie polecam. Nie polecam się zastanawiać. Bardzo mnie zdziwiło, jak się dowiedziałem teraz, bo chyba nigdy wcześniej o tym nie rozmawialiśmy, że ty, Kasiu... Fajny ogień, ogień.

Fajny ogień, ogień, no. Cieszę się, że moje żarce tak po 30 sekundach lądują. Ej, to jest sukces, bo mogłyby nigdy nie wyglądawać, a to jest najczęstsza sytuacja. Tak, bo tak jak już mówiłam, ja się łatwo dekoncentruję, mogłam w ogóle nie usłyszeć twojego żartu. Mogłeś w ogóle nie usłyszeć. No Kasi raz doleciał żart, przepraszam, tylko szybko odrzuć czerwę. Dawaj, dawaj. Podobie. Nie. Jaki, pamiętasz? Tak, ale nie mogę go, nie. Powiedz, no weź. Sorry. Ale nie zrób z tego rolki. Okej. No słowo, nie zrobię z tego rolki. Ale ten taki o Giewoncie? No. To po tygodniu było. Ale to było tydzień po, ja leżę w łóżku, już zasypiam i nagle zaczęłam się śmiać, bo zrozumiałam żart. Żart był taki, że wychodzi Baca, dlaczego ja nie jestem dobra w odpowiadanie żartów, ale szybko mówiąc, wychodzi Baca przed chatę, wyciąga się i staje przed ścianą gór, staje przed Giewontem i krzyczy LA, a echo do niego wraca LA.

I dopiero tydzień? To ty zajebistym jesteś muzykiem, jak tydzień potrzebujesz. Dzięki. Okej, nie ma problemu. Ale że złapałam, no dziwne. Ale złapałaś. Tak, tak, tak. Okej, to piękne. Ale jeszcze szybko wracając, chciałam powiedzieć już dawno temu, że właśnie to będzie największym problemem, jak z Jackiem przestaniemy na jakiś czas razem chodzić na wywiadzie. Brak żartów. Że ja po prostu, po pierwsze będę sama opowiadać żarty, a po drugie niestety będę bardzo często zapominać, jakie było pytanie, bo ja się tak łatwo dekoncentruję. Pin do karty. I połowa pytań jest tak, że ty mówisz, i to jest klasyk we wszystkich wywiadach, ja wtedy patrzę na Jacka i Jacek wie, że on musi zacząć odpowiadać, bo dopiero ja wnioskuję, jakie było pytanie z jego odpowiedzi. ADHD czy coś takiego? Nie, co ty? Po prostu nie lubisz moich pytań. Bardzo lubię właśnie.

No to masa osób, między innymi Billie Eilish chociażby, odbierając nagrody wypowiadali się politycznie, bo... Oni nie są odcięci, oni nie robią tylko piosenek tylko po to, żeby potańczyć. Oni żyją też w tym świecie. Przeraża ich to, co się dzieje na przykład, no to, co się dzieje obecnie w Stanach. I chcą też o tym powiedzieć, bo sztuka jest emocjonalna. A zatem ci artyści są emocjonalni, chcą mówić o swoich emocjach, a nasze emocje często wiążą się z tym, co się dzieje w kraju. I szczerze mówiąc, nie rozumiem tego dużego takiego oburzenia właśnie, że nie, po co mieszać muzykę. No bo wiesz, potem ktoś ci napisze i pewnie może tutaj tak będzie, że No bo oni to tacy są wiesz, i to XYZ cokolwiek, że ktoś ci napisze coś, nie? Albo że ktoś mniej przyjdzie na... No bo to często wraca do takiego bardzo słynnego przykładu, jak to Michael Jordan...

Powiedział, że Republikanie noszą też buty po tym, jak nie poparł któregoś kandydata, nie w prezydenckich wyborach, ale w jakichś tam prawyborach, czy w czymś takim w Stanach. Powiedział, no ale Republikanie też noszą buty. Ja nie chcę, żeby Republikanie, czyli nie poparł jakiegoś demokratycznego kandydata, nie chcę, żeby jakaś duża część społeczeństwa odwróciła się ode mnie plecami. Mi się wydaje, że w ogóle ten zarzut upolitycznienia muzyki, przynajmniej w Polsce, może się brać z tego, że żyjemy w takim społeczeństwie bardzo mocno spolaryzowanym politycznie i jest jednak takie przekonanie, że jeżeli ty już coś mówisz o polityce i się okazuje, o na przykład masz lewicowe poglądy, to znaczy, że popierasz jakąś partię, a to już jest sprzedanie się, to już jest po prostu wiecie partyjny pionek i myślę, że stąd się to bierze.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.