Kwiat Jabłoni: OSTATNI taki WYWIAD
Kasia i Jacek Sienkiewicz, czyli zespół Kwiat Jabłoni ostatni raz przed planowaną dłuższą przerwą w działalności zespołu pojawili się z Impo, a ja przez dwie godziny namawiam ich, by się nie rozchodzili. https://www.instagram.com/karolpaciorek/
Czy decyzja o przerwie w działalności Kwiatu Jabłoni jest waszą ostateczną decyzją i to właśnie tę odpowiedź wam zaznaczyć? To co? Nawet nie przeszło mi przez głowę to, wiesz, że Kwiatu Jabłoni mogłoby już nigdy nie być, że to mogłoby nie wrócić. U mnie tak. Ja miałem takie myśli, a co by było, gdybyśmy nie wrócili w ogóle z Kwiatem? Jak bym się czuł wtedy? I to jest trudne pytanie. Coś takiego ma orkiestra, że ona wyciąga dwa razy więcej emocji, może nie bez powodu, właśnie w filmach używa się najczęściej muzyki orkiestrowej, bo tak jak ja nie mam zupełnie zwyczaju płakać podczas naszych utworów, no bez przesady, to podczas tych wykonań słysząc orkiestrę, no miałam czasami problem, żeby po prostu się nie popłakać, naprawdę, żeby nie wybuchnąć płaczem.
O, to wspaniale. To wedle e-biletu przynajmniej, czy tam jakiejś innej strony, na którą dzisiaj rano wchodziłem. Więc pewnie jak to moi mili oglądacie, to albo już zostały, albo ja wykupiłem wszystkie miejsca w pierwszym rzędzie. I teraz sprzedaję już dwa razy. Będziesz zmieniał miejsca po prostu co dwa numery. Teraz może po tej stronie. Także gratuluję bardzo, bo to jest też piękne osiągnięcie, żeby się już praktycznie wyprzedać przed taką trasą. Choćby, jak sobie patrzyłem na to, to nieustannie od tych... Siedmiu lat? Jak jesteście na scenie? Nie, więcej. O siedem, siedem, osiem. Dokładnie osiem lat temu wydaliśmy pierwszą piosenkę, tak mając zero subskrybentów na kanale, wiesz, od zera. To nieustannie, kurczę, bardzo równo przeciąga cię publiczność i to jest moim zdaniem duże osiągnięcie już przez te osiem lat.
Dwa i dwa, więc w sumie taki torwar też by się udało jakby liczebnie. Byliby ludzie zainteresowani, ale ja czuję, że to nie wyraziłoby wtedy tego projektu tak jak chcemy. Ja też myślę, że to była trochę odpowiedź na głosy naszych słuchaczy, to, że poszliśmy już w taką stronę, bo my jesteśmy po dwóch trasach halowych. I to były naprawdę duże wydarzenia z zaplanowanym show, tam się dużo działo na tej scenie, ale też to się wiązało ze staniem w tłumie. I mamy też masę takich słuchaczy, którzy wcale nie chcą się pojawić na takim wydarzeniu, bo to ich przytłacza. Są starsi ludzie, tak jak ja na przykład. Dokładnie, wiesz, sam wiesz. Wiem doskonale, ja już kupuję bilety tylko na trybuny praktycznie, naprawdę. No, ale tak szczerze, to my z Kasią byliśmy ze dwa lata temu na koncercie właśnie na Torwarze i po dwóch godzinach wyszliśmy, bo po prostu mnie plecy bolały za głośno.
No takie przerwy są po prostu potrzebne. Ale też żeby odpocząć. Tak mi się wydaje. Po prostu wiesz, zrobić jakieś swoje rzeczy, odpocząć też od naszej współpracy, bo wydaje mi się, że no właśnie, my jesteśmy bardzo intensywnie na siebie nastawieni od 8 lat, nie? Więc to też jest na pewno to. Ale wracając do tego pytania w związku z IGO i z Bazem Astralem... A czemu jakby były dwa Jacki, to by się nie udało? A bo w ogóle to nie poszło do przodu, kurde. Wiesz co, może grajmy? A może nie? To nie jest takie dobre w sumie. Nie, to może... A może idziemy na squasha? O! Nie ukrywam, mogłoby tak coś się skończyć, ale właśnie wydaje mi się, że Bazastral i Igo poszli po prostu w różne strony i widać, że oni się umacniają w tym, że oni się już dobrze czują po prostu w tych odsłonach swoich.
A wydaje mi się, że my chcemy z Kasią poeksperymentować, ale nie czujemy, że formuła Kwiat Jabłoni się już wyczerpała. Chcielibyśmy jeszcze to pociągnąć. Ale jestem bardzo ciekaw, jak to wszystko będzie w naszych głowach, powiedzmy za rok, za dwa lata. Jak popróbujemy sobie tych naszych ścieżek. Zobaczymy wtedy jak będziemy o tym wszystkim myśleć. Przeniesiemy nowe inspiracje tak naprawdę muzyczne. Moim zdaniem nauczymy się dużo. Czyli co? Dwa lata? Dla mnie maksymalnie. Nie chcę dłużej. Ja uważam, że to ciężko teraz tak wróżyć. To wszystko zależy od tego, jak nam się porozwijają te nasze kariery solowe. Jestem ciekaw, bo też wydaje mi się, że... Ale ja nie chcę dłużej, jak coś. Czyli dwa lata. I to będzie wasza wspólna decyzja, tak? Nie, no absolutnie tak, jak Jacek będzie chciał, wiadomo.
Oczywiście znam z Jackiem relację niezawodową, ale... Teraz ta relacja będzie głównie tylko oparta o to, czy my chcemy rzeczywiście się spotkać, czy chcemy rzeczywiście pójść na kawę, rzeczywiście pójść, nie wiem, obejrzeć film, czy cokolwiek. A na razie nasza współpraca, nasz kontakt, pomimo tego, że lubimy go, to w 90% polega na tym, że się widzimy, bo się musimy widzieć. Bo koncert, bo próba i tak dalej. No więc jestem ciekawa tego czasu takiego, wiesz, niezawodowego. No to ciekawie pokazuje też wasze charaktery różne w tej kwestii. Znowu jakaś taka bardzo tania psychologia, ale że macie różne podejścia do tego samego problemu. Że różnie się gdzieś tam ustawiacie wobec tego, co w sumie wspólnie ustaliliście i jest obiektywnie tak samo przez was rozumiane, że ta przerwa jest na dwa lata i tak dalej.
Więc jest to taki dla mnie total, maksimum. Kwiat Jabłoni, który już w zasadzie większego sobie po prostu nie wyobrażam i te aranżacje też są takie totalne. Mają bardzo dużo warstw, to są dużo dłuższe wersje tych utworów i są też dużo bardziej emocjonalne. Coś takiego ma orkiestra, że ona wyciąga dwa razy więcej emocji. Może nie bez powodu, właśnie w filmach używa się najczęściej muzyki orkiestrowej, bo tak jak ja nie mam zupełnie zwyczaju płakać podczas naszych utworów, no bez przesady. To podczas tych wykonań, słysząc orkiestrę, no miałam czasami problem, żeby po prostu się nie popłakać, naprawdę, żeby nie wybuchnąć płaczem, bo tyle emocji nagle znajduje się w tych utworach, które zostały zupełnie na nowo zaaranżowane. No więc chciałam tak najpierw zarysować, co to jest i teraz właściwie dlaczego.
Bo przesilenia są cykliczne. Nie wiadomo. Dlatego. Tak, wiadomo. Karol, Karol, nie wzbudzaj niepokoju. Niepotrzebny niepokój. Niepotrzebny egzamin. Wszystko będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze. Wszyscy będą szczęśliwi. Przesilenia są cykliczne, tak? Dlatego też nie wyobrażam sobie, żeby po takim maksymalnym projekcie, że kiedy wrócimy, żeby to nie było coś innego niż właśnie duetowe granie. Duetowe granie wydaje mi się naturalną konsekwencją kolejnego po prostu projektu po takim maksimum. Też tak to rozumiałem. Też dla mnie byłoby to najbardziej naturalne. Oczywiście będzie jak będzie. Dwa lata to jest sporo czasu. Może po prostu zrobić elektroniczną muzykę. Nie wiadomo. Będziecie razem grać w lustrach. To też by było ciekawe.
Kwiat Jabłoni w lustrach. Dobrze, już kończę. Ale w ogóle fajna jest formuła wywiadu taka, że ja tak cały czas próbuję, ale naprawdę, wrócimy, przyrzekam. I to będzie za dwa lata, a ty, dobrze, zobaczymy. Tak, to się okaże. Bardzo, bardzo, bardzo trudno jest mi tak zupełnie szczerze uwierzyć w to, że moglibyście nie wrócić. Więc ja sobie robię... żarty? Trochę? No wiem, wiem. Trochę. Poza tym, wiecie, no... Ale poza tym, trochę próbuję też z was wyciągnąć coś nowego, niż to, co już było w innej chwili. Też mi się wydaje, że oczywiście my teraz... Mamy to, co mamy w głowach, natomiast to, co teraz padło jakoś, że to są te dwa lata, powiedzmy teraz roboczo przyjmijmy, to jest kupa czasu.
No oczywiście, że tak. Każdy tak mówi, kto już musi jechać na wakacje do Mielna. Wiadomo. To jest też taki wewnętrzny... Czy to jest porażka? Czy to jest okej? Czy w ogóle takie myśli wam się kołaczą w głowie? Mi się to skojarzyło z taką sytuacją. To był chyba mój pierwszy DJ set w życiu. To było ze dwa lata temu. Grałem jako taki przerywnik między koncertami właśnie w Mielnie. Na festiwalu Hippiza. Świetny w ogóle festiwal. Okazuje się, że Mielno było kiedyś kolebką dzieci kwiatów polskich, że tam właśnie kultura taka kwitła. Z kwiatem też tam graliśmy. Tak, tak. I festiwal hipiza nawiązuje do tych korzeni. W każdym razie rozmawiałem tam z takim panem, który chyba był od techniki i robił jakieś takie rzeczy na miejscu.
Dwa razy bardziej, żeby wszystko właśnie było... Bardzo duże, żeby świetnie wyglądało, żeby to było takie nierzeczywiste i że dopiero wtedy, kiedy możemy pokazać na przykład na Instagramie czy TikToku, że coś było takie wielkie, że była wielka kolejka, to, że znaczy, że to jest wielki sukces. A ostatecznie to, co ja najlepiej wspominam w Kwiecie Jabłoni, no to nie to, czy przyszło wiele osób, tylko jak ja się po prostu czułam z zespołem na scenie, Czy mieliśmy fajny dzień? Czy były fajne osoby na widowni? To, że widzę na przykład na widowni cały czas w pierwszych rzędach są te same twarze, no to jest dla mnie bardzo ważne, że ja znam tych ludzi, że widzę, że oni mi dobrze życzą, że się uśmiechają, że mogę chwycić kontakt wzrokowy z widownią, że potem oni podchodzą do nas po koncertach i mówią, wasza muzyka pomogła nam poradzić sobie z depresją, pomogła mi w najtrudniejszych sytuacjach, pomogła mi poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby.
Jezu. Wojdyło. To nie jest Maja, to jest Pani Ewa Wojdyło. Pani Ewa Wojdyło, byłem na jej wykładzie i ona właśnie powiedziała o tym, że my się często zachowujemy, znaczy, że w ogóle generalnie tak mamy jako ludzie, że się zachowujemy jak pierwszy człowiek na świecie. Może ktoś nam powiedzieć na przykład, nie wchodź w te sytuacje, nie wchodź w te relacje, to nie będzie dla ciebie dobre, ale dopóki ty się tam sam nie sparzysz, to nie skumasz. I trochę podobnie jest chyba z tą karierą, że jak już jesteś na tych dużych scenach, jak już osiągniesz coś, co wcześniej myślałeś, że to jest twój sukces, to jest to, do czego dążysz, to się okazuje, że może to szczęście jest chyba nie do końca w tej ilości, tylko właśnie w jakości, w ludziach, w emocjach. Albo w ogóle nie tu. Może w ogóle gdzieś po prostu na wsi w domku, nie?
Tak. Pani Ewa Wojduło ma taki zwrot, którego, a chyba jej matka wobec niej używała. I on jest bardzo, bardzo uczący. Kiedy ona coś źle zrobiła za młodu i było z tego powodu głupio. Na przykład weszła w jakiś związek, a ten związek był... Coś w tym gusie, że jakby sparzyła się po raz, jakby coś zrobiła nie tak. Tutaj mama mówiła, że no ale przecież ty żyjesz pierwszy raz, nie? Nie żyjesz dziesiąty raz, nie jest twoje dziesiąte życie, nie jesteś zreinkarnowana, jakby z pamięcią jakąś tam wbudowaną i już powinnaś wszystko wiedzieć. No nie no, robisz to pierwszy raz. Sztuką jest nie robić tego pięć razy. Mówmy się, powielanie błędów się zdarza nam wszystkim. I to też czegoś uczy. Tak, i to też czegoś uczy. Sztuką jest, żeby wyjść z tego i się czegoś nauczyć, a nie tkwić w tym schemacie na...
A jak? Filozofia muzyki. Filozofia starożytna i średniowieczna. Tak. I tyle. Tak, tak. To są te dwie rzeczy. To są dwa kursy, które wykładasz na Kolegium Nauk Humanistycznych i Języków Obcych. W Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. Tak jest. Dla muzyków. Dla muzyków, tak. Ale rozumiem, że ta historia, przepraszam, filozofia starożytna i średniowieczna to jest historia muzyki starożytnej i średniowiecznej. Nie, po prostu w filozofii starożytnej i średniowiecznej. Opowiedz trochę o tym. No mam wykłady we wtorki o 11.30. Ja skończyłem studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim i przez parę lat miałem taką wizję, że po prostu im dłużej się zajmuję tylko muzyką, tym bardziej ta wiedza będzie mi wyparowywać, więc...
Trochę się tego bałem, że coś, co było moją pasją, po prostu mi w którymś momencie zaniknie. I nagle z nieba mi spadła propozycja od umwcu, żeby prowadzić online dwa fakultety z filozofii. I oczywiście, że się strasznie stresowałem na początku, bo jednak jestem tylko magistrem, a nie poszedłem dalej na doktorat i tak dalej. Ale dzięki temu, że prowadzę te kursy, Po pierwsze też zobaczyłem, że jednak sporo wiem i to też jest fajnie tak się z tym skonfrontować. To jest dla pierwszego roku? Nie, dla wszystkich. A, bo to jest fakultet. Tak i na licencjackich i na magisterskich możesz sobie dobrać takie przedmioty. A po drugie też ja się na maksa dużo uczę, bo poza tym, że mam jakąś podstawę, którą muszę wykładać, to jeszcze mi przychodzą jakieś pytania.
Chociaż oczywiście są ludzie, którzy nie zaliczają i muszą przyjść na poprawkowy termin, ale nie jest ich jakoś bardzo dużo. A co jest na egzaminie z filozofii średniowiecznej i antycznej? W sensie, jakie zagadnienia? Tak, no. Zaczynamy, w ogóle to jest taki sobie pomysł wymyśliłem, że obydwa kursy zaczynam od tekstu narodziny tragedii z ducha muzyki Fryderyka Niczego i opowiadam o postaci Apolla i Dionizosa i to są takie dwa przeciwstawne rodzaje wrażliwości estetycznej w starożytnej Grecji. Które no potem wraz z rozwojem kultury europejskiej moim zdaniem cały czas działają, napędzają się nawzajem i można zauważyć te wrażliwości w różnych przejawach.
Raz, dwa, trzy, cztery. Ktoś to liczy poza mną. Pięć, sześć. Siedem jest Kasi, no to musi być w takim razie jeden więcej. Chyba. Nie, ale było minęło, jesteście podwójnie. No ale ja jestem podwójnie wodnowa, no czasami to się miesza. Okej. To pytanie, które... Ja jestem autorem, było minęło też? Nie. Też jesteś pisany, tak jak ja jestem. Było minęło, jesteście razem, no. I Nikodem Dybiński. Tak jak Widzi Zima jest Kasia i Antoni Wojnar. Tak jest. I to pytanie, które mi przyszło zaraz, ono jest bardzo głupie. Klasycznie, z góry przepraszam. Czy, no bo macie piosenki, które są bardzo, bardzo popularne i macie piosenki, które są bardzo popularne.
Tak, to jest cały czas z tyłu głowy, absolutnie. To jest zajebiste, że np. jak wydajemy płytę, to musi być porówno tych utworów. I nawet to nie jest tak, że o tym gadamy i np. że są jakieś przepychanki, tylko mamy wrażenie, że każdy z nas to zakłada, że chce, żeby na tej płycie było w miarę porówno, nawet jak jest nieparzysta ilość. I też dlatego to liczyłam, bo chciałam sprawdzić, czy jest sprawiedliwie, czy jest porówno na tej płycie ilość piosenek. My do tego stopnia, mam wrażenie, Jacek, czasami pociągamy Te myśl, żeby było sprawiedliwie, że jak wstawiamy... Pamiętam, że ostatnio wstawialiśmy film, właśnie nagranie z Otrębusów, nagranie na żywo z orkiestrą. Dwa takie wideoklipy nagrania, rejestracja na żywo tych utworów.
Są dwa. Jest niemożliwe i jest dziś późno pójdę spać. I jak już na niemożliwe... Jacek był okładką w miniaturze? Tak. To potem było, żeby było sprawiedliwie, to ja muszę być w drugiej. W zasadzie tak prowadzimy koncerty, że staramy się mniej więcej mówić podobne ilości rzeczy, że nie jest tak, że jedno z nas prowadzi, a drugie tylko gra i śpiewa, tylko jest to mniej więcej porówno. Żeby się zawsze podzielić. I my mamy, kurde, tak chyba w naturze. Po prostu czujemy, że to jest nasz wspólny projekt, więc żadne z nas też nie powinno się poczuć jakoś, wiesz, po prostu stłamszone w tym drugim. Ale ja mam wrażenie, że nawet to przeszło tutaj na naszych menadżerów, którzy właśnie potrafią powiedzieć, o tam Kasia, ostatnio dużo było Jacka na kanale nadawczym na Instagramie, ty coś nagraj, żeby było porówno.
Ponieważ ja bym też chciała polecieć do Tajlandii, więc widzisz, polecimy razem. Do Tajlandii bym chciała polecieć, pomimo tego, że ja generalnie dużo bardziej lubię spędzać czas w Polsce, niż gdziekolwiek indziej. Nie wiem dlaczego, tak mi się porobiło. Kiedyś bardzo lubiłam podróżować. A od kilku lat, może właśnie dlatego, że tak dużo jeździmy, koncertujemy i zmieniamy ciągle miejsca, to ja poszukuję rzeczy, które po prostu znam. Najbardziej lubię pojechać na wieś, siedzieć tam przynajmniej te dwa tygodnie, żeby tak wszystko było tak samo, żeby znaleźć jakąś rutynę, spokój. Polska wieś, Mazury, Suwalszczyzna. Bardzo lubię też polskie miasta zwiedzać. Uwielbiam. Polska jest tak... Z jednej strony jest bardzo doceniona, jeżeli chodzi o turystykę, ale ja widzę, że często jak rozmawiam ze znajomymi, to oni nie mają świadomości, ile tu jest do zwiedzania.
I dlatego, że to przeżyłam, to lepiej rozumiem to, co teraz ludzie robią, jak przychodzą na przykład, no naprawdę na nasze koncerty dużo wcześniej i czekają tam i potrafią czekać też na przykład na festiwalach właśnie, stać na poprzednich zespołach po to, żeby nas usłyszeć. To jest... Znaczy to... Po prostu wiem, ile... Jak bardzo trzeba chcieć. I ogromnie to doceniam. Tak, tak. To jest absolutnie piękne, ale to jednak robiło się... Już tego nie robię, tak, oczywiście. Teraz z Jackiem właśnie poszliśmy na, co to było, Dave Matthews Band, no to staliśmy gdzieś tam... Gdzie byliście na Dave Matthews Band? Na Torwarze. Oni grali w tym roku? W zeszłym roku. Nie, to było... To wyglądało kompletnie inaczej. Ja też byłem na tym koncercie, dwa lata temu, dwa, trzy lata temu. Okej, musieliśmy grać w zeszłym roku, coś mi ominęło. Ale o tyle wyglądało to kompletnie inaczej, bo my przyszliśmy oczywiście trochę spóźnieni.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kasia i Jacek Sienkiewicz, czyli zespół Kwiat Jabłoni ostatni raz przed planowaną dłuższą przerwą w działalności zespołu pojawili się z Impo, a ja przez dwie godziny namawiam ich, by się nie rozchodzili.
https://www.instagram.com/karolpaciorek/