Mentionsy Mentionsy
Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo

Hrabia Monte Christo. 40. Prezentacja

27.07.2025 ·31 min 3 s

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

— rzekł Albert. — W gabinecie mojego ojca jest gdzieś drzewo genealogiczne, które to nam może objaśnić. Napisałem do niego kiedyś uwagi, które mocno by zbudowały panów Hozier'a i Jacquorta. Teraz już się nad tym nie zastanawiam, ale wyznam panu, bo to należy do zakresu moich obowiązków jako przewodnika, że za obecnego ludowego rządu zaczynają znowu interesować się bardzo tymi rzeczami. Cóż, zdaje mi się, że wasz rząd mógłby wybrać ze swojej przeszłości coś lepszego niż te dwie tabliczki, które widział na waszych pomnikach, a które nie mają żadnego sensu z punktu widzenia heraldyki. Ale pan Albercie zwrócił się hrabia do morserfa. Masz więcej szczęścia niż twój rząd, bo herb twój jest naprawdę piękny i przemawia do wyobraźni.

— odpowiedziała hrabina. Monte Christo skłonił się w milczeniu, a ukłon ten mógł ujść za zgodę. — Nie zatrzymuję więc pana — rzekła hrabina — bo nie chciałabym, aby moja wdzięczność stała się natrętna lub nietaktowna. — Panie hrabio — odezwał się Albert — jeśli pozwolisz, chciałbym ci się w Paryżu zrewanżować za pańską uprzejmość w Rzymie i oddać ci na usługi mój powóz, póki nie będziesz miał pan własnych. — Dziękuję stokrotnie, panie Albercie — rzekł Monte Christo. — Spodziewam się jednak, że Bertuccio wykorzystał należycie te cztery i pół godziny, jakie mu zostawiłem. I że w bramie zastanę już mój własny powóz. Albert, obznajomiony ze sposobem życia hrabiego, nie dziwił się niczemu.

Chciał tylko sprawdzić, w jaki sposób wykonano jego rozkazy. Towarzyszył mu więc do drzwi pałacu. Hrabia nie mylił się. Gdy tylko weszli do przedpokoju, ten sam lokaj co w Rzymie przyniósł dwóm przyjaciołom bilet wizytowy Monte Christo. Wybiegł przed kolumnadę, także kiedy znakomity podróżny wyszedł na podest przed drzwiami, powóz już na niego czekał. Był to ekwipaż z warsztatu Kellera, a zaprzężone konie były to te, których Drake, jak głosiła plotka, nie chciał sprzedać poprzedniego dnia za 18 tysięcy franków. Panie Albercie, rzekł Monte Christo, nie zapraszam Cię do siebie, gdyż mógłbym Panu pokazać tylko naprędce urządzony dom, a jak Pan wiesz, mam ustalone zdanie o improwizacjach i chciałbym je zachować.

Jego maniery są zachwycające, rzekła hrabina, sądząc przynajmniej z tego, co mogłam spostrzec przez tych kilka chwil, które u nas zabawił. O tak, mamo, wśród ludzi, których znam, a pochodzących z najwytworniejszej szlachty w Europie, to znaczy francuskiej, hiszpańskiej i niemieckiej, jego dystynkcja nie ma sobie równej. Hrabina zastanawiała się przez chwilę i po krótkim wahaniu podjęła. Widziałeś, kochany Albercie? Chcę cię o to zapytać jako matka, rozumiesz? Widziałeś hrabiego de Monte Christo w jego własnym domu? Jest inteligentny, obyty. Masz więcej intuicji niż twoi rówieśnicy. Sądzisz, że hrabia jest rzeczywiście tym, na kogo wygląda? A na kogoż on wygląda?

Sam mówiłeś przed chwilą, że na prawdziwego magnata. Mówiłem, mamo, że go za takiego uważają. Ale co ty o tym myślisz, Albercie? Przyznam się, że nie mam o nim sprecyzowanego zdania. Sądzę, że jest Maltańczykiem. Nie pytam o jego pochodzenie, pytam o to, jaki jest. A, to zupełnie inna rzecz. Widziałem w nim tyle dziwnych cech, że skoro mam ci, mamo, powiedzieć, co o tym myślę, wyznam, że uważałbym go chętnie za jednego z bohaterów Byrona, Którego nieszczęście napiętnowało swoim fatalnym znamieniem. Jakiś Manfred, Lara albo Werder. Jeden z tych potomków starożytnego rodu, który wyzuci z ojcowskiego spadku, znajdują sobie własną fortunę, siłą swego awanturniczego geniuszu, który stawia ich ponad sprawami społeczeństwa.

Nie ma ani jednej srebrnej nitki we włosach, a na jego czole, choć bladym, nie widać ani jednej zmarszczki. To nie tylko organizm żywotny, ale do tego jeszcze młody. Hrabina opuściła głowę, jakby pod ciężarem gorzkich myśli. – I ten człowiek okazuje ci przyjaźń? – odezwała się z nerwowym drgnieniem. – Tak mi się przynajmniej zdaje. – A ty? Ty też go polubiłeś? – Bardzo mi przypadł do gustu. Cokolwiek by o tym mówił Frans, który chciał mi wmówić, że hrabia wrócił z tamtego świata. Hrabina drgnęła z przerażeniem. – Albercie – rzekła z trudem – mówiłam ci tyle razy, abyś ostrożnie zawierał nowe znajomości. Teraz jesteś już mężczyzną i mógłbyś mi sam udzielać rad, a jednak powtarzam – bądź ostrożny.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.