Hrabia Monte Christo. 110. Pokuta
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Zszedł po znanych nam schodach. Gdy wszedł, Nortier słuchał uważnie i znało się serdecznie słów księdza Bussoniego, jak zawsze spokojnego i zimnego. Spostrzegłszy księdza, Wilfor uniósł rękę do czoła. Przeszłość stanęła mu przed oczyma, napływając jak fala spieniona gniewem. Przypomniał sobie swoją wizytę u księdza na drugi dzień po obiedzie w hotel i wizytę, jaką złożył u widomu ksiądz po śmierci Walentiny. – O, ksiądz tutaj! – rzekł. – Czy ksiądz zawsze przychodzi razem ze śmiercią? Busoni wstał. Widząc zmienione rysy prokuratora, dziko błyszczące oczy, domyślił się, że zapewne scena w sądzie już się odbyła, ale nic więcej nie wiedział.
— Przyszedłem tu wtedy pomodlić się za pańską córkę — odpowiedział. — A dziś? — Przychodzę powiedzieć panu, że zapłaciłeś mi już swój dług i że od tej chwili zacznę prosić Boga, aby jak i ja poprzestał na tym. — Boże! — zawołał Wilfor, cofając się nagle z trwogą. — Ten głos! To nie jest głos księdza Busoniego! — A nie! Ksiądz zdarł perukę z tonsurą i potrząsnął głową. Na ramiona opadły mu długie czarne włosy i okoliły męską twarz. — To twarz pana de Monte Christo! — zawołał Wilfor, spoglądając nieprzytomnymi oczyma. Nie, jeszcze nie to, panie prokuratorze.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!