Hrabia Monte Christo. 10. Gabinecik w Tuileriach
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Jakkolwiek Ludwik XVIII był człowiekiem dowcipnym, lubił banalne żarciki. Czy najjaśniejszy Pan nie raczyłby posłać, ot tak, aby uspokoić wiernego sługę, kilku zaufanych ludzi do Langwecji, Prowansji i Delfinatu, aby przekonali się o nastrojach wśród tamtejszej ludności? — Canimus surdis — odrzekł król, nie przestając robić notatek na marginesie Horacego. — Sir — odpowiedział Dworak z uśmiechem, udając, że zrozumiał chemistycznego poetę z Wenuzji — wasza królewska mość ma zapewne słuszność, polegając na poddanych, ale obawiam się, że nie mylę się całkiem, spodziewając się jakichś rozpaczliwych prób. — Z czyjej strony? — Ze strony Bonapartego, a przynajmniej jego stronników.
Brawo, trafiłeś pan. Musi tam być raport ministra policji z wczorajszą datą. O, ale proszę, oto i pan. Dandre we własnej osobie. — Powiedziałeś wszak, że to pan Dandre? — zwrócił się król do kamerdynera, który właśnie zaanonsował ministra policji. — Tak, najjaśniejszy panie, pan Baron Dandre — powtórzył kamerdyner. — Słusznie. — Baron — podjął Ludwik z niemal niedostrzegalnym uśmiechem. — Niech pan wejdzie, baronie, i opowie hrabiemu wszystko, co tylko wiesz nowego o panu Bonapartem. — Nie kryj nic przed nami, choćby sytuacja była najcięższa. Przekonajmy się, czy wyspa Elba jest wulkanem, z którego wybuchnie wojna gorąca i sroga? Bella, horida bella?
Pan Dondre zakobysał się z gracją, wsparty dłońmi o oparcie fotela. Czy najjaśniejszy pan, rzekł? Czy raczył przejrzeć raport wczorajszy? Tak, ale powtórz pan to sam hrabiemu, co tam było, bo może go nie znaleźć. No powiedz mu, co uzurpator robi na wyspie? — Panie hrabio — rzekł baron — wszyscy wierni słudzy jego królewskiej mości powinni się cieszyć z najświeższych nowin dochodzących z Elby. Bonaparte — tu spojrzał na Ludwika XVIII, który zajęty swójmi notatkami ani się obejrzał — Bonaparte — mówił dalej baron — nudzi się śmiertelnie. Spędza całe dni na doglądaniu pracy górników w Porto Longone. — I co rusz się drapie, aby się trochę rozerwać?
Tak, tak, ale wróćmy do spisku. Najjaśniejszy panie, obawiam się, że to nie spisek, to prawdziwe sprzysiężenie. Zamach w tym czasie, rzekł Ludwik XVIII z uśmiechem, łatwo zaplanować, ale trudniej doprowadzić do skutku, choćby dlatego tylko, że odzyskawszy niemalże wczoraj tron naszych przodków, czujnym okiem spoglądamy zarówno na przeszłość, jak na teraźniejszość i przyszłość. Od 10 miesięcy moi ministrowie wzmacniają straż nad brzegami Morza Śródziemnego. Gdyby Bonaparte wylądował w Neapolu, cała koalicja zerwałaby się na równe nogi, zanim by doszedł do Piombino. Gdyby wylądował w Toskanii, wysiadłby na wrogą mu ziemię.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!