Mentionsy Mentionsy
Historie potłuczone
Historie potłuczone

O Nadii, co 21 lat czekała

18.01.2026 ·26 min 47 s

O rzeczywistości lat 80, trudach życia i nadziei.

Myślę, że w tej też widać jeszcze taką inną rzecz, bardzo ważną myślę. która nam wszystkim jest zawsze potrzebna w pewnej perspektywie patrzenia. O co chodzi, to okaże się w historii. Ale na początek oczywiście zróbmy teraz czołówkę, a potem będzie opowieść. To są historie potłuczone. A to jest odcinek o Nadi, co 21 lat czekała. Moi drodzy, moi mili, moi kochani, moi ulubieni.

Drogi Ojcze Adamie, minęły dwa lata, jak wysłałam pierwszą historię, a raczej środek tej historii, którą tutaj dzisiaj napisałem. I początkowo bardzo chciałem, żebyś ją przeczytał, a potem modliłam się, byś tego nie robił, bo ta jest chyba dokładniejsza, choć dłuższa, ale zawsze gdzieś można ją skrócić. Nie, nie jest ta taka długa, kochana. Piszę ją, bo to jest moja terapia, moje, przepraszam za słowo, wyżeganie się światu. Najpierw on. On pojawił się w ich życiu za szybko, za nagle, mimo iż byli razem już kilka lat, mimo iż planowali to bycie razem od dawna, ale chyba nie aż tak nagle.

Kiedy go poznałam, nie sądziłam, że jest aż tak pogubionym człowiekiem. Kiedy do niego przyjeżdżałam, jego rodzice odgrywali teatr miłości. Nasłuchałam się wtedy, jaki mają dobry kontakt, jak się kochają, jak to ona wszystko dla swoich dzieci zrobi. Łykałam to wszystko jak pelikan, bo sama z potłuczonej rodziny, gdzie przez lata słyszałam od ciotek, że mnie nie należy kochać. Chciałam tylko akceptacji miłości. No to myślałam, że znalazłam. I ją pomyliłam. To nie będzie żaden spoiler, jak napiszę, że wraz z moim przyjazdem na stałe do Niemiec spektakl się skończył. On został oddany w ręce żony. W sensie mnie.

Ale coraz bardziej rozumiem, czemu on nie potrafi zadbać o rodzinę, bo o niego nikt nigdy nie zadbał. Całe życie był traktowany jako ktoś niepotrzebny, niechciany, który chciał być kochany, a dziecka się nie kocha, dziecko się trasuje, by było wdzięczne za wszystko rodzicom. Wszystko kręciło się wokół pieniędzy, a jak ich nie masz, to jesteś gorszy. On trzyma się naszego związku rękami i nogami, bo boi się, że znów będzie musiał zaczynać od nowa, że znów zostanie sam. A im jest starszy, tym coraz bardziej upodabnia się do swojej toksycznej matki. Wymaga jak ona przeprosin, wdzięczności, posłuszeństwa. A nasze małżeństwo, nasza rodzina... Przez alkohol, depresję, myśli wypowiadane na głos o samobójstwie, przez brak chęci na terapię, przez brak szczerości jest, a raczej jej nie ma.

Chłopcy też idą do nich na urodziny bardziej z obowiązku niż z przyjemności. Mówi się, że związek co siedem lat przeżywa kryzys. W tym roku stuknęła nam trzecia siódemka. I każda kolejna jest trudniejsza. Obawiam się, że tym razem więzy naszego małżeństwa są już tak przecięte, że chyba nie da rady ich powiązać. Obawiam się też, że sama siebie, swoje uczucia do niego źle zinterpretowałam te 21 lat temu. Boję się, że pomyliłam miłość ze współczuciem, że tak bardzo chciałam być kochaną, być z kimś i od tego chcenia oślepłam. Ale mimo to tęsknię za Nim, za tym człowiekiem, którego wtedy poznałem, za zaufaniem do Niego, za naszymi randkami.

No, moi drodzy... Bardzo piękna historia. Znaczy piękna. Wiadomo, że smutna i trudna, ale bardzo pięknie napisana historia. I kiedy mówię o pięknie napisanej, nie chodzi mi o język, nie chodzi mi o sposób. Chodzi mi o to, że zobaczcie, historia zaczyna się od tej drugiej strony, od tej drugiej perspektywy. To jest bardzo rzadkie, kochani, w naszym myśleniu. Zobaczcie, chyba nie było takich historii jeszcze tak bezpośrednio, nie? Oczywiście były czasem pisane z perspektywy kogoś innego, może pamiętacie taką historię o babci, nie? Zresztą, nie wiem, czy pamiętacie, ta autorka wysłała mi jakby potem książkę, którą wydała na podstawie też tej historii, gdzie pisała o życiu swojej babci, gdzie nagle się okazało, że to nie babcia pisze, tylko właśnie ona opowiadając o swojej babci.

I jak nie robimy to w tym pierwszym kroku nie po to, broń Boże, żeby usprawiedliwiać, bo nie chodzi o to, żeby sobie powiedzieć, dobrze, no skoro ktoś miał takie powody, skoro jemu zrobiono krzywdę, skoro on sam nie zaznał miłości i tak dalej, i tak dalej, on teraz powtarza wzorce, on teraz powiera pewne rzeczy, no to ma prawo. To nie o to chodzi w tym. Bo wiem, że kiedy, ja często to spotykam, wiecie, kiedy ktoś do mnie przychodzi na rozmowę, ja mówię mu, ale słuchaj, spróbuj też jakby zobaczyć tą drugą stronę. Spróbuj zobaczyć jakby, co się wydarzyło w życiu, w historii, w skrzywdzeniu tamtej drugiej osoby. To często mam takie wrażenie, że wtedy ta osoba to odbiera, jakbym jej mówił, aha, czyli musisz mu na to pozwolić, nie? Skoro tam, czy jej pozwolić, skoro miała taką historię. Kochani, to nie o to w tym chodzi. Tylko, że ja jestem o tym naprawdę przekonany. Poza pewnie jakimiś, wiecie, skrajnymi przypadkami pewnych chorób psychicznych, chociaż wtedy też człowiek jakoś jest, myślę, trochę zwolniony z odpowiedzialności, nie?

Nie ma ludzi, którzy chcą czynić zło, bo tak chcą. Którzy innych, nie wiem, nie kochają albo krzywdzą albo właśnie wchodzą w nałogi albo... Ruinują przez różne rzeczy swoje rodziny, samych siebie, swoje zdrowie itd., bo tak postanowili. Bo w pewnym momencie ktoś powiedział, dobra, będę po prostu zły i będę innych i siebie niszczył. Nie, kochani, to jest zawsze konsekwencja. Ja nie mówię, że nie ma w tym żadnej winy człowieka, bo to jest to, że my z tymi konsekwencjami nic nie robimy, tego, co nam się wydarzyło w życiu, to jasne. Ale trzeba zobaczyć, skąd to się wzięło. To jest w ogóle pierwszy krok i autorko kochana, dziękuję Ci za tą historię. Na początku zacząłem ją sobie sam czytać. Pomyślałem sobie, Boże, o czym ona pisze? Jaki on? Mówię, aha, no to może będzie po prostu opowiadana po dwóch ekapitechach, a pomyślałem, dobra, ona opisuje historię kogoś innego, nie?

Kochana, tutaj, kiedy to czytam, to mam taką, wiesz, myśl, chociaż ja wiem, że pewnie to się już wydarzyło między wami też pewnie, nie? Bo bardzo bym chciał, żeby, wiesz, twój mąż usłyszał tą historię, a szczególnie usłyszał pierwszą część, kiedy ty nie piszesz po prostu o swoich żalach, nie piszesz o swoim bólu, o swoich ranach, które oczywiście jest, to jasne, ale właśnie najpierw piszesz o nim. Czy to małżeństwo da się uratować? Jest tylko jeden sposób, w jaki można to uratować. A to znaczy wzięcie odpowiedzialności za to, kim się staliśmy. Twój mąż musi wziąć odpowiedzialność za to, kim się stał. Tylko nie mówiłem wam to już tysiące razy i będę wam to powtarzał tysiące razy.

Ten ktoś nie jest zdolny do podjęcia obowiązków męża, ojca, a wtedy to małżeństwo jest nieważne. Pytanie, czy nie jest zdolny. Czy od początku już wtedy nie był zdolny i czy teraz nie jest zdolny. Kochani, zawsze jak czytam takie historie, wiecie, jakoś tak mi się kłóci, to wiecie, nie chcę to, żeby to szło w taką stronę, wiecie, bo ja wiem, że to będzie zawsze interpretowane tak, nieważne przykazania, nieważne sakrament i tak dalej. Ale wiecie, myślę sobie o tych wszystkich historiach, które tu czytam, nie? Że nam jest tak łatwo je wszystkie klasyfikować, wiecie, jakimś prawem, które oczywiście jest ważne, to jest jasne. Ale żeby zobaczyć historię ludzi, tutaj jest możliwe obudzenie się.

I ja oczywiście rozumiem też pewnie jakiś bunt twojego męża, kiedy widzi twoją relację z pierworodnym. No tak, no bo wszedł trochę w rolę męża. Ja oczywiście rozumiem, skąd to się wzięło. Wy potrzebujecie rozmowy, potrzebujecie, nie rozmowy w sensie wy we dwoje, tylko potrzebujecie terapii. Twój mąż potrzebuje terapii. Najpierw oczywiście, jeżeli on jest urzeźniony z alkoholu, to w ogóle to jest pierwsza sprawa, bez tego nie ma w ogóle nic do roboty. Nic do roboty. Nie da się z kimś, kto jest w trwałym nałogu, czegokolwiek zrobić, jeżeli on z tego nałogu nie zacznie wychodzić. Nie ma w ogóle mowy o tym. I myślę, że tutaj trzeba stawiać, kochana, już po tych 21 latach jakieś jasne, takie twarde warunki. Nie w sensie oskarżeń i pretensji, tylko w sensie wymagań.

Jasne, że pewnie jesteś mnóstwo rzeczy. które twoja żona musi zrobić, to jasne, ale tylko kiedy razem zaczniecie i nie tylko we dwójkę, tylko jestem przekonany, że z kimś, bo po 21 latach, jak sama to napisała twoja żona, tyle jest już wzajemnych pretensji, tyle wzajemnych różnych zranień, że wtedy bardzo często jedynym drogą jest jeszcze ktoś trzeci, kto wam pomoże się z tym zmierzyć, ale kochany, albo to zrobisz, albo straciłeś już całkowicie rodzinę, albo ona się już całkowicie rozpadła, bo to się inaczej nie naprawi, to się samo nie zrobi, to się samo nie wyklaruje, Zrób coś, proszę Cię. Zrób coś. I kiedy mówię coś, to mówię oczywiście o konkretach.

Moi drodzy, tyle na dzisiaj. Cieszę się, że udało mi się to nagrać wcześniej, żebyście mogli jednak posłuchać historii. Za tydzień będzie pewnie już normalnie. Z komentarzami i z historią kolejną. O ile wrócę, miejmy nadzieję, z tej Afryki. Pamiętajcie, bądźcie dobrzy dla siebie, bądźcie dobrzy dla innych. Kochajcie siebie, kochajcie innych, a nade wszystko kochajcie Boga. Bardzo ściskam, bardzo pozdrawiam, bardzo błogosławię i do usłyszenia za tydzień. Wszystkiego pięknego, ściskam was z Bogiem. Pa, pa.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.