Mentionsy Mentionsy
Historie potłuczone
Historie potłuczone

O Nadii, co 21 lat czekała

18.01.2026 ·26 min 47 s

O rzeczywistości lat 80, trudach życia i nadziei.

Polska końcówka lat 70., więc trzeba ubierać białą sukienkę, ciemny garnitur i udawać przed Bogiem, rodziną i sąsiadami, że to oczywiście z miłości, że nic ich nie zmusiło do tej decyzji. A kiedy pojawił się on, to najbardziej cieszył się dziadek. Ten ze strony mamy, bo strona taty od zawsze była bejnie dobra. Czy tak było rzeczywiście? W jego głowie pozostawy inne wspomnienia. Ale o nich nie może na głos mówić, boś bałwan gówniarz i nie znasz rzeczywistości. Jaki ci oni tacy dobrzy, to idź sobie do nich. Ciekawe jak cię przyjmą. Tylko nie wiem, że część z was może na razie być zagubiona. Ja też na początku nie wiedziałem trochę o co chodzi w tej historii, ale słuchajcie proszę.

Budzi młodszego do szkoły, odprowadza na wycieczki. On... w sensie mój mąż nazywa naszego syna moim mężem, a ja bardzo bym chciała, by ten mój pierworodny miał inny wstęp do dorosłości. I choć nadziei jest we mnie coraz mniej, to jednak wierzę Bogu, że to wszystko ma jakiś sens. W tym wszystkim wiele wątpliwości. No bo jak można chodzić do kościoła, jak można się modlić i spowiadać, a jednocześnie zrywać kontakt z rodzicami, no jak? Ale to chyba tak po prostu dla świętego spokoju, bo co tu więcej powiedzieć. Pozdrawiam, ściskam, Nadia.

Ale tu chodzi o coś innego. Zobaczcie, takie historie zazwyczaj opisujemy z naszej własnej perspektywy po prostu, nie? O tym, kogo poznaliśmy, o tym, na co liczyliśmy, o tym, co się potem rozsypało, o tym, jak jesteśmy zawiedzeni i tak dalej. I ja, broń Boże, nie mówię, wiecie, że to jest coś złego, żeby to było jasne. Ale to się zaczyna od czegoś zupełnie innego. Najpierw jest historia, która się wydarzyła po tamtej stronie, która doprowadziła do tego, co się dzieje tutaj teraz. Jestem przekonany, że pewnie część z was zna taką moją konferencję. Ja często ją opowiadam, szczególnie na rekolekcjach dla małżeństw, ale nie tylko. Taką konferencję o uzdrowieniu teściowej Piotra, gdzie opowiadam o trzech krokach miłości względem Pana Jezusa, w sensie jak Pan Jezus uczy miłości. I tam pierwszym krokiem właśnie jest stanąć w miejscu tego kogoś, jest zobaczyć, skąd się wzięła ta historia, skąd się wzięło to, co się dzisiaj dzieje.

I jak nie robimy to w tym pierwszym kroku nie po to, broń Boże, żeby usprawiedliwiać, bo nie chodzi o to, żeby sobie powiedzieć, dobrze, no skoro ktoś miał takie powody, skoro jemu zrobiono krzywdę, skoro on sam nie zaznał miłości i tak dalej, i tak dalej, on teraz powtarza wzorce, on teraz powiera pewne rzeczy, no to ma prawo. To nie o to chodzi w tym. Bo wiem, że kiedy, ja często to spotykam, wiecie, kiedy ktoś do mnie przychodzi na rozmowę, ja mówię mu, ale słuchaj, spróbuj też jakby zobaczyć tą drugą stronę. Spróbuj zobaczyć jakby, co się wydarzyło w życiu, w historii, w skrzywdzeniu tamtej drugiej osoby. To często mam takie wrażenie, że wtedy ta osoba to odbiera, jakbym jej mówił, aha, czyli musisz mu na to pozwolić, nie? Skoro tam, czy jej pozwolić, skoro miała taką historię. Kochani, to nie o to w tym chodzi. Tylko, że ja jestem o tym naprawdę przekonany. Poza pewnie jakimiś, wiecie, skrajnymi przypadkami pewnych chorób psychicznych, chociaż wtedy też człowiek jakoś jest, myślę, trochę zwolniony z odpowiedzialności, nie?

Nie ma ludzi, którzy chcą czynić zło, bo tak chcą. Którzy innych, nie wiem, nie kochają albo krzywdzą albo właśnie wchodzą w nałogi albo... Ruinują przez różne rzeczy swoje rodziny, samych siebie, swoje zdrowie itd., bo tak postanowili. Bo w pewnym momencie ktoś powiedział, dobra, będę po prostu zły i będę innych i siebie niszczył. Nie, kochani, to jest zawsze konsekwencja. Ja nie mówię, że nie ma w tym żadnej winy człowieka, bo to jest to, że my z tymi konsekwencjami nic nie robimy, tego, co nam się wydarzyło w życiu, to jasne. Ale trzeba zobaczyć, skąd to się wzięło. To jest w ogóle pierwszy krok i autorko kochana, dziękuję Ci za tą historię. Na początku zacząłem ją sobie sam czytać. Pomyślałem sobie, Boże, o czym ona pisze? Jaki on? Mówię, aha, no to może będzie po prostu opowiadana po dwóch ekapitechach, a pomyślałem, dobra, ona opisuje historię kogoś innego, nie?

Moi drodzy, tyle na dzisiaj. Cieszę się, że udało mi się to nagrać wcześniej, żebyście mogli jednak posłuchać historii. Za tydzień będzie pewnie już normalnie. Z komentarzami i z historią kolejną. O ile wrócę, miejmy nadzieję, z tej Afryki. Pamiętajcie, bądźcie dobrzy dla siebie, bądźcie dobrzy dla innych. Kochajcie siebie, kochajcie innych, a nade wszystko kochajcie Boga. Bardzo ściskam, bardzo pozdrawiam, bardzo błogosławię i do usłyszenia za tydzień. Wszystkiego pięknego, ściskam was z Bogiem. Pa, pa.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.