O Kasi, co się pięściami po głowie biła
O nieustannym krzyku, cudzych oczekiwaniach i trudzie.
Jak nie będzie się dało oczywiście inaczej, jasne, to idź do kogoś z internetu i zobaczysz, czy zadziała, czy to będzie ktoś dobry. Ale Kasiu, musisz się zmierzyć, tak jak mówisz, sama ze sobą, z tą dziewczynką, która jest w twoim sercu. a której nawet boisz się ruszać, nie? Kasienko, bo bez tego nic się nie zmieni. Ja nie mówię, że terapia cię uzdrowi, broń Boże, a ona będzie początkiem. Kasiu, musisz ośmielić się, wyciągnąć rękę po pomoc. Tylko w takim konkrecie, żeby poszukać tej pomocy. Kasiu, druga rzecz, ona oczywiście jest najważniejsza. Ja o tym jestem przekonany i wiem to. I to nie jest żadne zamadlanie rzeczywistości. Ale Kasiu, tak naprawdę twoje serce może oczywiście naprawić tylko i wyłącznie ten, który to serce wymyślił. Ludzie ci to serce popsuli, to prawda.
Ale nie mówię ci tego po to, żeby cię teraz dobić, Kasieńko. Tylko chcę ci powiedzieć, że jest taki jeden, który umarłe potrafi wyprowadzić z grobu. Który umarłe potrafi ożywić. Moje ożywił. Twoje też potrafi. Kasiu, chciałem cię bardzo prosić, bo tutaj piszesz o tym, że gdzieś tam wtedy zgubiłaś Pana Boga jeszcze w okolicach pierwszego roku studiów, nie? Do dzisiaj jakoś tam oczywiście. Ja oczywiście głęboko wierzę, że twoje serce oczywiście i tak z Nim jest. Ale Kasiu, proszę cię zajrzeć do jednej rzeczy, bo jak tak cię słucham, wiesz, Tobie jest potrzebne coś, co ja tu próbuję rozpropagować od dawna. To jest mój sposób modlitewny. Jestem przekonany, że on Tobie też jest potrzebny.
Jasieńko, tak jak zawsze to powtarzam i to nie będzie nic nowego. Ja wiem, że wszyscy słyszeliście już tysiąc razy i będziecie słyszeć kolejne dwadzieścia tysięcy razy. Potrzebujemy tych dwóch pięter. Tego fundamentalnego, którym jest Pan Bóg i jeżeli na Pana Boga nie otworzymy się każdego dnia, czyli nie spróbujemy rzeczywiście z Nim być, czyli nie spróbujemy dać Mu dostępu do siebie. To nie chodzi o to, że do my mamy coś zrobić, bo wy często myślicie, że do my mamy coś zrobić z tym Panem Bogiem. Nie. My mamy pozwolić Jemu robić, tylko rzeczywiście musimy Mu pozwolić, to znaczy codziennie stworzyć Mu taką przestrzeń, żeby On mógł z nami być, bo On szanuje naszą wolność. On nie może wchodzić tam, gdzie Mu nie otworzymy naszej wolności. Wtedy zacznie krok po kroku, ja nie mówię, że to się wszystko stanie w trzy sekundy, ale krok po kroku On jest w stanie wydobyć z grobu.
Chciałbym jeszcze wiedzieć o jednym. Tutaj zobaczcie, był taki ten wątek, gdzie Kasieńka razem z bratem poszła na oazę. Jak sama mówi, to było tak naprawdę tylko i wyłącznie pewnym sposobem na wejście w grupę, na zbudowanie relacji, chociaż nie potrafiła. Jak sama mówi, nie znalazła tam za bardzo Pana Boga, w sensie nie zbudowała z Nim relacji, bo nie o to tam chodziło. Tam był po prostu głód akceptacji. Wiecie, jak sobie myślę o tych wszystkich różnych miejscach, gdzie my, pewnie szczególnie jako nastolatkowie, ale nie tylko, gdzie wchodzimy w te różne wspólnoty, grupy, subkultury i tak dalej, że większość ludzi tam po prostu woła o zauważenie, woła o pomoc. Zobaczcie, my oceniamy tak często, mówimy, że nam się nie podoba, czy jest zachowanie uwagi, bo często te zachowania oczywiście są karykaturalne albo dziwne, ale po prostu ludzie wołają o zauważenie.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.