O Kasi, co się pięściami po głowie biła
O nieustannym krzyku, cudzych oczekiwaniach i trudzie.
Jeśli uznasz, że warto ją przeczytać, to zgadzam się, ale najważniejsze dla mnie to, że trafię do grona HP-owiczów, za których ty się modlisz i którzy modlą się za siebie. I droga Kasiu, właśnie tym mnie przekonałaś, żeby tę historię od razu przeczytać. To jest bardzo świeża historia. Przyszła dopiero co, w tym tygodniu, na Langustę. Tak zobaczyłem, wiecie, nagłówek i bardzo mnie ujęło to. Nie musisz jej czytać, ale chcę, żebyś się pomodlił. No to czytam, nie? Bo chciałbym, żebyśmy się wszyscy pomodlili. Ale też chciałbym ci parę słów, Kasiu, powiedzieć. Ma na imię Kasia. W sensie nie masz tak na imię. Masz na imię inaczej, wiem jak masz na imię, masz bardzo piękne imię. No ale zmieniłem na Kasia. W razie gdybyś jednak chciał moją historię przeczytać, ale naprawdę niekoniecznie, nie musisz, to nadaj mi proszę inne imię.
Tego się dobrze słucha, ale chciałbym to poczuć, że nie muszę się już bać, że jednak jest ktoś, kto o mnie zabiega. Bo tu na ziemi nikogo takiego nie ma. Proszę o modlitwę za moją potuczoną duszę. I naprawdę nie chcę na zachętę żadnego kopa w cztery litery. Za dużo tych kopów było już w moim życiu. Po prostu pamiętaj proszę o mnie w modlitwie, jeśli możesz. Kasia. Moi drodzy, kochana Kasiu.
Wiem, pomyślicie sobie, kurczę, ojcze, majówka, nie mogłeś jakiejś pogodnej, pięknej, majówkowej historii Nie, nie mogłem. Wybaczcie. Nie mogłem, dlatego że chcę was prosić, żebyście zrobili jedną prostą rzecz. Ja wiem, że to niewiele zmieni, ale... Chciałbym, żebyście w komentarzach napisali jak najwięcej dobrych słów do Kasi. Zróbmy jej majówkę. Zróbmy jej majówkę. Kasia napisała na końcu, że na tym świecie nie ma nikogo takiego, kto by o nią zabiegał, kto by się o nią troszczył. Ja wiem, że, kochani, komentarz w internecie to bardzo mało. Wiem. Ale chciałbym was prosić wszystkich, żebyście się za Kasię pomodlili i żebyście Kasie napisali dobre słowo.
Zobaczcie, to jest jedna rzecz. Jakby można powiedzieć, Boże, no coś tam w dzieciństwie zostałem po prostu niekochany tak jak trzeba. I zobaczcie potem, całe życie jest powtórką w kółko tej samej sytuacji. Gdzie Kasia ciągle wchodzi w tą rolę. Boże, nie mówię tego, Kasiu, że to jest twoja wina. Mam nadzieję, że to rozumiesz. Gdzie Kasia w kółko się wplątuje dokładnie w tą rolę, gdzie ona, jej potrzeby, to, kim ona jest, to, jakie są jej pragnienia, jest zupełnie nieistotne. Ona jest tylko od tego, żeby służyć, służyć, służyć, służyć. Kochani, ja wiem, że kiedy człowiek jest oczywiście dobrze uształtowany, kiedy jest kochany, to jasne, że jego rolą jest służyć, służyć, służyć. Ale nie w takim wypadku. W takim wypadku tak, to potrzeby.
Jak nie będzie się dało oczywiście inaczej, jasne, to idź do kogoś z internetu i zobaczysz, czy zadziała, czy to będzie ktoś dobry. Ale Kasiu, musisz się zmierzyć, tak jak mówisz, sama ze sobą, z tą dziewczynką, która jest w twoim sercu. a której nawet boisz się ruszać, nie? Kasienko, bo bez tego nic się nie zmieni. Ja nie mówię, że terapia cię uzdrowi, broń Boże, a ona będzie początkiem. Kasiu, musisz ośmielić się, wyciągnąć rękę po pomoc. Tylko w takim konkrecie, żeby poszukać tej pomocy. Kasiu, druga rzecz, ona oczywiście jest najważniejsza. Ja o tym jestem przekonany i wiem to. I to nie jest żadne zamadlanie rzeczywistości. Ale Kasiu, tak naprawdę twoje serce może oczywiście naprawić tylko i wyłącznie ten, który to serce wymyślił. Ludzie ci to serce popsuli, to prawda.
Ale nie mówię ci tego po to, żeby cię teraz dobić, Kasieńko. Tylko chcę ci powiedzieć, że jest taki jeden, który umarłe potrafi wyprowadzić z grobu. Który umarłe potrafi ożywić. Moje ożywił. Twoje też potrafi. Kasiu, chciałem cię bardzo prosić, bo tutaj piszesz o tym, że gdzieś tam wtedy zgubiłaś Pana Boga jeszcze w okolicach pierwszego roku studiów, nie? Do dzisiaj jakoś tam oczywiście. Ja oczywiście głęboko wierzę, że twoje serce oczywiście i tak z Nim jest. Ale Kasiu, proszę cię zajrzeć do jednej rzeczy, bo jak tak cię słucham, wiesz, Tobie jest potrzebne coś, co ja tu próbuję rozpropagować od dawna. To jest mój sposób modlitewny. Jestem przekonany, że on Tobie też jest potrzebny.
Chciałbym jeszcze wiedzieć o jednym. Tutaj zobaczcie, był taki ten wątek, gdzie Kasieńka razem z bratem poszła na oazę. Jak sama mówi, to było tak naprawdę tylko i wyłącznie pewnym sposobem na wejście w grupę, na zbudowanie relacji, chociaż nie potrafiła. Jak sama mówi, nie znalazła tam za bardzo Pana Boga, w sensie nie zbudowała z Nim relacji, bo nie o to tam chodziło. Tam był po prostu głód akceptacji. Wiecie, jak sobie myślę o tych wszystkich różnych miejscach, gdzie my, pewnie szczególnie jako nastolatkowie, ale nie tylko, gdzie wchodzimy w te różne wspólnoty, grupy, subkultury i tak dalej, że większość ludzi tam po prostu woła o zauważenie, woła o pomoc. Zobaczcie, my oceniamy tak często, mówimy, że nam się nie podoba, czy jest zachowanie uwagi, bo często te zachowania oczywiście są karykaturalne albo dziwne, ale po prostu ludzie wołają o zauważenie.
A może on po prostu wołał uwagę. o miłość. To nie jest usprawiedliwienie żadnych czynów ludzkich, nie? Ale żeby tym spojrzeniem szerzej spojrzeć. I proszę, napiszcie, Kasi, dobre słowo. Ja Ci, Kasiu, wysyłam wszystkie dobre słowa, jakie tylko mogę. Bardzo Cię przytulam. Bardzo Ci błogosławię, Kasiu. Pan Bóg i terapia, Kasia. Najpierw od razu Pan Bóg. Sięgnij proszę do tej książki. Krótko przeczytaj, co tam trzeba robić. I zacznij proszę to robić. A potem byłoby dobrze, żeby jednocześnie jeszcze po ludzku poszukała wsparcia, ale myślę, że ten Pan Bóg cię na to też otworzy. Że jak spróbujesz zacząć wtedy rzeczywiście modlić, to On ci nie da spokoju i On cię zmusi do tej roboty.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.