Mentionsy Mentionsy
Historie arturiańskie
Historie arturiańskie

#107 Na jarmarku ufologicznych bajań

11.09.2025 ·58 min 17 s

Tym razem Mateusz z „Kanału o UFO” przygotował dla was recenzję książki „Obcy wśród nas. Pozaziemska geopolityka, która ustala nowy porządek świata” autorstwa Konrada Bartkiewicza. Brzmi poważnie? Cóż, w praktyce okazało się to raczej wyrobem książkopodobnym niż rzetelną pozycją ufologiczną. Zapraszam więc na kolejny odcinek – pełen ironii, ciekawostek i krytycznego spojrzenia, czyli nasz własny ufologiczny jarmark. Zapraszam do odsłuchu 🎧 🔴 https://patronite.pl/sigillum☕ https://buycoffee.to/sigillum.authenticum ☕ https://buycoffee.to/mateusz-kijewskiProwadzenie: Artur Wójcik (Sigillum Authenticum)Goście: Mateusz Kijewski (UFO bez stereotypów / kanał o UFO) Montaż: Mirek Kubic#historiearturiańskie #publichistory

Bo ten tytuł jest taki intrygujący, ciekawy, ale tak naprawdę o czym jest ta książka? Bo to jest bardzo ogólny tytuł i jakbyś mógł powiedzieć, bo tutaj też może dodamy, że na okładce jest takie wyobrażenie chyba stereotypowe, obcego. No nie wiem, czy ono jest takie stereotypowe tak naprawdę, bo to jest coś zbliżonego do szarego kosmity. Najprawdopodobniej jest to rzeźba. Nie mamy niestety jego łapki, ale ma dość taką ludzką mimikę i wydatny nos, czego oni zazwyczaj nie mają. Jest przede wszystkim taki przebarwiony na zielono. Ale gdyby to była kwestia okładki, no to nie byłoby o czym rozmawiać, bo okładki bywają różne i czasami trzeba się o nie nawet jakoś tam wykłócać. Albo ją wygenerować w AI. Można. Ale właśnie dla mnie w podtytule tej książki pojawiają się słowa klucze, które już wzbudzają pewnego rodzaju no taki niepokój, czyli geopolityka.

No ale co właściwie geopolityka, polityka ma wspólnego z obcymi tak de facto? Podsumowując to w dość dużym skrócie, myśl pana Konrada zakłada, że rządzą nami kosmici. Poważnie? Tak. I oni mieszają się do wojen, do zjawisk społecznych, do aktywności państw, przywódców państw, a oprócz tego jeszcze mają niesamowicie silny wpływ na to, jak wygląda nasza ta zwyczajna codzienność. A powiedz, a w przeszłości pojawiały się takie teorie? No oczywiście, pewnie każdy słyszał o tak zwanych reptilianach. Ten wątek jest poruszony w książce pana Konrada w bardzo osobliwej anegdocie, której głównym bohaterem jest prezydent Putin.

Zakwestionuje to, w co każe się nam wierzyć, żeby nas ogłupić i zniewolić. No więc może przejdźmy do konkretów. W jaki sposób pan Konrad stara się nam udowodnić, że nie jest tak, jak myślimy wszyscy? Właśnie. Zakwestionujmy to, w co nas zmuszają w te karby tej niewoli intelektualnej. Otóż na przykład pan Konrad podważa takie zjawisko jak Wielki Wybuch, który miał stworzyć Wszechświat. bo jakoś mu nie do końca pasi ten Wielki Wybuch i nie za bardzo wie, jak to by miało być zorganizowane. Ja jako tutaj skromny UFO-publicysta siedzący przy stoliku na działce również nie będę starał się nikogo przekonywać, że mam pojęcie, jakie zjawisko kryje się pod tym terminem Wielki Wybuch, ale wydaje mi się, że po to ludzkość rozwija fizykę, astrofizykę, astronomię i pokrewne nauki, żeby można było dojść do takiego przeświadczenia, że za tym hasłem stoi autentyczne zjawisko, którego się

Prawda? Tak, temat dosyć często wałkurony. Pan Konrad, nieproszony, bo to, nie wiem, jak się to odnosi do jego głównego zagadnienia, może tego, że właśnie jesteśmy wgniatani w ten matryks umysłowy, zastanawia się, czy zjawisko NOL, on używa słowa NOL. Czyli to takie staroświeckie. Takie, tak, takie spolszczenie nasze. Niezidentyfikowany obiekt latający nie miał coś wspólnego właśnie z tymi kulturami. I wypunktowałem sobie jako przykłady, nad którymi on się namyśla, wymienia piramidę Egiptu, budowlę Ameryki Południowej, wyspy Wielkanocnej i Stonehenge. I nawet cytat sobie tutaj wynotowałem, nie będę sięgał, że twierdzenie, że wykonanie ich bez maszyn jest czystym szaleństwem, głupotą i kpiną z umysłu ludzkiego. No to panie Konradzie, jeżeli mogę się do pana zwrócić bezpośrednio, czystą kpiną jest uważanie, że umysł ludzki, który był podobnie lotny jak jest dzisiaj, chyba, że było znacznie lepiej, nie był w stanie bez technologii rozgryźć prawideł mechaniki i zbudować cuda, które po dziś dzień podziwiamy i którym się zachwycamy.

A stwierdzenie, że właśnie autor tego nie popiera, no... jakby przegapił okazję, żeby się wypowiedzieć na temat grawitacji, czy ją popiera, czy jej nie uznaje. Może nie uznaje, bo na przykład pan Sławosz udowodnił w kosmosie, że nie ma grawitacji. No ale on był w studio TVN-u. Ale mówisz, że... Tak, ale mówisz właśnie o tym, że... Tak, nie, bo myślałem, że po prostu teorię spiskową tutaj propagujesz, że to wszystko zostało nagrane w studiu TVN-u i tak się zacząłem zastanawiać. Ale może wróćmy do książki pana Konrada. No to powiem ci szczerze, tak trochę jestem zawiedziony, bo myślałem, że tutaj jednak pokażesz mi takie przykłady, które nawet mnie, UFO-lajkowi, są gdzieś tam jednak znane w jakimś takim ogólnym zarysie. No bo żeby kwestionować to, że w jakiś sposób piramidy w Egipcie zostały wymyślone,

No dobra. I też wypowiada się w dziedzinie geologii. To jest dla mnie też ciekawostka, bo jako chyba, tak mi się wydaje, że te wszystkie jego takie opowiastki służą temu, żeby dowieść, że cała nasza wiedza w oparciu, o którą się posługujemy, jest po prostu fałszywa. Że ta największa dolina marsjańska, Dolina Marinerów, to jego zdaniem jest ślad wielkiego uderzenia. jakiegoś takiego katastrofy w Układzie Słonecznym, że Mars został uderzony przez inny obiekt i w ten sposób została wyryta. I to, co twierdzą na ten temat astrofizycy, jest po prostu... No ale dobrze, ale to jak na przykład fascynuje teorie Wielkiego Wybuchu, to dlaczego w tym przypadku akurat popierdolą? Nie, nie, to inny był wybuch. Inny, no inny wybuch. Dlaczego ten wybuch jest zły, a ten jest dobry?

No bo ten jakby on popiera. NATO wraca do artefaktów, które są na Marsie, które mają świadczyć o tym, że tam była jakaś starodawna cywilizacja czy kultura, bo tam w internetach się pojawiają często takie analizy domorosłe, że tam jest coś, co przypomina na przykład siedzącego goryla na skalę zdjęcia z łazików marsjańskich. które teraz tam sobie jeżdżą. Albo coś, co przypomina wrota do jakiejś takiej krypty. No i to jest taki bardzo typowy przykład zjawiska, którego teraz nie pamiętam jak się nazywa, ale że ludzki wzrok połączony z wyobraźnią wytwarzania upatrywuje w abstrakcyjnych kształtach znajomych kształtów. Nie swoich znajomych, tylko czegoś, co kojarzy.

Apollo 19 chyba w ogóle zaginęła tam ta załoga, a Apollo 20 wydłubali z tego wraku takie zamrożone, czy zahibernowane, czy jakoś tam skamieniałe ciało jakiejś humanoidki, którą nazwano Mona Lisa. I to jest jeden z wielu takich wspaniałych, ja to nazywam takimi kosmicznymi baśniami. To jest coś, co my jako ludzkość po prostu uwielbiamy, kiedy niewielu z nas udaje się w tajemnicze krainy. Tak jak, nie wiem, wikingowie, którzy przekraczali Atlantyki, na podstawie tych historii powstawały sagi, albo kiedy kupcy wędrowali do Chin i później opowieści na ten temat były po prostu bogate, bo my uwielbiamy o tym słuchać. Uwielbiamy słuchać o dalekich podróżach od czasów Sindbada, żeglarza, czy może

T to jest tango, F to jest foxtrot, BS to jest skrót od bullshit. Więc tutaj proponuję swoją teorię spiskową, że ktokolwiek to był Bravo Sierra, Bravo X Sierra, więc ma lukę ta moja teoria spiskowa, ale pokazuje jak to można ciągnąć w nieskończoność. Może to był bullshit 24 po prostu, ten ktoś kto przesłał tego Marsa. To równie dobrze mógłby takie informacje podesłać na przykład Sigillium Authenticum. Albo mnie. Ja i pozostali UFO-publicyści w Polsce niedawno dostali jakąś taką długą listę tajnych informacji, które miały pochodzić gdzieś. Dostajesz taką korespondencję? No oczywiście. A mógłbyś coś uchylić, na przykład takim, co tam się znajduje? Nie, nie. Na razie nie. Na razie rozumiem, że starasz się to weryfikować, ale powiedz... Nie ujawnię, bo wszystko to zostało dokładnie zanalizowane na innym kanale ufologicznym, na UFO Historiach.

I nie chciałbym wchodzić w ten temat, bo zamieszam go opracować trochę dokładniej. Jest to fałszywka. która ma przedstawiać almanach tajemniczych ras wyprodukowany przez SMERSH albo KGB, ale jest to oczywiście fałszywka i przedstawienie tego jakby w toku po prostu książki, która niby ma opowiadać o jakichś faktach, no to jest to samo w sobie szkodliwe. Ale wydaje mi się, że to o czym mówi pan Konrad jest po prostu wzięte z internetu. Słynne źródło informacji. Internet. Tak, dlatego że on przekleja zdjęcia z internetu, z filmików youtubowskich i powtarza wszystkie takie historie, które zostały zdyskredytowane albo są w trakcie bardzo poważnej weryfikacji.

Czyli To jest bardzo typowe w ogóle dla uniwersytetów. Dla takich ludzi to zawsze jest to bardzo typowe. W tym wypadku mamy do czynienia być może ze słusznym niezrozumieniem osoby o dziwnej konstrukcji poglądowej, ale on w ten sposób zaczyna Kościół atakować, mimo że twierdzi, że nie atakuje. Ale też sobie tutaj wynotowałem cytat. Współczesny homo sapiens chce wiedzieć więcej niż wierzyć w tanie bajeczki o niebie, piekle i czyśćcu propagowane przez katechetów czy księży w szkołach. I jeszcze ujawnia szokujący fakt, że przy każdych istotnych wykopaliskach są obecni naukowcy z Watykanu. Naprawdę? Nie, ale taka informacja, takie informacje udziela pan Konrad.

Ale oprócz tego jest strefa profanum i ona się między innymi objawia takimi festiwalami jak w Roswell, gdzie ludzie przebierają pieski za kosmitów i jedzą ufiaste hot dogi i to jest naturalne jakby, to jest naturalne. W pewnym sensie nasza żywa mitologia. Sami mamy ten festiwal w Wylatowie. Ale w Polsce niestety sfera profanum wydaje mi się, no jest prawie sama. W sensie to jest zabawa. To jest science fiction, to jest fantasy, to jest, a nawet wręcz szkodliwe, bo ta książka szerzy antynaukowość, szerzy spiskowość, więc między innymi dlatego osoby, które starają się czymkolwiek zajmować na poważnie, nie chcą mieć z tym nic wspólnego. No dobrze Mateuszu, to mam do Ciebie jeszcze ostatnie dzisiaj pytanie, no bo ktoś też może tak się wsłuchiwać, tak się tutaj troszeczkę za przeproszeniem wymądrzasz tutaj, jak tego, jak się powinno taką książkę napisać?

A czy my możemy zamieścić na sam koniec ilustrację w tym podcaście, żeby ludzie mogli... Tak. zerknąć sobie teraz na ekran, bo na jednej z ostatnich stron książki znajduje się wizualizacja przypadku z 2004 roku u Wybrzeży Kalifornii z incydentu z grupą operacyjną lotniskowca Nimitz. Ale na tym zdjęciu nic nie widać prawie. To nie jest żadne zdjęcie. Chodzi o to, że... Przypadek Niemiec, tak zwanego obiektu Tic Tac. Powiedziałbym, że dla XXI wieku jest takim Emilcinem, albo belgijską falą, albo Roswell. Powiedziałbym, że nie ma bardziej rozpoznawalnego przypadku z XXI wieku niż ten Tic Tac. Między innymi dlatego, że ścigała go cała masa wojskowych, nie tylko pilotów, ale ludzi, którzy obsługiwali radar i tak dalej.

To jest bardzo dobrze udokumentowany przypadek, w którym są również wątpliwości, ale generalnie nigdy nie został zakwestionowany, nigdy nie został wyjaśniony alternatywnie. To, co spotkali ci piloci tam wtedy w trakcie ćwiczeń jest po prostu zagadkowe. W związku z tym istnieje Nie bardzo bogata i dobrze potwierdzona, uwiarygodniona ikonografia tego przypadku. Po prostu jest bardzo dużo renderingów, przetworzeń, nagrań, które pokazują jak wyglądał ten taki walcowaty obiekt, który szalał sobie nad taflą wodną. I to oczywiście debata taka poboczna, czy on miał takie małe wypustki, czy nie, czy dobrze. dobrze to widzieli, czy niedobrze widzieli, ale generalnie chodzi mi o to, że ten obiekt jest tak samo rozpoznawalny, jak na przykład nasz ten emilciński autobusik.

Ale faktycznie tutaj jest napisane, że to jest wizualizacja, opracowanie własne. Świetnie, tylko że ten pojazd nie wyglądał tak jak to, co autor zwizualizował. Plus na dokładkę ta grafika, którą mam nadzieję teraz państwo widzicie, ona pokazuje to tak jakby ten NOL, za terminologią książki, był prawie taki wielki jak lotniskowiec amerykański o napędzie atomowym, podczas gdy... Nikt nigdy nie miał wątpliwości, bo to ci piloci ocenili właściwie, że cokolwiek ścigali było rozmiaru mniej więcej F-18, czy F-A-18 by być dokładniejszym. Miało określoną długość i szerokość i było po prostu niezbyt dużym łapem.

Czyli nawet w przypadku tak znanego zdarzenia, incydentu, pan Konrad musi go zepsuć. musi pokazać coś co jest. No, bałamutne. Nie wiem dlaczego, nie rozumiem tego, bo... Czyli on się jakby bardziej jeszcze wkopuje, nie dość, że stara się to udowodnić, to jeszcze tak naprawdę zdaje kłam temu. Tak, nie wiem czemu, bo mógłby skorzystać... To jest pytanie do autora. Nie wiem, jest to osobliwe, mam nadzieję, że to nie będzie jakby początek dłuższej serii, ta pozycja wydawnicza. Czyli tak, przestrzegamy. Tak, chcę ci pokazać, jak wygląda naprawdę ten TikTok. No dobra, to pokaż mi. To też wstawimy tutaj do podcastu.

Jest też nagranie, które jest bardzo rozmyte, bo jest tajne, ale ono również pokazuje ten obiekt, ma pokazywać go przynajmniej. Chodzi mi o to, że tamten autor obliczył... jak niewyobrażalne, gargantuiczne ilości energii byłyby potrzebne, by powodować manewry, które według świadków wykonywał ten tiktak. I to robi wrażenie i to jest taka jaskółka, że osoba naukowa może się zająć również takim przypadkiem anomalnym. A teraz w momencie, kiedy pojawia się właśnie UFO pisarz, to on... Powiedziałem już wszystko. No, w takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak odradzić lekturę i zakup tej publikacji po prostu, tak?

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.