Mentionsy Mentionsy
Historia kobiet - Katarzyna Wężyk
Historia kobiet - Katarzyna Wężyk

Gra o Łódź z Alicją Urbanik-Kopeć

20.03.2026 ·1 godz 20 min

- Bohaterowie są skorumpowani, zepsuci, są w stanie popełnić każde świństwo, żeby tylko wygrać. To byłaby gra o Łódź - mówi Alicja Urbanik-Kopeć. - Lektura "Ziemi obiecanej" jest jak oglądanie wypadku samochodowego. Wiesz, że to się skończy źle, ale nie możesz się powstrzymać, żeby nie czytać dalej. "Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic, to razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę". I Daniel Olbrychski, Wojciech Pszoniak i Andrzej Seweryn w smokingach we mgle, oblewający szampanem swój przyszły sukces. Ta scena w genialnej ekranizacji jednej z najlepszych polskich powieści przeszła do historii, ale "Ziemia Obiecana" to rzecz nie tylko o mężczyznach, Łodzi i kapitalizmie. Panny z dworku, córki i żony fabrykantów oraz robotnice: to dzięki nim ta maszyna się kręci. I to piękny Karol robi karierę, no cóż, przez łóżko. Naszą przewodniczką poXIX-wiecznym dzikim kapitalizmie i mieście w galopującym kryzysie łódzkości jest historyczka Alicja Urbanik-Kopeć.

Mimo wszystko, mimo wszystko, Team Ziemia Obiecana. Mimo wszystko, wiesz co, no ja myślałam, że może przemawia przeze mnie gorliwość Neofitki, bo ja te książki czytam po długi. Na początku myślałam, że lalka to jest jednak najlepsza polska powieść, ale teraz przeczytałam Ziemię Obiecaną i tam mnie główny bohater mniej denerwuje. Rozumiem, Karol Borowiecki jest po prostu pięknie niemoralny, tak? Oczywiście, no przecież kochamy antybohaterów, czyż nie? To prawda. No dobra, ale zanim teraz przejdziemy do samej powieści, bardzo krótko życiorys autora, bo on nam się przyda w dwóch kwestiach. No i po kolei Władysław Stanisław Reymont urodził się w 1877 roku. Był jednym z siedmiorga dzieci wiejskiego organisty i matki zubożałej szlachty.

I to odszkodowanie było bardzo wysokie, jak na ówczesne czasy. No i pozwoliło mu porzucić prace dotychczasowe i zająć się pisaniem. To było dokładnie 40 tysięcy rubli, czyli na te cztery konie akurat by mu starczyło. Albo na kilka lat życia. Albo na kilka lat życia. Opiekowała się nim podczas tej rekonwalescencji znajoma Aurelia Szabłowska i to tak oddanie, że się rozwiodła z pierwszym mężem i ożeniła się z Reymontem. Potem Raymond w latach 1902-1908 pisze Chłopów, wydaje ich w odcinkach znowu, ale tym razem już w wendeckim słowie polskim. Jego następna powieść, Wampir, nie odbiła się szerokim echem, bo się pewnie wszyscy spodziewali kolejnego jakiegoś fresku wielkiego, a dostali jakąś powieść spirytystyczną, która się dzieje w Londynie.

I że to poprowadzi do niepodległości Polski, tak? Znacznie niezależnienia się i niepodległości Polski. Czyli że jakby polski rozwój gospodarczy ma być drogą ku niepodległości i uwolnieniu się spod zaboru. Więc należy pracować, więc należy zarabiać, więc należy się kształcić, zakładać biznesy i tak dalej. No a i w związku z tym jedną z takich oczywiście największą przeszkodą ku rozwojowi, ku polskiej modernizacji był ciemiężący zaborca, tak? Ale drugą przeszkodę postrzegano właśnie Żydów, którzy mieli przejmować szczególnie takie drobne rzemiosło, drobne biznesy i zalewać, tak jak to jest już u Reymonta, rynek tandetą różnego rodzaju, czyli produkować tanio i złej jakości, no ale ze względu na to, że tanio, to właśnie mieć najwięcej

No i też o tym właśnie żydowskim zalewie tandetą pisali i Prus, i Orzeszkowa, i Konopnicka. I naprawdę wszyscy tacy pisarze pozytywistyczni polscy widzieli w tej żydowskiej społeczności no niemalże, jak się na to w ten sposób spojrzy, to zagrożenie dla polskiej niepodległości. No bo skoro oni psują Polakom biznes, no to w związku z tym pośrednio nie pozwalają tak jakby piąć się ku niezależności. Antysemityzm to nie był tylko gospodarczy. Oczywiście tak, ale ten antysemityzm gospodarczy, który właśnie Reymont pokazuje zdecydowanie w Ziemi Obiecanej, jest tak powiedziałabym szeroki dla polskiego społeczeństwa wówczas, więc to może nie. Aczkolwiek już ten taki, zawsze taka ksenofobia, już ten antysemityzm taki narodowościowy.

Dokładnie, te stereotypizacje, ten czarno-biały podział tych bohaterów, doskonale widać, kto jaki ma być. Tak i nie, ponieważ jednak wydaje mi się, że Raymond jest tu trochę bardziej skomplikowany niż Tolkien, bo nie wszyscy Polacy są piękni i dobrzy, tak? Wilczek jest straszliwą szują. W Sejmie Obiecanej wszyscy są źli, ja jestem tego zdania. Oprócz Anki. Oprócz Anki, no i może jeszcze Mali. Ale Mela się psuje potem. Mela się psuje potem, tak, to prawda. Tak, tym niemniej nie ma takiego podziału, że wszyscy Polacy są dobrzy, wszyscy Niemcy są średnio dobrzy, a wszyscy Żydzi są bardzo źli. Tutaj jakby Reymont trochę to jednak, powiedziałabym, niuansuje. Oczywiście. Ale to jest chyba bardziej kwestia w tym momencie klasy niż rasy czy etniczności. Tak, on ma swoje poglądy na temat przyrodzonych cech.

I Reymont to też doskonale pokazuje na końcu, wiesz, że nawet jak wygrasz tę Grą Łódź, to... Ach, to zakończenie mnie akurat nie przekonuje, do tego przejdziemy. I druga rzecz odnośnie jego życiorysu, to to, że wiemy, jak Reymont zbierał materiały do chłopów. Pojechał do tych Lipiec, siadł sobie na zydelku, obserwował, podobno z nikim nie gadał i tam trochę nazmyślał, nie? Ale w Łodzi? Ja nie widzę jakiegoś dziennikarzyna z Warszawy, który napisał jeden w miarę głośny reportaż wpuszczonego na salony do fabrykantów. I nikt go nie wpuścił do żadnego salonu. No właśnie, bo tutaj mamy oczywiście taką informację, tak jak mówiłyśmy wcześniej, to znaczy, Reymont jest świetnym reporterem w tym sensie, że on bardzo dobrze chodzi po ulicy i zauważa i pamięta sceny, ludzi, wydarzenia i jest je w stanie doskonale odtworzyć i ma to takie reporterskie oko do szczegółu.

Ale nie znaczy to, że on naprawdę się spotykał z poznańskim czy szajblerem, czy jakimkolwiek innym łódzkim prawdziwym fabrykantem, a już raczej na balach przez nich wydawanych niekoniecznie bywał. I to jest jednak właśnie jeden z tych zarzutów, które się po wydaniu Ziemi Obiecanej pojawiały, że Reymont portretuje raczej... Warszawskie środowisko towarzyskie, do którego miał powiedzmy większy dostęp, no bo w Warszawie był bardziej umocowany po prostu towarzysko, niż łódzkie, bo do niego dostępu nie miał. No też Reymont przez ponad pół roku mieszkał w takim mieszkaniu, które się znajdowało nad redakcją Kuriera Codziennego w Łodzi i bardzo dużo chodził na spacery podobno i bardzo dużo wyglądał przez okno i bardzo dużo oglądał właśnie wejścia do fabryk.

No właśnie, w Ziemi Obiecanej w ogóle nie słychać rosyjskiego. No właśnie. Cenzura wciąż jeszcze? Częściowo na pewno, zresztą tak samo jak w Lalce nie ma rosyjskich oficerów oraz cerkwi na placu, który obecnie jest placem nieznanego żołnierza, który wszyscy bohaterowie muszą mijać codziennie. Tak, no oczywiście lepiej nie pisać o Rosjanach, bo się jeszcze coś źle napisze i może nam mieć problemy, a to jest publikowane w czasopismach, kurierze codziennym jest, dlaczego jeszcze narażać redakcji w ogóle i wszystkich. Ale faktem pozostaje też, że jeżeli chodzi o... O centrum przemysłowe i jakby zaangażowanie rosyjskie w przemysł, to ono nie leżało w przemyśle włókienniczym i też dużo większe takie ominięcie, czy ten taki skok robi właśnie Prus wycinając Rosjan z lalki, prawie wycinając Rosjan z lalki, niż Reymont wycinając Rosjan z Łodzi, z Ziemi Obiecanej, bo faktycznie

Największy udział w przemyśle włókienniczym mieli Niemcy czy też Niemieccy imigranci na ziemię polskie i polscy Żydzi, a nie Rosjanie. Ok, to zróbmy teraz szybko dla osób uczniowskich, uczniów i uczennic, jeśli nas takowe słuchają, szybką przebieżkę przez motywy. Miasto? Tak, no oczywiście Łódź jest, tak jak mówiłaś, głównym bohaterem, czy jednym z głównych bohaterów Ziemi Obiecanej, bo powieść ta jest powieścią panoramiczną w tym sensie, że owszem, mamy głównego bohatera, którym jest Karol Borowiecki i jego przygody z dwójką przyjaciół, a później, jakbyś dzisiaj powiedział, frenemis, tak? Morycem i Maksem. Na drodze ku bogactwu i sukcesom, ale to jest tylko jeden z wątków i oprócz tego Reymonta najbardziej interesuje właśnie taki szeroki, panoramiczny portret Łodzi, tego miasta, którego tak fascynowało i pokazanie tego, jak właśnie zepsutym i jak amoralnym i takim trudnym do życia i niewybaczającym i niebezpiecznym i brudnym i odrzucającym, ale też fascynującym, ale

Więc to, no, można by się zapytać, czy w Łodzi w takim razie wszystkie poglądy są progresywne, a myśli lotne, powiedziałabym, że raczej nie. Ale dla niego to jest odczuwanie takie bardzo zresztą, wydaje mi się, łatwe do zrozumienia dla kogoś, kto pochodzi z głębokiej prowincji, na której być może i ma pozycję jakąś bardzo uprzywilejowaną i znajduje się w elicie tej malutkiej społeczności, z której pochodzi, ale jednak czuje, że on chce czegoś innego, czegoś więcej i że dużo lepszy sposób na rozwój swojego potencjału znajduje w tej wielkiej metropolii, która oczywiście ma swoje ciemne strony, a według Reymonta to ma głównie ciemne strony. Tak, ale na tę ciemną stronę wchodzimy w następny motyw, czyli kapitalizm opisuje w taki sposób, że one są fascynujące.

No dokładnie. I przegrywa. I przegrywa, ale z drugiej strony to też jakby te ludystyczne ruchy to posuwały się aż do tego, żeby właśnie jakoś tam zbiorowo niszczyć na przykład maszyny pojawiające się w fabrykach, no bo one zabierają pracę ciężko pracującym robotnikom. A Reymont mówi, że postęp jest niezatrzymany, że niemożliwe jest przerwanie tego postępu, że mechanizacja i technologizacja i zabieranie tego czynnika ludzkiego z pracy przemysłowej nieustannie postępuje do przodu. No ale że ludzka chęć sukcesu i zarobku i ta chciwość jest tak wielka, a jednocześnie, że taka jest niemalże konieczność dziejowa, bo Raymond też jakby nie wszystko wiesza na tej ludzkiej chciwości, tylko jednak on ma takie przekonanie o tym, że jednak tak świat idzie, w tym kierunku, czy mu się to podoba czy nie, czy nam się to podoba czy nie, raczej nie, ale że świat jakby idzie w kierunku tego właśnie

No to, że tam gdzieś będą robotnicy i robotnice i ruch socjalistyczny albo chociażby jakaś samoorganizacja oddolna albo strajki, które wybuchają periodycznie wówczas praktycznie cały czas. No i nie. Ziemia obecna to nie jest powieść o robotnikach. Nie. Tutaj zresztą, tak jak się pytałaś na początku o poglądy Reymonta, no cóż, Reymont na pewno nie ma tendencji socjalistycznych, bo chociaż on tak jakby bardzo z takim wielkim krytycyzmem i taką fascynacją pomieszaną z nienawiścią Portretuje ten galopujący kapitalizm, wolny rynek, który tam pożera. To jednak to nie znaczy, że on się opowiada po stronie klasy robotniczej. My mamy robotników i robotnicę w tej powieści, ale oni są tylko takim tłem, który jest po to, żeby ukazać, jak bardzo niszczący jest ten przemysł dla wszystkich.

Tak, która sunie ulicą Piotrkowską i naśladując obyczaje fabrykantów do kościoła w niedzielę i tak dalej, ale w sumie to nie jest jakaś klasa. I mamy rodzinę właśnie Malinowskich, która tam próbuje... Ratować swoją córkę i to są ludzie z godnością i z jakimiś zasadami moralnymi i tak dalej. No ale oni pokazują tutaj po prostu beznadzieję tej sytuacji i tę taką szarą czy czarną masę, która jest bezwolna i która nie ma żadnej sprawczości, bo tak naprawdę sprawczy i w ogóle interesujący dla Reymonta to są ci, którzy stoją wyżej. To znaczy fabrykanci, przemysłowcy i ich żony, córki i kochanki.

No trochę. Wiesz co, nie do końca. To jest pojęcie, które jest nadużywane w różnych sytuacjach, ale na pewno, tak jak to podsumowałaś, Karol Borowiecki to jest ktoś, komu się wszystko udaje, chyba że nie. Chyba że nie. To znaczy, to nie jest tak, że on ma same sukcesy, bo myślę, że to jest takie okrucieństwo Reymonta też i też taka ironia Reymonta i też doskonale zaobserwowany taki twist W którym on tak naprawdę każe bohaterowi, który cały jest zbudowany z ambicji, z tego, że on tutaj jest własną pracą, sprytem, energią, kombinowaniem, niemoralnymi różnymi posunięciami. Tutaj oszuka, tutaj niedopowie, tutaj pożyczy, tutaj weźmie, tutaj zbuduje, tutaj nie będzie spał przez miesiąc i tam, no wiesz, jakby jest takim bohaterem. No to on, Raymond na końcu, każe temu bohaterowi odnieść spektakularny sukces życiowy i finansowy.

Tylko, że ona potem z niego rezygnuje. Rezygnuję, bo nie czuję się dość dobra. No ale wiesz, Reymont przedstawia matkę tego Wysockiego, która jest taką antysemitką, że ona mówi tak obrzydliwe rzeczy, że one są bardziej obrzydliwe od wszystkich tych opisów Żydów w tej powieści. I zastanawiam, czy to było zamierzone, czy dla Reymonta to było naturalnie normalne. Wiesz co? Nie wiem. To znaczy... Bardzo ciężko mi definitywnie rozstrzygać, gdzie kończy się antysemityzm Reymonta, a zaczyna się antysemityzm przez Reymonta portretowany. Bo też tak jak mówię, ten antysemityzm był wówczas bardziej dużo przezroczysty. Nie zupełnie przezroczysty, ale dużo bardziej przezroczysty niż dziś. Natomiast absolutnie się zgadzam z Twoją interpretacją właśnie tej tragicznej mulatki, bo to doskonale pasuje.

To znaczy, no, Bela by nie została zaakceptowana. Choć znowuż... Raymond podkręca tutaj ten wątek tragiczny, ponieważ związki międzyreligijne czy sytuacje, w których jedna strona się konwertowała na inną religię, absolutnie w XIX wieku odchodziły i były zupełnie... No może nie jakieś niezwykle częste, ale to nie był aż taki skandal, szczególnie jeżeli chodzi o wielkie rodziny. To jest arystokracja, z obietnymi posagami żydowskich, bankierów, rezydencje reper. Dokładnie, należało tutaj, w Europie wykonywało się po prostu małą konwersję, tutaj chrzest, tutaj jakby odejście od religii i tak dalej. To Krystyna Skarbek miała taką markę. No tak, no więc wszyscy byli... To się działo, więc myślę, że tutaj, jak mówię, Reymont podkręca konflikt tragiczny, ale też to jest po to, żeby ten story arc Meli był taki właśnie, znowuż, bo ona kończy z Morycem, bo ona czuje, że ona nie ma innej możliwości innego wyboru, bo Moryc ją naprawdę...

Szczerze twierdzi, że ją kocha, no a jest właśnie też Żydem, no i też jakby się dogadał z teściem i tak dalej, i tak dalej. I jaki jest los, jaki Meli przypada, że Mela się na końcu książki, jak to pisze Reymont, szasta po salonie i jest taką po prostu głośną, żydowską matroną, która już uosabia cały ten stereotyp tej kobiety, która jest wulgarna, zatraciła swoją właśnie taką tę polską, katolicką rezerwę i tak dalej. Więc wychodzą z niej, jak to Reymont tego nie napisał, ale wiesz, gena nie wydłubiesz. Okej, dalej Zaszka Malinowska, która w powieści jest dużo bardziej sprawcza. Zaszka Malinowska to jest robotnica, która zostaje kochanką fabrykanta, dlatego, że ona nie chce umrzeć pracując przy włóknach.

No bo tak, z jednej strony Zośka jest, można by powiedzieć, że w powieści jest postacią bardziej sprawczą, no bo ona mówi, że to jest jej decyzja, że ona sama nie chce umierać w przędzalni, w związku z czym zostanie kochanką fabrykanta i że to jest jej wybór. Ale znowu, że Zośka żyje w takich okolicznościach i w takiej rzeczywistości społeczno-ekonomicznej, w której ta możliwość wyboru jest, powiedziałabym, delikatnie ograniczona. I bardzo dyskusyjne jest to, czy jej wybór osobisty jest wyborem tak naprawdę. W każdym razie Reymont się oczywiście oburza zgodnie z duchem epoki. Dalej Anka. Anka jest tą dziewczyną z dworku, narzeczoną Karola. Ona nie szczególnie może ładna, ale ma klasę, tak, gust, szacunek do siebie, tak, no ona jest, to szlacheckie pochodzenie, no jest tą taką dziwicą z dworku, która jest przy tym śmiertelnie nudna.

Żyją w domu takim zwykłym, mieszczańskim, bo im to wystarczy, bo oni więcej nie chcą. I Mada sadzi sobie kwiatki w doniczkach, w tych takich donicach, w oknach, bo to ją jakby interesuje. Iż to są ludzie bezpretensjonalni, my byśmy powiedzieli. A Reymont z tego robi wulgarność. I to jest bardzo ciekawe, jak to jest. Ok, czas nas trochę goni, więc jeszcze w temacie przesunięcia akcentów, moryc filmowy. Bo moryc filmowy, jak wszyscy, kocha się w Karolu. Oczywiście, no tak, bo wszyscy kochają Karola. Tak, jakbyśmy, myślę, że znowuż współcześnie byśmy powiedzieli, że Moritz Welt w filmie Wajdy jest queer-coded, tak? To znaczy on ma taki, ta relacja między nim a Maxem jest głęboko homoerotyczna i ja naprawdę tutaj...

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.