Michał Sawicki - Gdy seks przestaje cieszyć
Presja potrafi zniszczyć wszystko, co miało być dobre. Oczekiwania, tempo, scenariusze - często nie nasze, ale gramy je do końca. Ta rozmowa to zaproszenie do myślenia o seksie inaczej. Bez pozy, bez spięcia. Nie po to, żeby naprawiać. Raczej po to, żeby wreszcie odpuścić.
Tak, albo dostać jakieś sprzeczne informacje, bo możesz dostać informacje o tym, że moja żona czy mój mąż wszystkim wiedzą i jest okej. Albo często się zdarza tak, że ten związek jest zatajany. Jak popatrzymy w ogóle na statystyki na Tinderze, Tinder podał takie, dwa lata temu to było, ponad 50% osób na Tinderze jest już w relacji i o tym nie mówi. To jest ogromna część. Ponad 50%. Co sprawia, że ludzie będąc w relacji... szukają na zewnątrz. Na razie jeszcze nie pytam, co sprawia, że przychodzą na przykład, podejmują próbę, żeby otworzyć relację. Na razie w ogóle co sprawia, że pojawia się taka potrzeba? To jest po prostu biologia z jednej strony, czyli to, że część osób nie jest stworzona do monogamii.
Czyli te infekcje przenoszone drogą płciową kojarzą się, zwłaszcza facetom, tym, z którymi pracuję, z jakimś takim zarzutem, że coś jest z nimi nie tak. I więcej kobiet do mnie pisze ze świadomością taką, że o infekcjach chciałoby się dowiedzieć, co pewnie jest też kwestią większej edukacji przez konsultacje ginekologiczne. I mówią, że jak proponują swoim partnerom czy facetom, z którym zaczynają się spotykać, to jest coś zaodbierane. Jako zarzut właśnie czegoś niefajnego. Kurczę, teraz właśnie do mnie dotarło, że skoro to jest postrzegane jako coś złego, to trzeba z tego zrobić atut. Znaczy to wręcz, naprawdę zastanawiam się, czy na przykład, gdyby, nie wiem, na Tinderze była taka rubryka, w której mógłbyś odkliknąć certyfikat, tak? Mam aktualne badania.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Presja potrafi zniszczyć wszystko, co miało być dobre. Oczekiwania, tempo, scenariusze - często nie nasze, ale gramy je do końca. Ta rozmowa to zaproszenie do myślenia o seksie inaczej. Bez pozy, bez spięcia. Nie po to, żeby naprawiać. Raczej po to, żeby wreszcie odpuścić.