Mentionsy Mentionsy
Gry Frejtaga
Gry Frejtaga

Wiedźmin - krew elfów | S01E08

26.04.2023 ·2 godz 37 min · 6 rozdziałów

Zabierzemy Was do świata znanego z książek i gier o Wiedźminie. Jednak w tej historii wydarzenia z poszczególnych tomów sagi będą pretekstem i tłem dla poczynań czwórki bohaterek i bohaterów. Zaczynamy od krwi elfów! 🔴 Nagranie wideo na ⁠YouTube⁠⁠.⁠ 📯 Sesje są transmitowane na Twitchu i YouTubie od 9 stycznia 2023 r. Odbywają się w każdy kolejny poniedziałek o godz. 20.30 przez okres dwóch miesięcy. Materiał po premierze będzie do obejrzenia również na YouTube oraz Spotify. W centrum naszej opowieści pojawią się: 🗡 Wiedźmin Yornvill z Kaer Trolde - Sonia Allan ze ⁠Zgubne Granie w RPG⁠ 🪕 Bardka Xattra Ningivard - ⁠Aga Ejsmont⁠ 🔮 Czarodziejka Muriel Szarowłosa - Natalia Ciesielska z ⁠Ustatkowanego Gracza⁠ ⛏ Krasnolud Cromwell Bolt - Michał Krzyżanowski 🎃 Bajać wspólnie z graczami będzie Tomek Frejtag. 📯 O odcinku: wideo, grafika: Sebastian Żarnowski z ⁠Sesja Zero⁠ Muzyka: - Olga Anna Markowska ⁠https://linktr.ee/olgamarkowska⁠ - Karolina Koba https://linktr.ee/karolinakobamusic - Bartek "Grensir" Supronik ⁠https://youtube.com/@GrensirMusic⁠ - ⁠Tabletopaudio RPG⁠ Więcej o Grach Frejtaga znajdziecie tutaj: ⁠https://linktr.ee/gryfrejtaga

0:00 · Początek opowieści 1

Rycerzyk zafajdany. Potem Dąbrowa i te paskudne kamienie runiczne i sparaliżowana kobieta i zaś z powrotem do chaty dobrodzieja. Poninę. Z nadzieją, że i ją się z paraliżu wyciągnie, a ona brzemienna. Nieprzyjemna wizyta, teranowy Yorn grzebiący sobie w trzewiach, śmierć Enida, przyłączenie się do nas Ronadina i Barretta, zabranie wozu z wypalanki i walka ze zbójami najętymi przez kapłana Moona. Nie, ja dalej nie widzę tu początku.

14:34 · Spotkanie w Szczy Cintryjskim 4

Otwierają oczy jedno po drugim. Konie wydają z siebie bardzo głośne rżenie. Nie mogą się uspokoić, więc od razu zarówno Yorn, Ronadin, jak i jego druh przytrzymują konie. Pomiędzy wami wszystkimi stoi Muriel, która liczy w głowie osoby, które właśnie przeszły przez portal. I tak, wreszcie spotykacie się swoimi spojrzeniami. Otacza was ta ciemność i gęstwina.

Wizja, którą miałam, patrzę na Ronaldina, na Barretta, na Yorna i na Xattrę nie patrzę, bo ona w tym momencie pewnie patrzy gdzieś w inną stronę, czy nie? Jak już się ogarniam, to zwracam się, patrząc na ciebie, wyczekująco, bo to ty jesteś troszeczkę przywódcą tej wyprawy w tym momencie. Wizja, którą miałam, wskazywała na to, że Tygo jest ranny. Jest ciężko ranny, żyje, ale... Ale jeśli nie dostanie fachowej pomocy szybko, to... Ciężko mi powiedzieć, na czym to się skończy.

Ale klepię raz Ronadina po plecach, gdzieś tam przekazując mu wodzę i zsuwam się jeszcze ostrożnie, krzywiąc się lekko, bo rany dalej rwą. Dobrze, pójdę przodem. Może na coś wpadnę. I w ostatniej chwili z wahaniem większym niż zwykle odwracam się i sięgam do jednej z sakw. I wyciągam to niewielkie, płaskie pudełko z eliksirami. I ciągam kilka buteleczek, ale jeszcze ich nie otwieram, tylko

Zresztą odruchowo przenoszę spojrzenie na ciebie, Zattra. Zerkam najpierw na Muriel z wdzięcznością, że to nie ja musiałam to powiedzieć. Potem wracam spojrzeniem do Yorna. Może poczekaj z tymi eliksirami, co? Przecież widzisz w ciemnościach i bez nich. Jeszcze nie jest aż tak ciemno. Nie, jeszcze nie jest tak ciemno. No to szybko szukamy. Nie czekamy aż się zrobi ciemniej. Doktornie teraz to złote spojrzenie przenosi się na Ronadina, bo myślę, że kto jak kto, ale on zrozumie, że akurat tropienie elfów ma trochę inne zasady, ale nic nie mówię.

23:22 · Szukanie śladów Tygo 8

Ronadin przechodzi w kierunku Gęstwiny, robi te kilka kroków i chociaż jesteście na takiej niewielkiej polanie otoczonej drzewami, ale Też na tyle gęstymi tymi drzewami, że mimo wszystko tego śniegu na samą tą polanę napadało niewiele, to on schyla się i dotyka ziemi. Widać, że dotyka prawdopodobnie śladów, które gdzieś tam dojrzał. I w tym czasie, kiedy rozmawiacie, kiedy jakoś próbujecie się doprowadzić do stanu użyteczności, Ty, Muriel, spoglądasz w kierunku tego dopalającego się niewielkiego paleniska i widzisz to miejsce dokładnie takim, jakie widziałeś w wizji.

A drugą Wielkie dzięki i do zobaczenia w kolejnym odcinku! Natalia nie ma. Możecie Natalii podesłać... Tak, tak. ...podesłać na tym, na tekstowym? Dobra. Moi drodzy, w takim razie dokładnie kiedy Ronadin zaczyna badać ślady i zdaje się, że w tym momencie znalazł konkretną drogę, którą kilka godzin temu, może nawet nie godzin, godzinę, półtorej temu wyruszyła stąd

Które ślady należały do kogoś, kto niósł coś ciężkiego? Może to Tygo? Może to ktoś inny? Jeśli Tygo jest ranny, to szukam od razu kropel krwi, szukam tego charakterystycznego zapachu. Nawet pozwalam sobie na to, żeby moje nozrza się trochę rozszerzyły. Węsze. A potem, zanim Muriel skończy mówić, zanim Ronadin jeszcze odsunie się od tego ogniska, to po prostu robię krok w bok. Tak, gdyby Także gdyby ktoś nas obserwował w tym momencie, nawet by nie zauważył, że mnie tam zabrakło. I zaczynam zataczać kręgi. Jeśli znalazłem krew, to idę w tamtą stronę. Jeśli któreś ślady wydają się bardziej obiecujące, to będę nimi podążał.

Ale tak, chcę być tutaj tym elementem zaskoczenia, gdyby ktoś rzeczywiście przyszedł, to żeby się mnie nie spodziewał. Szelest po twojej prawej stronie, gdzieś w gęstwinie. Spoglądasz odruchowo. Widzisz cień. Ciemna postać, która sunie między drzewami. Bezszelestnie teraz, ale coś jednak ją zdradziło. Twoje zmysły ją wyczuły. Ani Ronadin, który też, wydawałoby się, ma bardzo dobry słuch, ani Barret, ani nikt z pozostałych twoich druhów nie zobaczył, ani nie wyczuł tego. I kilka metrów od ciebie

Masz wesolutką Hanzę ze sobą. Muriel, słyszysz tą rozmowę, która już z takiej cichej jest coraz głośniejsza. Oczywiście ty Satra też. Ronadin, który przez chwilę był gdzieś dalej, szukał, po prostu dotykał tych śladów. Spogląda, bo słyszy tembr głosu Barretta, dobiera miecz i po prostu wgramala się w krzaki. Słychać tylko szelest, ale mimo tego, że on robi to dość gwałtownie, to nadal ten szelest jest takim delikatnym, jakby tylko ruszonym przez powiew wiatru. Muriel? Mamy tropić elfy, które są Scoia'tael i nie tylko elfy, a oni w tym momencie urządzają sobie gawędki prowadzące się do tego, kto ma rację.

Co tam się dzieje? Tak, daleko mi do zrozumienia tej sytuacji wychodzi Ronadin. Widzisz teraz rosłego z wyprostowaną klatą elfa Cromwellu, który tak mierzy cię wzrokiem. Patrzy w kierunku Yorna, patrzy w kierunku Barretta, odkręca się i wraca w kierunku Koni. Ale nie Koni, Koni, tylko Koni. Do Stefana i spółki. Tak jest. Dołączyłeś do cyrku? Czy co? Chcesz mi wyjaśnić, jak to wszystko działa?

Idź przodem, Wiedźminie. Ja jeszcze nadepnę na jakąś jaszczurkę. Paryt oczywiście opuszcza łuk i idzie za Ronadinem, natomiast z niedowierzaniem patrzy jeszcze cały czas na tą waszą wymianę zdań. On nie może zrozumieć, jak do tego doszło. Ja milknę na chwilę i jeszcze w myślach tak bardzo ostrożnie sprawdzam.

Odgłosy, które wydobywają się z waszych gardł trochę przeszkadzają. Ja rozumiem. Jestem tutaj nowy. Z Barretem. Ale dobrze by było, żebyśmy jak najszybciej tego typu nieścisłości fabularne w naszej wspólnej przygodzie rozwiązywali dość szybko. Kromal tego nie słucha. Kromal idzie troszeczkę dalej od tego. Ej! Stój! Stój! Mówię do ciebie! Ronadin. No bogów. Masz trzy sekundy. Staram się. Xattra prosiła.

49:08 · Spotkanie z krasnoludem 10

Pierwszą osobą, która znajduje konkretne ślady jest Rona Dean, ale potem za tym idzie też Yorn. I idziecie przez gęstwinę. Nie ma tutaj absolutnie żadnej ścieżki, natomiast w różnych miejscach dostrzegacie pozostałości po grupie, która tutaj przechodziła. Ale tylko jesteście w stanie to zobaczyć, ponieważ ty i Ronadin i Barret macie tę umiejętność. Pozostali nie jesteście tak przyzwyczajeni do chodzenia po lesie i tropieniu, Natomiast oczywiście Cromwell też trochę różnych sytuacji także leśnych przeżył.

Może on nie czuje się tutaj tak dobrze jak na terenach bardziej skalnych czy górzystych, ale kiedy idzie tropem, ty, którzy idą tropem, też z każdym kolejnym krokiem dostrzegasz pewną prawidłowość kierunku. Idziecie tak razem wszyscy, bez większych wyjaśnień ze strony Cromwella, bez większych wyjaśnień ze strony Yorna. Widać, że Ronadin i Barret są bardzo nieufni w stosunku do tego krasnoluda. Nawet w pewnym momencie Ronadin wymownie spogląda na ciebie Muriel i na ciebie Satra jednym wielkim znakiem zapytania nad głową, ale nie mówi nic.

Kiedy ty razem z Ronadinem jesteś na przedzie, choć bardziej w cieniu, choć bardziej znikasz nawet w pewnych momentach pozostałym z pola widzenia, aby sekundę, dwie później pokazać się, słyszysz dobiegające rżenie koni. Wiesz? Ponieważ jesteś w stanie usłyszeć nawet kopyta, które zaczynają iść po udeptanej drodze. Wiesz, że za chwilę pojawi się tu jakaś droga, że za chwilę wyjdziecie może na jakiś niewielki trakt. Renadin jeszcze tego nie słyszy. Ja wykonuję taki bardzo krótki, głośny świst gdzieś tam między zębami, który może przypomina śpiew jakiegoś ptaka bardziej znajomego dla okolic Brokilonu.

Ja się nie ruszam. Czekam, aż się oddalą na tyle, żeby było bezpiecznie poruszać się i coś do siebie powiedzieć na przykład. Chociaż dalej nie mam zaufania. I dopiero w momencie, kiedy te kroki, kroki, kiedy ten, ten kopyt gdzieś się rozmyje, I dobrych kilkanaście uderzeń serca po tym. Biorę, znaczy biorę, rzucam tylko, zatrzę spojrzenie i podchodzę do wszystkich, do reszty, do Ronadina, do Barretta, do Krasnuda, który jeszcze wciąż nie został mi przedstawiony oficjalnie, no i do Yorna.

Gdzieś tam przechodząc obok Satry, tak lekko mierzywie ci włosy. Nie gryzie, tylko warczy głośno. Polubisz go. Ronadina. Jeśli mamy wystarczająco dużo alkoholu. Nachyla się do Satry, aż w pewnym momencie drgnęłaś, bo nie wiedziałaś, kiedy podszedł tak bezszelestnie do ciebie i mówi... Wyjaśnijmy to jak najszybciej, bo... z całym szacunkiem dla Yorna. Ale im dłużej ta niewyjaśniona sprawa będzie się ciągnąć, tym dłużej będę miał ochotę... zacząć się drzeć! Mam dość takich sytuacji.

My z Barretem nie znamy jeszcze waszych zwyczajów. Poznajemy je, więc nasze reakcje mogą być czasem nieadekwatne, ale... Wolimy, jak sprawy... Ronadin, widziałeś, jak on zareagował? Wybacz, że cię przerywam. Tak, zareagował tak, jakby wiedział, że tu się pojawi. Co? Nie! Pamiętasz, jak zareagował na ciebie? Raczej drażliwie. I jak widzisz, do tej pory nie reaguje na ciebie za dobrze. Skoro na niego zareagował dobrze, to znaczy, że musi mu ufać. A to rzadkość u Yorna. A ty mu ufasz? Yornowi czy Cromwellowi? Z tego, co słyszałam. Chyba tak.

Niedawno nie byliśmy w większym miejscu. Po czym wsiadam na ziemię obok Cromwella, wyciągając nogi. Może ja podsumuję, dobrze? Tak, żebyśmy wszyscy zobaczyli to mniej więcej tymi samymi oczami. Była rozmowa między Ronadinem i Sattrą. W trakcie tej rozmowy Muriel stała i patrzyła na Cromwella. Do całej tej grupki naszej podszedł jeszcze Barret. I teraz cała grupka, cztery osoby, stoją i patrzą na Cromwella, a w tym czasie Yorn podchodzi, podpiął bukłak i siada obok niego, tak? I siada obok. A my już nastąpimy i dalej patrzymy na Cromwella. Yup. Aha!

Ja jestem Muriel, to jest Sattra. Ten jeden wysoki to jest Ronadin, a drugi wysoki to jest Barret. I wygląda na to, że chyba przynajmniej przez jakiś czas nasze nogi się... drogi się splotą. Myślę, że Cromwell bierze ten bukła, który dostał od Yorna, pije go, jakby pił wodę, o czym oddaje mu, nawet na niego nie patrząc. Cromwell Bolt. Miło poznać. W takim układzie, jeżeli spotkaliśmy się w tych ślicznych okolicznościach przyrody, do których prawdopodobnie zaraz wrócą czarni albo przypołętają się jakieś panda wiewiórek, być może mamy jakieś dwie minuty, żeby o tym porozmawiać.

Panie krasnoludzie, Nie musimy o tym deliberować, ale tak wypadałoby przynajmniej, i tutaj patrzę na Yorna, dowiedzieć się... Strategicznie biorę łyk. Dowiedzieć się, dokąd zmierzamy. Tak na dobry początek. Napiszę, Fubusiku. Ja mam pytanie. Panie krasnoludzie, Ronadin nazywam się. Mówi Pan o sprawie rodzinnej. Albo zamyśliłem się i nie usłyszałem. Ale co ma wspólnego ktoś z Pana rodziny, z Twojej rodziny, z tymi tutaj?

Trzyma tak rękę w powietrzu, czekając aż ją ściśniesz. Cromwell wyciąga tą rękę i ściska mu ją. Ale nie ściska tak mocno, jakby w zwyczaju miał, żeby zrobić na kimś wrażenie. To jest po prostu twardy, męski uścisk. Nie zrozum nieźle Ronaldinie, Ronadinie, tak? Ronadin. Przez dwa. Niezbatykane imię, nieważne. Na szlaku jest trudno. Na szlaku, jeżeli podróżujesz sam, to musisz się dobrze nauczyć czego unikać, a czego nie. Pewnie, ale czasami możemy skorzystać z łudu szczęścia. Uznałem, że taki łód szczęścia właśnie tutaj znalazłem. Nie przeszkadza mi to, jeżeli...

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.