Mentionsy Mentionsy
Gry Frejtaga
Gry Frejtaga

Wiedźmin - krew elfów | S01E07

27.02.2023 ·3 godz 8 min · 7 rozdziałów

Zabierzemy Was do świata znanego z książek i gier o Wiedźminie. Jednak w tej historii wydarzenia z poszczególnych tomów sagi będą pretekstem i tłem dla poczynań czwórki bohaterek i bohaterów. Zaczynamy od krwi elfów!         🔴 Nagranie wideo na YouTube. 📯 Sesje są transmitowane na Twitchu i YouTubie od 9 stycznia 2023 r. Odbywają się w każdy kolejny poniedziałek o godz. 20.30 przez okres dwóch miesięcy. Materiał po premierze będzie do obejrzenia również na YouTube oraz Spotify.               W centrum naszej opowieści pojawią się: 🗡 Wiedźmin Yornvill z Kaer Trolde - Sonia Allan ze Zgubne Granie w RPG 🪕 Bardka Xattra Ningivard - Aga Ejsmont 🔮 Czarodziejka Muriel Szarowłosa - Natalia Ciesielska z Ustatkowanego Gracza 🍀 Zielarka Coni z Brugge - Michał Krzyżanowski     🎃 Bajać wspólnie z graczami będzie Tomek Frejtag. 📯 O odcinku: Wideo, grafika: Sebastian Żarnowski z Sesja Zero Muzyka: - Olga Anna Markowska https://linktr.ee/olgamarkowska - Bartek "Grensir" Supronik https://youtube.com/@GrensirMusic- Tabletopaudio RPG        Więcej o Grach Frejtaga znajdziecie tutaj: https://linktr.ee/gryfrejtaga

0:50 · Podróż i przygotowania do podróży 8

Ale teraz tnę. Zdążyłam się odruchowo zasłonić przed klingą wycalowaną we mnie. I ze zdziwieniem patrzę na swoje przedranione, na których Na białych rękawach koszuli rozszerza się coraz większa plama krwi. I próbuję zrozumieć, co się właśnie stało. Dlaczego... No tak, nie było znaku. Przepraszam, Yorn, to ja. Nie powinnam była wcześniej podchodzić. Yorn? To ja, Satra. Opuść miecz. Proszę. Dociera do mnie powoli, że moje przedramiona są

Przez chwilę szczerze zęby w tym nieludzkim grymasie Zaciskam dłonie na rękojeści miecza i już... już mam wrócić z podanym ciosem. A no może to ten głos, bo przecież Bruksy... one chyba tak niebrzyją, one chyba... Xattra, co, co kurwa robisz?!

Upuszczam, upuszczam miecz. Przepraszam, wystraszyłam się. Przepraszam. Pokaż, pokaż mi ręce. Wciągam do ciebie dłonie, zaczynam... Cholera, moje ręce nigdy się nie trzęsły. Moje ręce nigdy wcześniej się nie trzęsły. Satra? Satra? Gdzieś jeszcze? Gdzie? Gdzie masz to? Nie, tylko... Ojej. Usiądź. Usiądź. Czuję, jak ta magia, jak eliksiry zaciemniają mi spojrzenie.

Ale to, co teraz czuję jeszcze wyraźniej, co pali jeszcze wyraźniej, to jej krew, to twoja krew na moich dłoniach. Jak zaciskam je na twoim ciele, próbując zatomować krzywienie. Przepraszam, to moja wina. Miałam zostać na drzewie. Przepraszam. To nie twoja wina, Sattra. Nie. Dobrze, pójdziemy, znajdziemy kogoś. Ja tego nie potrafię naprawić. Znajdziemy kogoś, znajdziemy magę, znajdziemy czarodziejkę.

Koniec, Sattra. Mhm. Tak, na pewno. To się naprawi przecież. Przecież ty się składasz eliksirami zawsze. Jest w porządku. To się polewa jaskółką? Jak tak bardzo leci? Sięgam do twojego rękawa. Zdzieram resztki materiału, który został i prowizorycznie obwiązuję twoje ręce. Może Zattra teraz już nic nie mów. Ja... Ja dam radę.

Jest zimno, to dlatego się... Dlatego się trzęsiesz, to... Nie krew, ona... Ona tak szybko... Ona nie może tak szybko wypłynąć. To jest... Zaraz dojdziemy do Stefanu. Mów do mnie, Xattra. Mhm. Mówię. Bo ty... Po eliksirach to... Ty normalnie widzisz w ciemnościach, prawda? Jeszcze tak. Mhm. Ale... Rozróżnić... Bruksa od człowieka?

To trudne chyba. Zerkam na truchło, które leży gdzieś niedaleko nas. To jest trudne, bo jest ciemno, a po eliksirach ci się plącze w głowie wszystko. Ja mogłam być Bruksą albo jakimś innym. Jak na nie mówiłeś? Elpem? Alpem. Alpem albo innym takim. Mogłam być wampirem. Ja powinienem widzieć Xattra. Zawsze powinienem widzieć. Ale ja miałam być na drzewie, Yorn. Ale nie byłaś. Nie byłam, nie posłuchałam. To nie... to... Moja wina to jest.

W bandaż masz w lewej... w lewej kieszeni w sakwie. To nigdy nie jest twoja wina, Sattra. Twoja też nie. Poznaj się z tego Zdrowiciela. Powiedz sobie, Sattra, po prostu... Po prostu mów. Zaraz będziesz... Zaraz będzie chłodniej, zaraz będziesz senna, ale mów. Mhm. Ładnie walczyłeś z tą Bruxą, tak? To znaczy, ja mało widziałam, ale krzyczała bardzo głośno. Strasznie krzyczała. To chyba dobrze musiałeś ciąć bardzo, że tak krzyczała.

14:16 · Wspomnienia i rozmowa z Ejtne 1

Zostań ze mną. Nic nie rozwiązuj, Zattra. Nie rozwiążę. Zamykam oczy. Próbuję skupić się na oddechu. Bo tylko to teraz nie boli. I tak to wspomnienie zaprowadziło nas do miejsca, w którym Yorn po raz pierwszy w towarzystwie Satry wpadł.

52:04 · Rozbudzanie się i przygotowanie do podróży 2

Jest tutaj też Satra i Muriel niedaleko. Jak, moi drodzy, dalej układa się ten poranek? Myślę, że skoro Coni wstała pierwsza, to trzeba zrobić rzeczy pierwsze. Trzeba napalić, trzeba zagotować wodę, trzeba posiekać zioła, trzeba przygotować śniadanie, trzeba odpędzić myśli, trzeba pogodzić się z tym, że myśli nie da się odpędzić. Trzeba poczekać, co czas przyniesie.

Xattra, możesz? Jesteś pewien? Wszystko mnie zajmuje dłużej niż powinno, ale po, myślę, że dobrej minucie stwierdzam w końcu, tak, jestem pewien. Podnoszę się i zaczynam wisieć nad tobą, nad twoją twarzą, sprawdzając czy aby na pewno jesteś pewien. Trudne, bo moja twarz jest teraz wciśnięta gdzieś w poduszkę na tyle, na ile mogę, żeby nie widzieć swoich światła.

59:19 · Rozmowa i decyzje na temat podróży 8

Tak patrzę sobie w oczy. Po czym odsuwam się i schodzę na dół. Jak tam, Yorn? Jeszcze nie wyzionałeś ducha? Nie śmiałbym bez twojego pozwolenia. Znakomicie. Dobrze, że w końcu się rozumiemy. Zattra, ty jakoś ucierpiałaś? Bo w sumie nawet nie zapytałam cię o to. Nie. Nie. Panowie mnie bardzo skutecznie obronili. A Ronadin i jego przyjaciel?

O ile nie ucierpiał na koniu jadąc tutaj po ciebie, to raczej nie. Nie, nie ucierpiał i zresztą należą mu się podziękowania, bo rzeczywiście był bardzo szybki i bardzo skuteczny. To prawda. Patrzę na Wiedźmina. Satra, przekazałaś wreszcie tę notatkę, to co znaleźliśmy. Mówiłam tylko, że znalazłam zlecenie na nas, ale wyciągam ten zakrwawiony zwitek, który znalazłam przy jednym z ciał i wręczam Muriel. Ewidentnie kapłan czekał, żebyśmy się pojawili.

Puszczam mimo uszu to, co powiedział Wiedźmin i nachylam się do Muriel. Co jest z Coni? Pomożecie mi ponosić drewno? Znaczy, ty mi pomożesz, Satra? Patrzę na Yornę dyskretnym uśmiechem. Rzucam Yornowi spojrzenie pod tytułem, leż i się nie rusz. I wychodzę za Muriel. Wychodzimy, idziemy kawałek w stronę szopki. Kiewam do Ronadina, który pewnie gdzieś tam też się ogarnia.

Nie wiem, ile nasza niziołka ma lat. Mogę się tylko domyślać, że jest w bardzo zaawansowanym jak na niziołkę wieku Ale... Dlatego uważam, że kwestię tego musimy postawić na pierwszym miejscu teraz. A... Czyli gapicie się na siebie spod byka, bo wybuchło na ciebie wczoraj, tak? Nie, to nie było spojrzenie spod byka. Po prostu nie potrafię się z nią skonfrontować, Sattro.

I myślę, że Coni też nie chce się konfrontować ze mną. Ja zawdzięczam jej życie, Xattra. Coni jest jedną z tych osób, którym ja po prostu nie umiem powiedzieć nie. I wczoraj kosztowało mnie to naprawdę bardzo dużo, żeby Żeby próbować wytłumaczyć jej, że nie mogę jej tam przenieść samej. A potrafiłabyś to zrobić? Nie.

Bo to, który z nas pójdzie samo, To będzie moja decyzja. A skoro to już ze mną nie możesz wytrzymać... Może w takim razie... W tym razie tym razem warto zaufać, że Muriel i Satra sobie poradzą i zajmą się dobą. A ty masz tego. I tego będzie cię potrzebowało wiele bardziej niż Wiedźmina, który tylko potrafi machać mieczem.

Nawet jeżeli nie chcą znikać. Tylko kładę twoją dłoń obok. Na kocu dalej ją trzymam w swojej dłoni i tak lekko klepię, patrząc na drzwi i czekając, aż Muriel i Satra wrócą. Wiadomo było, że tego poranku różne rzeczy zaczną się dziać, że cały ten dzień będzie obfity w różne decyzje związane ze zdrowiem, związane z dalszą podróżą. Jedni wiedzieli więcej, inni wiedzieli nieco mniej. Wszyscy jednak wiedzieli, że będą chcieli wyruszyć w kierunku Jarugi, w kierunku Wyrwy i tam najlepiej, gdyby zostali przeniesieni za pomocą teleportu przez arcymistrzynię, która pojawi się tutaj, bo tak chciała Muriel.

Przejdziesz się ze mną? Proszę. Ona znowu chce zwiać. Coni, Sattro. Chodź, Muriel. Tylko na chwilę. Sattro, wybaczysz nam? Wybaczę, tylko trzymaj Muriel. Nagada jakiej głupoty. Przejdziesz ze mną kawałek, Muriel? Tutaj w okolicy jest staw. Może jeszcze są tam gęsi.

146:03 · Koniec podróży i pożegnanie 4

Widzicie, jak na jego twarzy, na twarzy Yorna, zarysowuje się uśmiech. I słyszysz, jak w spowolnieniu słowa wypowiadane przez Tissaia, ale wy słyszycie je w sposób normalny. Otwiera jeszcze szerzej oczy niż wcześniej to robiła. Patrzy w kierunku Muriel, ale też pozostałych. W kierunku Sattry. W kierunku Tekli, która spogląda gdzieś z góry, ukrywając się. Inny akurat nie ma w tym pomieszczeniu. Patrzy na Ronadina i Beretta. Musicie jak najszybciej ruszyć do źródła, w którym znaleziono ten artefakt.

A kiedy tam dotrzemy? To co wtedy? Widzisz jak przełyka ślinę? Nie wiem. Nie wiem, co wtedy się wydarzy. Nikt tego nie wie, Xattra. Wiem tylko jedno. Istota nie chce zrobić krzywdy Wiedźminowi. Gdyby to chciała, gdyby tego chciała, to dawno by do tego dopuściła.

Yorn, gdzie masz rzeczy? Trzeba cię spakować. Nie wiem, czy dociera do mnie ten głos poprzez magię Tisai. Puszcza. Nie odpowiadam. Zaczyna ci puszczać dopiero teraz, więc może po raz kolejny, jak Xattra pyta ci o to, to kolejne pytanie dociera do ciebie. Wracasz już do siebie. Czujesz się nad wyraz, może niedobrze, ale nieźle. Czujesz, że jej obecność tutaj zdecydowanie pomogła twojemu zdrowiu.

Wróćmy już teraz? Tak, więc masz teraz dwie minuty, żeby się zastanowić nad tym, czy jesteś w stanie... czy jesteś w stanie z nami teraz iść, czy... Czy się źle czujesz? Ja patrzę po tobie, Satra, przenoszę spojrzenie na Muriel. Coś się właśnie stało? Satra, mam problem z pogodzeniem się z tym, że Coni ruszyła sama w dalszą drogę, ale nasza droga prowadzi na południe.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.