Mecz to nie randka | Gościni: Marysia Jaroni
Dlaczego Drużyna Wiary Lecha to projekt wyjątkowy w skali całego kraju? Czy kobieta w polskiej szatni piłkarskiej wciąż budzi zdziwienie? Jak nieświadomie wejść na parkiet w samym środku meczu? O tym opowiada nam Marysia Jaroni, która na co dzień jest odpowiedzialna za prowadzenie mediów społecznościowych DWL.
Subiektywne podsumowanie tygodnia w świecie piłki nożnej. Od słonecznej Katalonii po zimne noce w Stoke. W każdą środę o 18.00. Jak co środę gramy na Aferę, zaczynamy dzisiaj kolejny odcinek naszego wspaniałego podcasto-audycjo-show piłkarskiego. Dzisiaj za konsoretą Kuba Jamrus, a przy mikrofonach Filip Szymkowiak, Piotrek Przyborowski. Naszą gością jest dzisiaj z kolei Marysia Jaroni. Witaj Marysiu. Witam. A więc osoba od wszystkiego w DWL-ce, w Drużynie Wiary Lecha, od wszystkiego przede wszystkim, co widzicie w mediach społecznościowych, w internecie i na wszelkich innych tego typu platformach.
No chyba już jest jasne, że dzisiejszym naszym tematem będzie właśnie Drużyna Wiary Lecha. Od razu tutaj odsyłamy też do audycji z lipca 2024 roku, kiedy Karol Jaroni, tutaj zbieżność nazwisk nieprzypadkowa, Twój wspaniały mąż był naszym również gościem i opowiadał o właśnie DWLC, wtedy głównie tej trawiastej. My dzisiaj możemy już też porozmawiać troszkę o halowej odmianie piłki nożnej, która również w DWLC zaistniała i która odnosi dość znaczące sukcesy, bo Drużyna Wiary Lecha futsalowa aktualnie już na najwyższym poziomie rozgrywkowym gra i nawet jakiś hit się chyba szykuje, z tego co pamiętam.
Do futsalu jeszcze wrócimy, ale tak W celu zaczęcia tej naszej rozmowy warto by jednak się dowiedzieć skąd Ty w ogóle się w tej DWL-ce wzięłaś? To jest dobre pytanie. To jest dobre pytanie. Ja myślę, że ja bym o DWL nie wiedziała, no nie wiem jak teraz, bo to się tak fajnie rozwinęło, że rzeczywiście jest trochę o nas głośno, ale... Nie wiem, czy bym o niej wiedziała w tamtych czasach, w których poznałam DWL, a poznałam przez no już wspomnianego Karola i myślę, że niechcący zaprosił mnie trochę tak jakby do tego klubu i na niego niekorzyść zostałam na dłużej. Śmieję się, bo oczywiście no nie jest to
Prosiłaś nas, żeby tutaj nie pytać Cię o żadne daty i szczegóły historyczne, dlatego o to oczywiście spytamy. Nie, chciałem Cię spytać w takim razie, czy pamiętasz swój pierwszy mecz w ogóle Lecha, na którym byłaś? Pierwszy mecz Lecha? Lecha na przykład, no. No i tu ci nie powiem. A pierwszy mecz DWL-ki? Pierwszy mecz DWL, wydaje mi się, że to był mecz z Orkanem Konarzewo. Prawdziwy futbol. Tak, tak, to tam się działo. To był chyba pierwszy mecz, nie jestem pewna, czy to był taki pierwszy-pierwszy, ale jego najbardziej pamiętam. Chyba tak. To jest właśnie to, co powiedziałam przed wejściem na antenę, czyli ja mam tak, że ja potrafię wyjść z meczu i on może być dla mnie super ważny i ja... Ktoś mnie zapyta, jaki ból wynika. To jest zupełnie normalne. To jest zupełnie normalne, szczególnie przy tym natłoku różnego rodzaju wydarzeń sportowych, ale tutaj...
W każdym razie pamiętam... I 15, i 16 chyba. Tak, chyba nawet były tak dwa lata z rzędu. Stadion Narodowy i pamiętam, że Karol wtedy, no mega poważny jak nigdy powiedział, Tylko pamiętaj, że to nie jest randka. Ja poczułam wtedy, wiesz, taką złość, bo ja mówię, no czy on nie wie, że ja wiem, że piłka nożna to jest mecz i jakby jedzie się tam kibicować, tak? I jakby nie potraktował mnie poważnie, co on sobie myśli, że co ja tam będę? Tu się stoi i się kibicuje, to Karol dzwonił tym telefonem. Dokładnie, więc jakby to nie, to nie była randka. Ja na szczęście jego i swoje w sumie też jestem żywo zainteresowana piłką mnożną, nie tylko od momentu poznania go, więc tak, to nie żadna randka, to nie była randka, to było pojechanie na ten mecz z obopólnej zgody, także...
No tutaj nie jestem dobrym przykładem, bo ja niestety na moje nieszczęście mam tak, że ja pracuję cały czas w sumie i jakby dzień meczowy nie zaczyna się z moją pobudką, tylko rzeczywiście to jest cały tydzień przed. Jeśli mówimy o tym futsalowym, no to te grafiki się planuje zdecydowanie wcześniej, teraz w Ekstraklasie jest duży nacisk na to, żeby te grafiki były na czas, w odpowiednie dni, odpowiednie grafiki, jesteśmy zobowiązani do konkretnych już materiałów. A w DWL raczej jest to spontan. Grafiki też w dużej mierze robi Paweł, więc jakby tutaj ja od grafik nie jestem, ale te wszystkie materiały, wideo, no to ja robię je z emocjami, wiesz? To jest tak, że jak się coś zadzieje i nam to fajnie wyjdzie, to ja po prostu to wykorzystuję i to ma najlepszy odbiór.
I właśnie na tym chyba to polega, że Przez to, że jesteśmy taką drużną kibicowską, to te wszystkie rzeczy, które się dzieją tak realnie, nie są jakoś aktorsko odgrywane, tylko po prostu się u nas rzeczywiście dzieją, to one są najlepiej przyjmowane przez kibiców, przez odbiorców, więc tak działamy, raczej spontanicznie. Ale dzień meczowy to nie jest tylko dzień meczowy, zdecydowanie cały czas się to dzieje. A czy zawodnicy DWL są dobrym materiałem na bycie youtuberem czy tiktokerem? Czy można powiedzieć, że żrą przed kamerą? Uwielbiam ich. Tu od razu wszystkich pozdrawiam. Zdecydowanie nie narzekam. Każdy z nich już gdzieś w jakimś materiale zabłysnął i się pokazał i każdy jest jakby otwarty na to, więc nie mam w ogóle żadnego problemu ze współpracą z nimi, także
Te niższe ligi też na pewno biorą ze sobą multum anegdotek i takich różnych przypałów biorąc pod uwagę, że no wiemy jak to jest organizacyjnie też w wielu klubach, pewnie na wielu wyjazdach. Nie mówię, że były ciężary, ale różne przygody się działy. Mhm. Ma. Nie wiem, czy chcę się przyznawać do nich. Ale mówimy o DWL, czy ma na przykład też w futsalu? Bo ty już mówisz, wiesz, niższa liga, a ja na wyższej zrobiłam przypale. Ja się tutaj nie oszczędzam. No to co się wydarzyło na przypale futsalowym w takim razie na wyższej lidze? No... No, miałam takie dwie sytuacje, w których niestety zasłynęłam. To był mecz właśnie wspomniany przez Was na samym początku, czyli mecz z Legią, mecz pucharowy.
Bardzo lubię z nim rozmawiać, zawsze pyta o to co u mnie i jakby interesuje się tym tak żywo. I anegdota może nie, ale trener ma taki specyficzny żart i jak pierwszy raz się z nim witałam, to pamiętam, że tak klasycznie przywitanie w Polsce jest no albo na jednego buziaka w policzek, tak, albo na trzy, co już w ogóle jest tylko chyba u nas. I trener zasugerował to razy dwa i mówi, że w Portugalii tak jest i tak ma być. Ja mówię, że u nas są trzy, a on tak na mnie spojrza i mówi zostaniemy przy portugalskiej wersji. Trochę się poczułam, jakbym zasugerowała jednak te trzy buziaki. Wyszło dziwnie, ale to oczywiście przeszło w żart i trener jest bardzo takim ciepłym człowiekiem.
No, myślę, że mogę to zdementować, bo to nie jest tak, że idziemy tam, żeby, nie wiem, czy nasi kibice idą zrobić z założenia jakąś zróbę i gdzieś tam poniszczyć stadion, nie wiem, no zrobić cokolwiek złego. Raczej idziemy rzeczywiście kibicować i czy ja jadę na mecze, czy idę na mecz, czy jestem na DWL i widzę naszych kibiców, no to Założenie jest takie, żeby kibicować, wspierać, śpiewać i doprowadzić drużynę do zwycięstwa, jakoś tam w jakiś sposób pomóc. To jest założenie główne, więc żadne niebezpieczeństwo nie jest naszym planem. No tak, dwunasty zawodnik w Poznaniu zawsze mocny. Naszym założeniem jest z kolei, że ta audycja niestety musi się zakończyć o godzinie 19, a mamy jeszcze tutaj coś, czego na odtworzeniu, jeśli słuchacie jej online, to możecie sobie po prostu złączyć nową kartę i pójść obok, ale mamy tutaj życzenie muzyczne, jedno tutaj, jak najbardziej, więc ono teraz sobie u nas poleci.
Okej. Ale rozmawiamy o tych wielu pozytywnych aspektach właśnie kibicowania. O tym, że kibice założyli w sumie własny klub. Kibice założyli klub, który jednocześnie jest jakby takim własnym bytem i własnym losem się rządzi. A z drugiej strony jest też blisko tego Lecha i to też wygląda tak, że Nie jest to tak jak na przykład było w Manchesterze, gdzie założyli kibice FC Manchester czy jak go coś tam nazywa. Po złości. Po złości. Tutaj to po prostu jest jakby taki miły dodatek do bycia też kibicem Lecha Poznań, tak? Czy się zgadzam z taką ideą? Bardzo urocze określenie DWL. Jeszcze takiego nie słyszałam.
Może mi się uda to na szybko, nawet chyba mi się uda. 27 września. 27, tak, i to jest Lechia Kostrzyn, DWL 14. O, w Kostrzynie kiedyś scędziowałem. O, tak, tak, w dniu rozpoczęcia Euro 2016. Cudownie było. Ale wiesz, tak mówisz, ale no właśnie, my czasami nawet tych kibiców mamy na tych lądach i z różnych FC, nawet więcej niż u nas gdzieś tam na środce się pojawia, także to spodziewam się, że teraz też tak będzie. Ja też muszę przyznać, że trochę wam też pewnie mimo wszystko frekwencyjnie pomaga to powiązanie z ruchem kibicowskim Lecha, bo ja pamiętam, że wtedy jak byłem na tym meczu 10-1, no to nie oszukujmy się, rywal paździerzowy, wszystko jakby zakończone w przeciągu 7-8 minut, bo tam już szybko wszystko poleciało, jeśli chodzi o wynik, a rzeczywiście tych kilkuset kibiców było.
Mówisz teraz o DWL? O DWL, ale futsalowej. A, futsalowej. Tak, nie, no naprawdę tam była niezła frekwencja, jak na listopad na Morasku wtedy. Ja mam ze swojej miejscowości dosyć małej, Czarnków, takie doświadczenia z drużyną Wiary Lecha Poznanie, że ludzie aż, nie powiedziałbym, że z egzotyki, ale przychodzą, żeby zobaczyć, jak grają kibice na boisku. Ja mam takie anegdoty z różnych mniejszych miejscowości. Uwielbiam to, jak stoję gdzieś tam, wiecie, przy boisku, więc też blisko jakiegoś płotu, przejścia i tak dalej. I bardzo często ludzie podjeżdżają zachwyceni, zafascynowani. Widzą ten herb i mają tak... Lech przyjechał? A to jest rezerwy? Kto to jest? Wiesz, ja zawsze wtedy mówię, od razu reklama leci, mówię kim jesteśmy, co robimy tutaj i tak dalej. Jaka jest wasza idea?
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy do tematu Drużyny Wiary Lecha i ich rozmowa z Marysią Jaroni o jej zaangażowaniu w klub.
Rozmowa o początkach zaangażowania Marysi Jaroni w klub i jej role w social mediach.
Opowieść o meczu telewizyjnym z Legią Warszawa i sytuacjach, w których Marysia się nieporozumień dopuściła.
Rozmowa kontynuuje temat meczów telewizyjnych i social media, podkreślając znaczenie tych zdarzeń dla klubu Wiary Lecha Poznań.
Marysia opowiada o anegdotach i sytuacjach, w których się nieporozumień dopuściła, oraz o swojej pracy w klubie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dlaczego Drużyna Wiary Lecha to projekt wyjątkowy w skali całego kraju? Czy kobieta w polskiej szatni piłkarskiej wciąż budzi zdziwienie? Jak nieświadomie wejść na parkiet w samym środku meczu? O tym opowiada nam Marysia Jaroni, która na co dzień jest odpowiedzialna za prowadzenie mediów społecznościowych DWL.