Muniek Staszczyk w Kolumnie Zygmunta!
Muniek Staszczyk wprost o odejściu Jana Benedka z T.Love. "Kocham go jak brata, ale musieliśmy się rozstać"
Do włoskiej knajpy, jakżeby inaczej, bo jej mąż jest Włochem. Po prostu sobie pojeść kluchy, czy tam kto co woli. I tak bez fajerwerków, ale miło. Chłopaki mi na próbie dali jakieś prezenty, a wieczorem były prezenty rodzinne na zmianę, ja córce córkami. Bez takich, wiesz, jakichś grubych akcji. No, grube akcje, ta już pan przeżył w swoim życiu, o czym pisze pan w swojej książce. Na przykład na studniówce miał pan bardzo ciekawą osobę towarzyszącą i tutaj dotykam pewnego wątku, który pojawił się w pana biografii. Proszę bardzo. No właśnie, był pan z kolegą na studniówce? No tak, no to chyba cool. Piotr Żyłka zapytał, czy tańczyliście poloneza, ale do tego nie doszło. Z kolegą, z moim przyjacielem, niestety świętej pamięci, Jackiem Słoniem-Wódeckim, perkusistą pierwszym T.Love'u i z moim przyjacielem od podstawówki, a potem założyliśmy właśnie razem T.Love Alternative i ja mówię, wiesz co, Słoniu,
Nie mam żadnej dziewczyny, nie wiem czy nie mam żadnej dziewczyny, a poza tym to po co się w ogóle starać i tak dalej. Chodźmy razem, bo i tak pewnie będzie jakaś taka sytuacja, że się upijemy, a jeszcze nie, dlatego że mieliśmy pierwszy koncert, my przecież musimy zagrać razem, no więc poszedłem ze słoniem i było git. Pamiętam, że WF-iści trzymali w swoich kanciapach WD, z jednym z nich byliśmy dogadani. Tak, tak było. To była studniówka, rok 1982, czyli prehistoryczne czasy. Pierwszy występ T.Love Alternative 4 lutego 1982. Studniówka wojenna, stan wojenny dookoła, patrole ZOMO na ulicy. I zaczęła się o 13, a skończyła o 20, bo i w szkole się odbywała, bo była godzina milicyjna.
Czyli profesor Królica. Coś tam skrobię z kolegami, niech sobie zagrają. Grał taki zespół, wtedy nie było DJ-ki ani takich rzeczy, tylko grał taki zespół weselny, że perkusista tego zespołu miał bębny powiązane sznurkami, więc jak słoniu siadł, A Słoniu kawał chłopa i nie był technicznym, raczej perkusistą, jak nikt z nas nie umiał grać. Więc Słoniu jak po prostu przy w te gary, to od razu się te wszystkie sznurki, wszystko się rozwaliło prawie. Ale zagraliśmy dwa numery i nawet profesor Mach od matematyki, pamiętam, Walcował z tyłu ze swoją żoną, jakby się w ogóle nic nie zmieniło. Wcześniej oni grali jakieś polki, jakieś weselne klimaty.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.