Muniek Staszczyk w Kolumnie Zygmunta!
Muniek Staszczyk wprost o odejściu Jana Benedka z T.Love. "Kocham go jak brata, ale musieliśmy się rozstać"
Do włoskiej knajpy, jakżeby inaczej, bo jej mąż jest Włochem. Po prostu sobie pojeść kluchy, czy tam kto co woli. I tak bez fajerwerków, ale miło. Chłopaki mi na próbie dali jakieś prezenty, a wieczorem były prezenty rodzinne na zmianę, ja córce córkami. Bez takich, wiesz, jakichś grubych akcji. No, grube akcje, ta już pan przeżył w swoim życiu, o czym pisze pan w swojej książce. Na przykład na studniówce miał pan bardzo ciekawą osobę towarzyszącą i tutaj dotykam pewnego wątku, który pojawił się w pana biografii. Proszę bardzo. No właśnie, był pan z kolegą na studniówce? No tak, no to chyba cool. Piotr Żyłka zapytał, czy tańczyliście poloneza, ale do tego nie doszło. Z kolegą, z moim przyjacielem, niestety świętej pamięci, Jackiem Słoniem-Wódeckim, perkusistą pierwszym T.Love'u i z moim przyjacielem od podstawówki, a potem założyliśmy właśnie razem T.Love Alternative i ja mówię, wiesz co, Słoniu,
My weszliśmy na stanowiska, profesor Mach dalej jechał. Po prostu przy naszym post-punkowym graniu, trudno powiedzieć. I poszło. I poszło ponad 40 lat na scenie. Status legendy polskiego rocka, wielka kariera. Sporo wzlotów, sporo upadków, które są poruszane oczywiście w tej książce. I tu cytat. Zygmusiu, nie wiedziałem, że było aż tyle tego wszystkiego, powiedziała pana mama, tej konsumpcji, tego imprezowania. W kilku momentach się przestraszyłam. Tak, to tak, tak, no tak, czy to powiedziała mama po poprzedniej lekturze książki King z Rafałem Księżykiem, a tutaj w Chłopakach Nie płaczą, czyli w Chłopakach Nie, ale przekreślone Nie, w tym nowym wywiadzie Rzece z Piotrem Żyłką jest chyba niestety jeszcze grubiej.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.