Mentionsy Mentionsy
Gęsia Skórka
Gęsia Skórka

DEMONY w Hotelu Cecil | ODCINEK 62

26.04.2025 ·44 min 12 s

Gęsia Skórka #62 DEMONY w Hotelu Cecil!Z pozoru zwykły hotel w sercu Los Angeles, a w rzeczywistości scena jednych z najbardziej tajemniczych i niepokojących wydarzeń w historii. W tym odcinku usłyszycie o niewyjaśnionych zgonach, zaginięciach oraz legendach, które sprawiły, że Hotel Cecil stał się symbolem prawdziwego horroru. Jakie sekrety kryją jego mury? Czy to tylko zbieg okoliczności, czy może coś znacznie bardziej mrocznego? Zanurzcie się w historię, które mrożą krew w żyłach.-------------------------------------------------------------------TIMELINE!Wstęp Koniec-------------------------------------------------------------------🔥WSPIERAJĄCY:TOP 1➛ Skaza➛ Misio MISIO➛ x177➛ Maja Babulka➛ MrEssexWerdin➛ Sebastian Łęczkowski➛ Łukasz Reczko➛ Heir_Of_ChoroszczTOP 2➛ Piotr Wołoszczakiewicz➛ Agnieszka Tomaszewska➛ KyrianhTOP 3 ➛ DaLek➛ Smouka➛ Żona Faraona➛ Wodnik018 Z.➛ Mateusz Matek➛ Tomcio➛ Przemek Cymborski➛ Wojtek Frączkowski-------------------------------------------------------------------🎧 Spotify ➛ https://open.spotify.com/show/3VKkX1r...🔥 TikTok ➛ https://www.tiktok.com/@gesiaskorkapodcast📷 Instagram ➛ https://www.instagram.com/gesia_skorka_/ 💌 Biznesy/Współprace ➛ [email protected]💥 Streamy na Twitch ➛ https://www.twitch.tv/nojracht-------------------------------------------------------------------#hotel #cecil #straszne #podcast

W miejscu, gdzie mówi się, że są tu demony. Było coś niezwykłego w atmosferze lat dwudziestych XX wieku. Czas, gdy Ameryka wydawała się wiecznie młoda i niepokonana, a Los Angeles jak kończące się lato, pełne marzeń, blasku i obietnic lepszego jutra. W samym sercu tej kalifornijskiej gorączki, przy 640 South Main Street, miał powstać hotel inny niż wszystkie.

Już w 1929 roku Stany Zjednoczone nawiedził wielki kryzys. W Los Angeles, jak w wielu innych metropoliach, dzielnice, które jeszcze chwilę wcześniej tętniły życiem, zaczęły popadać w ruinę. W szczególności okolica wokół Skyrow, w cieniu której znajdował się hotel Cecil, stała się epicentrum bezdomności, przemocy i społecznego upadku. Z ulic zniknęli biznesmeni i podróżnicy, a ich miejsce zajęli włóczędzy, alkoholicy, osoby z zaburzeniami psychicznymi, prostytutki i handlarze narkotyków.

Wśród miejscowych mówiono o nim już nie Cecil, ale The Suicide. Służby ratunkowe znały adres 640 South Main Street aż nazbyt dobrze. Kolejne wezwania, kolejne bójki, napaści, zgony. Policyjne raporty z lat 40. i 50. jasno wskazywały, że Cecil był jednym z najczarniejszych punktów na mapie miasta. Ale to nie był koniec. W 1962 roku Pauline Otton po kłótni z mężem wyskoczyła z okna swojego pokoju na dziewiątym piętrze. Los chciał, że dokładnie w tym samym momencie pod hotelem przechodził George Giannini.

Choć zatrzymano podejrzanego, Jacques B. Ellingera, nie postawiono mu zarzutów. Sprawa pozostała nierozwiązana, a ciemność w murach Cecil zdawała się tylko gęstnieć. Z biegiem lat hotel przestał być zwykłym miejscem na mapie Los Angeles. Stał się czymś innym. Ludzie mówili, że jest to miejsce kultu. Kult mroku. W latach 80-tych swoje schronienie znalazł tu również Richard Ramirez, znany też jako The Night Stalker. seryjny morderca, którego brutalne ataki paraliżowały mieszkańców Kalifornii. Mówiono, że po dokonaniu zbrodni Ramirez wracał do Cecil, zdejmował zakrwawione ubrania na tylnym parkingu, a następnie w samych bokserkach przechodził przez lobby.

Co ciekawe, nikt, kompletnie nikt, nie zwracał na niego uwagi. Hotel był już wtedy tak zdegenerowany, że żadne dziwactwo nie budziło tam podejrzeń. Zaledwie kilka lat później, bo w 1991 roku, w murach Sisu zameldował się kolejny cień. Jack Unterweger, austriacki dziennikarz, były skazaniec kreowany na przykład resocjalizacji. Przyjechał do Los Angeles rzekomo jako korespondent piszący o przestępczości. W rzeczywistości polował. W czasie swojego pobytu zamordował tam trzy prostytutki, każdą w sposób niemal identyczny jak swoje ofiary w Europie.

I kiedy wydawało się, że nic już nie zaskoczy opinii publicznej, w 2013 roku świat obiegła historia Elisie Lam, dziewczyny, która weszła do windy i nigdy nie opuściła już tego miejsca żywa. Los Angeles, styczeń 2013 roku. Miasto, które nigdy nie śpi, pulsuje nieustannie, życiem w blasku słońca i tym, które czai się w mroku. 21-letnia Elislam, kanadyjska studentka, postanawia wyruszyć samotnie w podróż po zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

Portland, San Diego, Los Angeles. Miasta jak z marzeń. Prowadzi ona blog na platformie Tumblr pod nazwą Novel Niveau, gdzie dzieli się swoimi myślami, modą i emocjami. Jej wpisy są pełne wrażliwości, smutku i zaskakującej dojrzałości. Wiemy dziś, że Elis zmagała się z chorobą afektywną, dwubiegunową i depresją. Przyjmowała leki takie jak velbutrin, lamotryginę, quetiapinę i venlafaksynę, ale dla niej ta podróż miała być czymś więcej niż tylko wędrówką. Miała ona być ucieczką, odnalezieniem siebie na nowo.

Policja z Los Angeles rozpoczęła śledztwo. Początkowo, jak w wielu podobnych przypadkach, zakładano, że Elis Lam po prostu się oddaliła. Jednak kilka dni później sprawa przybrała zupełnie inny obrót. 14 lutego 2013 roku LAPD udostępniło opinii publicznej nagranie z kamery monitoringu hotelowej windy, zarejestrowane 1 lutego około północy. Trwało ono niespełna 4 minuty, ale wystarczyło, by wywołać falę niepokoju. Na filmie widać Elizę w czerwonej bluzie i krótkich spodenkach. Wchodzi do windy. Naciska kilka przycisków w dziwnej sekwencji.

Alarm nigdy się nie włączył, a monitoring obejmujący dach w ogóle nie istniał. Po odnalezieniu ciała Elizy w zbiorniku wodnym rozpoczęto autopsję. To właśnie tutaj zaczęły się pytania, na które do dziś nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Autopsja przeprowadzona przez koronera hrastwa Los Angeles była szeroko oczekiwana zarówno przez media, jak i przez opinię publiczną. Każdy chciał wiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się w tragiczne dni na początku lutego. Oficjalny raport został opublikowany dopiero 19 czerwca 2013 roku, niemal 5 miesięcy po śmierci Elizy.

Czy Eliza aby na pewno wiedziała, gdzie się znalazła? Bo najdziwniejsze może być to, że Eliza Lam, młoda dziewczyna podróżująca samotnie, pragnąca przygód i poznawania świata, nie miała pojęcia czym naprawdę było to miejsce. Wiemy, hotel Cecil znajdujący się w Los Angeles, czyli miejscu owiane ponurą sławą, którego mroczna historia sięga niemal wieku, w którym odbierano sobie życie. Było pełno morderstw, niewyjaśnionych zgonów. Luksusowy obiekt z lat 20. XX wieku, tak jak wiecie, z czasem stał się epicentrum tragedii. Ale w 2011 roku właściciel hotelu postanowił zatuszować jego złą reputację.

Policja Los Angeles, tak jak już wiecie, w desperackiej próbie uzyskania jakichkolwiek wskazówek od opinii publicznej, opublikowała nagranie z monitoringu windy hotelowej, na którym widać ostatnie zarejestrowane momenty życia Elizy. To, co pokazano światu, wzbudziło znacznie więcej pytań niż odpowiedzi, ale to już w sumie wiecie. To nagranie, chaotyczne, niepokojące, niewytłumaczalne, błyskawicznie rozeszło się po internecie, wywołując lawinę teorii spiskowych. Jedną z pierwszych tutaj hipotez była teoria opętania. Widzowie dostrzegli w ruchach Elizy coś nieludzkiego. Coś przypominającego zachowanie osób rzekomo opętanych przez siły nadprzyrodzone.

Wielu komentatorów zwróciło uwagę na niesamowite podobieństwo między losem Elizy Lam a filmem Dark Water z 2005 roku, japońskim horrorem, który w Stanach doczekał się amerykańskiego remake'u. W tym filmie matka i córka przeprowadzają się do starego, zaniedbanego budynku. Nagle na suficie mieszkania zaczynają pojawiać się tajemnicze plamy z wody. Wkrótce okazuje się, że w jednym ze zbiorników na dachu utopiła się dziewczynka. Jej ciało zatruwało wodę używaną przez mieszkańców. Plamy wody, ciało w zbiorniku, brudna, śmierdząca i trująca woda.

Zbyt wiele podobieństw, by przejść obok tego obojętnie. Niektórzy wtedy zaczęli spekulować, że śmierć Elizy była wynikiem jakiegoś chorego rytuału, inspiracji filmem lub czymś jeszcze bardziej przerażającym. Ale teoria, która budzi największe kontrowersje, mówiła o rządowych eksperymentach i zatuszowaniu prawdziwej przyczyny śmierci. Co ciekawe, w 2013 roku, kiedy rozgorzała sprawa Elizy Lam, w Los Angeles trwały ćwiczenia dotyczące symulacji epidemii gruźlicy, ponieważ miasto miało wtedy nasilenie przypadków gruźlicy. Co ciekawe, działo się to w rejonie Sky Draw, czyli bardzo blisko hotelu Sisio.

W miarę jak kolejne doniesienia o tragicznych wydarzeniach mnożyły się przez dekady, w hotelu zaczęły pojawiać się relacje o czymś jeszcze. Czymś, czego nie da się zamknąć w policyjnym raporcie. Wiele osób, które zatrzymywały się w hotelu Cecil, relacjonowało jedno wspólne doświadczenie. Stale nieznośne uczucie bycia obserwowanym. Alison Moreno, która w 2008 roku nocowała na trzecim piętrze hotelu, opisała na łamach bloga Haunted Los Angeles, że czuła zimny dreszcz na karku. I co ciekawe, miała wrażenie, że ktoś stale ją śledzi, każdy jej ruch, mimo że korytarz był pusty.

W archiwach lokalnej policji w Los Angeles istnieją zgłoszenia dotyczące dziwnych odgłosów składane przez gości Cecil Hotel w latach 80. i 90. Szczególnie przerażające są relacje dotyczące postaci, które są widywane na korytarzach. Dwóch studentów z Niemiec, którzy zatrzymali się w hotelu w 2011 roku, opisało w wywiadzie dla niemieckiego Der Spiegel, że w środku nocy zobaczyli wysoką postać w kapeluszu, stojącą pod drzwiami ich pokoju. Kiedy próbowali zrobić jej zdjęcie, postać miała rozpłynąć się w powietrzu.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.