Mentionsy Mentionsy
Gęsia Skórka
Gęsia Skórka

DEMONY w Hotelu Cecil | ODCINEK 62

26.04.2025 ·44 min 12 s

Gęsia Skórka #62 DEMONY w Hotelu Cecil!Z pozoru zwykły hotel w sercu Los Angeles, a w rzeczywistości scena jednych z najbardziej tajemniczych i niepokojących wydarzeń w historii. W tym odcinku usłyszycie o niewyjaśnionych zgonach, zaginięciach oraz legendach, które sprawiły, że Hotel Cecil stał się symbolem prawdziwego horroru. Jakie sekrety kryją jego mury? Czy to tylko zbieg okoliczności, czy może coś znacznie bardziej mrocznego? Zanurzcie się w historię, które mrożą krew w żyłach.-------------------------------------------------------------------TIMELINE!Wstęp Koniec-------------------------------------------------------------------🔥WSPIERAJĄCY:TOP 1➛ Skaza➛ Misio MISIO➛ x177➛ Maja Babulka➛ MrEssexWerdin➛ Sebastian Łęczkowski➛ Łukasz Reczko➛ Heir_Of_ChoroszczTOP 2➛ Piotr Wołoszczakiewicz➛ Agnieszka Tomaszewska➛ KyrianhTOP 3 ➛ DaLek➛ Smouka➛ Żona Faraona➛ Wodnik018 Z.➛ Mateusz Matek➛ Tomcio➛ Przemek Cymborski➛ Wojtek Frączkowski-------------------------------------------------------------------🎧 Spotify ➛ https://open.spotify.com/show/3VKkX1r...🔥 TikTok ➛ https://www.tiktok.com/@gesiaskorkapodcast📷 Instagram ➛ https://www.instagram.com/gesia_skorka_/ 💌 Biznesy/Współprace ➛ [email protected]💥 Streamy na Twitch ➛ https://www.twitch.tv/nojracht-------------------------------------------------------------------#hotel #cecil #straszne #podcast

Ludzie znikali tu bez śladu, inni odnajdywali się, ale w stanie, którego nie da się opisać słowami. Korytarze szeptały o obecności tych, którzy nigdy nie opuścili tego miejsca. A potem? Śmierć. Śmierć, która wstrząsnęła całym światem. Winda? Niepokojące nagranie. Zbiornik na wodę. Eliza Lam To nie jest historia dla słabych serc. Jest to podróż w głąb miejsca, które od lat nie wypuściło z objęć żadnej tajemnicy. Moi drodzy, witajcie w słynnym hotelu Cecil, w miejscu, które zna prawie cały świat.

I kiedy wydawało się, że nic już nie zaskoczy opinii publicznej, w 2013 roku świat obiegła historia Elisie Lam, dziewczyny, która weszła do windy i nigdy nie opuściła już tego miejsca żywa. Los Angeles, styczeń 2013 roku. Miasto, które nigdy nie śpi, pulsuje nieustannie, życiem w blasku słońca i tym, które czai się w mroku. 21-letnia Elislam, kanadyjska studentka, postanawia wyruszyć samotnie w podróż po zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

Portland, San Diego, Los Angeles. Miasta jak z marzeń. Prowadzi ona blog na platformie Tumblr pod nazwą Novel Niveau, gdzie dzieli się swoimi myślami, modą i emocjami. Jej wpisy są pełne wrażliwości, smutku i zaskakującej dojrzałości. Wiemy dziś, że Elis zmagała się z chorobą afektywną, dwubiegunową i depresją. Przyjmowała leki takie jak velbutrin, lamotryginę, quetiapinę i venlafaksynę, ale dla niej ta podróż miała być czymś więcej niż tylko wędrówką. Miała ona być ucieczką, odnalezieniem siebie na nowo.

Policja z Los Angeles rozpoczęła śledztwo. Początkowo, jak w wielu podobnych przypadkach, zakładano, że Elis Lam po prostu się oddaliła. Jednak kilka dni później sprawa przybrała zupełnie inny obrót. 14 lutego 2013 roku LAPD udostępniło opinii publicznej nagranie z kamery monitoringu hotelowej windy, zarejestrowane 1 lutego około północy. Trwało ono niespełna 4 minuty, ale wystarczyło, by wywołać falę niepokoju. Na filmie widać Elizę w czerwonej bluzie i krótkich spodenkach. Wchodzi do windy. Naciska kilka przycisków w dziwnej sekwencji.

Unoszące się na powierzchni wody ciało Elize Lam, nagie, z twarzą skierowaną ku górze, a obok niej pływające fragmenty ubrań, które nosiła podczas nagrania z windy. Pokrywa zbiornika według różnych źródeł była uchylona lub też całkowicie otwarta. Dostanie się na dach nie było jednak aż tak łatwe. Prowadziły tam zamknięte drzwi zabezpieczone alarmem, którego uruchomienie natychmiast powiadomiłoby ochronę hotelu. Albo też alternatywnie, wąskie drabiny przeciwpożarowe zamontowane na zewnętrznych ścianach budynku. Ciężka stalowa pokrywa zbiornika wymagała naprawdę sporej siły, by ją otworzyć.

To mogło wyjaśnić jej dziwne zachowanie uchwycone na nagraniu z windy. Ale to nie koniec kontrowersji. Raport odnotował, że na ciele Elizy nie było widocznych obrażeń zewnętrznych. Nie miała ani złamań, ani sińców. Nawet zadrapań, czy też śladów walki, które mogłyby sugerować przemoc. Jednak kluczowy szczegół dotyczył samych płuc. Typowe utonięcie pozostawia bardzo charakterystyczne ślady, w tym wodę w płucach. W przypadku Elizy Lam nie stwierdzono typowego dla utonięcia wypełnienia płuc wodą. Ta informacja przez wielu została odebrana jako niepokojąca.

Jest to nieuchwytne wrażenie, że ze śmiercią Elize Lam jest coś czego nikt nie potrafi nazwać. Coś niewypowiedzianego, coś co wciąż unosi się nad hotelem Cecil, jak mgła, która nigdy nie opada. Eliza została pochowana w swoim rodzinnym Vancouver, ale jej historia nadal żyje. A nagranie z windy nawet dziś, tutaj oglądając na YouTubie, ponad dekadę później, wciąż budzi grozę. I co ciekawe, nie daje spokoju tym, którzy odważą się na nie spojrzeć. Rodzą się setki pytań. Kiedy patrzymy na tragedię Eliz Lam i sposób w jaki rozwinęła się ta cała historia, jedno pytanie powraca ciągle jak echo.

Czy Eliza aby na pewno wiedziała, gdzie się znalazła? Bo najdziwniejsze może być to, że Eliza Lam, młoda dziewczyna podróżująca samotnie, pragnąca przygód i poznawania świata, nie miała pojęcia czym naprawdę było to miejsce. Wiemy, hotel Cecil znajdujący się w Los Angeles, czyli miejscu owiane ponurą sławą, którego mroczna historia sięga niemal wieku, w którym odbierano sobie życie. Było pełno morderstw, niewyjaśnionych zgonów. Luksusowy obiekt z lat 20. XX wieku, tak jak wiecie, z czasem stał się epicentrum tragedii. Ale w 2011 roku właściciel hotelu postanowił zatuszować jego złą reputację.

Mówili o tym, że w niektórych miejscach sygnał telefoniczny zanikał bez wyjaśnienia, a światła migały w pustych korytarzach, jedno po drugim. Elisa Lam, ufając pozorom, zarezerwowała pokój w Stay on Main, myśląc, że będzie to zwykłe miejsce, z którego wyruszy na podbój Miasta Aniołów. Nieświadoma, że miejsce w którym się zatrzymała ma przeszłość tak mroczną, że wielu ludzi wierzy, iż budynek sam w sobie przyciąga śmierć, a ściany kryją hotel demonów. Czy jej tragiczny koniec był tylko dziełem przypadku? Czy zaburzenia psychiczne, nieprzyjmowanie leków i nieszczęśliwy zbieg okoliczności doprowadziły do tragedii?

A może istniało coś więcej? Coś, czego nie da się zmierzyć, uchwycić, ani też udowodnić. Coś, co nadal tkwi w murach hotelu Sissio. Cicho, niewidzialnie, cierpliwie czekając na kolejnych, którzy wejdą za jego drzwi. Gdy ciało Elizy Lam zostało odnalezione w zbiorniku wodnym hotelu Cecil, wielu sądziło, że to koniec tej całej historii. Jednak prawdziwa eksplozja zainteresowania przyszła dopiero kilka dni później.

Wielu komentatorów zwróciło uwagę na niesamowite podobieństwo między losem Elizy Lam a filmem Dark Water z 2005 roku, japońskim horrorem, który w Stanach doczekał się amerykańskiego remake'u. W tym filmie matka i córka przeprowadzają się do starego, zaniedbanego budynku. Nagle na suficie mieszkania zaczynają pojawiać się tajemnicze plamy z wody. Wkrótce okazuje się, że w jednym ze zbiorników na dachu utopiła się dziewczynka. Jej ciało zatruwało wodę używaną przez mieszkańców. Plamy wody, ciało w zbiorniku, brudna, śmierdząca i trująca woda.

Zbyt wiele podobieństw, by przejść obok tego obojętnie. Niektórzy wtedy zaczęli spekulować, że śmierć Elizy była wynikiem jakiegoś chorego rytuału, inspiracji filmem lub czymś jeszcze bardziej przerażającym. Ale teoria, która budzi największe kontrowersje, mówiła o rządowych eksperymentach i zatuszowaniu prawdziwej przyczyny śmierci. Co ciekawe, w 2013 roku, kiedy rozgorzała sprawa Elizy Lam, w Los Angeles trwały ćwiczenia dotyczące symulacji epidemii gruźlicy, ponieważ miasto miało wtedy nasilenie przypadków gruźlicy. Co ciekawe, działo się to w rejonie Sky Draw, czyli bardzo blisko hotelu Sisio.

Zapytacie pewnie jak się nazywał i nazywa ten test. Już Wam odpowiadam. Lam Eliza. Test o nazwie niemal identycznej z imieniem i nazwiskiem dziewczyny. Jest to skrót, pozwólcie, że przeczytam Wam to, bo jest to bardzo długa nazwa. Lipoarabinomanan Enzym Linked Immunoserbent Essay. Czyli test laboratoryjny używany do wykrywania antygenów gruźlicy w moczu pacjentów. To technika używana od lat w diagnostyce gruźlicy, szczególnie u pacjentów z skif i AIDS. To makabryczne podobieństwo wywołało lawinę teorii spiskowych, sugerujących, że Eliza mogła być uczestnikiem nielegalnego eksperymentu biologicznego lub że była świadkiem czegoś, czego nie powinna widzieć.

Inni goście, cytowani w programie dokumentalnym Netflixa Cecil Hotel Death and Disappearance of Elisa Lam, mówili o tym, że drzwy ich pokojów same się otwierały, mimo że były zamknięte od środka. Z kolei pracownicy recepcji i ochrony hotelu reakcjonowali, że nocami słyszeli szepty. Wiele głosów, rozmów, a czasem nawet krzyki dobiegające z pustych pięter. Dokładnie tak jak było to ujęte na nagraniu z 14 września 2003 roku w hotelu Wingate w stanie Illinois. Tutaj możecie zapoznać się z tym słynnym nagraniem, które zakładam, że raczej znacie.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.