Najlepszy program energetyczny od 2015 roku ma partia Razem. Jakub Wiech. Rozmawia: Estera Flieger
Co bardziej denerwuje Jakuba Wiecha: kiedy uderzy się w palec, czy komentarze w zimny dzień o tym, gdzie jest globalne ocieplenie? Estera Flieger rozmawia z redaktorem naczelnym portalu Eneregtyka24.com o tym, czy polityka energetyczna ma szansę stać się jednym z najważniejszych tematów w kampanii wyborczej i jaka jest realna stawka transformacji klimatycznej.
Od pewnych działań, czy nawet od pewnej świadomości społecznej celów i kroków, które trzeba teraz podjąć, a to sprawia z kolei, że stajemy się coraz bardziej członkami takiej klimatycznej ariergardy w stosunku do reszty narodowej Europy i będziemy to odczuwać bardzo wymiernie w sposób gospodarczy, ale też cywilizacyjny mówiąc szerzej i to już bardzo niedługo. Tracimy szanse, tracimy czas, przelewa nam się przez palce taka chyba już ostatnia opcja na to, żeby nadrobić zaległości, dołączyć do tej europejskiej stawki, która jest na czele pewnych zmian prowadzonych na rzecz transformacji, której wiemy, że nastąpi tak czy siak i to będzie nas wszystkich kosztować.
1986 rok nie miał takiego kończącego wpływu na tą jednostkę, To dopiero po roku 1990 skasowano ostatecznie Żarnowiec jako projekt inwestycyjny. Oczywiście on został wcześniej zamrożony w 1988 roku, natomiast mógł być kontynuowany później. Tak jak to zrobili Słowacy ze swoją elektrownią jądrową Mochowce, którą ostatecznie dokończono. Żarnowca nie dokończono z tego względu, że pod presją na przykład związkowców górniczych rząd Tadeusza Mazowieckiego Postawił krzyżyk na tym projekcie. Także mamy tutaj do czynienia z paroma istotnymi szansami, które przegapiliśmy, a które sięgają swoimi korzeniami jeszcze czasów PRL-u. Natomiast tak już zakorzeniając się, zasadzając się tylko na tym okresie po 1989 roku, uważam, że najbardziej przegapiliśmy to, co się działo po roku 2004, czyli od momentu wejścia do Unii Europejskiej, bo już wtedy wiedzieliśmy, jaka będzie polityka klimatyczna Unii Europejskiej.
Przystępując do Unii wiedzieliśmy na przykład co to jest system handlu emisjami, bo dyrektywa kształtująca ten instrument to jest rok 2003. Ona została w grudniu 2004 roku przegłosowana głosami wszystkich wtedy głosujących posłów w polskim Sejmie, więc wiedzieliśmy co to jest dokładnie za narzędzie. Mogliśmy się na to świetnie przygotować, nie zrobiliśmy tego. I co ciekawe, jeżeli spojrzymy właśnie na to, jak wyglądała debata przed akcesją Polski do Unii Europejskiej tuż po, tam politycy zwracali naszą uwagę w stronę spraw zupełnie nieistotnych czy pomijalnie istotnych z punktu widzenia gospodarczego Polski. Rozbijało się to wszystko o jakieś kwestie kulturowe, seksualne, etniczne. Nic nie mówiono o tym, z czym się będzie wiązać wejście Polski do Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o transformację energetyczną, o której wiedzieliśmy już wtedy, w 2004 roku, że trzeba będzie taką przeprowadzić.
I potem, kiedy prześledzimy to, co się działo później, no to sytuacja jest tak samo dramatyczna. To znaczy, bardzo dobrym przykładem jest rok 2007. Uważam, czyli dokładnie marzec tego roku, czyli moment, w którym Unia Europejska przyjmuje w głosowaniu Rady Unii Europejskiej tzw. pakiet 20x20x20, czyli pakiet celów klimatycznych na rok 2020 zakładający m.in. redukcję emisji gazów cieplarnianych, rozwój źródeł odnawialnych itd. I w Polsce ta wiadomość nie odbija się praktycznie żadnym echem. Dlaczego? Dlatego, że wtedy media skupiły się na wypowiedzi jednego z polityków ówczesnego rządu, który domagał się na zjeździe unijnych ministrów zakazu promocji homoseksualizmu w Unii Europejskiej. I to był temat numer jeden w polskiej debacie publicznej.
No cóż, jakby tego zakazu nie da się normalnie komentować, więc pomijmy to milczeniem. Natomiast zwróćmy uwagę na to, że opinia społeczna po prostu nie była zaznajomiona z takimi kwestiami. Nie było komunikacji odpowiedniej, jeżeli chodzi o to, co mamy robić, co powinniśmy robić, jeżeli chodzi o energetykę, na co mamy się gotować w związku z naszym członkostwem w Unii Europejskiej. To jest zarzut nie tylko dotyczący polityków, bo oni oczywiście będą się kierować swoim interesem wyborczym, ale to jest też zarzut do dziennikarzy, którzy niejako usłużnie dali politykom platformę pod to, żeby można było dyskutować o sprawach pomijalnie istotnych, zupełnie pomijając naprawdę ważne. No i obudziliśmy się tak naprawdę w 2019 roku w sytuacji, w której Unia Europejska jest już na bardzo zaawansowanym etapie transformacji klimatyczno-energetycznej, a my dopiero zaczynamy.
Ten dysonans, ta rozbieżność jest już coraz głębiej widoczna, coraz bardziej zasadzona na strukturze naszej gospodarki i my mamy jeszcze pewną przestrzeń, taki manewr czasowy, żeby to nadrobić. Tylko, że to już jest coraz bardziej zamykające się okno i nic nie wskazuje na to, żebyśmy realnie mieli te zaległości przeskoczyć, żebyśmy dołączyli do tego europejskiego grona liderów transformacji. A warto zaznaczyć, że to jest gra nie tylko o to, czy będziemy mieć OZE w systemie czy nie, czy będziemy mieć Atom czy nie. To jest walka o konkurencyjność naszej gospodarki. To jest walka o to, żeby w Polsce dalej otwierały się nowe firmy, żeby były inwestycje zagraniczne, żebyśmy mieli miejsca pracy. O to naprawdę walczymy, a nie o redukcję gazów cieplarnianych. Wiem, że to zabrzmi strasznie, to co powiem, z punktu widzenia ochrony klimatu.
Bo widzisz, że jesteśmy dobrym krajem tak logistycznie, też z tego punktu widzenia, do ekspansji w innych miejscach tej części naszego kontynentu. Westinghouse chce budować swoje jednostki nie tylko w naszym kraju, ale też na przykład na Ukrainie. Stara się też o projekty w Czechach, rozmawia też ze Słowenią, z Rumunią, więc jest szereg punktów na mapie Unii Europejskiej i nie tylko, gdzie Amerykanie chcą postawić swoje atomowe flagi. My możemy im w tym pomóc, to może być taka win-win situation, Tylko tutaj też jest wymagana pewna jasna determinacja z naszej strony, otworzenie prawnych możliwości, na przykład już teraz przy zamawianiu komponentów do elektrowni jądrowej, też utrzymanie pewnej stabilności politycznej na tym poziomie, że powiemy sobie, że atom jest konsensusem politycznym i nie ruszamy go bez względu na to, co się zmieni na przykład po najbliższych wyborach parlamentarnych.
I to wystarczy, żeby ten projekt dowieźć do końca. Uważam, że Obecny poziom rozwoju technologii jądrowych, wyciągnięcie wniosków z mniej udanych projektów, takich jak chociażby właśnie amerykański VC Summer, czy już europejskie Olkiluoto, czy Hinkley Point C, to jest dostatecznie dużo, żeby zgromadzić pewien kapitał kompetencyjny i dowieźć ten projekt do końca w miarę w terminie, chociaż uważam, że 2033 rok już nie jest możliwy, ale też w miarę w budżecie i w miarę względem naszych potrzeb Inwestycyjnych w nowe moce w systemie energetycznym. Także to się da zrobić, ale to wymaga też pewnych działań z naszej strony. Do tanga trzeba dwojga, tylko moim zdaniem kluczowa jest tutaj ta stabilność i konsekwencja ze strony polskiej, bo zaangażowanie partnera amerykańskiego już niejako mamy.
Te nieszczęste świerszcze i mąka z nich, które się pojawiły jakiś czas temu, to było zupełnie wynaturzenie tego, czym ta sprawa naprawdę była, bo mamy tutaj do czynienia ze zgodą Komisji Europejskiej na dopuszczenie do rynku Unii Towaru pochodzącego w pewnej części z mąki ze Świerszczy. To był wniosek przedsiębiorcy, który chciał po prostu sprzedawać sobie takie rzeczy. I co ciekawe, to zostało najbardziej zaatakowane przez polskich wolnościowców, przez polskich liberałów gospodarczych, którzy uznali, że tu jest jakiś przymus, że Unia Europejska teraz będzie nam nakazywała jeść te robaki. Zupełnie nie tak. To jest właśnie ta paradoksalna sytuacja, w której środowiska, które zaatakowały tę całą sprawę, powinny maksymalnie szeroko przeklaskiwać, że Komisja Europejska w sposób liberalny podchodzi do unijnego rynku i tworzy przestrzeń do tego, żeby przedsiębiorcy mogli realizować swoje zamiary handlowe.
To jest naprawdę ukłon w stronę handlu, w stronę przedsiębiorców, a nie jakiś przymus. Tutaj żadnego przymusu nie ma. To ciekawe, też krytycy tego całego pomysłu domagali się np. za pomocą projektów ustaw, żeby towary spożywcze przygotowane przy udziale substancji pochodzących np. od insektów, od owadów Były odpowiednio oznaczone, co tutaj zostało już uprzednio wymuszone przez Unię Europejską i jej regulacje spożywcze. Także mieliśmy tutaj naprawdę pomieszanie z poklątaniem. Odbiorca dostał taki przekaz, że Unia Europejska chce, żeby ja torbaki, co nie jest prawdą i co jest zupełnie oderwaniem tej debaty od jakichkolwiek racjonalnych ram i płaszczyzn.
Dużo stron tej debaty, którą toczymy, wykorzystuje takie tematy właśnie w sposób niski, żerując na emocjach, ale jednak prym wiodą tutaj ci, którzy kontestują, mówiąc generalnie, politykę klimatyczną Unii Europejskiej i polskie dążenia do równania do tej europejskiej stawki w tym zakresie. I to znowu nas odciąga od realizacji celów, o których już do dawna wiemy, że trzeba je realizować. W jaki sposób na to reagować? Edukacją? W sensie należy maksymalnie prosto tłumaczyć, dlaczego na przykład transformacja energetyczna jest nam potrzebna, jeżeli chodzi już o same technologiczne właściwości naszej energetyki. Należy bardzo mocno kłaść akcent na takie przyziemne rzeczy, to znaczy na to jak ta polityka klimatyczna Unii Europejskiej wpłynie w nasze codzienne funkcjonowanie, że to nie będzie zielony komunizm, zielony totalitaryzm, tylko że na przykład zrównamy się, jeżeli chodzi o
Chociażby sytuację ciepłowniczą naszych domów, mieszkań do poziomu już bardzo dobrze ugruntowanego w reszcie Unii Europejskiej. Należy po prostu pokazywać na jasnych przykładach, że zmiany, o których mówimy, one nie są rewolucyjne z punktu widzenia całego kontynentu, co widać dokładnie na przykład w głosowaniach za nimi w Unii Europejskiej, gdzie zdecydowana większość, przygniatająca większość Unii Europejskiej po prostu godzi się na tą politykę klimatyczną. Nie ma tutaj weta Nie ma tutaj sprzeciwu legislacyjnego, nie jest zgoda, a zazwyczaj tylko Polska protestuje w sposób właśnie wyrażenia głosu przeciwnego i to pokazuje naszą samotność strategiczną, też mówiąc o polityce Unii Europejskiej i to też trzeba pokazywać.
Należy zasygnalizować wprost, że to my mamy problem z naszą perspektywą, która jest, mówiąc tak ogólnie, obrazowo zawęglowiona, w różnym rozumieniu tego słowa, i to my jesteśmy tym krajem, który odstaje. To nie jest tak, że Unią Europejską rządzą jacyś zieloni totalitaryści, którzy chcą budować obozy dla nieprawomyślnych i uczyć ich tam ekologii, tylko że to my mamy Po części nie z naszej winy, tylko z racji naszej specyficznej historii polityczno-gospodarczej, ale po części też z racji naszych zaniedbań, zupełnie inną optykę niż reszta kontynentu. Nawet nasi sąsiedzi z krajów dawnego bloku wschodniego nie mają już takich problemów z transformacją klimatyczną Unii Europejskiej, jakie ma Polska.
Nie chcą popierać naszych pomysłów w tym zakresie, bo nasze problemy ich nie dotyczą, więc nie widzą tutaj zysków politycznych. I to było dobrze widoczne na przykład na płaszczyźnie walki Polski o zmiany w systemie ETS, gdzie staraliśmy się montować naprawdę bardzo egzotyczne koalicje polityczne w Unii Europejskiej z Francją, z Czechami, ze Słowakami, żeby jakoś przeforsować zmiany w tym zakresie. Nie udało nam się to, dlatego że nie zyskaliśmy dostatecznie dużo poparcia politycznego w Unii. System ETS dotyka tak naprawdę trzy kraje w tej wspólnocie, mianowicie Polskę, Bułgarię i Estonię i nikogo poza nimi, bo te państwa mają tak wysoką intensywność emisji, że system handlu emisjami faktycznie wpływa na koszty produkowania energii elektrycznej. W zeszłym roku dla całej Unii Europejskiej poza Polską problemem był drogi gaz.
Jeżeli chodzi o ceny energii elektrycznej i to było coś, co zaburzyło tym rynkiem energii w Unii Europejskiej, a dla nas nie. Dla nas system handlu emisjami był problemem i jako w zasadzie dla jedynego tak dużego państwa w Unii Europejskiej, więc Trzeba pokazywać, że nie bardzo możemy już cokolwiek tutaj zmienić politycznie w tym monolicie polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Po prostu nie mamy możliwości do tego. Wyjście z Unii nie jest opcją, bo nawet jakbyśmy z niej wyszli, to i tak polityka klimatyczna Unii Europejskiej będzie się na nas odbijać. I mamy do wyboru albo trwać w tym takim byle trwaniu i nie zmieniać nic czekając w zasadzie nie wiadomo na co, albo zacząć wreszcie mobilizować się do pewnej walki o swoje interesy polegającej na nadrobieniu zaległości i też na wyszarpaniu sobie części tego europejskiego klimatycznego tortu, który jest tam gdzieś przygotowywany.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Estera Flieger rozmawia z Jakubem Wiechem o najbardziej denerwujących sprawach w kontekście zmian klimatycznych.
Jakub Wiech omawia wpływ zmian klimatycznych na rolnictwo w Polsce i krytykuje żarty na ten temat.
Jakub Wiech analizuje historię Polski w kontekście transformacji energetycznej i krytykuje przegraną szansę po 1989 roku.
Jakub Wiech omawia polski projekt atomowy i krytykuje debatę publiczną na temat atomu i ozy.
Jakub Wiech analizuje programy polityczne na temat transformacji energetycznej i prognozuje ich postawy podczas kampanii wyborczej.
Jakub Wiech analizuje, że politycy będą mniej ostrożni w wypowiedziach na temat energii podczas kampanii wyborczej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Co bardziej denerwuje Jakuba Wiecha: kiedy uderzy się w palec, czy komentarze w zimny dzień o tym, gdzie jest globalne ocieplenie? Estera Flieger rozmawia z redaktorem naczelnym portalu Eneregtyka24.com o tym, czy polityka energetyczna ma szansę stać się jednym z najważniejszych tematów w kampanii wyborczej i jaka jest realna stawka transformacji klimatycznej.