Mentionsy Mentionsy
Fakty w RMF FM
Fakty w RMF FM

08:00 Fakty i Poranna rozmowa w RMF FM

23.09.2026 ·11 min 1 s · 4 rozdziały
2:35 · Krytyka Kmity 9

Nie ma żadnych zmian w PKL-u. Jest pozorna zmiana. Pan Kmit to jest najbliższy współpracownik Pana Piesiewicza to jest nawet twórca jego sukcesu. Twórca? Tak, tak. To pan Kmita stał tak naprawdę za wyborem. Oczywiście pan Sasin dał przyzwolenie, ale takim operacyjnym oficerem wprowadzającym Piesiewicza w związki sportowe i mówiącym o tym, jakie to pieniądze Piesiewicz przyniesie, był pan Kmita od samego początku. No ale co znaczy, że go wypromował? Pan mówił, że był oficerem, był kimś, kto go stworzył, tak? No, kimś, kto wprowadził go na sportowe salony, który przekonał Związki sportowe prezesów związków sportowych. Może nie związki, prezesów. Do tego, że Piesiewicz przyniesie wielką kasę i będziemy mieli wszyscy tak. Ale w tej chwili się przecież odcina. No bo to jest inteligentny człowiek, ale inteligentny nie znaczy uczciwy.

Ja nie mam zaufania, ja nie wierzę w uczciwość pana Kmity. Ale pan nie wierzy, czy pan ma jakieś dowody? Bo to jest zupełnie inne sformułowanie, panie pośle. Nie wierzę, ale... Może pan wierzyć lub nie. Nie, znaczy on nie daje rękojmi zaufania po tym wszystkim, co się stało, dlatego że pan Kmita o wszystkim, co wiedział Pisiewicz, wiedział, a ludzi... Którzy publicznie mówili o tym, co robi pan Piesiewicz, wykorzystując swoje możliwości medialne, a ma przecież ogromne, wielka telewizja, wielki portal internetowy, krytykował delikatnie mówiąc, atakował brutalnie, prowadził wielką operację po Paryżu, prowadził wielką operację obrony Piesiewicza i ataku jego krytyków. Ale on twierdzi, że nic nie wiedział, znaczy zonda krypto, nic nie wiedziałem, nic nie słyszałem. A ja twierdzę, że wszystko wiedział. Słowo przeciwko słowu.

Nie, nie do końca. Dlatego, że przypomnę Panu, Że toczy się drugie postępowanie przeciwko panu Piśiewiczowi w Prokuraturze Gdańskiej z czasu jego działalności w Polskim Związku Koszykówki, w Lidze Koszykówki, gdzie wyprowadził, myślę, że około 11 milionów złotych. Ale to jest zarzut do Piśiewicza? Tak i myślę, że takie zarzuty postawi prokuratura, bo KAS na to dowody prokuraturze przedstawił. Postępowanie trwa i moim zdaniem jest bardzo prawdopodobne, że pan Kmita w tym postępowaniu będzie też objęty i też dostanie zarzuty. Ale za co? No Iwan, on był jego podstawowym partnerem biznesowym w tym okresie koszulkówki i Polski. To tam się ta przyjaźń zbudowała i potem poszli razem po PKL. Mi się wydaje, że pan Kmita jest w mojej ocenie, znając część materiałów, pan Kmita może być tym postępowaniem objęty i dostanie tak samo zarzuty jak pan Piesiewicz.

Wtedy PKL będzie miał dwóch prezesów z zarzutami. To jest prawdopodobne, Pana zdanie? Moim zdaniem bardzo. No dobrze, ale twierdzi dalej, za co te zarzuty dostane? Ale kto? No, Pan Kmito. Za nieprawidłowości finansowe. Tam był system wyciągania publicznych pieniędzy i kierowania ich do prywatnych spółek, prywatnych podmiotów związanych z Panem Piesiewiczem, z tym całym środowiskiem. Gaz przez rok badał te sprawy i skierował sprawy do prokuratury. Prokuratura Na razie nierychliwa, ale mam nadzieję, że to postępowanie trwa tak długo, dlatego że jest Dokładnie robione. I ja nie mam wątpliwości, znając część materiałów, że pan Piesiewicz w tej sprawie również dostanie zarzuty. I wydaje mi się, że pan Kmita jest tam centralną, jest jedną z kluczowych osób w całym tym systemie.

A może też nie wiedział? Mówi o Ządzie Krypto, nic nie wiedział, może o tym też nie wiedział. Ja nie wierzę, ja nie wierzę panu Kmicie. Proszę pana, pan jest dziennikarzem, nie ja jestem dziennikarzem. Czy pan sobie wyobraża, tak jak mówi pan Kmita, że on wysyła dziennikarzy, wozy transmisyjne do Monako nie wie po co? Że nie wie, że tam będzie podpisywana umowa albo nie wie z kim, co. Z księciem Rainier miała być ta umowa podpisana, że jest w Monaku. Pan Kmito o wszystkim wiedział. Jest dzisiaj bardzo sprawnie, manipuluje opinią publiczną. Tak naprawdę, co chce zrobić pan Kmito? Pan Kmito chce wymówić Związku Sportowym, że poświęciliśmy Piesiewicza, ale wszystko się zachowa. Będzie jak było. Pieniądze wrócą, wróci wiarygodność, ale my wszyscy będziemy w tych samych miejscach, w których byliśmy. Każdy będzie miał samochód służbowy, będą dalej leasingi.

Wszystko zostanie po staremu, a problem polega na tym, że sportowcy z tego jak funkcjonuje PKO nie mają absolutnie nic, absolutnie nic, a żyje się dobrze paru panów. Piętnastu ludzi z samochodami służbowymi, całe prezydium PKO, ludzie. Ale co może środowisko sportowe w tej sprawie? Oczywiście. Środowisko sportowe, tam jest wielu uczciwych ludzi, wielu ludzi, którzy patrzą na to... Ale wśród tych piętnastu, czy niżej? Nie, nie, no wśród tych piętnastu też są ludzie poważni, do których ja mam duży szacunek, i którzy w miarę możliwości, tak jak funkcjonowali, bardzo często zwracali uwagę, krytykowali. Ale wielu, czy większość zdecydowana, nie oparła się tej pokusie. Wydajcie mi 100 tysięcy pensji. Przecież wie pan, kiedy ja ujawniałem, że Piesiewicz ma 100 tysięcy pensji, to pan Kmita nazywał mnie człowiekiem niewiarygodnym, krytykowym.

No ale krytykowali, że on też, że on... Ale pan Kmita chronił pana Piesiewicza, bo sam brał wynagrodzenie. I dzisiaj wszyscy mówią, wszyscy skupili się na Piesiewiczu, ale z tyłu zawsze był Kmita. No nie on jeden, skarbnik również został. Ale on dzisiaj, ja nie mówiłbym tego, co mówię, bo ja uważam, że ci ludzie powinni się po prostu odsunąć i dać działać uczciwym ludziom, którzy chcą zrobić coś dla sportu. Wie pan, ja nie chcę wymieniać z imienia i nazwiska. Boi się pan, że to będzie pocałunek śmierci? A może być, ale tu nie chodzi o to. Chodzi o to, żeby politycy nie wskazywali, kogo PKO ma wybierać. Ja nie chcę, żeby żaden kandydat był kojarzony ze mną. Ja nie chcę, żeby ludzie myśleli, że w PKO musi być ktoś reprezentujący czy bliski partii, które rządzi.

Niech wybiorą Słuchajcie, a Robert Korzeniowski, Pana zdanie, byłby dobrym kandydatem? Ja uważam, że byłby dobrym, ale wiem, że tego typu zarzuty mu się stawia, bo był moim współpracownikiem w Ministerstwie Sportu. Uważam go za uczciwego i kompetentnego człowieka. Ale lista na Robercie Korzeniowskim się nie kończy. Ja bym bardzo chciał przyczynić się do tego, żeby ten... Myślę, że to jest jeszcze taka mentalność rodem z PRL-u. Jest stąd takie miejsce w Polsce, gdzie ta mentalność przetrwała, gdzie działa, co jest najważniejsze. Ale w miejscu, kto mówi, będziemy robić audyt. Nie wierzy Pan, że zrobi uczciwy audyt? Nie, nie wierzę. Uważam, że pan Kmita może po to tam być, żeby właśnie odsunąć się. Pan mówi, że za 2-3 tygodnie będą wyniki audytu, może pan poczeka. Ale kto robi ten audyt? Sekretarz Generalny pan Pałys, który od 20 lat jest najbliższym współpracownikiem Pisiewicza i w Koszukówce i w PKOL-u. Pan Kotowicz, który podpisywał te wszystkie umowy i pan Pałys.

To jest zewnętrzna firma wynajęta. Ale przecież ci ludzie... to dlaczego on nawet nie wymienił najbliższych współpracowników? Wielkie dzięki i do zobaczenia. Bardzo niekorzystne. Prawda o Pekolu? To jest jaka prawda, Pana zdanie? Ja wszystkich dokumentów nie znam. Ja w całej... No ja o tym na przykład, że wszyscy prezesi mieli samochody służbowe i to nie tanie, no to do głowy by mi to nie przyszło, że to jest niemożliwe. No ale tego się Pan dowiedział od prezesa Kmity. Ale myślę, że Pan Kmitaś tak inteligentnie to robi.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.