Sobota, 26 dzień września, godzina czwarta na zegarach, czas więc na Fakty w RMF FM. Paweł Konieczny, zapraszamy. Policjant nie żyje, sprawca był już karany. Zaczynamy od tragicznych informacji z Dolnego Śląska. Biało-czerwoni siatkarze już z pewnym medalem Mistrzostw Europy, polscy piłkarze z falstartem w Lidze Narodów. W Faktach także coś dla jesiennych turystów, na Mazurach pogoda dla żeglarzy, a dla fanów tatrzańskich szlaków pierwsze oznaki zimy. I na początek tragicznej informacji z Dolnego Śląska. Nie żyje policjant, który został w czwartek postrzelony w głowę podczas interwencji w Kraśniku Górnym koło Bolesławca. O zmarłym funkcjonariuszu i reakcji policji nasza dolnośląska reporterka Martyna Czerwińska.
To sierżant Natan Sieroń, 29-letni funkcjonariusz Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu. Jak ustaliłam służył w pionie kryminalnym, a do policji wstąpił niespełna 2 lata temu. Jak podkreślono w komunikacie polskiej policji swoją służbę wykonywał z zaangażowaniem i poczuciem odpowiedzialności za bezpieczeństwo innych. Śmierć funkcjonariusza oznacza, że prokuratura zmieni kwalifikacje czynu na zabójstwo. Za spust pociągnął 33-letni mężczyzna, który przyznał się do usiłowania zabójstwa i posiadania nielegalnej broni. W momencie strzelaniny policjanci wykonywali czynności w jego domu podejrzewając go o kradzieże. Cześć jego pamięci. Takimi słowami polska policja żegna Natana Sieronia.
Pińska Straż Graniczna poinformowała o zatrzymaniu w porcie w Helsinkach dwóch samochodów, w których przemycano nielegalnych migrantów w bagażnikach. Pojazdy przypłynęły promem Stalina. W jednym z przypadków celnicy ujawnili dwóch migrantów, w innym sześciu. Pięciu obywateli Erytrei i jednego Marokańczyka. Według służb przypadki te wpisują się w szerszy proceder przemytu migrantów przez tzw. szlak północny prowadzący z Białorusi przez Łotwę i Estonię do Finlandii. Władze krajów bałtyckich i Finlandii podkreślają, że wzrost presji migracyjnej to element ataku hybrydowego ze strony reżimu w Mińsku. Polscy siatkarze zameldowali się w finale Mistrzostw Europy. Pewnie pokonali 3-0 reprezentację Słowenii i dziś zagrają z Francją o złoty medal oraz kwalifikację olimpijską.
0-0 to już wynik piłkarskiej kadry, która zremisowała z Włośnią i Hercegowiną w pierwszym meczu Ligi Narodów. Jak zagrali Biało-Czerwoni? O tym Cezary Dziwiszak. Jeżeli ktoś miał nadzieję, że piłkarze zagrają jak finaliści Mistrzostw Europy siatkarze, no to się zawiodł. W pierwszej połowie wyglądaliśmy fatalnie i mieliśmy zaledwie jeden celny strzał, bo siacy zresztą nie lepiej. Po zmianie strony od początku zarysowała się przewaga reprezentacji Polski, która grała szybciej, bardziej ryzykownie, kombinacyjnie i dochodziła do sytuacji strzeleckich. Pod grą był kapitan Robert Lewandowski. Jednak częściej irytował stratami niż groźnymi strzałami. Najlepszą w końcówce sytuację miał Piotr Zieliński, ale trafił w bramkarza. Mimo wszystko taki wynik ze słabiutką Bośnią to spory zawód i na kolejny mecz Ligi Narodów do Szwecji. Zamiast pewniej siebie jedziemy pełni obaw. Szczególnie, że Szwecja wygrała z Rumunią 2 do 1.
Czasem słońce, czasem deszcz. Na szlaku wielkich jezior mazurskich już końcówka sezonu żeglarskiego. Chętnych do pływania w jesiennych warunkach jednak nie brakuje. Teraz robią się Mazury dla prawdziwych koneserów. Coraz mniej jachtów, robi się pusto na jeziorach, to ma swój urok. Drzewa robią się kolorowe, wieje, są mocne wiatry, pada i człowiek naprawdę wtedy czuje tą jedność taką z żywiołem. Trzeba się przygotować przede wszystkim, wziąć ciepłe rzeczy, rzeczy przeciwdeszczowe, bo jak mówią żeglarze, Nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. Tak jesienną aurę zachwalali turyści w rozmowie z reporterem RMF FM Piotrem Bułakowskim. A teraz przenieśmy się na południe. Na Kasprowym Wierchu leży 15 centymetrów śniegu, a temperatura w ciągu dnia to niespełna 1 stopień powyżej zera.
Turyści, którzy przyjechali na jesienne wycieczki górskie są zaskoczeni i musieli nieco zmienić swoje plany. Trochę tak, ale nie jest źle. Dzisiaj żeśmy się z synem wypuścili pierwszy raz. Przyjechaliśmy z Poznania. Nie wiemy, co nas tam czeka, ale myśmy się nie przygotowali. Nie mamy jakichś takich raków, nic nie mamy. Idziemy na żywioł po prostu. Jak będziemy widzieć, że jest niebezpiecznie, to się wracamy. No jest jak jest, taka pora roku. No tak, a tu z dziesiętnych się zrobiły zimowe wędrówki. Tak jest, no mamy. Śnieg też zahaczyliśmy pod morskim okiem czarnym stawem, także... Taki podstawowy sprzęt, czapki, jakieś kurtki ciepłe i daliśmy radę. Żyjemy. Hraczki mamy. Usłyszał w piątek od turystów nasz zakopiański reporter Maciej Połachicki. Radio Muzyka Fakty. RMF FM.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.