Ulrike Meinhof
Jeszcze podczas studiów zaczęła walczyć o prawa kobiet. Krytykowała władze Niemiec za dołączenie do wyścigu zbrojeń. Jednak dzisiaj jej nazwisko kojarzy Nam się tylko z jednym - terroryzmem.
Stają się bojownikami partyzantki miejskiej, którą jeszcze przed opuszczeniem Berlina nazwali Frakcją Czerwonej Armii. Wzorują się na ruchu komunistycznych partyzantów Tupaneros. Czas pobytu w Jordanii to również czas kształtowania filozofii RAF. Niekwestionowanym przywódcą grupy jest Andreas Bader. Prosty chłopak z Monachium, który nie ukończył żadnej szkoły. Przez chwilę próbował zostać dziennikarzem. Nomen omen w szpiglerowskiej bulwarówce Bezet. Siłą intelektualną dotąd była jego dziewczyna Gudrun Ensslin, córka pastora, która ukończyła studia w Tybindze i jako stypendystka pracowała w biurze pisarza Gintera Grassa. Ona i Bader są uznawani za Bonnie and Clyde. Wspólnie podłożyli bomby zapalające w domach towarowych. A w chwili aresztowania planowali już kolejny zamach ponownie na domy towarowe.
Towarzyszył im wtedy Jan Karl Raspe, syn fabrykanta kapitalisty, wzorowy uczeń. Bader nie zna się na historii i filozofii, nie studiował literatury, jest po prostu awanturnikiem, który jako argument wyciąga broń. Rolę twórcy ideologii Raff przejmuje Ulrike. Aktywnie uczestniczyła w wydarzeniach toczących się w Niemczech od 1967 roku. 2 czerwca w czasie wizyty Szacha Iranu Rezy Pahlaviego doszło do protestów studentów SDS. Podczas tłumienia demonstracji policja użyła siły, zdaniem komentatorów, niewspółmiernej wobec protestujących. Jeden z policjantów użył broni i zastrzelił na miejscu studenta Beno Onesogę. Chłopak stał się męczennikiem, symbolem oporu wobec władzy. Zbiegło się to z niezadowoleniem wobec koalicji dwóch największych partii politycznych CDU i SPD.
Obecność niemieckich rewolucjonistów w obozie w Jordanii staje się kłopotliwa dla palestyńskich bojowników. Głównie z powodu kobiet, które stanowią ponad połowę grupy. Owszem, są wyjątkowo zaangażowane w szkolenie wojskowe, ale nie zakrywają włosów, a do tego mają w zwyczaju opalać się toples, jak na pokolenie wyzwolonych hipisek przystało. Po dwóch miesiącach gościnność Palestyńczyków się kończy. Ulrike Meinhof buduje w tym czasie podwaliny ideologiczne RAF, a Andreas Bader jest twórcą symbolu grupy. Znajduje w nim wyraz jego fascynacja niemieckim pistoletem maszynowym Heckler & Koch MP5, który łączy się z pięcioramienną czerwoną gwiazdą. Członkowie RAF wracają do Berlina w połowie września, a już 29 września jednocześnie napadają na trzy banki, rabując łącznie 210 tysięcy marek.
Potrzebują pieniędzy na zorganizowanie prawdziwej rewolucji. Już nie kamienie są ich bronią, a bomby i pistolety maszynowe. A głównymi wrogami kapitaliści, władza i policjanci, których nazywają świjami, natrafiają jednak na silny opór. Kilku członków RAF zostaje schwytanych, a kilku ginie. Policja organizuje masowe obławy pod kryptonimem TAMA. W listopadzie podczas blokady drogowej Ulrike w ostatniej chwili ucieka z samochodu. Jednak ponownie zostawia torebkę, w której są jej fałszywe, tym razem dokumenty z aktualnym zdjęciem. Wygląda teraz inaczej, trudno ją rozpoznać. Następnego dnia listy gończe z jej wizerunkiem są w całym Berlinie. Mimo to udaje się jej wyjechać z miasta, a nawet z Niemiec. Należy dodać, że w owym czasie kontrole graniczne są czymś normalnym.
Kilka miesięcy spędza we Włoszech, gdzie córki są pod opieką jej przyjaciółki Lili Holtkamp. Według dziennikarza Stefana Austa, autora książki opisującej działalność grupy Badl Meinhof, Ulrike zamierzała wywieźć dziewczynki do palestyńskiego obozu dla sierot. Aust zna Ulrike jeszcze z czasów wspólnej pracy w konkret i o jej planach powiadamia ojca dzieci, byłego męża Ulrike, Klausa Rühla, i udaje im się temu zapobiec. Do dzisiaj trwa spór, czy Ulrike faktycznie zamierzała wywieźć dziewczynki, ale relację Austa po latach potwierdziła jedna z nich. 15 stycznia 1971 roku członkowie RAF napadają na dwie kasy oszczędnościowe w Kassel. Miesiąc później w kolejnym banku i chłupem pada aż 285 tysięcy marek.
Śledczy uważają, że Meinhof jest zamieszana w organizacje i same napady. I choć nie ma na to żadnych dowodów, prasa wymienia ją jako Herszta Bandy. Jako synonim nazwy RAF używają nazwy Baader Meinhof Gruppe. RAF działa jak dobrze zorganizowana firma. Dzięki zrabowanym pieniądzom wynajmują mieszkania, jadają w dobrych restauracjach, kupują legalnie samochody. Wszystko po to, by prowadzić działalność polityczną, a raczej rewolucyjną. Wykorzystują przy tym słabość policji. Terroryści z RAF napadają na banki w jednym landzie, by już po godzinie być w innym, w którym nie są jeszcze ścigani. A już całkowitym kuriozum jest to, że bez problemu opuszczają odcięty od reszty Niemiec murem Berlin Zachodni. Aby tego dokonać, muszą pokonać granice i przejechać bądź przelecieć samolotem nad terytorium NRD.
Następnego dnia Angela Lutta i Ingrid Molle podkładają bomby w komisariacie policji w Augsburgu. Wybuch rani pięciu policjantów. W tym samym czasie Bader, Enslin i Mainz wysadzają 60 samochodów na parkingu Bundeskriminalamt, czyli policji kryminalnej w Monachium. Trzy dni później w Karlsruhe wybucha bomba w samochodzie sędziego Wolfganga Badenberga, który podpisał listy gończe za członkami RAF. 19 maja terroryści podkładają sześć bomb w budynku koncernu Axel Springer w Hamburgu. Trzy z nich eksplodują, raniąc 17 osób. 24 maja Ingard Molle i Angela Lutta wjeżdżają z kradzionym Fordem Capri na teren amerykańskiej bazy wojskowej w Heidelbergu. W eksplozji umieszczonej w samochodzie bomby ginie dwóch żołnierzy.
Ulrike udaje się złożyć skargę karną przeciwko dyrektorowi więzienia i ministrowi sprawiedliwości, oskarżając ich o próbę pozbawienia jej życia. W 1973 roku wraz z pozostałymi członkami RAF trafia do nowego więzienia Stuttgart-Stammheim. Zajmują cele na siódmym piętrze budynku, a piętra pod i nad nimi są puste. Z ich powodu na terenie więzienia wybudowano za 12 milionów marek budynek, w którym ma toczyć się ich proces. Ale warunki odosobnienia są już inne. Więźniowie mają dostęp do książek i prasy, mogą ze sobą swobodnie rozmawiać. Próba uwolnienia Ulrike przez Palestyńczyków nie jest jedyną akcją. W czasie, gdy członkowie grupy Badr Meinhof znajdują się w więzieniu, rodzi się druga generacja RAF. Jeszcze bardziej agresywna.
Dochodzi do porwań samolotów, zamachów na sędziów i porwań polityków, w tym przewodniczącego CDU Petera Lorenza i prezesa Niemieckiego Związku Pracodawców Hansa Martina Schleyera. Jednym z warunków jego uwolnienia jest zwolnienie z więzienia Andreasa Badera, Ulrike Meinhof i ich kompanów. W tym czasie, gdy Schleyer jest jeszcze w rękach porywaczy, czwórka palestyńskich terrorystów porywa lecący z Majorki do Frankfurtu samolot linii Lufthansa z 86 pasażerami i 5 członkami załogi. Maszyna przez kilka dni krąży po Europie i Bliskim Wschodzie, a porywacze żądają uwolnienia członków RAF i palestyńskich terrorystów. Wiadomość o udanym ataku na samolot i uwolnieniu zakładników radio podaje po północy. Rano strażnicy w więzieniu Stammheim odkrywają, że Meinhof, Bader, Enslin i Raspe popełnili w nocy samobójstwo.
Ale to nie śmierć członków RAF jest największym zaskoczeniem. W celach strażnicy odkrywają prawdziwy arsenał. Pistolety, pistolet maszynowy, ćwierć kilograma materiału wybuchowego, kilkaset sztuk amunicji, sprzęt do łączności. Okazuje się, że osadzeni w więzieniu koordynowali porwania i przez cały czas słuchali radia. Gdy ich plan zawiódł, stracili nadzieję na uwolnienie. Rola Ulrike Meinhof w zamachach i napadach została wyolbrzymiona przez prasową propagandę, choć była niekwestionowaną siłą ideologiczną frakcji Czerwonej Armii. W wielu publikacjach sugerowano również, że Ulrike i Gudrun rywalizowały o Andreasa, czego nie potwierdziły zeznania byłych członków RAF. Tak samo jak nie potwierdziły jej udziału w wielu napadach. Po ucieczce Badera i wydaniu listów gończych za Ulrike Meinhof, pomimo protestów pracowników stacji telewizyjnej wstrzymano projekcję filmu Bambule.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.