Bracia Maurice i Richarda McDonald
Marzyli o przemyśle filmowym, prowadzili kino, aż wreszcie otworzyli małą restaurację.
Szukając rozwiązania zauważają, że w kinie większe pieniądze można zarobić w bufecie. Napoje i przekąski ratują ich przed bankructwem. Po siedmiu latach Maurice i Richard mają dość. Mimo wprowadzonego przez Franklina Delano Roosevelta programu Nowego Ładu, skutki wielkiego kryzysu są wciąż ogromne. Ludzie nie mają pieniędzy na kino, ale z jednego nigdy nie rezygnują. Muszą jeść. McDonaldowie w 1937 roku porzucają kino, by otworzyć kiosk o nazwie Wigwam. Po 25 centów kupują 20 tuzinów odpadowych pomarańczy, które nie nadają się do sprzedaży, ale nadają się na sok. Okazuje się, że na tym można zarobić i wkrótce otwierają kolejny. Przy okazji ujawnia się ich wyjątkowy zmysł do marketingu.
To jest Enigma w RMF Classic. W lipcu 1952 roku branżowy magazyn American Restaurant publikuje artykuł Milion hamburgerów i 160 ton frytek rocznie. Liczby robią wrażenie. Tak samo jak 20 sekund na obsługę jednego klienta. McDonald'owie oferują udostępnienie swojego systemu innym restauratorom. Pierwsza restauracja franszyzowa McDonald's powstaje w Phoenix w Arizonie. Inwestorzy z branży naftowej płacą braciom 1000 dolarów za licencję. W ciągu dwóch lat kolejne siedem lokali z wielkimi, złotymi, ściśle mówiąc żółtymi łukami, zaczynają działać w Kalifornii. A wraz z ich otwarciem trzeba zamówić wyposażenie kuchni. Między innymi multimiksery do przygotowywania szejków, które kosztują 150 dolarów za sztukę.
Jednak od jakiegoś czasu odbiera telefony i słyszy, chcemy to, co mają bracia McDonald. W lipcu 1954 roku Kroc jedzie do San Bernardino, by sprawdzić, kim są McDonaldowie i dlaczego wszyscy chcą mieć to, co oni. Parkując samochód widzi ogromną kolejkę do restauracji. Zaczyna wypytywać klientów, dlaczego wybierają lokal, do którego trzeba czekać w kolejce. Słyszy, że jest tanio, czysto, a do tego bardzo szybko i sprawnie. Krok rozmawia z Dickiem i Maciem. Ogląda lokal i dostrzega w tym szansę dla siebie. Bracia mają już sieć 10 restauracji. Jeśli otworzą 100, on sprzeda 800 multimikserów. Jeśli otworzą ich 1000, jest tylko jeden problem. McDonaldowie prowadzą restauracje i nie mają czasu zajmować się franczyzą.
To wymaga rozmów z nowymi partnerami, już teraz odbierają 300 telefonów miesięcznie od zainteresowanych, podpisywania umów, a później nadzorowania, by lokale postępowały zgodnie z Speedy Service System. Krok natychmiast dostrzega coś więcej niż możliwość sprzedaży multimikserów. Proponuję, że zajmie się wszystkim w zamian za prowizję. Oferta wydaje się uczciwa, więc McDonaldowie przyjmują go do spółki. Warunki są bardzo proste. Franszyzobiorcy mają płacić 1,9% od obrotu, z czego 0,5% trafi do McDonaldów, a reszta do Kroka. Krok wie, że potrzebuje wzorcowego lokalu, najlepiej w prestiżowym miejscu. Wysyła list do Walta Disneya, który akurat buduje park rozrywki. Zna go z pierwszej wojny światowej, gdy służył w korpusie kierowców Czerwonego Krzyża.
Jest problem z kontrolą, czego zresztą McDonaldowie się spodziewali. Dlatego chcieli budować sieć lokalnych restauracji w Kalifornii, co najwyżej w przyległych Stanach. Ale Kroc od początku widział w tym biznes ogólnokrajowy. Nie przewidział tylko, że jego prowizja nie wystarczy na utrzymanie administracji. Poza tym bracia McDonald niechętnie patrzą na tak wielką ekspansję. Szukając sposobu zdyscyplinowania franczyzobiorców i dalszego finansowania, Kroc trafia na Harrego Zonneborna. A on podpowiada mu proste rozwiązanie. To sieć ma wyszukiwać nowe lokalizacje, kupować lub dzierżawić ziemię i podnajmować ją drożej. Jeśli franczyzobiorca nie będzie realizować umowy, straci lokal. Rozwiązanie okazuje się doskonałe. Pod koniec 1957 roku sieć miała 31 restauracji.
Rok później ma ich 228 i obroty 38 milionów dolarów. Wbrew pozorom, relacje braci McDonald i Croca są coraz gorsze. Zgodnie z umową, Ray nie może dokonywać jakichkolwiek zmian w standardzie bez ich wiedzy i zgody. W końcu pyta wprost, za ile sprzedadzą mu sieć i prawa do nazwy. Bo zdaje sobie sprawę, że ludzie nie będą chcieli jeść hamburgerów w sieci Kroc. McDonaldowie ponamyśle mówią, że chcą dostać na rękę po milion dolarów, co doliczając podatki daje 2 miliony 700 tysięcy dolarów. Mniej więcej dzisiejsze 30 milionów. Kroc nie ma takich pieniędzy. Na razie jego prowizja daje mu mniej niż 100 tysięcy rocznie. Zoneborn znajduje jednak inwestorów, od których mogą pożyczyć, ale pożyczka jest ryzykowna i dlatego kosztuje łącznie 14 milionów.
Mimo to, Kroc stawia wszystko na jedną kartę i wypłaca McDonaldom żądaną kwotę. Podczas transakcji dochodzi jednak do zdawałoby się drobnego nieporozumienia. Bracia zgadzają się oddać całą sieć z wyjątkiem pierwszej restauracji. Tę chcą przekazać za darmo swoim najstarszym pracownikom. To wywołuje wściekłość kroka, ale musi przystać na warunki. Nie zamierza jednak się poddać. Zaraz po podpisaniu umowy żąda, by nazwa McDonald's zniknęła z restauracji w San Bernardino. A wkrótce potem w pobliżu otwiera nową restaurację pod szyldem McDonald's. Pierwsza restauracja w San Bernardino zmienia nazwę na Big M. Sześć lat później zostanie zamknięta, a krok będzie mówić, że wykończył McDonaldów. Rzeczywistość jest jednak inna. Bracia po otrzymaniu pieniędzy wycofują się z interesu.
Niemal 40 lat po tym jak Ray Kroc wysłał ofertę do Walta Disneya, staje się to na kilka miesięcy przed śmiercią Richarda McDonalda. Historia Raya Croca jako bezwzględnego biznesmena stała się inspiracją dla Marka Knopfler'a. W 2004 roku napisał piosenkę Boom Like That, opisującą znajomość Croca z braćmi McDonald i założenie sieci. Pewnego dnia w radiu usłyszał ją producent filmowy Don Huntfield. W 2016 roku na ekrany kin wszedł film The Founder. Choć wersja filmowa odbiega nieco od rzeczywistości, trzeba zauważyć, że spełniła marzenie braci Maca i Dicka McDonald. Biznes restauracyjny sprawił, że nie tylko napisali scenariusz historii, ale stali się też jej głównymi bohaterami.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.