Mentionsy Mentionsy
Elektryfikacja - podcast Jakuba Wiecha
Elektryfikacja - podcast Jakuba Wiecha

Polska vs ETS. Jak OBNIŻYĆ koszty emisji? Jest SPOSÓB!

21.03.2026 ·34 min 9 s

 To, co w ciągu ostatnich tygodni słyszeliśmy o ETS-ie, to... już było. W Polsce, jak to zwykle bywa przy kampanii wyborczej, pojawił się temat odrzucenia ETS-u, wyjścia z ETS-u, zawieszenia ETS-u. W skrócie: pozbawienia ETS-u mocy obowiązującej. I jak to zwykle bywa w takich sytuacjach - nic z tego nie wyszło.W dzisiejszym odcinku Elektryfikacji opowiem Wam o tym, jak beznadziejna jest polska debata na temat systemu handlu emisjami, obowiązującego w Unii Europejskiej.

Kochani, kojarzycie taki serial 3 detektyw? Tłumaczenie polskie, detektyw. Tam jedna z postaci Rusty Cole mówi w pewnym momencie, że time is a flat circle. Czas to jest płaski okrąg. I co robiliśmy raz, będziemy robić ponownie, i ponownie, i znowu. Ten cytat wrócił do mnie, kiedy przyglądałem się polskiej debacie o systemie ETS, bo mam wrażenie, że myśmy już tę debatę odbywali. W zasadzie to jest więcej niż wrażenie. Proszę Państwa, to co w ciągu ostatnich tygodni słyszeliśmy o ETS-ie, to już było. W Polsce, jak to zwykle bywa przy kampanii wyborczej, pojawił się temat odrzucenia ETS-u, wyjścia z ETS-u, zawieszenia ETS-u, w skrócie pozbawienia ETS-u mocy obowiązującej w Polsce. I jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, nic z tego nie wyszło. Nazywam się Jakub Wiech, to jest podcast Elektryfikacja i w dzisiejszym odcinku opowiem Wam o tym, jak beznadziejna jest polska debata na temat systemu handlu emisjami obowiązującego w Unii Europejskiej, ale też przybliżę szczegóły Szczytu Rady Europejskiej, który odbywał się w ostatnich dniach i który miał na celu właśnie zaprogramowanie reformy

I ten system, kiedy został przyjmowany do polskiego porządku prawnego, a było to w grudniu roku 2004, spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem, bo polscy parlamentarzyści głosujący wtedy nad implementacją dyrektywy ETS Zagłosowali wszyscy, którzy byli obecni na sali sejmowej, wtedy w grudniu 2004 roku, zagłosowali za. Nikt się nie wstrzymał, nikt nie zagłosował przeciwko. Jednogłośnie implementowano dyrektywę ETS do polskiego prawa. Przypominając ten fakt, często spotykam się z takimi zarzutami, że no wtedy to nikt nam nie mówił, że to tak będzie wyglądać. Wtedy nikt nie ostrzegał Polski, że system ETS może mieć takie, a nie inne konsekwencje. No, proszę Państwa, ja rozumiem, że kampania związana z wejściem Polski do Unii Europejskiej, ta kampania przed referendum akcesyjnym, ona kładła nacisk na nieco inne tematy, bo słyszeliśmy na przykład o tym, że Unia Europejska będzie klonować ludzi.

Wszystko się zmieniło w roku 2018, kiedy cena uprawnień zaczęła rosnąć. Zaczęła rosnąć do poziomów rzutujących na polską cenę energii i na kondycję polskiej gospodarki. No i wtedy rząd zareagował, powiedzmy, objawowo, bo w roku 2019, poza dyskusją na temat Od zawieszania odrzucania ETS-u mieliśmy też mrożenie cen energii i od tamtego momentu, od 2019 roku w zasadzie do niedawna takie te czy inne formy mrożenia cen energii w Polsce funkcjonowały, natomiast one weszły z tego właśnie względu, że cena uprawnień do emisji w zawęglowionej gospodarce Polski podniosła cenę energii. I tutaj warto zaznaczyć, że to nie jest przypadek, iż to właśnie Polska tak bardzo się zmaga z tym ETS-em. Bo generalnie, proszę Państwa, jeżeli spojrzymy na Unię Europejską, to znajdujemy bardzo wiele państw, które ETS traktują w zasadzie tylko w kategorii dochodu budżetowego, ewentualnie problemu dla przemysłu, ale już raczej nie dla energetyki.

Dlaczego? Ano dlatego, że duża część państw członkowskich Unii Europejskiej, np. państwa skandynawskie, państwa Półwyspu Iberyjskiego czy też Francja, to są kraje, które mają już bardzo zdekarbonizowane systemy elektroenergetyczne. Tymczasem Polska to jest państwo, które jest taką odwrotnością średniej unijnej, jeżeli chodzi o dekarbonizację elektroenergetyki. Bowiem jeżeli na poziomie średnio unijnym mamy systemy elektroenergetyczne w 75% zdekarbonizowane, czyli polegające na źródłach nieemisyjnych, Jak to się przekłada? Już tłumaczę.

Dla przykładu sfinansowaliśmy na przykład dodatek węglowy pieniędzmi z uprawnień do emisji, czyli ten dodatek, który był przyznawany w roku 2022 na zakup węgla do ogrzewania domów. Chyba to jest jedyny przypadek w Unii Europejskiej, kiedy ze sprzedaży uprawnień do emisji finansowano zakupy węgla. Natomiast to w ogóle było taką karkołomną konstrukcją prawną, bardzo wymyślną, bowiem środki ze sprzedaży uprawnień do emisji trafiły do Funduszu Przeciwdziałania Pandemii COVID-19 i z tego funduszu trafiły do gmin, którym zlecono zadanie wypłacenia dodatku węglowego. Więc mamy tutaj, proszę Państwa, wszystko. Dodatek węglowy, pandemie, uprawnienia do emisji. No naprawdę, Bartosz Walaszek by tego nie wymyślił. Natomiast idziemy dalej, idziemy do brzegu, idziemy do senna sprawy, czyli do tematu dlaczego

Wychodzenie, zawieszanie i rezygnowanie z ETS w przypadku działania jednego państwa członkowskiego to jest takie czcze gadanie. Otóż, proszę Państwa, jak powiedziałem na początku, system handlu emisjami zasadza się na dyrektywie, na unijnym akcie prawnym, który, jeżeli nie stanowi inaczej, nie podlega takim jednostronnym decyzjom państwa członkowskiego, chyba że państwo członkowskie decyduje się wyjść z Unii Europejskiej, więc zrzucić też z siebie obowiązywanie wszystkich unijnych aktów prawnych. Natomiast nie ma w porządku prawa pierwotnego ani wtórnego Unii Europejskiej możliwości, w której państwo członkowskie, jeżeli takiego uprawnienia nie posiada na podstawie właśnie konkretnego aktu prawnego, mówi nagle nie, ta dyrektywa to mnie jednak nie dotyczy. Nie podoba mi się to, więc nie będę brać w tym udziału. Po prostu nie ma takiej możliwości.

Bo Unia Europejska to jest, proszę Państwa, coś więcej niż, nie wiem, całodobowy sklep spożywczy, do którego przychodzimy i wychodzimy z niego, kiedy nam się żywnie podoba. To jest pewnego rodzaju organizacja, która ma swoje reguły. Jedną z tych reguł jest powszechność obowiązywania prawa unijnego pomiędzy członkami Unii Europejskiej, bo to prawo jest tworzone przez członków Unii Europejskiej i oni się godzą na przyjmowanie rygorów tego prawa, więc nie mogą sobie go ot tak zawieszać, powiedzieć, nie, nie, nie, tutaj, w tym momencie akurat... Jestem w nastroju nieprzysiadalnym i nie będę brał udziału w ETS-ie. Tak to nie działa. Więc te wszystkie kampanie wyborcze, te z przeszłości, kiedy słyszeliśmy o tym, że Polska zaraz zawiesi ETS, Polska zaraz wyjdzie z ETS-u, to jest, proszę Państwa, taki teatr polityczny.

Wiecie, przyznam się szczerze, może to jest dowód mojej naiwności, ale byłem święcie przekonany, że w roku 2026 już do tego teatru nikt nie wejdzie, że nikt na ten spektakl nie pójdzie, bo ten spektakl jest wybitnie tani, a sztuczki pokazywane przez prestidigitatorów podczas tego spektaklu są dawno już przejrzane przez widownię, karty używane w trakcie tych manewrów są już zgrane, więc nikogo się już nie da złapać tymi hazałkami o wychodzeniu z ETS-u. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy w ciągu ostatnich dni usłyszałem właśnie pana ministra Czarnka, pana premiera Morawieckiego i innych wielu naprawdę prominentnych polityków PiSu, mówiących takie rzeczy, że no jednak wyjdziemy z tego ETS-u, że trzeba iść i zawetować w Unii Europejskiej ETS, cokolwiek miałby to oznaczać.

Od tej kolejnej śpiewki o ETS-ie gorsze jest chyba tylko to, że pan minister Czarnek zapowiedział, że będzie zdejmował z dachu swoją fotowoltaikę i nawet zrobi z tego transmisję. W sensie to już jest w ogóle szorowanie po dnie, jeżeli chodzi o populizm. Natomiast mówienie ludziom, że tak, zaraz wyjdziemy z ETS-u, to jest po prostu oszukiwanie społeczeństwa. W sensie to jest przedstawianie jakiejś alternatywnej wersji rzeczywistości, gdzie jest to faktycznie wykonalne. Ewentualnie to faktycznie jest to podbijanie tej karty wyjścia z Unii Europejskiej. Przecież nie sądzę, żeby akurat w tym przypadku to było intencją tych właśnie ludzi. To jest raczej bardziej taka cyniczna zagrywka i po prostu chęć ugrania sobie kilku punktów na takiej bardzo daleko idącej retoryce. Natomiast ten spektakl żenady został rozszerzony o rekwizyty. Bowiem, proszę państwa, pan minister Czarnek ogłosił, że ma projekt ustawy, która wyprowadzi Polskę z ETS-u.

Natomiast jest jeszcze jeden rekwizyt, mianowicie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z ubiegłego roku, które według opinii niektórych polityków ma dawać podstawę do właśnie wyjścia z ETS-u. No tylko, że zupełnie takiej podstawy nie daje. To orzeczenie, o którym mowa, orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, Kwestionuje zgodność z polską konstytucją pewnej procedury prawnej wyprowadzonej z traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, na której powstały przepisy obowiązujące w Polsce, jeżeli chodzi o dyrektywę ETS, przepisy implementujące tę dyrektywę. Natomiast to jest takie formalnoprawne podejście do sprawy, które mówi mniej więcej to, że no widzimy niezgodność z polską konstytucją tego, że Unia Europejska sobie uzurpuje kompetencje do określenia miksu energetycznego państwa członkowskiego.

No i w porządku, okej, no Polski Trybunał Konstytucyjny tak orzekł, no dobrze, tylko że co z tym zrobić? Polski Trybunał Konstytucyjny wprost powiedział w tym wyroku, że no wyrok jest tylko sygnałem dla władzy wykonawczej i ustawodawczej, że coś z tymi przepisami trzeba zrobić. Ale co? No tego już nie stwierdzono. Mało tego, wyrok sam w sobie mówi, że to nie jest podważenie obowiązywania ani polskiej ustawy wprowadzającej system handla emisjami, ani tym bardziej prawodawstwa unijnego w tym zakresie. No i tutaj ten obowiązek jest scedowany na władzę wykonawczą i ustawodawczą, tylko że sam wyrok nie nadaje żadnych dodatkowych kompetencji. To nie jest tak, że mamy wyrok w garści, więc teraz idziemy do Unii Europejskiej i rzucamy to na biurko Ursuli von der Leyen i mówimy, patrz Ursula, wychodzimy z ETS-u.

I na tej właśnie Radzie, na tej ostatniej Radzie Europejskiej dyskutowany był między innymi system ETS. Dlaczego był dyskutowany? Ano dlatego, że trochę zmieniła się optyka wewnątrz Unii Europejskiej. Zmieniła się przede wszystkim z tego względu, że w ciągu ostatnich sześciu lat Unia jest permanentnie w kryzysie. Bo najpierw pandemia, potem rosyjska pełnoformatowa wojna na Ukrainie, a teraz kryzys związany z Iranem i Zatoką Perską. One bardzo mocno uderzyły w gospodarkę unijną. I zaczęły chwiać jej podstawami. I Unia zobaczyła, że to rodzi np. nowe ruchy polityczne w wielu państwach członkowskich, które są raz, że taką reakcją na to, co się dzieje, a dwa, że to jest taka siła eurosceptyczna. Więc doszło do przemanewrowania, jeżeli chodzi o dotychczasową politykę i do położenia akcentów na innych kwestiach i też do zmian w zakresie niektórych aktów prawnych.

Do niedawna jeszcze tak daleko idące zmiany, jak teraz są dyskutowane w ramach reformy ETS, nie były brane pod uwagę, a teraz to się zmieniło. I to warto dostrzec, że mamy tutaj taką tendencję korygującą w ramach Unii Europejskiej, natomiast to nie jest tendencja, która mówi, że wyrzucimy ETS. Postawię taką tezę, że Unia nie bardzo może zrezygnować z ETS-u. Nie tyle dlatego, że zabierze państwom członkowskim dosyć duże źródło dochodu, ale dlatego, że ETS spełnia swoje zadanie. To znaczy system handlu emisjami, jak i w ogóle polityka klimatyczna Unii Europejskiej mają na celu przede wszystkim obniżenie zależności Unii od importu paliw kopalnych. To jest ten główny cel, który ma uodpornić Unię na m.in. takie zaburzenia, jak teraz obserwujemy w Zatoce Perskiej. No bo proszę Państwa, jeżeli widzimy sytuację, że po ataku na hub Ras La Fan w Katarze ceny gazu na rynku europejskim skaczą do poziomu prawie 70 euro za megawattogodzinę i w ciągu miesiąca rosną z pułapu 28 do prawie właśnie 70 euro za megawattogodzinę,

No to coś gnije w państwie duńskim. W sensie to jest bardzo niebezpieczna sytuacja, bo okazuje się, że wydarzenia na drugim końcu świata, na które Unia Europejska ma prawie żaden wpływ, destabilizują unijną gospodarkę. I to ma przełożenie nie tylko na gaz, chociaż gaz jest tutaj bardzo ważny dla Unii ze względu na swoją rolę przy wyznaczaniu cen energii, W sektorach objętych ETS-em emisje spadły od 2005 roku o 47%.

Jakub Wiech. Zaryzykuję to stwierdzenie. W najlepszym unijnym interesie nie jest rezygnowanie z ETS-u, tylko jego odpowiednie wmanewrowanie w gospodarkę państw członkowskich Unii. I teraz na kanwie tych ostatnich dyskusji doszło właśnie do istotnych nacisków politycznych na Komisję Europejską, żeby ETS zmienić. W tym tonie wypowiadały się Włochy, które na przykład zaproponowały ograniczenie czy zawieszenie systemu ETS dla elektrowni gazowych.

No nie, nie nazwałbym tego mimo wszystko rewolucją. To jest istotny krok w stronę pewnego przemodelowania ETS-u, bardziej taki ewolucyjny niż rewolucyjny, ale trzeba oddać sprawiedliwość, że jest to pewna nowość. Nie słyszeliśmy takich głosów, tak daleko idących, jeżeli chodzi o zmiany w tym systemie ze strony takich państw członkowskich jak np. Włochy, więc jest to nowa rzeczywistość. Jest to właśnie próba takiego lepszego uszycia na miarę tych instrumentów, które Unia używa do dekarbonizacji. Z jednej strony trudno to nazwać rewolucją, ale z drugiej strony widać tutaj takie okienka, z których może skorzystać Polska, jeżeli chodzi o poprawę swojej sytuacji względem handlu emisjami. Oczywiście, tak jak mówiłem, to są tylko takie instrukcje polityczne dla Komisji Europejskiej.

To, co z tego uszyje Komisja Europejska i to, co będzie jej propozycjami, to jest jeszcze odrębna kwestia. Na to będziemy musieli jeszcze poczekać. Ten klimat polityczny jest jednoznaczny, zwłaszcza, że niedługo, w roku 2027, będziemy mieć wybory i w Polsce i we Francji, ważne wybory, na które Komisja Europejska już teraz patrzy z pewnym niepokojem, jeżeli chodzi właśnie o politykę unijną po 2027 roku. Tutaj głównie Francja przykuwa uwagę, ale Polska też jako duży kraj Unii Europejskiej. No więc wiadomo, że te kraje mogą mieć określone obiekcje względem poszczególnych mechanizmów gospodarczych Unii Europejskiej. No i tutaj Komisja Europejska, która jest ciałem politycznym i prowadzi politykę wewnętrzną i to trzeba zauważyć, to trzeba otwarcie powiedzieć, no może dokonać pewnych zmian, pewnych ustępstw, pewnych działań, żeby tworzyć pewien klimat polityczny.

Bo może być tak, że rządy, które podejdą do tego właśnie w ten sposób, Jakub Wiech. No to jest bardzo zły mechanizm, który ogranicza nasze możliwości manewru, bo inne państwa członkowskie Unii Europejskiej myślą w ten sposób. Po co mamy się dogadywać z Polską? I po co mamy negocjować z Polską, skoro ona i tak nic nie poprze, bo zawsze będzie przeciwko. Polska nie ma kart w tym ujęciu. Polska będzie zawsze na nie, chyba że odrzucimy ETS, a my nie chcemy odrzucać ETS-u.

Chcemy sobie wynegocjować trochę lepsze warunki tego ETS-u. A jeżeli Polska będzie oponować, mówić nie, nie, nie, nie, no to po co z nią się układać? Po co z nią w ogóle rozmawiać? I to jest naprawdę problem, więc to jest też takie wyzwanie do otrzeźwienia, jeżeli chodzi o naszą debatę publiczną. Proszę Państwa, my naprawdę możemy być sprawniejsi w tej Unii Europejskiej, możemy robić więcej, możemy robić lepiej, tylko gdybyśmy tak troszeczkę podnieśli poziom tej polityki, którą robimy, to byłoby super. I tej debaty publicznej, i tych sloganów, których używamy, naprawdę... Ja wiem, że te wybory są ważne, które idą w 2027 roku. Wiem, że wszyscy chcą jak największego wyniku, jak najlepszego i tak dalej. Tylko świat się nie kończy na tych wyborach w 2027 roku. Świat to nie jest tylko ta kampania wyborcza. Świat jest czymś więcej.

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.