Mentionsy Mentionsy
Elektryfikacja - podcast Jakuba Wiecha
Elektryfikacja - podcast Jakuba Wiecha

Polska vs ETS. Jak OBNIŻYĆ koszty emisji? Jest SPOSÓB!

21.03.2026 ·34 min 9 s

 To, co w ciągu ostatnich tygodni słyszeliśmy o ETS-ie, to... już było. W Polsce, jak to zwykle bywa przy kampanii wyborczej, pojawił się temat odrzucenia ETS-u, wyjścia z ETS-u, zawieszenia ETS-u. W skrócie: pozbawienia ETS-u mocy obowiązującej. I jak to zwykle bywa w takich sytuacjach - nic z tego nie wyszło.W dzisiejszym odcinku Elektryfikacji opowiem Wam o tym, jak beznadziejna jest polska debata na temat systemu handlu emisjami, obowiązującego w Unii Europejskiej.

Kochani, kojarzycie taki serial 3 detektyw? Tłumaczenie polskie, detektyw. Tam jedna z postaci Rusty Cole mówi w pewnym momencie, że time is a flat circle. Czas to jest płaski okrąg. I co robiliśmy raz, będziemy robić ponownie, i ponownie, i znowu. Ten cytat wrócił do mnie, kiedy przyglądałem się polskiej debacie o systemie ETS, bo mam wrażenie, że myśmy już tę debatę odbywali. W zasadzie to jest więcej niż wrażenie. Proszę Państwa, to co w ciągu ostatnich tygodni słyszeliśmy o ETS-ie, to już było. W Polsce, jak to zwykle bywa przy kampanii wyborczej, pojawił się temat odrzucenia ETS-u, wyjścia z ETS-u, zawieszenia ETS-u, w skrócie pozbawienia ETS-u mocy obowiązującej w Polsce. I jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, nic z tego nie wyszło. Nazywam się Jakub Wiech, to jest podcast Elektryfikacja i w dzisiejszym odcinku opowiem Wam o tym, jak beznadziejna jest polska debata na temat systemu handlu emisjami obowiązującego w Unii Europejskiej, ale też przybliżę szczegóły Szczytu Rady Europejskiej, który odbywał się w ostatnich dniach i który miał na celu właśnie zaprogramowanie reformy

Wszyscy mieliśmy okazję usłyszeć o nim, usłyszeć o tym, że on powoduje wzrost cen energii w Polsce, że jest on generalnie dokuczliwy dla naszej gospodarki. No i pojawiały się rozmaite pomysły, co z tym fantem zrobić. Natomiast jest tutaj jedna gama pomysłów, które są szczególnie notorycznie powtarzane przy okazji właśnie kampanii wyborczych. To są pomysły dotyczące wyjścia z ETS-u. Obiegu, zawieszenia, wypowiedzenia. No jakiegoś po prostu przerywania jego ciągłości obowiązywania w Polsce. Ja mam w ogóle takie wrażenie, że na dużą część polskiej sceny politycznej ktoś, jakiś zły czarnoksiężnik, wrzucił czar. Wrzucił klątwę, która sprawia, że ci ludzie przypominają sobie o tym, że można wyjść z ETS-u tylko na krótki czas kampanii wyborczej.

Brzmi to żałośnie, infantylnie? Tak, proszę Państwa, ale tak właśnie wygląda ta debata o systemie handlu emisjami, którą po raz kolejny powtarzamy. W ciągu ostatnich dni ze strony zarówno pana ministra Czarnka, pana premiera Morawieckiego, a także wielu innych polityków Prawa i Sprawiedliwości słyszałem w zasadzie jedno hasło, jeżeli chodzi o ETS. Mianowicie wyjść z ETS, zawiesić ETS, zniszczyć ETS. Teraz to wróciło w troszeczkę innej odsłonie, o czym za chwilę, natomiast najpierw powiem, dlaczego to hasło jest bez sensu. Mieli Państwo, choć o ETSie polski wyborca, polski uczestnik debaty publicznej mógł usłyszeć szerzej dopiero od roku 2019, to jednak sam system handlu emisjami nie jest niczym nowym. Powiem, on został wprowadzony przez tak zwaną dyrektywę ETS w roku 2003, wszedł w życie w roku 2005, czyli jest z nami już od ponad 20 lat.

I ten system, kiedy został przyjmowany do polskiego porządku prawnego, a było to w grudniu roku 2004, spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem, bo polscy parlamentarzyści głosujący wtedy nad implementacją dyrektywy ETS Zagłosowali wszyscy, którzy byli obecni na sali sejmowej, wtedy w grudniu 2004 roku, zagłosowali za. Nikt się nie wstrzymał, nikt nie zagłosował przeciwko. Jednogłośnie implementowano dyrektywę ETS do polskiego prawa. Przypominając ten fakt, często spotykam się z takimi zarzutami, że no wtedy to nikt nam nie mówił, że to tak będzie wyglądać. Wtedy nikt nie ostrzegał Polski, że system ETS może mieć takie, a nie inne konsekwencje. No, proszę Państwa, ja rozumiem, że kampania związana z wejściem Polski do Unii Europejskiej, ta kampania przed referendum akcesyjnym, ona kładła nacisk na nieco inne tematy, bo słyszeliśmy na przykład o tym, że Unia Europejska będzie klonować ludzi.

To nie wymyśliłem tego, taka była narracja, w sensie to się pojawia na ulotkach z tamtego czasu. Natomiast naprawdę nie trzeba było być wielkim geniuszem strategii, żeby uzmysłowić sobie, W ogóle i tutaj taki mały historyczny disclaimer pokazujący znacznie głębsze korzenie ETS-u i też znacznie Jakub Wiech.

Jakub Wiech. OBNIŻYŚĆ Natomiast przez większość swojego obowiązywania, ten unijny ETS, przypomnę, prowadzony w roku 2003, obowiązujący od 2005 roku, on nie był w Polsce dostrzegany jako problem. Dlaczego? Bo cena uprawnienia była bardzo, bardzo niska.

Wszystko się zmieniło w roku 2018, kiedy cena uprawnień zaczęła rosnąć. Zaczęła rosnąć do poziomów rzutujących na polską cenę energii i na kondycję polskiej gospodarki. No i wtedy rząd zareagował, powiedzmy, objawowo, bo w roku 2019, poza dyskusją na temat Od zawieszania odrzucania ETS-u mieliśmy też mrożenie cen energii i od tamtego momentu, od 2019 roku w zasadzie do niedawna takie te czy inne formy mrożenia cen energii w Polsce funkcjonowały, natomiast one weszły z tego właśnie względu, że cena uprawnień do emisji w zawęglowionej gospodarce Polski podniosła cenę energii. I tutaj warto zaznaczyć, że to nie jest przypadek, iż to właśnie Polska tak bardzo się zmaga z tym ETS-em. Bo generalnie, proszę Państwa, jeżeli spojrzymy na Unię Europejską, to znajdujemy bardzo wiele państw, które ETS traktują w zasadzie tylko w kategorii dochodu budżetowego, ewentualnie problemu dla przemysłu, ale już raczej nie dla energetyki.

Natomiast państwo czerpie jednak z tego ETS-u pewne korzyści. Bowiem system handla emisjami wygląda tak, że mamy jedną taką ogólnounijną pulę uprawnień do emisji, która jest zmienna w czasie, bo jest zmniejsza na co roku. I tę pulę można podzielić generalnie na dwie części. Na część aukcyjną, czyli na uprawnienia, które są sprzedawane na aukcjach. Jakub Wiech. I ta aukcyjna, ta handlowa część uprawnień do emisji, jak sama nazwa wskazuje, jest podlegana pewnemu obrotowi, pewnemu handlowi, sprzedawana jest na aukcjach i z tych aukcji generowany jest dochód, który jest przekazywany poszczególnym państwom członkowskim.

Wychodzenie, zawieszanie i rezygnowanie z ETS w przypadku działania jednego państwa członkowskiego to jest takie czcze gadanie. Otóż, proszę Państwa, jak powiedziałem na początku, system handlu emisjami zasadza się na dyrektywie, na unijnym akcie prawnym, który, jeżeli nie stanowi inaczej, nie podlega takim jednostronnym decyzjom państwa członkowskiego, chyba że państwo członkowskie decyduje się wyjść z Unii Europejskiej, więc zrzucić też z siebie obowiązywanie wszystkich unijnych aktów prawnych. Natomiast nie ma w porządku prawa pierwotnego ani wtórnego Unii Europejskiej możliwości, w której państwo członkowskie, jeżeli takiego uprawnienia nie posiada na podstawie właśnie konkretnego aktu prawnego, mówi nagle nie, ta dyrektywa to mnie jednak nie dotyczy. Nie podoba mi się to, więc nie będę brać w tym udziału. Po prostu nie ma takiej możliwości.

Bo Unia Europejska to jest, proszę Państwa, coś więcej niż, nie wiem, całodobowy sklep spożywczy, do którego przychodzimy i wychodzimy z niego, kiedy nam się żywnie podoba. To jest pewnego rodzaju organizacja, która ma swoje reguły. Jedną z tych reguł jest powszechność obowiązywania prawa unijnego pomiędzy członkami Unii Europejskiej, bo to prawo jest tworzone przez członków Unii Europejskiej i oni się godzą na przyjmowanie rygorów tego prawa, więc nie mogą sobie go ot tak zawieszać, powiedzieć, nie, nie, nie, tutaj, w tym momencie akurat... Jestem w nastroju nieprzysiadalnym i nie będę brał udziału w ETS-ie. Tak to nie działa. Więc te wszystkie kampanie wyborcze, te z przeszłości, kiedy słyszeliśmy o tym, że Polska zaraz zawiesi ETS, Polska zaraz wyjdzie z ETS-u, to jest, proszę Państwa, taki teatr polityczny.

Wiecie, przyznam się szczerze, może to jest dowód mojej naiwności, ale byłem święcie przekonany, że w roku 2026 już do tego teatru nikt nie wejdzie, że nikt na ten spektakl nie pójdzie, bo ten spektakl jest wybitnie tani, a sztuczki pokazywane przez prestidigitatorów podczas tego spektaklu są dawno już przejrzane przez widownię, karty używane w trakcie tych manewrów są już zgrane, więc nikogo się już nie da złapać tymi hazałkami o wychodzeniu z ETS-u. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy w ciągu ostatnich dni usłyszałem właśnie pana ministra Czarnka, pana premiera Morawieckiego i innych wielu naprawdę prominentnych polityków PiSu, mówiących takie rzeczy, że no jednak wyjdziemy z tego ETS-u, że trzeba iść i zawetować w Unii Europejskiej ETS, cokolwiek miałby to oznaczać.

Od tej kolejnej śpiewki o ETS-ie gorsze jest chyba tylko to, że pan minister Czarnek zapowiedział, że będzie zdejmował z dachu swoją fotowoltaikę i nawet zrobi z tego transmisję. W sensie to już jest w ogóle szorowanie po dnie, jeżeli chodzi o populizm. Natomiast mówienie ludziom, że tak, zaraz wyjdziemy z ETS-u, to jest po prostu oszukiwanie społeczeństwa. W sensie to jest przedstawianie jakiejś alternatywnej wersji rzeczywistości, gdzie jest to faktycznie wykonalne. Ewentualnie to faktycznie jest to podbijanie tej karty wyjścia z Unii Europejskiej. Przecież nie sądzę, żeby akurat w tym przypadku to było intencją tych właśnie ludzi. To jest raczej bardziej taka cyniczna zagrywka i po prostu chęć ugrania sobie kilku punktów na takiej bardzo daleko idącej retoryce. Natomiast ten spektakl żenady został rozszerzony o rekwizyty. Bowiem, proszę państwa, pan minister Czarnek ogłosił, że ma projekt ustawy, która wyprowadzi Polskę z ETS-u.

Nie wiem, co jest w tym projekcie. Wiem, że to tak nie zadziała. Natomiast proszę Państwa, to już było. Takie zagrywki już były grane, bo w 2022 roku Solidarna Polska również pokazała projekt ustawy, który miał wyprowadzić Polskę z ETS-u. Który miał zawiesić obowiązywanie ETS-u w naszym kraju. Więc co się stało kochani? Dlaczego tamten projekt w 2022 roku zaprezentowany? Czy jeszcze kiedy PiS był u władzy? Czemu to nie zagrało wtedy? A jeszcze lepsze pytanie, czemu przez 8 lat, bite 8 lat rządów, kiedy PiS miał i rząd i prezydenta, nie udało się tak prostym manewrem wyprowadzić Polskę z ETS-u? Czemu to nie zagrało? Co się stało? Skąd to zwątpienie u was? Ja nie wiem, proszę Państwa, czy te projekty coś różni, czy to jest po prostu ten sam dokument, tylko z datą zmienioną, natomiast jest to naprawdę żenujące, że znowu wraca tak zgrana zagrywka, że znowu kogoś chce się nabrać na podstawie takiego właśnie rekwizytu, który symbolizuje coś, czym zupełnie nie jest.

Natomiast jest jeszcze jeden rekwizyt, mianowicie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z ubiegłego roku, które według opinii niektórych polityków ma dawać podstawę do właśnie wyjścia z ETS-u. No tylko, że zupełnie takiej podstawy nie daje. To orzeczenie, o którym mowa, orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, Kwestionuje zgodność z polską konstytucją pewnej procedury prawnej wyprowadzonej z traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, na której powstały przepisy obowiązujące w Polsce, jeżeli chodzi o dyrektywę ETS, przepisy implementujące tę dyrektywę. Natomiast to jest takie formalnoprawne podejście do sprawy, które mówi mniej więcej to, że no widzimy niezgodność z polską konstytucją tego, że Unia Europejska sobie uzurpuje kompetencje do określenia miksu energetycznego państwa członkowskiego.

No i w porządku, okej, no Polski Trybunał Konstytucyjny tak orzekł, no dobrze, tylko że co z tym zrobić? Polski Trybunał Konstytucyjny wprost powiedział w tym wyroku, że no wyrok jest tylko sygnałem dla władzy wykonawczej i ustawodawczej, że coś z tymi przepisami trzeba zrobić. Ale co? No tego już nie stwierdzono. Mało tego, wyrok sam w sobie mówi, że to nie jest podważenie obowiązywania ani polskiej ustawy wprowadzającej system handla emisjami, ani tym bardziej prawodawstwa unijnego w tym zakresie. No i tutaj ten obowiązek jest scedowany na władzę wykonawczą i ustawodawczą, tylko że sam wyrok nie nadaje żadnych dodatkowych kompetencji. To nie jest tak, że mamy wyrok w garści, więc teraz idziemy do Unii Europejskiej i rzucamy to na biurko Ursuli von der Leyen i mówimy, patrz Ursula, wychodzimy z ETS-u.

Co państwo zrobicie, jeżeli państwo dojdziecie do władzy? No i nie uzyskałem odpowiedzi. Więc znowu proszę Państwa odwołam się do takiego tekstu kultury jak film Dark Knight Rises. Tam może Państwo pamiętacie pojedynek między Bainem a Batmanem, kiedy Batman próbował rzucić w Baina takimi właśnie wystrzałowymi jakimiś petardami, a Bain tylko tak się roześmiał i właśnie uznał, że te jego sztuczki to są nic nie warte. No i ten wyrok z Trybunału Konstytucyjnego to jest takie właśnie strzelanie jakimiś petardami, jakimiś pikolekami przed twardą bryłą prawa unijnego, które w tym momencie nie jest podważane przez ten wyrok, więc on tutaj dużo nie zmienia w tej naszej rozgrywce. Tak więc, proszę Państwa, mamy tutaj do czynienia z kolejnym akordem takiej cynicznej ballady o energetyce, która stara się dostroić tę melodię do ucha tylko bardzo wąskiego grona elektoratu, o który teraz bije się Partia Prawo i Sprawiedliwość, no bo to jest głównie jej narracja w tym momencie, to wychodzenie z ETS-u.

I to jest bardzo przykre. To jest bardzo przykre, zwłaszcza dla mnie, że takie słowa padają ze strony na przykład pana premiera Mateusza Morawieckiego, bo Jeżeli państwo sięgniecie do wywiadu, który przeprowadziłem z panem premierem w czasie, kiedy on był szefem rządu. Ten wywiad jest dostępny na kanale Elektryfikacja. To było w 2023 roku. Ja zapytałem go tam o właśnie te argumenty, które się pojawiały wtedy dotyczące ETS-u, o wyjście z ETS-u, zawieszanie ETS-u, o ustawę, która ma uchylić ETS. Zapytałem go o to wszystko wtedy, te trzy lata temu. Prawie dokładnie trzy lata temu, bo to też był marzec 2023 roku. I pan premier wtedy powiedział, że nie, że to jest jakiś spektakl, że to jest właśnie głosy jakiś radykałów z jednej i z drugiej strony. I ten fragment naprawdę jest dostępny, możecie go Państwo obejrzeć.

I zrobi to tylko dlatego, żeby hołdować wąskiej grupie wyborców, którzy uznali, że pójdą do człowieka mówiącego o bunkrze pod CPK. To jest, proszę Państwa, bardzo przykre, bo dokonaliśmy jakiegoś regresu, jeżeli chodzi o debatę na temat energetyki. Ona nie zawsze tak wyglądała. Jeżeli cofną się Państwo do tego wywiadu z panem premierem Morawieckim z roku 2023, to zobaczycie Państwo, jaka jest skala różnicy. A żeby jeszcze Państwu pokazać jeden odcień tego cynizmu. Ta cała sprawa z ETS-em, to podbijanie bębenka wychodzenia z ETS-u, ona nie wzięła się znikąd. Wzięła się stąd, że w dniach 19-20 marca Jakub Wiech. Jakub Wiech. Jakub Wiech. Jakub Wiech.

I na tej właśnie Radzie, na tej ostatniej Radzie Europejskiej dyskutowany był między innymi system ETS. Dlaczego był dyskutowany? Ano dlatego, że trochę zmieniła się optyka wewnątrz Unii Europejskiej. Zmieniła się przede wszystkim z tego względu, że w ciągu ostatnich sześciu lat Unia jest permanentnie w kryzysie. Bo najpierw pandemia, potem rosyjska pełnoformatowa wojna na Ukrainie, a teraz kryzys związany z Iranem i Zatoką Perską. One bardzo mocno uderzyły w gospodarkę unijną. I zaczęły chwiać jej podstawami. I Unia zobaczyła, że to rodzi np. nowe ruchy polityczne w wielu państwach członkowskich, które są raz, że taką reakcją na to, co się dzieje, a dwa, że to jest taka siła eurosceptyczna. Więc doszło do przemanewrowania, jeżeli chodzi o dotychczasową politykę i do położenia akcentów na innych kwestiach i też do zmian w zakresie niektórych aktów prawnych.

Do niedawna jeszcze tak daleko idące zmiany, jak teraz są dyskutowane w ramach reformy ETS, nie były brane pod uwagę, a teraz to się zmieniło. I to warto dostrzec, że mamy tutaj taką tendencję korygującą w ramach Unii Europejskiej, natomiast to nie jest tendencja, która mówi, że wyrzucimy ETS. Postawię taką tezę, że Unia nie bardzo może zrezygnować z ETS-u. Nie tyle dlatego, że zabierze państwom członkowskim dosyć duże źródło dochodu, ale dlatego, że ETS spełnia swoje zadanie. To znaczy system handlu emisjami, jak i w ogóle polityka klimatyczna Unii Europejskiej mają na celu przede wszystkim obniżenie zależności Unii od importu paliw kopalnych. To jest ten główny cel, który ma uodpornić Unię na m.in. takie zaburzenia, jak teraz obserwujemy w Zatoce Perskiej. No bo proszę Państwa, jeżeli widzimy sytuację, że po ataku na hub Ras La Fan w Katarze ceny gazu na rynku europejskim skaczą do poziomu prawie 70 euro za megawattogodzinę i w ciągu miesiąca rosną z pułapu 28 do prawie właśnie 70 euro za megawattogodzinę,

No to coś gnije w państwie duńskim. W sensie to jest bardzo niebezpieczna sytuacja, bo okazuje się, że wydarzenia na drugim końcu świata, na które Unia Europejska ma prawie żaden wpływ, destabilizują unijną gospodarkę. I to ma przełożenie nie tylko na gaz, chociaż gaz jest tutaj bardzo ważny dla Unii ze względu na swoją rolę przy wyznaczaniu cen energii, W sektorach objętych ETS-em emisje spadły od 2005 roku o 47%.

Jakub Wiech. Zaryzykuję to stwierdzenie. W najlepszym unijnym interesie nie jest rezygnowanie z ETS-u, tylko jego odpowiednie wmanewrowanie w gospodarkę państw członkowskich Unii. I teraz na kanwie tych ostatnich dyskusji doszło właśnie do istotnych nacisków politycznych na Komisję Europejską, żeby ETS zmienić. W tym tonie wypowiadały się Włochy, które na przykład zaproponowały ograniczenie czy zawieszenie systemu ETS dla elektrowni gazowych.

W tym tonie wypowiedział się kanclerz Niemiec Friedrich Merz, który potem się trochę wycofał z tych swoich sugestii a propos ETS-u, ale te słowa padły, co jest pewną nowością, jeżeli chodzi o właśnie tego polityka, czy raczej ten urząd. W podobnym tonie wypowiadały się kierownictwa takich państw członkowskich jak Polska, jak Czechy, Słowacja, Węgry, Belgia, więc znalazło się tutaj spore grono państw członkowskich, które zaczęło wywierać presję. Dyskusja dotyczyła wpływu ETS na przemysł.

Nic z tych rzeczy się nie pojawiło. Mało tego, nawet w doniesieniach czytaliśmy, że żadne z państw członkowskich nie podniosło tematu zawieszenia ETS-u, więc to jest też taki sygnał, w którą stanęły te dyskusje, ale ustalono między innymi, że po pierwsze Komisja Europejska ma zaproponować taką swoją wizję reformy ETS-u, Komisja Europejska ma pracować bezpośrednio z państwami członkowskimi. Właśnie na rzecz ograniczenia cen energii w tychże państwach i ma w tym brać pod uwagę lokalną specyfikę.

No nie, nie nazwałbym tego mimo wszystko rewolucją. To jest istotny krok w stronę pewnego przemodelowania ETS-u, bardziej taki ewolucyjny niż rewolucyjny, ale trzeba oddać sprawiedliwość, że jest to pewna nowość. Nie słyszeliśmy takich głosów, tak daleko idących, jeżeli chodzi o zmiany w tym systemie ze strony takich państw członkowskich jak np. Włochy, więc jest to nowa rzeczywistość. Jest to właśnie próba takiego lepszego uszycia na miarę tych instrumentów, które Unia używa do dekarbonizacji. Z jednej strony trudno to nazwać rewolucją, ale z drugiej strony widać tutaj takie okienka, z których może skorzystać Polska, jeżeli chodzi o poprawę swojej sytuacji względem handlu emisjami. Oczywiście, tak jak mówiłem, to są tylko takie instrukcje polityczne dla Komisji Europejskiej.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.