Mentionsy Mentionsy
Dzieje się na świecie
Dzieje się na świecie

Trump ma bat na Chiny. Putin wraca na G20. Przehandlują Ukrainę?

29.09.2026 ·1 godz 6 min · 9 rozdziałów

Donald Trump spotyka się z Xi Jinpingiem, Władimir Putin dostaje zaproszenie na szczyt G20, w tle ciągle wraca pytanie o przyszłość wojny w Ukrainie. Kto tak naprawdę rozdaje karty?W tym odcinku „Dzieje się na świecie” rozmawiamy o spotkaniu prezydentów USA i Chin w Waszyngtonie, gdzie nie zabrakło uśmiechów i symbolicznych gestów, ale czy padły konkrety?Dużą część odcinka poświęcamy temu, co może wydarzyć się na szczycie G20 – czy Władimir Putin się na nim pojawi? W jaki sposób może to wykorzystać? Po co Trump w ogóle go zaprosił i jak zostało to odebrane w innych krajach?Analizujemy również spotkanie, do jakiego doszło między Radosławem Sikorskim a szefem białoruskiego MSZ. Czy to oznacza, że można spodziewać się odwilży w relacjach z reżimem Łukaszenki?I na koniec zaglądamy do Izraela, gdzie za miesiąc odbędą się wybory. Sprawa już wywołuje duże emocje, bo kilka dni temu partie arabskie zostały wykluczone z tego wyścigu. Co to oznacza i dlaczego jest ważne?

0:00 · Pandyczka dyplomatyczna 3

Stany Zjednoczone są teraz w gorszej geopolitycznej sytuacji niż Chiny. Ważniejsze od kwestii wojny z Iranem jest kwestia Tajwanu. I tutaj nie mamy pełnej jasności dlatego, że obie strony trzymają karty przy orderach. Oprócz Tajwanu mamy kwestie, które nie zostały poruszone w czasie tego spotkania i o nich warto byłoby mi się wydaje porozmawiać. Pandy za chwilę, ale był tam też taki moment wspaniały, kiedy Donald Trump pokazywał Xi taką galerię byłych prezydentów na ścianach Białego Domu wiszącą i pokazywał mu Bidena i śmiał się z niego, no wiadomo jak Trump do Bidena się odnosi i Xi był potwornie rozbawiony. Dla mnie najważniejsze jest to, że Trump może po prostu przehandlować Ukrainę, przehandlować bezpieczeństwo naszego regionu.

Nie ma żadnych sygnałów, żeby Rosja swoją zbrodniczą wojnę miała zamiar przestać kontynuować. Najważniejsze pytanie tej kampanii moim zdaniem, czy Netanyahu wiedział i nie powiedział? Dzień dobry, witam w naszym już nie takim nowym podcaście Dzieje się na świecie, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia międzynarodowe ubiegłego tygodnia i w tym odcinku porozmawiamy o trochę o Chinach, o wizycie Xi Jinpinga w Stanach Zjednoczonych i tym jak został przyjęty przez Donalda Trumpa. Następnie przeniesiemy się trochę do Rosji Porozmawiamy o kolejnej już próbie powrotu Władimira Putina na salony, a na koniec przeniesiemy się do Izraela, żeby porozmawiać o tym, co dzieje się przed zbliżającymi się wyborami w tamtym miejscu. Ja nazywam się Miłosz Gocłowski, jestem szefem działu zagranicznego Radia Zet i mam przyjemność ten odcinek poprowadzić.

Kurczę, to tak jak ja i też o tej pandzie chciałem powiedzieć. To powiedz o bielniku z gipsu. Jednak panda jest najfajniejsze, no jednak szczyt Xi Trump. To wydaje mi się było najważniejsze. Marta? No ja też się dołączę do tego Xi Trump. Chociaż ty się nie zgódź. No to nie, no to ja już muszę. Skoro wszyscy się zgadzamy, że Chiny, to rzeczywiście uważam, że to był pewnego rodzaju przełom. Pierwsza taka wizyta od 11 lat. Xi Jinping przyjeżdża do Stanów, jest witany z gigantycznymi honorami przez Donalda Trumpa. Zabierany chyba, nie pamiętam jeszcze takiej sytuacji, kiedy odbierany byłby inny prezydent czy też szef innego kraju przez Donalda Trumpa na lotnisku. Następnie wizyta w Białym Domu, chwalenie się nowym lądowiskiem helikopterów.

2:24 · Analiza wizyty Xi w Stanach 2

Zacznę może od Marty. Komu bardziej zależało na tym? Czy to wizyta ważniejsza dla hegemona ze Stanów Zjednoczonych, czy jednak Chiny? Wiesz co, ja trochę mam problem z tym pytaniem, bo to jest takie, wiesz, oni na randkę poszli, no to jest prezydent Chin i prezydent Stanów Zjednoczonych. Komu bardziej zależało, kto częściej pisał i kto szybciej odpisywał. Wiesz, no wydaje mi się, że Stany Zjednoczone są teraz w gorszej geopolitycznej sytuacji niż Chiny, jednakowoż Trump rozpętał wojnę, która Toczy się zdecydowanie nie tak jak tego by oczekiwał.

Chodzi oczywiście o wojnę z Iranem. Szykują się wybory połówkowe. Jeżeli chodzi o Xi Jinpinga to on kolejne wybory ma jeszcze przed sobą w takiej dość bezpiecznej odległości, bo dopiero w przyszłym roku jesienią odbędzie się taki Zjazd całej chińskiej partii komunistycznej, która będzie wybierać nowe władze. Ten zjazd odbywa się co 5 lat, więc Xi jeszcze tutaj ma spokojnie czas dla siebie. Chiny oczywiście mierzą się z jakimiś problemami wewnętrznymi, ale na tej arenie międzynarodowej, geopolitycznej, Stany, które też teraz mierzą się z kryzysem jednak gospodarczym, jeżeli chodzi choćby o inflację, Wydaje mi się, że bardziej potrzebują sukcesów dyplomatycznych. Trump dużo bardziej potrzebuje takiego poczucia, że on o to coś osiągnął, coś ugrał, coś zwyciężył tutaj na arenie międzynarodowej. Coś udało się osiągnąć?

4:40 · Kwestia Tajwanu 3

Był właśnie jakiś sukces Stanów Zjednoczonych? Chociaż Chińczykom też ta wizyta Xi Jinpingowi była potrzebna, bo jego gospodarka Donald Trump bazuje na eksporcie i on musi gdzieś te towary opchnąć swoje, żeby gospodarka się rozwijała, więc jemu też zależy, żeby eksportować towary do Stanów Zjednoczonych między innymi, a Donald Trump mu tego nie ułatwia. Udało się między innymi z konkretów Chińczykom przede wszystkim przedłużyć ten rozejm handlowy między Stanami i Chinami z listopada do stycznia. Zawsze coś. Chińczycy oczywiście chcieliby dłużej. W czasie teraz tego przedłużenia mają trwać dalsze rozmowy. Chyba udało się też ograniczyć cła na towary o wartości 30 miliardów dolarów. Bo przypomnijmy, że wojna celna nie trwa tylko między Stanami Zjednoczonymi, ale również z Chinami.

Tak, tak, tak. A jeśli chodzi o to, Komu bardziej zależało i kto pierwszy napisał do kogo po tej wizycie, to bym powiedział, że w tym samym momencie panowie do siebie później napisali, bo jednak i Xi pokazał na rynku wewnętrznym, że rozmawia z Trumpem jak równy z równym, co dla niego jest ważne, no bo on zawsze, Chiny zawsze się odnosiły do Stanów Zjednoczonych i to jest dla nich największy Odnośnik na arenie międzynarodowej. A Trump mógł pokazać, że jednak też się z nim liczą. Też rozmawia z innymi potęgami. I to on jest rozdającym karty. I wysyłał też takie sygnały, że to on jest tym jednak rozgrywającym. No ale wiadomo, Chińczycy gonią. Chińczycy też są rosnącą potęgą, supermocarstwem.

Już są. Więc mógł pokazać Trump, że jest znaczącym graczem. Z tych konkretów nie mamy I wiemy, że ta sztuczna inteligencja nie wszystkich ten temat tutaj zachwyca, ale jednak sztuczna inteligencja była tematem tych rozmów. Miały być te bezpieczniki. Udało się tylko nawiązać dialog, taki kanał dyplomacji, kanał dialogu w sprawie sztucznej inteligencji i zagrożeń z nią. W drugiej części listopada mają być dalsze konkrety. Tych konkretów z samych rozmów jest więc mało. Chociaż te sprawy handlowe i odroczenie końca rozejmu handlowego to jest na pewno taki największy konkret tego spotkania. Po tej wizycie powstała notka chińskiego MSZ-u, który podsumował tę wizytę i tam rzeczywiście mało konkretów.

7:01 · Sztuczna inteligencja i handel 3

Jest wspomniana kwestia sztucznej inteligencji. Jest również delikatnie zarysowana kwestia wojny z Iranem, ale chyba nie za bardzo. Ja bym powiedział, że ważniejsza od kwestii wojny z Iranem jest kwestia Tajwanu. I tutaj nie mamy pełnej jasności dlatego, że obie strony trzymają karty przy orderach. W związku z tym nie wiemy jakie zdania i jakie deklaracje Tajwanu dotyczące padły podczas tego 90 minutowego spotkania za zamkniętymi drzwiami. Który miał miejsce w Waszyngtonie i nie wiemy czy deklaracje Trumpa, który z jednej strony mówi, że dostawy broni dla Tajwanu będą realizowane, ale z drugiej strony Tajwańczycy mówią, że te dostawy realizowane nie są.

O co chodzi z pandami? Słuchajcie, pandy za chwilę, ale był tam też taki moment wspaniały, kiedy Donald Trump pokazywał się taką galerię byłych prezydentów na ścianach Białego Domu wiszącą i Pokazywał mu Bidena i śmiał się z niego. No wiadomo, jak Trump do Bidena się odnosi. I Xi był potwornie rozbawiony. Ja nie pamiętam kiedy widziałam prezydenta Xi tak rozbawionego w miejscu publicznym i wydaje mi się, że to jest coś, Co kompletnie jest jakąś różnicą kulturową w ogóle między Amerykanami i Chińczykami, że nie wyobrażam sobie, żeby to przebiegało w odwrotny sposób, żeby Xi pokazał tutaj byłego pierwszego sekretarza prezydentowi amerykańskiemu i zaczął go disować, żeby tego prezydenta amerykańskiego rozbawić. Żeby wyjaśnić kontekst naszym słuchaczom i widzom, nie są to same zdjęcia, bo w tej galerii właśnie byłych prezydentów są rzeczywiście zdjęcia wszystkich prezydentów oprócz Bidena.

Bo tam, gdzie powinno być zdjęcie Bidena jest urządzenie do autopodpisu, które Trump powiesił tuż po tym, jak trafił do Białego Domu. Zniknęło zdjęcie Joe Bidena, a trafiło na to urządzenie do autopodpisu, co jest takim żartem w stylu absolutnie Donalda Trumpa. Ale Marta wspomniała o bardzo istotnej i mało śmiesznej rzeczy. Zwróćcie uwagę, że administracja Donalda Trumpa Nie składa się już z ekspertów do spraw Chin. W związku z tym ja bym ten absolutny absolutne dyplomatyczne faux pas jakie popełnił Donald Trump złożył zarówno na karp jego narcyzmu jak i na karp tego, że on za plecami

10:41 · Dyplomacja Pandy 3

Nie ma, tak jak mieli jego poprzednicy, ekspertów, którzy opowiedzieliby mu trochę o tym, co robi się w kontaktach z Chińczykami, a czego robić nie wypada. I to jest wielka słabość Donalda Trumpa. Mam taką może i płonną nadzieję, że może przynajmniej zrozumiał, że wojna w Ukrainie to jest wojna, która jest prowadzona przede wszystkim dzięki Chińczykom i że Gdyby Chińczycy chcieli ją zakończyć, to by tej wojny już dawno nie było. Do Ukrainy my wrócimy za chwilę, ale właśnie dla mnie symptomatyczne było dosyć mocno kwestia Tajwanu. Do tej pory zawsze Stany mówiły, że nie popierają wolnościowych dążeń Tajwanu. Tutaj Xi mówił o tym, że Stany powinny sprzeciwiać się.

Czy to jest zmiana jakościowa, jeśli chodzi o te kwestie dyplomatyczne? W notacji amerykańskiej nic nie ma na temat Tajwanu. Jeszcze wrócę tylko do ekspertów, o których Michał mówił, którymi dysponuje Donald Trump i o tym, co powiedział ambasador Stanów Zjednoczonych w telewizji Fox News, ambasador Stanów Zjednoczonych w Chinach, mianowicie, że Stany Zjednoczone będą mogły sprzedawać broń Chinom. Mamy sytuację, w której zawieszone są dostawy broni o wartości 14 miliardów dolarów dla Tajwanu, sojusznika od zawsze Stanów Zjednoczonych, Tajwanu, który jest ważnym miejscem geopolitycznie położonym, bo to są szlaki handlowe do Korei Południowej, do Japonii.

To jest miejsce, z którego się kontroluje Morze Południowochińskie, więc to jest naprawdę ważne miejsce i mamy ambasadora, który mówi coś takiego, że Stany Zjednoczone mogą sprzedawać broń Chińczykom, Pekinowi, komunistom. Przy czym potem Departament Stanu Amerykański zaprzecza temu wszystkiemu. Mówi, że to by było niezgodne z amerykańskim prawem. Tam się toczy rozgrywka. Oczywiście Trump by z chęcią na pewno przehandlował Tajwan za jakieś umowy z Xi, za jakieś bardziej Korzystne dla Stanów Zjednoczonych rozwiązania jeśli chodzi o handel, jeśli chodzi o cła, no ale wątpliwe, żeby pozwolono mu nawet na to w ramach partii republikańskiej, żeby jego własne środowisko się na to zgodziło, bo jednak Tajwan od zawsze jest wspierany przez Stany Zjednoczone i są pewne bezpieczniki w amerykańskim systemie, które uniemożliwiają coś takiego, ale jeszcze oprócz Tajwanu mamy kwestie, które nie zostały poruszone w czasie tego spotkania i o nich warto byłoby mi się wydaje porozmawiać.

15:00 · Rosja i G20 11

Tak, przecież była poruszona kwestia Iranu rzeczywiście, natomiast jeśli chodzi o te kwestie wojny rosyjsko-ukraińskiej już nie. I tu wracamy do tematu, o którym rozmawialiśmy tydzień temu, czyli ta opcja atomowa Donalda Trumpa. O zakończeniu wojny Ukraina-Rosja mówi się ostatnio szeroko. Czy Trump może sięgnąć po ustawę Lindsay'a Grahama, która według niektórych może wpłynąć na Rosję, ale przede wszystkim może wpłynąć na Rosję poprzez Chiny? Czy po tych rozmowach, udanych jak widać panowie obaj się uśmiechali bardzo, czy Trump może sięgnąć do ustawy i nałożyć gigantyczne cła nie tylko na Rosję, ale również na Chiny, które od Rosji węglowodory kupują? No formalnie może, a czy praktycznie się na to zdecyduje, to ja mam na ten temat spore wątpliwości, bo wiemy, że Trumpowi zależy na tym, żeby te relacje z Chinami były dobre.

On się poważa generalnie. Znów, Trump jest super chaotycznym politykiem, ta administracja jest super chaotyczna, ale ja też nie spodziewam się nigdy po niej jakichś Ostrych ruchów proukraińskich na arenie międzynarodowej to nie jest, wydaje mi się, od początku tej kadencji Trump czynił to jasnym jeden z jego najważniejszych priorytetów. A co do tego Tajwanu, bo jeszcze chciałabym do tego na sekundkę wrócić. To też jest polityka Stanów Zjednoczonych od zawsze, takie siedzenie okrakiem na płocie. Strategia tego, że powiemy Chińczykom, że w razie czego to my pewnie będziemy bronić Tajwanu, a Tajwańczykom, że pewnie będziemy, ale też nie wiadomo, żeby ani Chiny nie były zbyt chętne, żeby Tajwan atakować, ani Tajwańczycy nie byli zbyt chętni do ogłaszania niepodległości.

I Trump, te konkretne dostawy broni dla Tajwanu, o których tym razem nie wiemy, czy one zostaną rzeczywiście dostarczone, czy on je będzie jeszcze wstrzymywał. Na pewno Xi Jinpingowi bardzo na tym wstrzymaniu zależało, kiedy jechał do Trumpa. To Trump o tym mówi już od dawna, że to jest dla niego karta przetargowa. Jasno, wprost, eksplicytnie nazywa to w wywiadach kartą przetargową, którą w rozmowach z Chińczykami będzie stosował. Więc wydaje mi się, że jeżeli on taką kartę już sobie Zmapował i pozyskał. To niekoniecznie będzie chętny też od razu do tego, żeby ją tak wydawać luźno. Tu jest karta przedargowa, a ustawa Lindsay'a Grahama jest biczem po prostu, który ma wisieć nad Chińczykami. To są wszystko strategie negocjacyjne Trumpa, żeby wymuszać na nich jakieś

Ustępstwa, czy zdecyduje się koniec końców skorzystać, to chyba nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że jest taka opcja i Chińczycy muszą się liczyć z tym, że on może taką opcję zastosować, a Trump, jak wiemy, jest kompletnie nieprzewidywalny i o to mu chodzi. Nie wiadomo, co zrobi. Niektórzy przecież w kontekście wojny w Ukrainie mówili, że jakby był Trump, to by nie było tej wojny, bo nie wiadomo, jak by zareagował, bo może by kliknął... No najczęściej chyba powtarza to Donald Trump, że gdyby był, to nie byłoby wojny z Ukrainą. Tak, ale nie dopowiada już tego, że jest nieobliczalny i... Jednak mówią to eksperci niektórzy, tacy bardziej pro-Trumpowscy. W każdym razie wydaje mi się, że ten bitch jest właśnie najważniejszy i to, że Trump może skorzystać z niego w sprawie Taiwanu. Ja tobie dwie pandy, a ty mi bielika z gipsu. Może być nawet z gipsu, ale słuchajcie, bo ja jednak uważam, że powinniśmy poruszyć ten wątek, który gdzieś się tu przewija w czasie naszej rozmowy, czyli wątek sztucznej inteligencji w tym sensie, że

Ta refleksja, mam wrażenie, jest na zupełnie innym poziomie. No ale to pewnie temat na nasze kolejne spotkanie. No właśnie widziałem, jak Tomas się uśmiechnął, jak tylko wspomniałeś o kosztach inteligencji. Cynicznie się uśmiechnął. I wiem, że pewnie moglibyśmy tu rozmawiać godzinę. Nie wiemy, o czym te rozmowy zakulisowe trwały. Nie wiemy też, czy będzie rozmowa Putina z Xi po tych rozmowach właśnie z Trumpem. Wiemy natomiast, że mamy kolejną próbę powrotu Władimira Putina na salony. Donald Trump Wznawia swój pomysł, żeby Władimir Putin przeszedł do mainstreamu. Tu przechodzimy do naszego drugiego tematu, bo w ubiegłym tygodniu odbywająca się sesja Organizacji Narodów Zjednoczonych przyniosła między innymi zaproszenie Władimira Putina na G20. Był już czerwony dywan rozwinięty w Alasce przed Putinem.

Teraz mamy Przygotowania do rozwijania czerwonego dywanu w Miami w grudniu na szczycie G20. Zaproszenie jest? Czy będzie obecność Władimira Putina? Thomas na mnie patrzy z zaciekawieniem, więc zaczniemy. Wyciągam moją kulę tylko i będę przewidywał. Wydaje mi się, że Putin będzie musiał zważyć. Po pierwsze, dla mnie to jest niebezpieczny precedens na pewno i próba normalizowania wojny w Ukrainie. Niebezpieczne ze strony Stanów Zjednoczonych zaproszenie. Oni przewodniczą pracą G20, więc oczywiście mogą sobie zapraszać kogo chcą. I zaprosili Putina. To jest niebezpieczne normalizowanie i taka, jak powiedział premier Donald Tusk, możliwa, że Rosjanie mogą widzieć w tym usprawiedliwienie wojny, zachętę do dalszego prowadzenia wojny w Ukrainie przez Rosjan.

I czy on by chciał na pewno, Putin, żeby w Rosji samej ludzie widzieli jak on jest krytykowany. Bo na pewno by takie obrazki dotarły. Będzie musiał Putin zważyć na szczyty ONZ nie lata. Na G20 wcześniej między innymi w RPA czy w Brazylii nie był. Tutaj wszystko zależy, czy uzna, że warto się oczywiście dla Trumpa samego pojawić, bo jeżeli powie, że nie pojedzie, to Trump uzna, no nie chce jednak ten Putin z nami rozmawiać, a tego Putin wolałby uniknąć. Chciałby, żeby Trump w Ukraińcach widział tych winnych, że nie rozmawiają, że to oni są tymi war mongers, wikrzycielami wojennymi. I to Putin wszystko będzie na pewno rozważał.

Kreml z tego co widziałem jeszcze nie odniósł się. Nie, nie odniósł się. Zadowoleniem przyjął, ale jeszcze się nie odniósł. Tak, Dmitry Lipiecki zapowiedził, że ta dyskusja jeszcze trwa. Kurze mózgów na pewno tam trwają na Kremlu. Bardzo dobrze pamiętam obrazki chyba z 2014 roku, kiedy Putin właśnie kończył szybciej swoją wizytę na G20, kiedy po ataku na Ukrainę tam spotkał się z gigantyczną krytyką. Teraz tej krytyki, zaproszenia nie widzę jakoś zewsząd. Widziałem mocne słowa ze strony Polski, premier Donald Tusk, czy też Marcin Przydar, z którym rozmawiałem właśnie jeszcze na sesji ONZ-u, tuż po tym, jak to zaproszenie zostało do Putina wysłane, czy też przekazane przez Marco Rubio Siergiełowi Ławrowowi.

Poza tym, że oczywiście Donald Trump przedstawi to jako swój wielki sukces i kolejny krok milowy w stronę upragnionego pokoju, którego to pokoju rzecz jasna nie widać. Nasi zachodni sąsiedzi powiedzieli, że przyjmują do wiadomości zaproszenie. Władimira Putina na G20 i jednocześnie usiedli do stołu rozmawiać z Siergiejem Ławrowym. My mamy się czego obawiać, jeśli chodzi o rozmowy Niemcy-Rosja? Wiesz co, nie wiem tak naprawdę, czy te rozmowy cokolwiek tutaj ciekawego przyniosą. Pamiętamy tutaj Ławrowa w ONZ-cie teraz przed chwilą, który rozmawiał z Markiem Rubio i wykorzystał tę okazję pobytu na ONZ, żeby powiedzieć, że

Ale jeżeli być konsekwentnym, to jeżeli z tej perspektywy by oceniać tych liderów, no to Trump zachowuje się bardziej konsekwentnie niż Europejczycy. Ja muszę trochę wrócić na lokalne podwórko. Wprawdzie mówimy o sprawach międzynarodowych, ale tutaj kontekst lokalny, bo widziałem krzywą i bardzo kwaśną minę prezydenckiego ministra Marcina Przydacza, który o tym zaproszeniu mówił. Wiemy też, że na G20 wybiera się prezydent Karol Nawrocki i wiemy też, że jest jednym chyba z większych fanów Rosji na świecie. Jak będzie wyglądała ta rozmowa? Czy dojdzie do dyplomatycznego skandalu? Dojdzie do podania dłoni? Czy dojdzie do rękoczynów między Karolem Nawrockim a Władimirem Putinem. Nie będzie się cieszył po prostu. Nie, mi się wydaje, że ludzie prezydenta, pracownicy kancelarii prezydenta będą musieli zrobić wszystko, żeby nie doprowadzić po prostu do takiej sytuacji, że będzie jakakolwiek styczność między Putinem a Nawrockim.

Ma mniej do zaproponowania w czasie takich spotkań, w których bierze udział Donald Trump niż Rosjanie, a Donald Trump myśli tylko językiem handlu, wymiany. Jeżeli Putin obieca coś Złotego, wielkiego, niesamowitego, wielki deal, to Trump na to pójdzie, bo Polska nie będzie w stanie mu dorównać pod tym względem, bo jesteśmy krajem jednak o mniejszych zasobach gospodarczych niż Rosja i Rosjanie mogą zaproponować dużo Ameryce. Polska też, ale nie tyle co Rosjanie, więc w polityce transakcyjnej takie zdarzenia są niebezpieczne. No i nie zapominajmy, że Władimir Putin ma przecież gigantyczne forum, na którym może Dzieje się na G20.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.